Skocz do zawartości
Maventure

Kiedy fantazja jednej osoby staje sie ciezarem drugiej

Rekomendowane odpowiedzi

Nie kazda fantazja powinna zostac spelniona. Zwlaszcza wtedy, gdy druga osoba mowi nie, a mimo to temat wraca za kazdym razem. Sa kobiety, ktore z milosci zaczynaja zastanawiac sie nad tym, czego tak naprawde nigdy by nie chcialy. Nie dlatego, ze zmienily zdanie. Dlatego, ze boja sie stracic meza. Bo slysza ten sam temat poraz setny. Na poczatku mowilam nie, stanowczo, myslalam, ze to wystarczy. Ale temat wracal, raz, drugi dziesiaty, Rozmowy,sugestie,przekonywanie, proby przesuwania granic...Zaczelam sie zastanawiac czy to ja jestem moze zbyt zamknieta. Czy moze powinnam probowac zrozumiec. Zalozylismy konto na tym formum, czytalam artykuly. Chcialam zrozumiec co inni w tym widza, probowalam przekonac sama siebie, ze z czasem zmienie zdanie. Ze moze to tylko moje leki. Ze jesli zrobie ten krok to uratuje moje malzenstwo i uszczesliwie meza. Ale im dluzej probowalam przekonac sama siebie, tym bardziej oddalalam sie od siebie, Dzisiaj wiem, ze milosc nie powinna wymagac rezygnacji z wlasnych granic. Nie powinna sprawiac, ze czlowiek kazdego dnia walczy z wlasnym sumieniem, tylko dlatego ze boi sie utracic ukochana osobe, ze jej nie uszczesliwi. Pisze to do kobiet, ktore sa w podobnym miejscu. Jesli chcesz zrobic cos tylko dlatego, ze boisz sie ze zostaniesz odrzucona, to zatrzymaj sie na chwile i zapytaj sie, czy to jest moja decyzja, czy decyzja podjeta pod wplywem strachu? Ja sobie  w koncu zadalam to pytanie. Przez lata jednak bylam meczona tym tematem. Wracal w rozmowach, fantazjach, sugestiach ktore nigdy nie byly moje. Probowalam znalezc w sobie zgode, na cos czego nigdy nie pragnelam. Chcialam zrozumiec swiat ktorego nie znalam. Dlatego, ze kochalam swojego meza, i balam sie ze jezeli nie zmienie siebie, strace swoje malzenstwo. Dzisiaj nasze malzenstwo i tak wisi na wlosku. I zadaje sobie pytanie, kiedy fantazja przstaje byc fantazja, a staje sie ciezarem ktory dzien po dniu niszczy drugiego czlowieka? Nie kazda zonka zostanie hotka. Nie taki zwiazek slubowalam, Nie slubowalam zycia we wracaniu do jednego tematu. Nie slubowalam, ze bede walczyc z wlasnym sumieniem, zeby udowodnic swoja milosc.  Slubowalam milosc, wiernosc, szacunek i wzajemna troske. Pisze to nie po to by kogos oceniac, Pisze to do osob, ktore z milosci  probuja przekonac siebie do czegos co jest wbrew nim. Milosc nie powinna wymagac utraty siebie. Bo sa granice, ktorych nie warto przekraczac, nawet dla osoby, ktora kocha sie najbardziej.

  • Lubię 9
  • Przytulam 3
  • Dziękuję 8

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

W takim układzie ktoś zawsze jest nieszczęśliwy, pytanie jak to wypośrodkować. Czy pół środki są możliwe, żeby np. za dużo się nie działo, a druga osoba czerpała z tego jakąś przyjemność? Odnoszę wrażenie, że wiele osób patrzy na to zero jedynkowo, a to chyba tak nie jest, czy się mylę? Może metoda małych kroczków z wzbudzaniem mocnych emocji, częściowo graniem fantazją, jest jakimś rozwiązaniem? 

