Skocz do zawartości
pawel1969

Niemoralna propozycja

Rekomendowane odpowiedzi

Tą bramę kojarzę od zawsze. Tyle razy tędy przejeżdżałem zastanawiając się, kto żyje w takim przepychu. Nie przeszło mi przez myśl, że kiedyś będę tu czekał. Właściciela posesji wciąż nie znam, ale znam jego synalka - rozpieszczonego jedynaka, który musi dostać wszystko, czego pragnie. Była niedziela, dziewiąta rano. Przez otwarte okno samochodu i kraty bramy z kutego żelaza podziwiałem fontannę po środku eleganckiego trawnika, gdy otworzyły się duże drzwi dworku i wyszła. Pomachała do mnie, lecz była poważna. Chodnik był długi a mi serce waliło coraz bardziej. Gdy wsiadła poczułem mieszankę różnych zapachów.
- Cześć. - powiedziała nienaturalnie zwyczajnie i pocałowała mnie.
- Jak było? - gapiłem się nachalnie.
- Jedźmy do domu. Jestem zmęczona.
To była leniwa niedziela. Oglądałem głupie filmy pijąc piwo na kanapie, a Karolina odsypiała obok mnie, budząc się od czasu do czasu. Niby dzień jak co dzień, a jednak wszystko zupełnie inne. Ostatnia doba wywróciła nasze życie do góry nagami.

Zaczęło się w sobotę rano. Zadzwonił kumpel, żebyśmy wybrali się dla odmiany gdzieś, gdzie jest głośno i wesoło. Jak dawniej. Po dyskotekach i klubach nie chodziliśmy ze dwadzieścia lat, ale teraz, gdy dzieci już nam nie płaczą, pomyślałem, że to fajny pomysł. Karolina też miała ochotę. Spotkaliśmy się w trzy pary jak kiedyś. Wszyscy mieliśmy po czterdzieści pięć lat i chodziliśmy razem do szkoły. Już wtedy chodziliśmy wszędzie w szóstkę. Później wspólne wyjazdy na wczasy. Nadszedł czas na powrót do młodości.

Dyskoteka zmieniła się bardzo. Jedynie kształt pomieszczeń pozostał. Okrągły parkiet otaczała antresola a w bok rozchodziły się zakamarki z przytulnymi głębokimi fotelami. Wyglądaliśmy jak dinozaury tańcząc w szóstkę na środku, ale nikt z nas się tym nie przejmował. Po kilku tańcach zostawiliśmy kobiety, wychodząc z założenia, że bez nas świetnie sobie poradzą i poszliśmy oddać się zażartym dyskusjom o futbolu i grach komputerowych przy piwku. Dziewczyny oczywiście poradziły sobie. Do Karoliny podchodził ku mojemu zaskoczeniu raz po raz jakiś adorator, ale był spławiany. Drobne ukłucie niepokoju uświadomiło mi, że może powinienem bardziej doceniać co mam. Mimo wieku prezentowała się nieźle w wyjściowej sukience. Długie nogi, prawie całe odsłonięte musiały rozbudzać fantazję nawet młodych chłopaków. Niejedna młoda chciałaby takie mieć. Spora pupa pod czarną mini poruszała się zmysłowo i kusiła. Nawet drobne piersi w bardzo wyciętym dekolcie prowokowały. Ciemnorude proste włosy opadały na ramiona. Lecz nic tak nie kusiło jak seksowne, nie skażone gramem botoksu usta Karoliny.

Zdębiałem, gdy po raz kolejny oderwałem się od dyskusji by ogarnąć sytuację. Karolina nie tańczyła już z dziewczynami, lecz z jakimś młodzikiem. Rozmawiali i widziałem, że się śmieje, a ją nie łatwo zbajerować. Przynajmniej tak mi się wydawało. W końcu nasz wzrok się spotkał. Karolina czuła się trochę niekomfortowo tańcząc jeden na jeden, więc po piosence podeszła.
- W porządku? Nie gniewasz się, że zatańczyłam?
- Po to tu przyszliśmy - odpowiedziałem chłodno.
- A więc jednak. Przepraszam.
- Nie. Naprawdę jest OK. - Wracaj i baw się dobrze.
- Dzięki. - po całusie pobiegła do dziewczyn.
Długo nie trzeba było jednak czekać na amanta. Zerkałem od czasu do czasu, więc widziałem, że tańczyli wielokrotnie. Postawił jej też drinka przy barze. Poczułem się dziwnie ale nie było to niemiłe uczucie.

Gdy nasi znajomi postanowili się zwinąć, Karolina chłonęła wieczór i nie chciałem tego przerywać.
- Zostaniemy Paweł? Pleeeaseee. Nie musimy wychodzić z nimi.
- Jasne.
- Zatańczymy. Nie tańczyliśmy razem dzisiaj. Chodź.
- Wiesz, że mi to nie idzie. Zamówię piwko i posiedzę.
Poszedłem z piwem na antresolę, skąd świetnie widać parkiet. Zanim pokonałem schodzy Karolina już rozmawiała ze swoim kolegą przy barze i po chwili poszli tańczyć. Z wyglądu typowy Sebix. Z daleka pachniał forsą i tandetą. Ale musiał nieźle bajerować, bo Karolina raz za razem wybuchała śmiechem. Nie potrafię opisać co się ze mną działo, gdy ich obserwowałem. Miałem nadzieję, że po powrocie do domu moja kobieta nie zaśnie od razu. Tymczasem ręc Sebixa obsunęły się, według mnie trochę za nisko. Niewielu by powiedziało, że są wciąż na plecach. Przeszedł mnie chłodny dreszcz a w brzuchu wystartowało na raz stado motyli. Nie rozumiałem dlaczego mi stoi. Nigdy nie miałem rywala, a dla Karoliny byłem pierwszym i do tej pory jedynym. Choć bardzo późno, Karolina zareagowała i zabrał dłonie z zakazanego obszaru.

