Skocz do zawartości
cuckoldzik

Byłe związki/kochankowie żon podniecające ?

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 10.06.2026 o 13:30, rodinad8890 pisze:

My lubimy sobie opowiadać takie historie, w obie strony, ale lubię słuchać Pani jak opowiada o tym jakie miała akcje, tinderowe przygody jak miała doczynienia z penisem tak dużym że (według niej) bolało, chociaż wspomina że wizualnie był spektakularny itp.

 

Podniecajace! 

Mamy dokladnie tak samo! Z rozbrajającą szczerością uśmiechem kokieterią i humorem opowiadamy sobie o swoich przygodach z przeszłości kiedy nie znaliśmy się i byliśmy oboje singlami lub w poprzednich związkach. I to jest piękne, że nie mamy oporów rozmawiać o tych miłych pasjonujących doświadczeniach i tych może nazwijmy to mniej pasjonujących. Traktujemy te rozmowy jako platformę czy wyjście do dalszych rozważań i dyskusji o nas samych, naszych planach fantazjach, pokonywaniu obaw, granic i uczeniu się na błędach. U nas nie ma to absolutnie NIC wspólnego z jakąś chorą ciekawością o czyjeś prywatne życie, "wyśmiewaniem, poniżaniem czy wygrzebywaniem intymnego życia ex partnerów, ludzi których osobiście nie znamy, czy przypadkowo poznaliśmy" Traktujemy to tak, że skoro jesteśmy razem, to i mnie i moją żonę/partnerkę ukształtowały WSZYSTKIE doświadczenia i te nasze wspólne i te rozdzielne i mamy absolutne prawo dyskutować o czym nam się podoba - tym co nas pasjonowało i rozgrzewało z poprzednimi kochankami, a także tym co było trudne, przykre, zabawne czy pełne humoru.

 

Piszesz o dużym penisie poprzedniego kochanka Twojej partnerki - dokładnie o to samo pamiętam też zapytałem juz bardzo dawno żonę - czyli jakiego największego miała kiedyś w sobie. Oczywiście miała dużo większych niż ja i też mniejszych, i mniejsza o to jaka padła wtedy z jej strony odpowiedź ale za moment sama z uśmiechem, dziecinną szczerością zadaje z błyskiem w oku mi pytanie: 

 

- a wiesz jakiego miałam najmniejszego?

- no nie wiem, no i jak było?

- był nie tylko krótki, ale i cienki, czułam się tak... jakby mi ktoś wsadził... ołówek...

 

Po czym nastąpił u nas naturalny wybuch śmiechu - no cóż, i takie doświadczenia niesie życie i nic na to sie nie poradzi.

Czy chciałbym to usłyszeć? Nie wiem, też mnie to nie obchodzi, samo wyszło i życie toczy się dalej.

Nie uważam też, że poniżyliśmy kogokolwiek, zresztą nie obchodzi mnie kto to jest jak się nazywa ani gdzie mieszka.

 

Cały epizod dodał tylko humoru naszej pikantnej dyskusji - tyle, a może aż tyle.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 22.03.2026 o 09:22, MarcinCuckold pisze:

Tak jak napisałem  było sporo wspomnień.  Była wtedy młodą okolo 20 letnia dziewczyna, a ten chłopak był mocno dominujący i pewny siebie. Najbardziej spodobało mi sie gdy wspominali 3 dniowy "maraton" w wynajętym mieszkaniu . Dowiedziałem sie wtedy duzo rzeczy o swojej żonie których nigdy bym sie nie spodziewał 😀 chodzi mi głównie o to, że jestes pewny tego ze masz grzeczna tzw. Matkę Polkę,  czy szara myszke,  a czytasz jak przez 3 dni była ruchana na wszystkie sposoby i jeszcze miło o tym wspomina... facet pisze np. - fajnie sie skakało na kutasie co? A ona- oj tak!  :) itd . 

