Skocz do zawartości
JOI

Ku przestrodze...

Rekomendowane odpowiedzi

@JOIPrzykro mi, że cię spotkało tak nieprzyjemne doświadczenie.

 

Tak jak pisali przedmówcy prawdą jest, że w życiu każde nasze działanie ma swoje koszty, innymi słowy jak jest zabawa, to jest też ryzyko. Można je minimalizować, można nim zarządzać ale nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie, gdy zawierasz nową znajomość. Może to fajna osoba, z która przyjemnie spędzisz czas a może ktoś zdrowo zaburzony jak ci opisani przez autorkę tematu. Oczywiście po to jesteśmy ludźmi myślącymi żeby przewidywać wydarzenia i nie robić rzeczy, które mogą nas potencjalnie wpędzić w kłopoty, ale jak wiemy bywa z tym różnie.  

 

Szantaż i szantażysta karmi się strachem swojej ofiary i to właśnie strach powoduje, że ludzie potrafią ulegać indywiduom, które parają się tą dziedziną. Ale strach jest bronią obosieczną i jeżeli potencjalna ofiara pokaże szantażyście, że nie tylko nie boi się jego działań względem siebie ale wręcz przeciwnie ma ochotę walczyć do upadłego i spowodować aby bandzior dostał to na co zasłużył, to role mogą się odwrócić. To drapieżnik bardzo łatwo może stać się ofiarą, zwłaszcza gdy odpowiedzialność za takie rzeczy może być zarówno karna (3 lata odsiadki z tego co pamiętam) jak i cywilna (potencjalnie grube odszkodowanie). A taka perspektywa potrafi ostudzić zapędy co po niektórych zaburzonych  "fanatyków religijnych" albo zwykłych sukin...ów, którzy wpadli na pomysł aby pobawić się drugim człowiekiem czy zedrzeć z niego kasę.

 

Dlatego najlepsza chyba metoda na szantażystów, to pokazanie im, że potrafimy wziąć odpowiedzialność za swoje czyny a zatem również ujawnienie ich światu, przy czym konsekwencje swoich czynów ponosić będziemy razem.      

  • Lubię 6
  • Przytulam 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
52 minuty temu, Grey pisze:

Szantaż i szantażysta karmi się strachem swojej ofiary i to właśnie strach powoduje, że ludzie potrafią ulegać indywiduom, które parają się tą dziedziną. (...) To drapieżnik bardzo łatwo może stać się ofiarą, zwłaszcza gdy odpowiedzialność za takie rzeczy może być zarówno karna (3 lata odsiadki z tego co pamiętam) jak i cywilna (potencjalnie grube odszkodowanie). A taka perspektywa potrafi ostudzić zapędy co po niektórych zaburzonych  "fanatyków religijnych" albo zwykłych sukin...ów, którzy wpadli na pomysł aby pobawić się drugim człowiekiem czy zedrzeć z niego kasę.

 

Dlatego najlepsza chyba metoda na szantażystów, to pokazanie im, że potrafimy wziąć odpowiedzialność za swoje czyny a zatem również ujawnienie ich światu, przy czym konsekwencje swoich czynów ponosić będziemy razem.


Bardzo ładnie to ująłeś. Dodam jeszcze, że sami będąc - w mniejszym lub większym stopniu - hipokrytami wobec siebie, trochę też sami sobie utrudniamy życie. Jeśli więc prywatnie tworzymy związki, czy jakieś krótkotrwałe relacje jednopłciowe, a zarazem przed otoczeniem gramy kogoś zupełnie innego, to tak naprawdę sami sobie to robimy.

Pilnowanie się na każdym kroku? Co to za życie? Ukrywanie się?  Życie w strachu, że ktoś się dowie? Czy ja łamię prawo, że mam się tak bać? Owszem istnieją niestety profesje, gdzie ciągle trudno jest być w pełni "szczerym seksualnie" - nauczyciele, policjanci. Jeśli jednak ktoś ma "normalną" pracę, a nie na "świeczniku" (chociaż nawet prezydenci zdradzają. I co? I nic - np. Clinton), to obecnie jest stosunkowo łatwo być szczerym wobec siebie i otoczenia. Wówczas takie pogróżki fanatyków religijnych targanych w dwie strony: silnym pociągiem seksualnym i walką z nim za pomocą nauk księdza, będą nam obojętne.

