Skocz do zawartości
Sailor&Lula

Reakcje ciała - klucz do rozszyfrowania drugiej osoby?

Rekomendowane odpowiedzi

22 godziny temu, Zouza pisze:

ale rozum, a konkretniej duma, nie pozwoliłaby mi podążyć za ciałem, choćbym między nogami miała Niagarę ;) 

O, a to jest hiper ciekawy aspekt, którego zupełnie nie rozważałam. DUMA! @Zouza, poproszę o rozwinięcie!

 

22 godziny temu, Zeus pisze:

Czasem masz rację, ale czasem takie czekanie na odpowiedź, reakcję to jak z tym niemal przysłowiowym ciągłym pytaniem: "dobrze Ci?". Po którymś razie zgasi każdy zapał. 

 

Każda sytuacja składa się z dwóch etapów: zanim dojdzie do czegokolwiek flirtujemy, krążymy dookoła siebie, niepewni, szukający sprzecznych sygnałów, machający delikatnie i nieśmiało chorągiewką z symbolem gotowości, ale jak już przełamiemy nieporozumienia i dojdzie do zwarcia to nie dopatruję się w sygnałach dwuznaczności, wtedy dopóki sygnały pozytywne brniemy oboje do finału.

Doskonale rozumiem co miał do przekazania @Wichura, ale z Tobą @Zeus również się zgadzam, lecz w nieco innej sferze - w tej początkowej oraz w hmm... klasycznie seksualnej, gdzie nowy bodziec rzadko kiedy może wiązać się z ciężkim przekroczeniem granicy, który może zwichrować psychikę / wpłynąć na stratę zaufania do partnera itd. (to znaczy: na pewno rzadziej, niż przy BDSM wszelakim).

 

Cenię sobie bezpośrednie, acz taktowne wyrażanie aprobaty w zalotach - po to, by nie mieć potem poczucia straconej szansy (choć takie niedopowiedziane, "niedokończone" znajomości też mają swój urok, nie mniej jednak nie dają spełnienia, a nie w tym rzecz). Z rozbawieniem przypomniałam sobie sytuację ze studenckich czasów, gdy byłam bez Sailora na imprezie i jeden ze znanych już od jakiegoś czasu kolegów poprosił mnie kulturalnie na bok, po czym... rzucił się na mnie z całowaniem. Gdy zdezorientowana go odepchnęłam pytając, o co właściwie chodzi, biedaczysko strasznie się ukorzył i rozpoczął litanię przeprosin - jemu się wydawało, że cały czas "daję mu znaki". Wyjaśniłam mu, że w moim odczuciu znaków żadnych nie było, ale nie potrafiłam się gniewać na niego, bo w jego zachowaniu wbrew pozorom wcale nie było agresji. Był akt szczery, bezpośredni, impulsywny, ale też możliwy do natychmiastowego przegadania.

 

(Notabene, ciekawe, na ile do owego czynu sprowokował go fakt, iż znaki to owszem dawałam, ale wspólnemu znajomemu, który był w owym czasie moim kochankiem. Zabawne, jak obserwacja kokieteryjnie zachowującej się kobiety będącej w związku sprawia, iż inni mężczyźni wokół też częstokroć zmniejszają wobec niej dystans - jakby podświadomie liczyli, że również im trafi się kąsek... Ale to już zupełnie inne zagadnienie).

 

23 godziny temu, Wichura pisze:

Co z tego, że np w łóżku z kimś jest taki ogień, że możesz drugą osobę doprowadzić na skraj ustalonych granic i widzisz, że jakbyś chciał to mógłbyś pójść dalej. Będzie fajnie lub nie będzie. Ja wolę w takich chwilach się zatrzymać, poczekać czasem na decyzję, zaproponować i jak nie ma wyraźnego tak - to dalej nie idę. Nie wiąże się to u mnie z żadnymi negatywnymi odczuciami a wręcz czasem pozostaje jakaś atawistyczna samcza satysfakcja. To trochę jak z dominacją której pierwiastki w tym miejscu widzę. Można uległą osobę przysłowiowo zmusić i postawić w sytuacji bez wyjścia wykorzystując moment jej chwilowego skrajnego podniecenia lub słabości. Mi osobiście dużo więcej satysfakcji daje jednak gdy przy następnej rozmowie padnie z jej ust "Wiesz... ostatnio mi się podobało. Może jednak byśmy...".

Oszszsz, stokrotne dzięki za te słowa...

 

Lubię być przyparta do muru, lubię być łamana, lubię mieć dokręcaną śrubę. I czasem mi w tym wielkim i rozedrganym podnieceniu żal, gdy partner przerywa daną czynność, zamiast pociągnąć dalej, mocniej dokrrrrrręcić.

 

Tyle, że ten żal jest dobry... Dobry, gdy tak naprawdę wiąże się z moją niewiedzą o tym, co jest DALEJ.

 

Fakt, może być tak, że za tą granicą jest absolutne niebo, uległe spełnienie, ekstaza. Jeśli tak jest, warto na to przełamanie poczekać, podejść wspólnie kilka razy do granicy i dokładnie ją obejrzeć. By mieć pewność, że naprawdę warto podążyć za reakcjami, dokończyć to.

 

Bo przecież, totalnie idąc na żywioł i poddając się wszechograniającemu podnieceniu, może okazać się, że za tym przełamaniem nie ma wcale nieskończonego spełnienia. Tylko, że zgodnie z fizyką: zostaje po nim pół Lulki. Albo ćwierć.

 

Lula.

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
3 godziny temu, Sailor&Lula pisze:

O, a to jest hiper ciekawy aspekt, którego zupełnie nie rozważałam. DUMA! @Zouza, poproszę o rozwinięcie!

Lula, właściwie nie wiem jak miałabym temat rozwinąć. ;)

Na pewno każda kobieta ma coś takiego, co mogłoby urazić jej dumę. Żeby podać jakiś przykład - mężczyzna, już po pierwszym spotkaniu erotycznym, totalnie mnie olewa (jako znajomą), a potem chce sobie spuścić z krzyża, to sobie o mnie przypomina i zaczyna się przede mną prężyć ;) I nie chodzi o to, że on musi mnie jakoś adorować (np. na zlocie, czy jakimś spotkaniu towarzyskim), ale przecież chwila rozmowy, czy jakieś miłe przywitanie wiele trudu nie kosztuje. ;) Nie wymagam też codziennego pw, czy nawet jakiegoś kontaktu pomiędzy (bo np. żony sobie tego nie życzą i ja to respektuję).

To tylko jeden przykład, nie wiem, czy za mocno nie zamotałam ;) 

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
5 godzin temu, Zouza pisze:

Żeby podać jakiś przykład - mężczyzna, już po pierwszym spotkaniu erotycznym, totalnie mnie olewa (jako znajomą), a potem chce sobie spuścić z krzyża, to sobie o mnie przypomina i zaczyna się przede mną prężyć ;) 

No ale przy tym ponownym prężeniu reagujesz Niagarą pomimo dumy?

 

Czy duma blokuje Ci ciało?

 

Lula.

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Na początku jest Niagara, ale po jakimś czasie umysł przemienia ją w Saharę ;) 

  • Lubię 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2020

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...