Skocz do zawartości
pawel1969

Belferka

Rekomendowane odpowiedzi

Dochodziła szósta wieczorem i było już ciemno. Karolina zjadła w biegu zupę przygotowaną przez Jacka, ucałowała dzieci i wyszła, nie przebierając się nawet ze służbowego, nauczycielskiego żakietu. Po półgodzinnej jeździe linią 23 wyjechała z ubogiej dzielnicy pomiędzy bogate domy przedmieścia. Wysiadła przed jednym z najokazalszych. Często podczas dłużącego się dojazdu rozmyślała nad sprawiedliwością świata. Ona - czterdziestoletnia nauczycielka, po długich studiach, z piętnastoletnim stażem, tuła się po pracy autobusami by uczyć rozpieszczonych synów bogaczy, mających wszystko podstawione pod nos. Dawno powiedziałaby co myśli o ich arogancji, gdyby naprawdę nie potrzebowała ich pieniędzy. Nauka trzech rozpieszczonych wyrostków - dwóch synów pana Rutkowskiego i syna sąsiada przynosiła jej spore dochody. Lekcje odbywały się dwa razy w tygodniu.

Dom był niemal pałacem. W salce na pierwszym piętrze mieli do dyspozycji tablicę i rzutnik. Przed wejściem od pewnego czasu zaczynała odczuwać tremę. Coraz słabiej radziła sobie wychowawczo.
- Dziś zaczniemy trygonometrię.
Maciek, starszy z braci, ziewnął przeciągle dając pozostałym powód do drwiącego śmiechu.
- Skupcie się chłopcy.
Karolina zdawała sobie sprawę, że nie ma ani trochę kontroli nad sytuacją i niczego ich nie nauczy, jeśli nie wymyśli czegoś wkrótce. A wtedy straci pracę.
Chłopcy bardziej leżeli niż siedzieli. Wyciągnięte nogi, ręce splecione za głową i znudzone miny. Karolina szła środkiem sali z książką, gdy ręka Wiktora klasnęła o jej pośladek.
Znów śmiechy.
Obróciła się energicznie, dając znać miną, co o tym myśli.
- Prosiłam was, żebyście skończyli te głupie gierki. - próbowała jeszcze odgryzać się dyplomacją.
Klapsy jednak były ostatnio codziennością. Pierwszy z nich, kilka tygodni temu,  bardzo zdenerwował Karolinę i była bliska rzucenia posady. Poszła wtedy do ojca Chłopaków, ale usłyszała, że to młodzież, a przecież to ona jest pedagogiem i powinna sobie radzić.

Więc próbowała.
- Nudzimy się - powiedział Robert - syn sąsiadów. Rozmawialiśmy z chłopakami i jesteśmy zgodni co do jednego. Lekcje powinny być ciekawsze. Zainteresowanie nas lekcją należy do Pani obowiązków. A Pani jest taka poważna. Nie muszę chyba przypominać ile ojciec płaci za te lekcje.
- Chciałam zauważyć, Robert, że nie jestem klaunem, tylko nauczycielką. I za to dostaję pieniądze.
- Nie chodzi o pajacowanie. Ale jest Pani atrakcyjna. Uważamy, że powinna się Pani inaczej ubierać. Powiedzmy, że trochę ciekawiej, śmielej. 
Karolina zapowietrzyła się. Była bliska wybuchu. Gdyby brała trzydzieści za lekcję, już dawno trzasnęłaby drzwiami.
- Chyba czas, żebym porozmawiała z twoim ojcem.
- Wtedy pani prawie na pewno wyleci. a tego nie chcemy chłopaki, nie?
- Pewnie, że nie.
- Gdyby Pani jednak nie poszła do ojca, to zapraszamy w czwartek... w śmielszym stroju.

Jacek podał obiad do stołu. Karolina była zmęczona po pracy, jednak wyglądała świetnie.
- Na bal się wybierasz?
Uśmiechnęła się zmieszana.
- Nie. Do Rutkowskich na korepetycje.
Stał i gapił się na nią, co po chwili zrobiło się krępujące. Oczekiwał odpowiedzi.
- No co? Nie jestem jeszcze starą babą, a tak się ciągle ubieram. Dość tego.
Cmoknęła męża i dzieci, po czym wyszła.
W autobusie spojrzała na swoje odbicie w szybie i poczuła się dziwnie. Zniknęły grube okulary, zastąpione przez szkła kontaktowe, a ciemne, zadbane włosy luźno falowały. Poczuła się seksowna, ale jednocześnie była na siebie wściekła. Za to jak nią manipulują. Za to że się nie przeciwstawia. I za to, że łapie się na fantazjowaniu o chłopakach. Tego dnia przed wejściem do sali trema była większa niż zazwyczaj. Poprawiła spódnicę i spojrzała na prawie gołe uda. Poprawiła dekolt. Tak jak myślała.  Czuła wzrok chłopaków na sobie, stawiając kolejne, wolne kroki ku tablicy, uważając by się nie potknąć.
- Odrobiłaś lekcje Karolina - skwitował Maciek.
Rzuciła mu piorunujące spojrzenie.
- Mówiłam, że nie będę tolerowała mówienia do mnie po imieniu! Dzieli nas dwadzieścia lat chłopcze.
- Ale łączą nie byle jakie relacje biznesowe. Więc czego nas dzisiaj nauczysz?
Poddała się. Przełknęła ślinę i otwierając książkę ruszyła po sali. Po klapsie nic nie odpowiedziała, lecz skarciła Maćka surowym spojrzeniem.
- Masz płacone wystarczająco, Karolina. A my jeszcze dorzucimy z kieszonkowego.
Położył kilka banknotów na ławce.
- Ale chciałbym, żebyś zmieniła nastawienie i uśmiechała się po klapsach. A teraz wróćmy do lekcji.
Spełniła prośbę i porzuciła maskę surowej belferki. Wciąż karciła wzrokiem za klepanie w pośladki, lecz nagany pełne były zalotnej kokieterii.