Ja w swym otoczeniu popieram związki jednopłciowe. Mówię otwarcie, że jestem ateistą. Bronię kobiet mających bujne życie seksualne (porównuję sytuację do mężczyzn wręcz podziwianych za to samo) itp. Mimo, że nie jestem gejem, to nawet gdyby ktoś mi zrobił fotkę z facetem, to nic by się nie stało. Zresztą nawet żartowałem czasem, że jestem gejem w różnych zabawnych sytuacjach, by oswoić otoczenie z taką myślą. Podobnie w kwestii "zdrad" partnerki. Zresztą temat jej "zdrad" już był poruszany nawet u mnie w pracy przez koleżanki i kolegów. Ale czy ona jedna "zdradza"? No właśnie... A strach miewa wielkie oczy (jedynie).

  • Lubię 4

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
16 minut temu, PussyLicker pisze:

Pilnowanie się na każdym kroku? Co to za życie? Ukrywanie się?  Życie w strachu, że ktoś się dowie?

Jest wiele prawdy w tym co piszesz PussyLickerze... ale też troszkę poleciałeś myślę. 

Otóż po pierwsze - każdy z nas ma prawo mieć tajemnice. I nie ma w tym przecież żadnej hipokryzji! Mam prawo zachować część mojego życia intymnego dla siebie i wybranego grona, licząc na podstawową kulturę tych ludzi. Pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Przykład? Proszę bardzo - często pracuję jako fotografka na weselach. No i zdarza się, że czasami robiąc zdjęcia w tańcu doskonale widać majtki a nawet krocze uczestników. Nikt nie musi mi kazać takie zdjęcia kasować. Sama to robię. Nie rozsyłam tych zdjęć, nie szantażuję - bo mogę, bo udało mi się je zdobyć. Dlaczego? Bo sama również nie chciałabym być tak traktowana. Proste. 

Po drugie - piszesz o hipokryzji, że sami udajemy innych w realnym świecie, ale jakże tego nie robić, gdy od naszego zachowania zależny jest los np. naszych dzieci? Kolejny przykład? Mam niepełnosprawną córeczkę. Dzieci traktują ją jak trędowatą. Dopiero w drugiej klasie udało się jej znaleźć koleżankę. Cieszyłam się, że ma w końcu rówieśniczkę. Pewnego dnia jako osoba niewierząca głośno o tym wspomniałam. Nie przyjęłam kolędy. Za tydzień córeczka wróciła ze szkoły z płaczem. Okazało się, że katecheta publicznie z niej drwił, a rodzice koleżanki zabronili się jej przyjaźnić z moją córką. Widzisz, łatwo jest być kozakiem, jak nasze postępowanie nie rzuca cienia na najbliższych. To zmienia postać rzeczy, prawda?

No i ostatnie... delikatnie czuję skręciłeś w kierunku narracji, którą często słychać kościele - że owszem, gwałciciel ma winę, ale winę też ma ta dziewczyna, bo nie musiała zakładać tak kusej spódniczki. Nie odwracajmy ról - ofiara / oprawca, ok? Każdy ma prawo do tajemnic, każdy ma prawo na takie życie jak sam sobie wybierze. Za to nikomu nie wolno mu tego życia psuć. Nikomu nie wolno w nie ingerować. Prosta zasada. Zgadzamy się? :) 

  • Lubię 6
  • Dziękuję 2

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
15 godzin temu, JOI pisze:

Nikt nie musi mi kazać takie zdjęcia kasować. Sama to robię. Nie rozsyłam tych zdjęć, nie szantażuję - bo mogę, bo udało mi się je zdobyć. Dlaczego? Bo sama również nie chciałabym być tak traktowana. Proste. 

I to jest właśnie różnica między Tobą a Twoimi prześladowcami. Oni chcą się poczuć lepiej, a najłatwiej to osiągnąć sprawiając, żeby ktoś inny poczuł się gorzej. To są często bardzo nieszczęśliwi ludzie (nie piszę tego, żeby wzbudzić litość, ponieważ często sami czynią się nieszczęśliwymi), nie potrafiący dać sobie rady z jakimś dysonansem w ich osobowości. Ale jak słusznie zauważył @Grey, lubią karmić się cudzym strachem, bo – znowu – sami nie mają zbyt wiele odwagi. Gorzej, kiedy znajdą sposób, żeby sobie tej odwagi dodać, np. zakładając przez Tora konta na serwisach randkowych, korzystając z zaczerpniętych z Facebooka zdjęć ofiary i podając jej adres mailowy do kontaktu.