Pięknie! autentycznie serce rośnie, twarz czerwienieje :) (i nie tylko) jak czyta się takie historie. Co właśnie jest dla nas w tym fascynujące to ten kontrast pomiędzy tym co jest widoczne na zewnątrz (czyli miła ładna grzeczna kotka) a w sypialni mistrzyni olimpijska w trójboju :) Podonie jak popularne cliché gdzie poznajesz bibliotekarkę albo malutką szczuplutką skrzypaczkę  z filharmonii, umawiacie się na nockę w jej mieszkaniu, wchodzisz, robi się dziwnie tajemnicza i napięta atmosfera, dziewczyna rozbiera się, otwiera szafę w sypialni, a tam wszędzie lateks, skórzane gorsety, pejcze, dilda, strapon (kto wie co jeszcze, dopisz co wyobraźnia podpowiada...:)  ) 

Wiem, przerysowałem, ale i podobne rzeczy się zdarzają!. Jak to mawiał Ferdek Kiepski - fizjologom się nie śniło. I tu wiem co mówię, bo bywam w klubie BDSM w czeskiej Pradze, o czym oczywiście wie i kibicuje żona, bo mamy dzięki temu trochę świeżych inspiracji  co do uaktualnienia zawartości szafy i także tuzin pomysłów na przyszłe wspólne zabawy oraz doświadczone grono z którym można "skonsultować" to i owo.

Z innych realnych ciekawostek, mój kolega z poprzedniej pracy jakiś czas temu w bibliotece BUW (Warszawa) wyhaczył 2 zakonnice, z czego jedna całkiem ładna, 40 letnia wzieła od niego numer i dyskretnie w wiadomościach pomiędzy wierszami sugerowała ochote spotkań - podkreślę niedowiarkom, że nie w celu nawrócenia go czy wspólnego odmawiania różańca.

Facet niestety "spietrał", co mu będę chyba do końca życia wymawiał.

Także piękne jak odkrycie, że ma się w domu taki skarb jak u Marcina jest też (to czego doświadczyłem z pierwszą dziewczyną, wtedy ona 19, ja 20lat) wspólne odkrywanie i sprowadzanie coraz to na bardziej "złą drogę" niewinnej (jeszcze) dziewczyny. Wspólne golenie cipki tak żeby nie został najdrobniejszy włosek, pierwszy seks w drugą dziurkę, który potem tak polubiła, że później jak była sama to do mnie dzwoniła i opowiadała co i jak sobie wkładała w pupkę jednocześnie z wibratorem na łechtaczce. Było też nakręcanie się ekshibicjonistycznymi gierkami (bez majtek i stanika) w letnie dni w parkach i w mieście, wspólne saunowanie gdzie kładła sę na plecach eksponując bezwstydnie świeżo wygoloną i gładką jak biała porcelana cipkę a ja siedząc obok obserwowałem uciekające i powracające spojrzenia facetów.

 

Co do tych maratonów, właśnie takie 3 dniowe 3x na dzień może nie maratony ale nazwałbym to 20min ostre sprinty z wielokrotnym orgazmem miewaliśmy regularnie. Ta 19 latka była z Krakowa a ja studiowałem w Warszawie, więc widywaliśmy się tylko w weekendy święta i wakacje, co jeszcze bardziej nas ciągnęło ku sobie, bo seks był normalnie możliwy tylko od piątku do niedzieli zwykle wychodziło po 2-3 razy dziennie, często byliśmy tak napaleni, że pierwszy raz po 3-5 minutach ostrego rżnięcia dochodziłem i nie przestawałem trzymając tempo do kolejnego mojego lub jej orgazmu.  Oboje mieszkaliśmy w akademikach (nazw tu nie będę wymieniał), U mnie w w-wie akademik miał tzw 2x 3 osobowe segmenty z współdzieloną łazienką no i tu nie było tabu, że którykolwkiek facet co miał odwiedzającą dziewczynę to rżnął ją regularnie pod prysznicem, a coż, ci współlokatorzy którzy nie mieli dziewczyn to mogli sobie tylko posłuchać. W Krakowie sytuacja w jej akademiku była jeszcze ciekawsza, bo prysznice były zbiorowe, z przedzielonymi ściankami zasłanianymi z przodu tylko badziewną winylową szmatą, i panowała tam jakaś niepisana reguła, że parki chodziły bzykać się pod damskie prysznice więc często (nie mówiąc już o odgłosach) wchodząc mijało się w wejściu jakąś wychodzącą uśmiechniętą  parę jeszcze ze świeżymi rumieńcami na twarzach wiadomo z jakiego powodu. Piękne czasy i miło powspominać.

 

Czas najwyższy chyba uaktualnić profil, bo konto ma juz kilka lat ale dopiero zmiany ktore nastąpiły relatywnie niedawno, ( tj. żona nabrała ochoty aby w końcu wyjść ze strefy marzeń i coś zadziałać) przynoszą coś więcej niż nadzieję.

 

 

  • Lubię 1
  • Dziękuję 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2026

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...