W autobusie powrotnym znów ogarnęło ją poczucie rozterki. Powinna była kontrolować sytuację, tymczasem to oni to robili. Ale coś bardziej ją martwiło. Coraz bardziej pragnęła tam jeździć i wyczekiwała kolejnych lekcji. Przeliczyła pieniądze i dodatkową premię od chłopaków odłożyła do osobnej kieszeni.  Po powrocie kochała się z Jackiem. Z jej inicjatywy. Ostatni rzadko to robili. Choć było klasycznie i bez polotu, doszła szybko. Zdecydowała, że nigdy nie powie mężowi, o czym fantazjowała w trakcie. Celowo unikała dotykania twarzy męża, by łatwiej wyobrazić sobie napalonego Maćka leżącego na niej i penetrującego ją powoli i głęboko. 

Nadeszła kolejna lekcja. Klapsy stały się już normalnością. Postanowiła, że nie zdradzi się, jak podniecają ją takie zabawy, ale więcej chodziła po sali by prowokować ich dłonie.
- Masz świetne cycki Karolina. Nie powinnaś ich tak ściskać - powiedział Robert.
Usiadła pupą na biurku i odpięła guzik pod szyją.
- Tak lepiej? - spytała
- Wciąż słabo. Jesteśmy znudzeni. Czuję, że wyrzucamy pieniądze w błoto.
Kolejny guzik odsłonił górę koronkowego stanika.
- Daj spokój... lekcja nam się zaraz skończy - Maciek stracił cierpliwość.
Wstał i podszedł do niej. Odpiął jeszcze trzy guziki, po czym rozciągnął koszulę. Bujny biust Karoliny prezentował się świetnie w koronkowym staniku, a wielkie sutki, widoczne tylko trochę, pobudzały zmysły.
Karolina zastanawiała się przez chwilę, czy czuje się bardziej znieważona, czy podniecona. Maciek wsunął dodatkowy banknot pod stanik.
- Jesteś dobrą nauczycielką Karolina, ale trzeba iść z duchem czasu. Nie możesz uczyć zapięta pod szyję. Musisz zainteresować lekcją.
- Poza tym nie masz czego się wstydzić - dodał Robert.
Podniecenie i ciekawość zwyciężyły. Do końca lekcji Karolina chodziła z rozpiętą koszulą.
Po lekcji Maciek zatrzymał ją na chwilę;
- Poczekaj Karolina. Mam prośbę.
- Tak?
Podszedł i wsunął palec pod łącznik stanika, obserwując seksowne ruchy piersi.
- Widzimy się teraz w czwartek, prawda? Chcę, żebyś była bez tego.
Bawił się chwilę jej piersiami przez stanik. Pozwalała mu na to w milczeniu, ale nie bez wahania.
-  I bez majtek - dodał po chwili.
Poczuła jak podniecenie ściska jej gardło. Gdyby wsunął jej rękę pod spódnicę, odkryłby siłę jej pożądania. Spojrzała z pogardą.
- Jesteś bezczelny. Poproś ojca, żeby kogoś poszukał.
Odwróciła się i wyszła.

W środę nie umiała skoncentrować się na prowadzeniu lekcji, więc wzięła wolne. By nie myśleć, wyszła z dziećmi do parku, a wieczorem całą rodziną na pizzę. Jacek zauważył jej bujanie w obłokach.
- W porządku, Karolina?
- Tak. Wszystko gra.
Przeprosiła na chwilę i w toalecie napisała wiadomość. Całe wieki patrzyła na nią nie mogąc się zdecydować na wysłanie. Byłoby to dla niej poniżające.
Cóż.
Pragnienia czasem takie są - pomyślała i ruszyła kciukiem.
"Czwartek aktualny" - poszło do Maćka.
"Zapraszam :-). Tata się martwił. Opowiadaliśmy, że jesteś świetna."
Do końca wspólnej kolacji i całą resztę wieczoru Karolina nie była sobą. Postanowiła, że kiedyś opowie mężowi o wszystkim. On zrozumie. Ale jeszcze nie teraz.