  • Lubię 3

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Ludzie wszystko potrafią przekręcić, żeby się tylko wytłumaczyć z własnych skrzywień, słabości a nawet starają się to przerzucić na innych. Mówi się o tym, że wiara to jest miłość, sam Chrystus rozpustnicy umywał nogi. A teraz jakiś kretyn atakuje kobietę i mówi, że to jest w imię wiary. Wg mnie to nie jest osoba wierząca a jakiś psychopata i tyle.

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Oprócz samego rozczarowania i potencjalnego zagrożenia ze strony nieprzewidywalnych koniobijców, mnie zabolałby fakt zmarnowanego, straconego bezpowrotnie czasu. Nawet jak to jest kilka minut od początku szarży to zablokowania delikwenta.

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 12.01.2022 o 19:40, JOI pisze:

Otóż po pierwsze - każdy z nas ma prawo mieć tajemnice. I nie ma w tym przecież żadnej hipokryzji! Mam prawo zachować część mojego życia intymnego dla siebie i wybranego grona, licząc na podstawową kulturę tych ludzi. Pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Przykład? Proszę bardzo - często pracuję jako fotografka na weselach. No i zdarza się, że czasami robiąc zdjęcia w tańcu doskonale widać majtki a nawet krocze uczestników. Nikt nie musi mi kazać takie zdjęcia kasować. Sama to robię. Nie rozsyłam tych zdjęć, nie szantażuję - bo mogę, bo udało mi się je zdobyć. Dlaczego? Bo sama również nie chciałabym być tak traktowana. Proste. 

To co piszesz to truizm z którym każdy się zgodzi. Jednak nie w tym istota opisanej przez Ciebie sytuacji. Zastanów się czy jeśli coś ma być tajemnicą, to to publikujesz? Mówisz o tym innym? No właśnie - z pewnością nie. Więc warto jednak mieć zasadę, że jak już coś publikuję, czy mówię komuś innemu "w tajemnicy", to zakładam, że to jednak przestanie być tajemnicą.

W dniu 12.01.2022 o 19:40, JOI pisze:

Po drugie - piszesz o hipokryzji, że sami udajemy innych w realnym świecie, ale jakże tego nie robić, gdy od naszego zachowania zależny jest los np. naszych dzieci? Kolejny przykład? Mam niepełnosprawną córeczkę. Dzieci traktują ją jak trędowatą. Dopiero w drugiej klasie udało się jej znaleźć koleżankę. Cieszyłam się, że ma w końcu rówieśniczkę. Pewnego dnia jako osoba niewierząca głośno o tym wspomniałam. Nie przyjęłam kolędy. Za tydzień córeczka wróciła ze szkoły z płaczem. Okazało się, że katecheta publicznie z niej drwił, a rodzice koleżanki zabronili się jej przyjaźnić z moją córką. Widzisz, łatwo jest być kozakiem, jak nasze postępowanie nie rzuca cienia na najbliższych. To zmienia postać rzeczy, prawda?

Dzięki za dużą szczerość. Widzę masz do niej skłonność. Ja to cenię, ale jak widać nie każdy. Zachowanie katechety jest karygodne. Przypomniałaś mi jak fanatyczna religijność wpływa na okrucieństwo naszych rodaków. Przykro mi, że trafiłaś na taką sytuację z córeczką. Ja na szczęście żadnych większych reperkusji z faktu nie przyjmowania księdza po kolędzie czy nie chodzenia do kościoła nie odczułem. Co więcej koleżanka była ŚJ (za co katolicy swego czasu chyba jeszcze bardziej tępili niż za ateizm) i również całkiem normalnie przeszła przez edukację szkolną. Być możesz mieszkasz w małej zacofanej, miejscowości, gdzie takie rzeczy ciągle mogą mieć miejsce? Ponadto wszyscy wiemy, że w okresie szkoły podstawowej i czasami średniej ludzie (tj. dzieci) potrafią być najbardziej okrutni. Więc później powinno być lepiej. Może słabe to pocieszenie, ale...

Niejako wspomniałem również o tym, że jeśli jesteśmy z jakiegoś powodu "na świeczniku", to odpowiednio postępujemy. Aczkolwiek w opisanej przez Ciebie sytuacji trzeba też umieć walczyć o swoje. O swoje prawa i o swoje ideały czy poglądy.

