Skocz do zawartości
Maks

Nie zjeść ciastka i zjeść ciastko

Rekomendowane odpowiedzi

Pytanie do Was moi Drodzy.

Czy po/w trakcie sesji/zabawy też tak macie, że nie musicie osiągnąć orgazmu?

Że poddanie drugiej osoby...Fizyczny ból i przyjemność, którą tej osobie zadajecie, jest dla Was podobnie spełniająca, jak stricte stosunek?

Że gdy druga osoba opada po orgazmie czy drugim czy którymś z kolei, to Wy decydujecie, że koniec i po prostu jesteście obok, spełnieni?

Że nie potrzebujecie penetracji czy pieszczot oralnych?

Że wręcz ta osoba Was nie dotyka przez cały "seans", a Wy mimo nabrzmiałych "stref rozrodczych" po prostu czujecie spełnienie, tak jak w przypadku orgazmu i nie czujecie potrzeby również osiągnięcia orgazmu?

Że nie zaczyna się zdania od "że" ;)

A tak na poważnie, poczucie Yin-yang, zen, czy jakkolwiek (chyba zapomniałem słowa) nazwać poczucie wewnętrznego, seksualnego, fizycznego i duchowego spełnienia, stan równowagi.

Ciekawi czy tylko mnie wyjebało z kapci czy tak po prostu jest lub są osoby, które mają podobnie :) 

  • Lubię 2
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mam podobnie, ale tylko podobnie.

Nie muszę odbywać stosunku jakiegokolwiek, by w trakcie zabaw BDSM osiągnąć spełnienie. Tyle, że u mnie spełnienie obejmuje umysł i ciało. Bez orgazmu nie czuję się spełniona. Ale to chyba wynik tego, że w tej sferze jestem mega egoistką. 

Zdarzało mi się, że w trakcie lania czy cięcia dostawałam orgazmu bez penetracji czy innej celowej stymulacji. Tak na mnie działa widok krwi podczas zabawy czy zapach obolałego ciała oraz świadomość bezgranicznego oddanie się właśnie mnie.

 

Ale chyba nie takiej odpowiedzi oczekiwałeś.

 

  • Lubię 5
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
45 minut temu, Dragonfly napisał:

Mam podobnie, ale tylko podobnie.

Nie muszę odbywać stosunku jakiegokolwiek, by w trakcie zabaw BDSM osiągnąć spełnienie. Tyle, że u mnie spełnienie obejmuje umysł i ciało. Bez orgazmu nie czuję się spełniona. Ale to chyba wynik tego, że w tej sferze jestem mega egoistką. 

Zdarzało mi się, że w trakcie lania czy cięcia dostawałam orgazmu bez penetracji czy innej celowej stymulacji. Tak na mnie działa widok krwi podczas zabawy czy zapach obolałego ciała oraz świadomość bezgranicznego oddanie się właśnie mnie.

 

Ale chyba nie takiej odpowiedzi oczekiwałeś.

 

Takiej także :)

Osiągnąć orgazm bez pieszczot czy penetracji Ciebie, tylko poprzez aktywność na kimś innym - bardzo, bardzo ciekawe :)

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Świetny temat, dzięki!

 

9 godzin temu, Maks napisał:

Czy po/w trakcie sesji/zabawy też tak macie, że nie musicie osiągnąć orgazmu?

Że poddanie drugiej osoby...Fizyczny ból i przyjemność, którą tej osobie zadajecie, jest dla Was podobnie spełniająca, jak stricte stosunek?

Że gdy druga osoba opada po orgazmie czy drugim czy którymś z kolei, to Wy decydujecie, że koniec i po prostu jesteście obok, spełnieni?

Że nie potrzebujecie penetracji czy pieszczot oralnych?

Że wręcz ta osoba Was nie dotyka przez cały "seans", a Wy mimo nabrzmiałych "stref rozrodczych" po prostu czujecie spełnienie, tak jak w przypadku orgazmu i nie czujecie potrzeby również osiągnięcia orgazmu?