Z domu wyszła jak zwykle. W koszuli, spódnicy mini i garsonce. Majtki i stanik zdjęła po wyjściu z autobusu, za przystankiem. Po wejściu do sali wypisała wzory na tablicy. Piersi luźno kołysały się pod białą koszulą.
- Nie mamy dziś ochoty na matmę - powiedział Wiktor.
Spojrzała pytająco.
- To co będziemy robić?
Poprosili by usiadła na biurku. Posłuchała. Pierś falowała na skutek przyspieszonego oddechu. Maciek wsunął linijkę między guziki koszuli i rozerwał je, jak pociągnięciem miecza. Następnie również linijką zsunął koszulę z piersi.
Były nagie.
Podniecenie rozsadzało Karolinę od wewnątrz.
Maciek wsunął linijkę między uda.
- Przygotowałaś się do lekcji, jak prosiłem?
- Tak.
Rozsunęła uda.
Cipka była starannie wygolona i wypukła. Wąskie, różowe wargi szkliły się od wilgoci.
- Dzisiaj my poprowadzimy zajęcia. Będzie biologia - powiedział Wiktor.
Wstał i również podszedł pieszcząc dłonią członek wyjęty z rozporka.
- Omówimy zwyczaje godowe naczelnych. Słyszałaś o seksie grupowym?

Karolina złączyła uda i skrzyżowała ręce, by zakryć obnażone piersi. Była gotowa na śmiały pokaz, ale nie rozważała dalszych kroków. Maciek położył na biurku kilka banknotów.
- Jak wiadomo, samice homo-sapiens prostytuują się czasem dla zarobku. Jedne rozkładają nogi, a inne unoszą się honorem i wychodzą. Wybór należy do samicy.
 
Zgrzytnęły już wszystkie rozporki. Każdy z chłopaków bawił się ptakiem w milczeniu. Dali jej czas do namysłu. Karolina wstała. Drzwi były o trzy kroki od niej. W domu mąż i dwójka dzieci. Przyjemne świdrowanie w podbrzuszu uświadomiło jej, że nie chodzi tylko o leżący przed nią plik banknotów.

Oparła się oburącz o biurko i stanęła w lekkim rozkroku. Uwolnione piersi kołysały się luźno. Po chwili poczuła na sobie trzy pary ciepłych męskich dłoni. Po ciele chodziły ogniki podniecenia, a po skórze to tu, to tam przyjemne dreszcze. Wiktor ważył i obmacywał jej piersi. Wyciągał i szczypał sutki. Maciek podniósł spódnicę i rozciągał pośladki. Miała lekkie zawroty. Wciąż nie dowierzała, że to wszystko dzieje się naprawdę. Czuła, że cipka puszcza soczki. Robert gładził jej śliskie uda idąc w górę, by w końcu wsunąć palce w szparkę. Jęknęła. Chłopak chwilę ją tak penetrował, a gdy przestał ruszać dłonią, ona nadziewała się na niego, ruszając biodrami.
- Jesteś bardzo atrakcyjną samicą, Karolino. Zresztą sama widzisz, jak na nas działasz.

Lśniące, prawie purpurowe i pokryte wokół siecią żył członki dowodziły gotowości samców.
- Myślę, że przerobimy dziś akt pokrycia - powiedział Maciek siląc się na mądre słownictwo.
Karolina wypięła się mocno i po chwili poczuła go w sobie. Penetrował ją opartą o biurko, chwytając na zmianę to za piersi, to za pośladki. Było błogo i przyjemnie. Odganiała obrazy domu, męża i dzieci.
- Jak samica może zwiększyć doznania samca?
- Pieszcząc dłonią jądra w trakcie stosunku.
Zrobiła to co omawiała. Pośliniła rękę i między swoimi udami odnalazła wielkie jaja Maćka. Chłopak zamruczał z rozkoszy.
- Jakie jeszcze znasz techniki dogodzenia mężczyźnie?

Wiktor wszedł kolanami na biurko, sugerując odpowiedź. Jego penis kołysał się w lewo i prawo tuż przed twarzą Karoliny.
- Samica może zaspokoić samca oralnie, oblizując i biorąc do ust jego członek i jądra.
Po odpowiedzi, znów wiedzę teoretyczną poparła praktyką. Oblizywała językiem jaja Wiktora i muskała członek, pieszcząc go jednocześnie dłonią. Trochę stawiała opór, gdy próbował unieruchomić jej głowę, lecz w końcu uległa. Wprowadził członek do ust i zaczął penetrować.
Coraz głębiej i głębiej.
W końcu zakrztusiła się i na biurko chlapnęła lepka plama. Miejsce Wiktora zajął Robert wkładając członek w jej ociekające wciąż nasieniem usta.

Maciek był spocony nie mniej niż Karolina. Mokre biodra klaskały o jej masywne pośladki.
- Wyjaśnisz nam cel kopulacji Karolino? - spytał.
- Dla potomstwa. - Karolina bardziej dyszała niż mówiła - Początkowo samica może nie być chętna, lecz pod wpływem walorów samca, ulega mu. Pozwala się spenetrować. Pod koniec tego aktu samiec zalewa samicę nasieniem. Często dochodzi do zapłodnienia. 
Maciek stęknął głośno. Poczuła ciepło w podbrzuszu. Tkwiący w niej po same jaja penis wyrzucał nasienie.
Fala po fali.
Ciałem Karoliny szarpnęły spazmy rozkoszy. Czuła, że traci kontakt z rzeczywistością.  Przez chwilę była gdzie indziej i było to bardzo, bardzo przyjemne. Potem wszystko ucichło. Cztery spocone ciała dysząc ciężko uspokajały oddech.
- Chciałabym się trochę ogarnąć
- Koniecznie. Nie wiadomo czy mąż przeżyłby prawdę. I czy małżeństwo by przetrwało. Ty straciłabyś dochodowe źródło, a my zdolną nauczycielkę. Wiesz gdzie łazienka.