W dniu 12.01.2022 o 19:40, JOI pisze:

No i ostatnie... delikatnie czuję skręciłeś w kierunku narracji, którą często słychać kościele - że owszem, gwałciciel ma winę, ale winę też ma ta dziewczyna, bo nie musiała zakładać tak kusej spódniczki. Nie odwracajmy ról - ofiara / oprawca, ok? Każdy ma prawo do tajemnic, każdy ma prawo na takie życie jak sam sobie wybierze. Za to nikomu nie wolno mu tego życia psuć. Nikomu nie wolno w nie ingerować. Prosta zasada. Zgadzamy się? :) 

Znowu truizm. Problem w tym, że życie jest pomiędzy skrajnościami wyrażanymi w truizmach, ktrórymi lubisz szafować. Codzienne życie to nie jedynie dwie skrajne opcje: czarny albo biały - a miliony odcieni szarości. I trzeba umiejętnie w tym lawirować. A więc owszem mamy wiele praw. Nawet prawo pierwszeństwa przejścia na pasach. Czy to jednak oznacza, że mamy się nie obawiać, że ktoś tego naszego prawa nie będzie przestrzegał? Idąc dalej tropem odcieni szarości, trochę też i racji w tym, że jednak czasem ta przysłowiowa dziewczyna jest jednak sobie winna. Bo np. była na imprezie kuso ubrana. Spoliczkowła gościa, który złapał ją za cycka. On uniesiony dumą zaczekał na nią, aż wyjdzie z imprezy. A ona lekkomyślnie postanowiła wracać sama o 3 nad ranem do domu...

  • Zmieszany 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
3 godziny temu, PussyLicker pisze:

To co piszesz to truizm z którym każdy się zgodzi. Jednak nie w tym istota opisanej przez Ciebie sytuacji.

Każdy logiczny argument nazwać można truizmem - czymś oczywistym. W końcu w tym tkwi jego zasadność - że jest on oczywisty, gdy się go przedstawi w prostych tezach. Nie widzę powodu, dla którego truizm nie mógłby być czasem uzasadnieniem pewnych oczywistych prawd. Ale to rozważanie czysto akademickie.
Bardziej mnie jednak uderzyło to, że w ten prosty sposób jesteś w stanie odrzucić mój dowolny argument. Wystarczy, że nazwiesz go truizmem. I sprawa rozwiązana. Voila.

Wracając jednak do spraw bezpieczeństwa o których mowa...

3 godziny temu, PussyLicker pisze:

Zastanów się czy jeśli coś ma być tajemnicą, to to publikujesz? Mówisz o tym innym? No właśnie - z pewnością nie. Więc warto jednak mieć zasadę, że jak już coś publikuję, czy mówię komuś innemu "w tajemnicy", to zakładam, że to jednak przestanie być tajemnicą.

Odpowiem może tak...
Jest tu sporo galerii. Powiesz mi - po cholerę te zasłonięte twarze? Serio publikując te zdjęcia każdy zakłada, że jego preferencje właśnie przestały być tajemnicą?

No chyba tak jednak nie jest, prawda? Bo jeśli tak, to dlaczego nie pokazać tych zdjęć również na Facebooku? Przestańmy być hipokrytami, czyż nie? Idąc Twoim tokiem myślenia - jeśli cały ten cuckold chcielibyśmy utrzymać w tajemnicy, to nie powinniśmy o nim gdziekolwiek ani komukolwiek wspominać. Ręka do góry kto jawnie, w pracy, czy w rodzinie przyznaje się do takich praktyk. A jednak - szukamy i rozmawiamy z wybranymi osobami na te tematy licząc na zachowanie tajemnicy! A nie, jak piszesz, "zakładając, że to jednak przestanie być tajemnicą". Ot taka, mała różnica w podejściu do tematu.
I nie zakładam, że jak coś publikuję to przestaje to być tajemnicą. Od tego właśnie są takie fora jak to - zrzeszających ludzi anonimowo. To dlatego mamy awatary i fałszywe nazwy. Ty również. Aby tę tajemnicę zachować.
Zarzucasz mi zero-jedynkowość i zaściankowość (że pewnie  mieszkam cytuję: "w małej zacofanej miejscowości", nie wiem skąd ten wniosek, ale co mi tam). Ale to Ty właśnie zaprezentowałeś układ zero-jedynkowy. Według ciebie albo coś jest tajemnicą, albo nią nie jest. Są jeszcze stany pośrednie - można coś powiedzieć w tajemnicy wybranej grupie ludzi - mamy przyjaciół, zaufanych znajomych, powierników... i oczywiście to forum. Możemy tu dzielić swoje wstydliwe fantazje OCZEKUJĄC, że inni, nawet jeśli dojdą naszej prawdziwej tożsamości - pozostawią ją w tajemnicy. Bo tak jest przyzwoicie. Bo nie robimy innym tego, czego sami nie chcielibyśmy doświadczyć. W twojej rzeczywistości to zupełnie się rozmywa i przestaje mieć sens. Gdzie miejsce na tę zwykłą przyzwoitość i uczciwość?
Skoro ktoś powierza mi tajemnicę... to powinien liczyć się z tym, że tajemnica przestaje obowiązywać? Straszna to rzeczywistość. Odechciewa się dzielić z kimkolwiek swoimi fantazjami.