  • Lubię 2

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Czesto spotykam sie z okresleniem rozmiekczanie zony, ale dla mnie osobicie brzmi to bardziej jako proba zmiany czyjegos oporu, niz budowanie wspolnej zgody. I kojarzy mi sie z uprzedmiotowieniem kogos. Uwazam ze maz moze miec swoje fantazje i je przezywac w sferze fantazji, ale druga osoba tez ma prawo miec wlasne granice i nie powinna byc do czegos przekonywana naciskiem. Nie wiem czy istnieje jakis srodek ktory sprawi ze dwie strony sie dogadaja,  bo tu chyba nie chodzi o przekonanie jednej strony do racji drugiej. Bardziej p szczere przyjecie ze druga osoba moze tego nie chciec. Dla osoby ktora tego nie chce metoda malych kroczkow moze zabrzmiec jak teraz sie nie zgadza ale trzeba ja doprowadzic do tego zeby sie zgodzila. I wtedy problemem nie sa male kroczki tylko zalozenie ze czyjes nie jest etapem przjesciowym, a nie pelnoprawna granica. Rozumiem ze dla niektorych metoda malych kroczkow moze oznaczac spokojne oswajanie z tematem i wspolna rozmowe. Dla nie wazne jest by te kroczki nie byly sposobem na zmiane drugiej osoby, tylko wynikaly z jej wlasnej ciekawosci. Bo roznica miedzy poznawaniem czegos razem a przekonywaniem kogos do czegos jest bardzo duza. Osobiscie akceptuje porno tematyczne, odgrywanie sceniariuszy, fantazjowanie o sytuacji z kochankiem. Mysle, ze nie kazda osobe da sie przekonac do takiej dynamiki, bo dla niektorych monogamia nie jest tylko zasada w zwiazku, ale wazna wartoscia iczescia ich poczucia bezpieczenstwa. Chcialabym dodac cos bardzo osobistego. U mnie ten temat dotknal bardzo poczucia mojej wartosci. Zaczelam sie zastanawiac czy dalej jestem dla meza kims wyjatkowym skoro chce sie mna dzielic? Czy jestem wystarczajaca. Rozumiem to rozumowo; ale emocjonalnie bylo i jest mi nadal trudno. Zamiat czuc sie pozadana, zacselam sie czuc niewystarczajaca, skoro maz zyobraza sobie mnie z innym mezczyzna. Pojawilo sie dziwne uczucie ze moja atrakcyjnosc przestala byc czyms miedzy nami. Zaczelam myslec ze jesli ktos na mnie spojrzy, to zaraz stane sie lementem jego fantazji. To oderbalo miswobode i zaczelam gorzej na siebie patrzec. Rozumiem ze dla was ckuckold jest sprawa oparta na zaufaniu, ekscytacji i zgodzie obu stron. Nie neguje tego. Chce tylko zwrocic uwage, ze dla osoby ktora ma inne wartosci na przyklad silna potrwebe monogamii i bycia jedyna wejscie w taka dynamike jest trudnym doswiadczeniem. Zastanawia, sie czy w takiej sytuacji zogole mozna znalezc jakis zloty srodek, w ktorym obie strony beda naprade szczesliwe. Jestesmy razem, kochamy sie ale w tej jednej sferze oboje cierpimy. Kazde z innego powodu. Sama chetnie przytule akceptowalne polsrodki; rady i pomysly. Ale szukam sposoboz na prozumienie a nie na rozmiekczanie bo rownie dobrze mozna by odwrocic sytuacje i  powiedziec drugiej stronie zeby zrobila cos z wlasnymi potrzebami i poszla sie odmiekczac. Temat jest ogolnie ciezki i bolesny dla obu stron...

  • Lubię 7
  • Dziękuję 3

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Konto założyłem z ciekawości oraz z chęci dostępu do reszty forum, nie udzielałem się, bo nie było po co, ale Pani słowa mnie dotknęły i aż zmusiły do reflesji i odpowiedzi. Pani słowa otworzyły mi oczy na to, że prawdopodobnie próbowałem dokładnie tego co Pani mąż, czyli: kropla drąży skałę, bez zrozumienia, że mam do czynienia z żywym człowiekiem a nie kawałkiem kamienia, który wymaga obróbki. Gdzieś w tej podróży zapomniałem, że to nie tylko o mnie chodzi, a partnerka i jej zgoda nie są przedmiotem ani przeszkodą do pokonania. Umknęło mi, że mam do czynienia z Najukochańszą osobą w pogoni za własną fantazją.