Idąc korytarzem Karolina czuła nasienie spływające po udach. Spojrzała w lustrze na rozmazaną twarz, ale nie miała wyrzutów sumienia. Wypłukała spermę z ust i uśmiechnęła się do siebie. Wracając nocnym autobusem do dzielnicy biedy, przeliczyła pieniądze. Grubszy plik schowała do tajnej kieszeni.

  • Lubię 14

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ani trzęsienie ziemi, ani wybuch wulkanu, czy żaden inny kataklizm nie mogły powstrzymać Karoliny przed dotrzymaniem przysięgi dzieciom. Musiały wyjechać na dawno obiecany letni obóz i koniec. Plany utrudniła utrata pracy przez Jacka miesiąc temu. Pracował na pół etatu, ale zawsze to coś. Ona już miała tylko pensję belfra odkąd porzuciła prywatne lekcje u Rutkowskich.
Karolina bardziej niż mąż zdawała sobie sprawę, że biorąc lichwiarską pożyczkę, sprzedają duszę diabłu. Cyrograf został jednak podpisany.
Termin pierwszej raty przypadał w lipcu, jeszcze przed wyjazdem dzieci, a domowy budżet świecił pustką.
Poza tajnym schowkiem Karoliny, w którym przechowywała pieniądze zdobyte dzięki "okazywaniu sympatii" młodym Rutkowskim. Postanowiła postawić wszystko, włącznie z małżeństwem na szali i ujawnić tajemnicę. Pewnego wieczora poprosiła męża o rozmowę i wyznała wszystko. Spłakała się jak bóbr, oczekując wszystkiego najgorszego.

Ale trzęsienie ziemi nie nadeszło. Reakcja Jacka zupełnie ją zaskoczyła. Nie potrafiła niczego wywnioskować z jego miny. Wyszedł się przejść i wypił piwo z przyjacielem. Gdy wrócił przyszła kolej na jego sekrety, które powaliły Karolinę z nóg.
Ale ucieszyły i wlały nadzieję w serce.
- Zadzwoń do Rutkowskich kochanie. Może pozwolą ci wrócić.
- Są już wakacje Jacek. To bez sensu.
- Tacy bogacze potrzebują do różnych prac. Zapytaj. Może znajdą też coś dla mnie.

Zadzwoniła. Umówili się nazajutrz. Po śniadaniu Karolina i Jacek wsiedli do autobusu 23 i wysiedli na przedmieściach przy pałacu Rutkowskich. W drodze nie rozmawiali. Jacek delektował się swoim podnieceniem, zdając sobie sprawę jak może przebiegać rozmowa jego żony z młodym Rutkowskim.  Maciek zaprosił do ogrodu.
- Co pijecie?
- Dla mnie woda.
- Masz piwo?
Wrócił po chwili z napojami. Był upalny dzień. Woda w basenie miała odcień seledynu.
- Więc wygląda to tak. Nasz stary wyjechał na miesiąc. Nam z bratem nie chce się za bardzo ogarniać chaty ani gotować, więc chyba się coś znajdzie. Tylko pytanie Karolina, czy stanowisko pomocy domowej  ci nie uwłacza. No wiesz... z twoim wykształceniem i tytułami...
- Nie. Jest super. A miałbyś coś dla Jacka? - spytała zdejmując koszulę i przecierając czoło z potu. Stanik nie był od kostiumu kąpielowego, ale nie dbała o to.
- Może ogarniać ogród i basen. Możecie tu zamieszkać, żeby tak nie jeździć bez sensu.

Małżeństwo uśmiechnęło się do siebie i chwyciło za ręce.
- Możemy zacząć, gdy dzieci wyjadą. Nie będzie ich trzy tygodnie.
- Super. Aha. Ale pomoce domowe nie zarabiają jak nauczyciele.
Karolina pomyślała, że chłopak chyba nie wie ile zarabia nauczyciel.
- Dostaniecie piętnaście na godzinę. Oczywiście dostaniesz Karolina wiele okazji by dorobić znacznie więcej. Wiesz o czym mówię?
- Wiem. Na to najbardziej liczę.
- A to na zakupy - podał jej kilka banknotów i poinstruował na czym się skupić:
białe, ciasne bluzeczki wiązane z przodu na sznurki, kilka bardzo skąpych miniówek i legginsy.
- I zwróć uwagę, żeby legginsy porządnie wrzynały się w cipkę - dodał na odchodne.
Wtedy Jacek po raz pierwszy poczuł kluchę w gardle.