 

3 godziny temu, PussyLicker pisze:

Idąc dalej tropem odcieni szarości, trochę też i racji w tym, że jednak czasem ta przysłowiowa dziewczyna jest jednak sobie winna.

Łał... Nigdy, powtarzam - nigdy - ofiara nie jest winna temu, że ktoś zrobił jej krzywdę. Zapytaj dowolnego psychologa. Wiem, że będziesz odwoływać się do prowokacji... ale to oprawca nie jest w stanie zapanować nad swoimi emocjami, i to on ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Wina nie jest fifty-fifty z ofiarą. Mówiąc wprost - trzymając się Twojego przykładu - moim zdaniem to mężczyzna powinen panować nad swoimi emocjami, nie dotykać piersi dziewczyny, nawet jeśli kobieta wydała się mu prowokująca. Powtórzę to jeszcze raz - jednego podnieca nagość, innego dżinsy. A wspominam o tym nie bez kozery. Mam przyjaciela, który podnieca się nieziemsko właśnie na widok kobiet w dżinsach. Więc jak? Jeśli w końcu jedną zgwałci, to sąd zarokuje o winie obojga? Czy znów uciekam w truizm?
 

  • Lubię 1
  • Dziękuję 6

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
7 godzin temu, JOI pisze:

Odpowiem może tak...
Jest tu sporo galerii. Powiesz mi - po cholerę te zasłonięte twarze? Serio publikując te zdjęcia każdy zakłada, że jego preferencje właśnie przestały być tajemnicą?

Tak szczerze powiedziawszy, jednym z podstawowych powodów dla czego są tu zasłonięte twarze jest doświadczenie administracji w tym zakresie. 

 

Gdyby takiego zakazu nie było, to gwarantuję Ci, że nagich zdjęć z twarzą było by tu baaaardzo dużo. Pojawiały by się i "znikały" jak na snapchacie. A później jeszcze był by płacz i lament, że jego/jej zdjęcia z twarzą które on/ona wrzucili tu na forum krążą po internecie i "adminie - ratuj - pomóż to wszystko wygumkować". A dzięki temu że twarze są zasłonięte, jest sytuacja win/win. Wy - użytkownicy jesteście bezpieczniejsi, bo nierozważne zachowanie w postaci publikowania w internecie swoich nagich zdjęć jest ograniczone, a my - administracja nie musimy się później zajmować próbami sprzątania syfu który z takiego publikowania mógłby wyniknąć. 

 

 

  • Lubię 10
  • Dziękuję 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Większość z Was zapewne kojarzy HotWife Yoga. Ta para nagrała sporo świetnych, amatorskich filmów bez żadnej cenzury. Pewnego dnia ktoś odkrył tożsamość pary. Idąc po nitce do kłębka, stalker wysłał kilka z tych filmów bratankowi hotki z podpisem: "zobacz co robi twoja ciocia". Świadectwo ich zabawy musiał oglądać ktoś z rodziny, ktoś kto nie powinien nigdy tego widzieć. Wyobraźcie sobie teraz komplikacje wynikłe z takiego obrotu sprawy. Większość ich filmów zniknęła z netu, ale... w internecie nic nie ginie. Fragmenty filmów, jakieś konkretne sceny, itp. nadal krążą po sieci. Nigdy nie wyłapiesz wszystkiego.

  • Lubię 2

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2022

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...