  • Lubię 3
  • Dziękuję 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Poruszasz tu bardzo ważne kwestie oraz istotny problem o którym mówi się mało. To się też nie zmieni gdyż ludzie z natury chętniej piszą o tym co ich fajnego spotyka niż o trudnościach. Wiele piszesz o mitycznym złotym środku i pytasz czy istnieje. Istnieje, ale dla każdej osoby oraz pary będzie leżał on w innym miejscu. Aby lepiej zgłębić się w ten temat potrzebna jest podróż dużo głębiej. Zakładając że realizowany cuckold czy inne formy otwartego związku są wierzchołkiem góry lodowej nie tylko musimy zajrzeć pod powierzhnię wody ale i dokonać analizy składu całego oceanu.

 

Masz absolutną rację, że czyjeś fantazje nie mogą być obciążeniem dla drugiej osoby. Metody małych kroczków są dobre w przypadku gdy druga osoba chce ale ma różne obawy lub np nie jest pewna czy i czego chce. Jest otwarta na powolną eksplorację. Niemniej nie sprawdzi się gdy drugiej osoby całkowicie dany temat nie interesuje, odrzuca, jest czymś co ona z założenia wyklucza. W takim wypadku nie tylko się to nie sprawdzi ale i pogorszy relacje oraz wprowadzi tam wiele rzeczy które będą obie strony unieszczęśliwiać.

 

Wydaje mi się, że punktem wyjścia do rozmów w przypadku występowania istotnych różnic nie są fantazje per se. Nie jest planowanie. Nie są małę kroczki. Jest praca nad własną oraz wzajemną intymnością. Namawianie jest pisałaś bywa (i często jest) opresyjne. Rodzi konkretne oczekiwania u drugiej osoby i ma zwrot egoistyczny a nie altruistyczny. Jest skierowane na "JA chciał(a)bym" a druga osoba zostaje z decyzjami co ma niby z tymi oczekiwaniami zrobić. Budowanie wzjemnej intymności skupia się na założeniu że nie istnieje tylko "moja prawda i jest ona słuszna". Druga osoba ma "swoją prawdę" która nie jest gorsza, mniej ważna ani mniej prawdziwa. Trochę o tym pisałem w tym wpisie gdzie też polecałęm książkę która ładnie te kwestie omawia - "Warsztaty intymności dla par" Agnieszki Szeżyńskiej

 

 

Oczywistością jest że cuckold czy otwarty związek nie jest dla każdego. Fantazje drugiej osoby zawsze muszą mieścić się w obszarze naszej własnej intymności. A co jeżeli się nie mieszczą? Można szukać kompromisów, można skupić się na innych aspektach które nas z drugą osobą łaczą a nie dzielą, można zadać sobie pytanie na ile właśnie ten fragment naszego życia oraz intmności jest dla nas kluczowy. Wreszcie można całość poruszyć w gabinecie specjalistów, seksuologów, terapeutów. Nauki humanistyczne też do podobnych zagadnień podchodzą inaczej niż 10 lub 20 lat temu a co za tym idzie populacja wykwalifikowanych specjalistów, którzy w takich sprawach moga pomóc także się zwiększa. Nie wszystkie fantazje można i należy realizować i dotyczy to w równym stopniu fantazji drugiej osoby jak i naszych własnych

  • Lubię 4
  • Dziękuję 4

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 26.07.2026 o 18:47, Maventure pisze:

Czesto spotykam sie z okresleniem rozmiekczanie zony, ale dla mnie osobicie brzmi to bardziej jako proba zmiany czyjegos oporu, niz budowanie wspolnej zgody. I kojarzy mi sie z uprzedmiotowieniem kogos. Uwazam ze maz moze miec swoje fantazje i je przezywac w sferze fantazji, ale druga osoba tez ma prawo miec wlasne granice i nie powinna byc do czegos przekonywana naciskiem.

@Maventure Na pewno jest w tym trochę racji ale czy nie uważasz, że społeczeństwo trochę hamuje/hamowało kobiecą seksualność i ten cały proces przekonywania/namawiania na cuckold nie jest właśnie zdjęciem tych ograniczeń, norm moralnych, ostracyzmu społęcznego albo tego, że kobieta wstydzi się swojej seksualności?
To może być takie dopingowanie bez wywierania presji przyszłej hotki, żeby nie wstydziła się tego, że lubi seks (niech przekracza granice w swoim tempie).

  • Zmieszany 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
11 minut temu, PleasureSurfer pisze:

dopingowanie bez wywierania presji przyszłej hotki

Jakie dopingowanie bez presji dokładnie masz na myśli? 
 