Tydzień później dzieci były już na obozie, a oni z walizkami jechali linią 23. Zamyślony i podniecony Jacek ani myślał zdradzać żonie o czym tak duma, ale miał nadzieję, że jeszcze tego pierwszego dnia zostanie przy nim zerżnięta. Myśl o tym odbierała mu oddech.
Dostali wspólny, nieduży pokój. Nic do wieczora się nie wydarzyło. Noc też minęła spokojnie. Następnego dnia Maćka i Wiktora odwiedzili koledzy. Przyszli około południa i pili piwo nad basenem. Jacek przycinając żywopłot nadstawiał ucha. Tematy były różne, ale rozmowa często wracała na temat Karoliny. Pikantne, a nieraz wulgarne uwagi na jej temat podnieciły Jacka do tego stopnia, że pod ogrodniczkami wykwitł wzwód.
Gdy wezwana od czasu do czasu Karolina przychodziła z tacą, wszelkie rozmowy milkły.
Młodzi dżentelmeni obserwowali w skupieniu każdy jej ruch. Ściśnięte pod bluzką piersi chciały wydostać się między sznurkami. Stanik był zakazany podobnie jak majteczki pod legginsami.
Wieczorem Jacek i Karolina zjedli kolację z braćmi. Nie liczyli na to, ale zostali poproszeni do stołu.
- Jesteś z nas zadowolony, Maciek?
- Mam tylko drobne uwagi. Chciałbym, żeby piersi luźniej kołysały się pod bluzką. Rozluźnij te sznurki. I nie bój się pochylać nad chłopakami, nalewając piwo. Mogłabyś też więcej kokietować, a chodzisz jak wystraszona mysz. Natomiast do Jacka nie mam zastrzeżeń. Żywopłot pierwsza klasa. A teraz kładźcie się, bo jutro praca od rana.
Karolina była trochę zdezorientowana, podobnie jak Jacek. Nie sądzili, że ten wieczór zakończy się tak zwyczajnie. Spuściła rozczarowane spojrzenie w obrus.
- W porządku, Karolina? - spytał Maciek.
- Mamy jutro ratę kredytu.
- Trzeba było od razu mówić. W takim razie ty jeszcze zostań.

Jacek zrozumiał, że na niego już pora. Nie czekał jednak na żonę długo. Wróciła do sypialni pół godziny po nim i gdy chciał ją pocałować odwróciła głowę.
- Nie. Proszę.
Zrozumiał, że obciągała. Na szafce nocnej położyła pieniądze.
- To na jutrzejszą ratę.
Jacek mimo to pocałował żonę. W ustach poczuł smak nasienia.
Następny dzień rozpoczął się wcześnie, od prac gospodarskich. Po południu zeszło się kilku wyrostków. Maciek poprosił Jacka, by podszedł.
- Ale upał - powiedział Jacek z uśmiechem - ciężko w tym słońcu.
- Trochę odpoczniesz w cieniu. Chciałbym, żebyś zmienił pościel w sypialni na drugim piętrze i wysprzątał tam dokładnie.
W podbrzuszu Jacka mrówki podniecenia zaczęły wić gniazdo. Poczuł przyjemny niepokój. Nie musiał pytać, ale zrobił to.
- W dzień?
- Tak,w dzień. Będzie potrzebny dla Karoliny. Zawołaj ją tu i przyjdźcie razem.

Piersi Karoliny miały więcej swobody. Chłopcy z piwami w dłoniach w milczeniu o patrzyli jak się zbliżały kołysząc z boku na bok.
- Wołał mnie Pan.
- Tak. Twój mąż przyszykuje zaraz sypialnię gościnną. Idź się przygotuj. Będziesz dawać pupy.
Podniecony zniewagą żony Jacek obserwował miny młodzieńców i malujące się na nich, nieskutecznie tłumione grymasy śmiechu.
- Czy to będzie ktoś z Panów?
- Nie, ale ktoś, kto dobrze płaci. Ucieszysz się.
Karolina miała mieszane uczucia i Maciek zauważył to.
- Co znowu nie tak Karolino?
- Po prostu myśl, że to ktoś obcy... i płaci jak zwykłej dziwce.
- Dawałaś już za pieniądze, więc od kiedy to dla ciebie problem? Ale przecież nie zmuszam.
- Pójdę się przygotować.

Mężczyzna przywitał się z Maćkiem i kolegami, jak wita się młodzież. Na Jacka tylko spojrzał.
- To on? - spytał.
- Tak. Jej mąż.
- Super. Ma się gapić.
- Płacisz - masz.
- Chodźmy. Gdzie suka?

Karolina siedziała na skraju łóżka w stroju pokojówki. Tak sobie zażyczył. Pierwsi weszli koledzy, potem bracia i mąż.
Na koniec on.
Karolina wyglądała jakby zobaczyła ducha. Nie mogła wypowiedzieć słowa. Podszedł z uśmiechem. Spojrzała pytająco na Maćka a ten wyjaśnił:
- Olek i ty zawsze się lubiliście. Pomyślałem, że się ucieszysz. Był twoim pupilem.
Gdy Olek podszedł i stanął przed nią - wciąż siedzącą - gładząc włosy, z nerwami chwyciła i odepchnęła jego dłoń.
- Dalej słabo płacą w szkole, pani Profesor?
Olek był absolwentem jej szkoły. Skończył z trudem trzy lata temu i miał z Karoliną ciężkie przejścia. Gdy ponowie zaczął ją gładzić dłonią, pozwoliła na to. A właściwie to jej podniecenie zmusiło ją do tego. Mogła wziąć męża pod rękę, wyjść i wrócić do domu. Ale czuła, że zostałaby tu i dała się poniżyć nawet bez pieniędzy. Aż ciężko jej się oddychało.
Postanowiła, że zostaje.
Postanowiła, że da się zerżnąć jak uległa suka.