Tak, nie potrzebuję osiągnięcia orgazmu być odczuwać spełnienie.

 

Samo wkroczenie w tzw. "sub-space" jest dla mnie doznaniem na tyle intensywnym, iż porównywalnym z fizycznym orgazmem. To w zasadzie stan permanentnej rozkoszy umysłowej.

 

ALE. Jeśli pławię się w sub-space i serwowane mi są jeszcze orgazmy fizyczne, to już w ogóle OGIEŃ! I na dłuższą metę, ta opcja odpowiada mi najbardziej, bo po co się oszczędzać? :D Tym bardziej, że umiem w różne orgazmy i uczę się coraz to nowych...

 

Inna kwestia, że czasem właśnie ów błogi sub-space potrafi bez stymulacji tych najoczywistszych stref erogennych skumulować się we mnie jako orgazm, z wszystkim fizycznymi jego objawami. Analogicznie do wypowiedzi @Dragonfly:

2 godziny temu, Dragonfly napisał:

Zdarzało mi się, że w trakcie lania czy cięcia dostawałam orgazmu bez penetracji czy innej celowej stymulacji. Tak na mnie działa widok krwi podczas zabawy czy zapach obolałego ciała oraz świadomość bezgranicznego oddanie się właśnie mnie.

...albo i bez fizycznych objawów. Albo tak, że już sama nawet nie wiem. Po prostu lewitując w sub-space dostaję raz po raz orgazmiczne strzały mentalne. Absolutna słodycz wnikająca z poddania się, posłuszeństwa i trwania w jednej bańce z Dominującym.

 

I też nie wiem, czy takiej odpowiedzi oczekiwałeś :D.

 

Lula.

 

  • Lubię 3
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kiedy jestem stroną dominującą, w BDSM-owym sensie, to uległy mężczyzna nie ma prawa mnie dotknąć w znaczeniu erotycznym. Ja natomiast się nad nim mogę "poznęcać", w różnorodny sposób, także z pomocą strapona. Ogromnie mnie to podnieca, ale muszę zaznać fizycznego zaspokojenia ze strony drugiego mężczyzny, tym razem równorzędnego, bądź dominującego. Bez orgazmu, choć tego się tylko domyślam, wpadłabym we wściekłość. 

Gdy jest to uległa kobieta to musi mnie fizycznie zaspokoić, zgodnie z moimi życzeniami. Jednak i tu niezbędny jest mężczyzna do ciągu dalszego 😛

 

 

  • Lubię 6
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 26.03.2020 o 19:50, Sailor&Lula napisał:

Po prostu lewitując w sub-space dostaję raz po raz orgazmiczne strzały mentalne. Absolutna słodycz wnikająca z poddania się, posłuszeństwa i trwania w jednej bańce z Dominującym.

Ooo, to, to... Doskonale ujęte.

Często podczas kilkugodzinnej zabawy staję się dawcą licznych orgazmów, zarówno z własnej inicjatywy, jak i na rozkaz. Dochodzi do tego świadomość uczestniczenia w czymś mega podniecającym, ogrom bodźców utrzymujących mnie na jakimś kosmicznym pułapie. Poziom mojego podniecenia jest na tyle wysoki, że po pewnym czasie czuję się całkowicie spełniony. Mam błogostan bez fizycznego, orgazmu, wytrysku, itp.

Inną sprawą jest to, że w femdomowej sesji brak orgazmu u uległego nabiera dodatkowego uroku ;)

  • Lubię 3
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mi również zdarzają się sesje w których nie uprawiam seksu i wtedy oczywiście nie mam fizycznego orgazmu jest za to ten mentalny dający poczucie spełnienia bardzo przyjemny ;)

 

Najczęściej jednak jest tak że częścią sesji jest seks i kilka orgazmów  ;) tak jest najprzyjemniej po prostu.

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2020

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...