 

11 minut temu, PleasureSurfer pisze:

żeby nie wstydziła się tego, że lubi seks

Przyznanie się do tego że lubi się seks nie ma najmniejszego związku z otwarciem związku i poligamią. Można być monogamiczną nimfomanką mogacą robić to po 10 razy dziennie na najróżniejsze sposoby ale tylko z wybranym mężczyzną i nie oznacza to żadnego "pozamykania się", wstydzenia się swojej seksualności ani żadnej innej rzeczy w której trzeba komuś pomagać lub go naprawiać.

 

11 minut temu, PleasureSurfer pisze:

niech przekracza granice w swoim tempie

a musi przekraczać? Może nie musi i nie chce i jest to jej świadoma decyzja wynikająca z głębokich potrzeb. Nie lepiej jednak pozostawić jej tą osobistą kwestię mówiąc "niech robi to co jest zgodne z jej potrzebami oraz seksualnością póki innym nie dzieje się przy tym krzywda"? Nie mam statystyk ale mogę się założyć że więcej kobiet przekracza swoje granice otwierając związek pod naciskami męża niż robi to pozostając w relacji monogamicznej

  • Lubię 2

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
1 minutę temu, Wichura pisze:

Jakie dopingowanie bez presji dokładnie masz na myśli? 

Pokazanie, że Cię to kręci, zasianie ziarna ale bez dopytywania o to codziennie. Taki komunikat, że chciałbyś ale jeśli żona uzna, że nie ma mowy to w porządku.
Generalnie to ja nie zgadzam się z tym, że człowiek jest monogamiczny i co za tym idzie kobiety również, więc każda to w sobie ma tylko trzeba w niej to obudzić. To chciałem zawrzeć pod słowem dopingować. Dopingować, żeby to się ujawniło.

 

7 minut temu, Wichura pisze:

Przyznanie się do tego że lubi się seks nie ma najmniejszego związku z otwarciem związku i poligamią. Można być monogamiczną nimfomanką mogacą robić to po 10 razy dziennie ale tylko z wybranym mężczyzną i nie oznacza to żadnego "pozamykania się", wstydzenia się swojej seksualności ani żadnej innej rzeczy w której trzeba komuś pomagać lub go naprawiać.

Nie musi oznaczać pozamykania się, racja. Tu akurat miałem w pamięci pewną konserwatywną dziewczynę (bez klimatów cuckold, ale tam był właśnie problem ze wstydem, że lubi seks).
 

10 minut temu, Wichura pisze:

a musi przekraczać? Może nie musi i nie chce i jest to jej świadoma decyzja wynikająca z głębokich potrzeb. Nie mam statystyk ale mogę się założyć że więcej kobiet przekracza swoje granice otwierając związek pod naciskami męża niż robi to pozostając w relacji monogamicznej

Też nie musi. Może tak być, że większość ulega pod naciskiem męża. Nie twierdzę, że nie.

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
2 minuty temu, PleasureSurfer pisze:

Pokazanie, że Cię to kręci, zasianie ziarna ale bez dopytywania o to codziennie. Taki komunikat, że chciałbyś ale jeśli żona uzna, że nie ma mowy to w porządku.

Ten temat jest właśnie o tym co się dzieje gdy jedna strona powie/pokaże drugiej że coś ją kręci a druga uzna że nie. I nie mówię tu o pierwszej reakcji tylko o takim "nie" po przemyśleniu kwesti zakładając że jest to wybór świadomy i nie stoją za nim inne zewnętrzne czynniki. Jedni będą naciskać dalej bo kropla drąży skałe, bo małe kroczki, bo może jednak, a inni to uszanują choć oznacza to że być może z tą osobą nie zrealizują tych konkretnych fantazji. To temat o poszanowaniu seksualności oraz potrzeb drugiej osoby. Oczywiście warto o tym rozmawiać, warto robić przestrzeń nie tyle po to aby dążyć do realizacji fantazji, ale po to aby móć swodobnie swoją seksualność eksplorować i odkrywać. Niemniej jeżeli te "eksploracje" doprowadzą do decyzji na "nie" to oznacza "nie". To delikatny temat wymagający wiele uwagi, wyczucia, samoświadomości jak również związany z wieloma "to zależy" co oboje zauważyliśmy. Dlatego właśnie jest tak trudny i delikatny jednocześnie

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2026

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...