Ręka Olka wśliznęła się pod elastyczny materiał bluzki i lubieżnie, bez uczucia obmacywała bujny biust.
- Nie wiesz jak się ucieszyłem na wieść, że dajesz teraz dupy.
Siedziała poważna i pozwalała mu na wszystko. Ssała kciuk, gdy wsuwał do ust, ale bez cienia zadowolenia czy uśmiechu. Co nie znaczy, że nie jej się nie podobało. Przyspieszony oddech mówił  swoje.
- Cieszę się, że dzisiaj to ja wystawię ci ocenę. Może z referencjami lepiej zarobisz w innym zawodzie.
Przypatrujący się w milczeniu i blady jak ściana Jacek prawie mdlał z wrażenia. Zaraz jego doświadczona i dystyngowana żona zostanie zerżnięta przez byłego ucznia za pieniądze. Każde uderzenie serca w jego piersi odczuwał jak walnięcie młotem.

Młot przyspieszył zabierając oddech, gdy penis Olka wyskoczył jak sprężyna i ocierał przez chwilę o twarz Karoliny, pieszczony przez jej usta i język. Następnie znalazł się między sznurkami bluzki, wychodząc górą, między piersiami.
- Pamiętasz w której ławce siedziałem?
- Jakbym mogła zapomnieć. Ostatnia w lewym rzędzie.
- Obserwowałem cię i wiesz o czym myślałem, gdy tłumaczyłaś wzory? Żeby ci go wpakować między cycuchy, jak teraz.
- Dlatego miałeś takie słabe wyniki. Inni mnie słuchali.
- Ale to ja cię teraz zerżnę przy starym.
- To przestań gadać i zrób to.

Leginsy rozpruły się na szwach. Po jednym szarpnięciu Olka cipka Karoliny była obnażona. Kręciło jej się w głowie z podniecenia. Żadnego oporu, czy kokieteryjnej odmowy. Chciała go mieć w sobie i to natychmiast. Zanim wyeksponowała szeroko swoje wdzięki dla Olka, wymówiła bezgłośne "kocham cię" w kierunku męża.
Olek zauważył to.
- Jak romantycznie.
Skwitował po czym wepchnął swój sprzęt w rozpaloną kobietę. Rozkosz mąciła jej w głowie. Namiętnie i lubieżnie całowała kochanka, dając całą siebie. Po każdej zmianie pozycji - a było ich kilka - natychmiast nastawiała się i sama wprowadzała w siebie członek. Mąż choć zachwycony nowymi doznaniami, nie spodziewał się, że Karolina potrafi tak okazywać rozkosz i nie widział jej dawno tak aktywnej. Wszystko by dać kochankowi jak najwięcej.

I dała. Seria westchnień i konfrontacyjne spojrzenie w oczy sprawiły, że Jacek się speszył.
Ale patrzył.
Wyciągnięty ptak wciąż wyrzucał nasienie na uda i łono Karoliny. Trochę wypływało ze środka. Gdy Olek miał się ubierać usłyszał Karolinę.
- Poczekaj. Wyliżę go.
Klęczała na kolanach a poniżony Jacek oddychał głęboko, by zwalczyć zawroty głowy. Pełne triumfu oczy Olka zdawały się mówić: "Widzisz co z nią robię? Patrz dobrze kolego".
- Chyba wybaczę ci złe oceny. - puścił oczko do Karoliny i wyszedł.
Wtedy Karolina dodała, jakby do siebie, ale na użytek męża:
- Fajny chłopak. Czemu się na niego tak uwzięłam?

Trzy tygodnie minęły szybko. Karolina poznała jeszcze nie jeden męski członek, podczas gdy jej wierny mąż ogrodnik nasycał oczy. Nie dorobili się fortuny, ale starczyło na spłatę lichwy i trochę odłożyli. Dzieci wróciły z obozu z mnóstwem wspomnień, opowiadając je przez kilka kolejnych wieczorów. Karolina i Jacek tylko słuchali. Wtedy Jacek zrozumiał, że bardzo chciałby opowiedzieć komuś swoją historię. Podzielić się tym co przeżył. Pomyślał o swoim przyjacielu, ale trochę się jeszcze bał. Że nie zrozumie, lub co gorsza - nie uwierzy. Ale postanowił, że kiedyś mu opowie.

  • Lubię 10
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Bardzo ciekawy kierunek. Czekam na ciąg dalszy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Belferka część 3 (ostatnia) - Jazda bez hamulców

 

Nadszedł wrzesień a wraz z nim nowy rok szkolny. W prywatnym liceum nauczyciel musi się bardziej postarać, by przykuć uwagę uczniów, a Karolina wiedziała jak to robić. Spódnica, choć wciąż szykowna była krótsza od belferskiej, a dekolt bardziej wyeksponowany. Chętnie skróciła by jeszcze, ale i tak spojrzenia dyrektorki zdawały się mówić: "pokazujesz dupę skarbie". Co innego uczniowie. Niejeden młody wyrostek marzył, by nachyliła się nad jego zeszytem. Udawała, że nie widzi, gdzie się wtedy gapią. Bezczelne wpatrywanie, które pozornie ignorowała wywoływało niemałe podniecenie.
Chłopcy nosili drogie, nieraz zbyt ekstrawaganckie jak na szkołę ciuchy, drogie gadżety, a nierzadko przyjeżdżali do szkoły samochodami. Karolina dojeżdżała autobusem. Jacek wciąż szukał nowej pracy a plany wakacyjne rozwiewały się jak para z czajnika.

Gdy zadzwonił Olek kazała mu spadać  Nalegał twierdząc, że ma ciekawą propozycję. Po rozmowie z Jackiem przyjęli zaproszenie do drogiej restauracji. Olek przeszedł od razu do sedna:
- Skoro już wiem, jak to u Was jest, mam propozycję. Chyba zgodzimy się wszyscy, że Karolina lubi się zabawić. Mylę się Jacku?
Odpowiedziała Karolina.
- Chcieliśmy  spróbować nowych wrażeń i tyle. Temat jest zamknięty.
- Szkoda. Ale może posłuchacie. I tak zostało jeszcze wino.

Karolina przestała się ubierać i ponownie usiadła.
- Myślę, że z takich zabaw się nie wyrasta. Jesteś mądra i inteligentna, ale to nie jedyne twoje atuty.
Zrobił pauzę, gapiąc się w dekolt.
- Równie dobrze jak wiedzą, mogłabyś zarobić trochę ruszając tyłkiem. Szkoda takiej pupy dla męża.
Jacek przełknął ślinę, starając się tłumić emocje. Czuł pot na szyi i kluchę w gardle. Karolina chwyciła jego dłoń.
- Mam być dziwką? Chcesz mi płacić?
- Nie ja. To co powiem jest wyzwaniem, ale może być bardzo podniecające. Więc nie odpowiadaj od razu. Chłopcy na lekcjach marzą o tobie Karolina. Jednym z nich jest mój brat.
- Konrad? Niezłe ziółko. Jak ty. Często jestem o krok od wysłania go na korytarz.
- Więc jak? Dasz mu się lepiej poznać? Jemu i dwóm kolegom.
- Popieprzyło cię, wiesz. Jestem dorosła i lubię dorosłe zabawy. Ale nigdy nie z uczniami.
- Nie odpowiadajcie mi dzisiaj. Przemyślcie parę dni.Kto ryzykuje ten żyje naprawdę. Jest ich trójka: Konrad, Michał i Seweryn. Wszystko zostaje w waszym kręgu. Fajne chłopaki. Młodzi, ale uwierz mi na słowo - mają co trzeba na miejscu.
Tu zrobił pauzę i wpatrywał się w próbującego ukryć zakłopotanie - a może podniecenie -  Jacka.
- Mam nadzieję, że przekonasz Karolinę. Lecę.

Zastanawiali się tydzień.
- Co o tym myślisz Jacek?
- Ryzyko jest ogromne. Wylecisz z naganą, jeśli cię przyłapią. A może się skończyć na prokuratorze.
- Właśnie. Szkoda. Ale czasem tak tego chcę, że aż mi drżą nogi.
- Więc to zróbmy. Pieprzyć ryzyko.
- A ty? - spojrzała na męża zatroskana i przytuliła się.
- Ja? Wiesz dobrze czego chcę. Niech się młodzież zabawi.

Tego dnia chodząc po klasie miała nogi jak z waty. Konrad i koledzy zostali już wcześniej poinformowani, a zielona spódnica Karoliny była tylko potwierdzeniem decyzji. Zapiszczał telefon. Przerwała pisanie na tablicy i sprawdziła.
Rozejrzała się speszonym wzrokiem po klasie, czując się, jakby wszyscy wiedzieli na co patrzy. Tylko trójka chłopaków z ostatnich ławek ukrywała uśmiechy.
Penis na wyświetlaczu był duży i pokryty żyłami. Sterczał dumnie jak wojownik, wystając z dżinsów pod blatem ławki. Konrad z uniesioną głową patrzył na Karolinę wyzywająco. Przeczytała polecenie pod zdjęciem:
"Przynieś mi swoje majtki"
Karolina wróciła do lekcji. Zapisała na tablicy zadanie i poleciła rozwiązać w zeszytach. Wyszła na chwilę na zaplecze. Po zdjęciu majtek rozchyliła uda i zrobiła zdjęcie, odsyłając je do Konrada. Po powrocie do klasy zaczęła sprawdzać wyrywkowo zadanie, aż doszła do Konrada.
- Udało się?
- Niech Pani sprawdzi.
Penis wciąż sterczał. Dzięki obudowanym ławkom widzieli go tylko dwaj koledzy. Karolina nachyliła się nad zeszytem chłopaka, podając mu dyskretnie majtki. Wszystko to było dla niej niesamowicie podniecające. I fakt, że jest w klasie bez majtek, i to że wykonuje tak intymne polecenia ucznia. Po dzwonku cała trójka zwlekała z opuszczeniem klasy aż zostali sami z nauczycielką.
- To chyba należy do Pani - powiedział Seweryn kładąc koronkowe majteczki na biurku. Były całe w spermie.
Drgnęła gdy poczuła dłoń na udzie.
- Nie tutaj - powiedziała, jednocześnie stając trochę szerzej. Konrad prawidłowo odczytał tak sprzeczny sygnał i po chwili pieścił już mokrą cipkę.
- Tutaj, ale nie teraz - odpowiedział. Widzimy się jutro na kółku matematycznym. Podciągnie nas Pani Profesor trochę do matury.
- Jutro jest sobota. I w ogóle jakie kółko?
- Załatwisz to jakoś. Przecież masz taką możliwość. A w sobotę będziemy tu sami.
- No i portier - dodała.
- Pan Andrzej jest w porządku. Bierzemy to na siebie.

Gdy Karolina szykowała się jak na bal,  Jacek nie mógł znaleźć sobie miejsca w domu. Świadomość, co będzie robić jego żona za godzinę, lub dwie odbierała mu oddech, a zgrubienie w spodniach nie opadało.
- Chcę jechać z tobą. Nie odbieraj mi tego.
- Też bym chciała, ale nie ustalałam tego z chłopcami. Teraz trochę za późno.
- No to zawiozę cię, a jeśli się nie zgodzą, zaczekam w samochodzie.
Karolina w końcu uległa. Zawieźli dzieci do mamy i wspólnie podjechali po szkole. Dochodziła czwarta i zaczynało robić się ciemno. Chłopcy czekali pod szkołą.
- A to nowy uczeń? - zadrwił Michał.
- Obserwator z kuratorium - odcięła się Karolina, lecz po chwili wyjaśniła kim jest Jacek i zapewniła, że pozostanie w roli obserwatora. W piątkę ruszyli do pracowni matematycznej.

Korepetycje były wyjątkowo ciche. Zaczęły się od wymiany namiętnych pocałunków i pieszczot przez ubranie. Chłopcy otoczyli Karolinę, obdarzając jej ciało ciepłymi dotykami sześciu dłoni. W miarę jak pocałunki nabierały odcienia pikanterii, dłonie śmiało wsuwały się pod materiał bluzki i spódnicy docierając do nagich powierzchni piersi, ud i pośladków. Rozpalona kobieta nie mogła się doczekać.
Obserwator z kuratorium oddychał coraz szybciej i ciężej, widząc jak majtki Karoliny zjeżdżają w dół a zabawa staje się poważna. Odtąd szło szybko. Wypięta pupa. Uwolnione piersi. Penetracja na ławce. Piski. Westchnienia. Klaszczące pośladki.
Nikt nie usłyszał kroków w holu i otwieranych drzwi. Ostatni w sytuacji zorientował się Konrad, wciąż posuwając Karolinę, gdy kobieca postać w drzwiach próbowała w milczeniu zapanować nad szokiem.
Karolina w popłochu próbowała znaleźć majtki, ale wychodziło jej to niezdarnie. Jej świat runął w gruzach. Dałaby wszystko by w drzwiach stał chociażby portier - pan Andrzej, ale nie akurat ona - dyrektor szkoły.

Po dwóch miesiącach ogłoszeń o korepetycje interes się nie rozwijał. O etacie w szkole Karolina mogła już na stałe zapomnieć. Perspektywa lepszego życia i wymarzonego wyjazdu za granicę bardzo się oddaliła. I wtedy odezwał się Olek, wyciągając rękę. Spotkali się na kawie.
- Już raz mi pomogłeś. Dziękuję. - W głosie zabrzmiała gorzka ironia.
- Czy ja ciebie - nauczycielkę - mam uczyć jakich wyborów dokonywać? Sama chciałaś. A ja miałem w tym interes. Teraz też mam. Zdecydujesz. Może to nie praca dla osób z twoim wykształceniem, ale powinna ci się spodobać. Przecież lubisz łamać zasady moralne.
- Pogadam z Jackiem.

Karolina nie zrezygnowała z nauczania. Wciąż dawała korepetycje. Nowa, dodatkowa praca dawała jednak większe przychody i większą frajdę. Już szykując się wieczorami do wyjścia czuła podekscytowanie. Miała swoje stałe miejsce pod lasem i niedrogą opiekę ze strony Olka. Nie pracowała codziennie, ale w te dni wracała późno, lub w nocy. Jacek chciał, by go budziła. Opowiadała wtedy jak minął dzień. O kierowcach tirów, czasem o biznesmenach w podróży, stęsknionych za żonami. Jacka interesowało wszystko. Każdy szczegół. Później o ile miała siłę kochali się namiętnie. Jacek wolał nowe zajęcie żony, nie rozumiejąc do końca dlaczego. Ustalili jednak, że najwyżej rok. Odkują się i koniec. Dzieci nie mogą się nigdy dowiedzieć, że mama jest kurwą.

  • Lubię 1
  • Wow! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2020

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...