Było już grubo po północy. Impreza weszła w kolejną fazę. Pary obściskiwały się po kątach. Na parkiecie też zmienił się styl na bardziej bezpośredni. Karolina była wstawiona, gdy przyszła na górę kolejny raz.
- Nie śpisz jeszcze? - zakpiła.
- Świetnie się bawię. Mam nadzieję, że ty też.
- Jacek chciał cię poznać. I pogadać.
Osłupiałem. Czego może chcieć ode mnie młokos podrywający mi żonę?
- Ma tupet. Już go polubiłaś?
Karolina usiadła mi na kolana i całowała namiętnie.
- Wyluzuj. Nie bądź stary zgred. To zabawa. Ale jak chcesz, to wracajmy.
Miała rację. Trochę zabawy nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Podjąłem decyzję, że pogadam z nim. Karolina skinęła przez barierkę i po chwili się pojawił. Ona wciąż siedziała mi na kolanach. Przywitał się  i zajął głęboki fotel na przeciw.
- Karolina świetnie tańczy. I jest naprawdę seksowna. Zazdroszczę.
- Serio? Spójrz na parkiet. Nie powinieneś teraz uganiać się za studentkami?
- Nuda. Są łatwe do przewidzenia i ... w ogóle łatwe.
- To dobrze. Nie?
- No nie bardzo. Chyba, że brak ci ambicji. Zdobywanie jest ciekawsze, gdy nie wiemy, czy się uda.
- I sądzisz, że z moją żoną może się udać?
- Po prostu zaintrygowała mnie. Fajnie się rozmawiało. I skłamałbym mówiąc, że nie jestem zainteresowany.
Młodzian obserwował mnie bacznie i pewnie widział, że wewnątrz się zagotowałem. Karolina to wyczuła i ścisnęła mocniej moją rękę. Dzięki temu nie wstałem.
- Podpuszcza cię. Wyluzuj - powiedziała tak, że tylko ja słyszałem.
- Muszę cię rozczarować Jacek, ale nie masz szans.
Podniosłem dłoń Karoliny z obrączką ślubną.
- Widzisz to? Więc lepiej idź na łowy na małolaty.
- Jestem młody, ale wiem już, że nie ma wagonu, którego się nie odepnie. I nie ma rzeczy, której się nie kupi. Pięć tysięcy za noc z Karoliną. Pomyślcie do jutra.
Zanim zdążyłem wstać, rzucił wizytówkę na stolik i odszedł.

W drodze do domu drżały mi ręce. Karolina czuła to. Starała się mnie przekonać, że ta propozycja nie obraziła jej, a wręcz przeciwnie - schlebiła. W domu kochaliśmy się jak szaleni prawie do świtu. Sam nie wiem jakie to siły wstąpiły we mnie. Sobota przebiegała zwyczajnie, poza leczeniem kaca, aż do momentu, gdy przyszedł esemes. Zdziwiło mnie, że Karolina dała mu telefon.
"Przepraszam, że was obraziłem. Chodziło mi o dziesięć tysięcy. Niech mąż przywiezie cię na ósmą. Adres masz na wizytówce. Oczywiście obowiązuje dress-code wieczorowy. No i cipka ma być starannie wygolona".
- Bezczelny skurwysyn. Ktoś musi mu przytrzeć nosa - powiedziałem.
- Zadrwimy z niego. Niech zobaczy jak to jest.
Po chwili dotarło do mnie o czym mówi Karolina. To był genialny pomysł. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Znów poczułem te emocje. Wzmogły się, gdy przed wieczorem zniknęła w łazience, zrobić się na bóstwo.

Gdy zaparkowałem pod wielką rzeźbioną bramą, nogi miałem jak z waty i czułem wyraźnie bicie serca. Była dokładnie ósma. Karolina nacisnęła domofon.
- Cześć Jacek. To my.
- Wiedziałem. Wejdźcie. - jego głos zabrzmiał pyszałkowato.
Dość długo szliśmy podjazdem. Każdy mój krok był mniej pewny.
- Jak się czujesz? - spytałem.
- W porządku.
Jacek otworzył wielkie drzwi widząc, że się zbliżamy. Pocałował Karolinę w oplik i przywitał się ze mną. Usiedliśmy  w wielkim i wysokim salonie. Ława na środku wydawała się nienaturalnie mała. Czułem się jak w studiu filmowym.
- Świetnie wyglądasz Karolina. W tym salonie nie było jeszcze seksowniejszej kobiety.
- Dziękuję - odpowiedziała. Nawet jeśli nie wierzyła w prawdziwość komplementu, zauważyłem, że sprawił jej ogromną przyjemność.
- Pieniądze są na stole. Jesteś warta każdej złotówki. Możesz je po prostu wziąć i schować do torebki.
Skupiony na Jacku i Karolinie dopiero teraz zauważyłem niemały stosik banknotów.
- Zaraz, zaraz - wtrąciłem. - Karolina jest warta przynajmniej piętnaście.
- Cieszę się, że zrozumiałeś jedno Paweł. Każdą kobietę można kupić.
Opuściłem wzrok w podłogę.
- Zgoda. Też myślę, że piętnaście bardziej pasuje. Ale chcę wiedzieć co kupuję.
Jacek zamilkł w oczekiwaniu. Wymieniłem z Karoliną spojrzenia. Nie wiem co zobaczyłem w jej oczach. Klucha podeszła mi do gardła. Według mnie to był moment aby się wycofać. Karolina zaczęła zsuwać powoli ramiączka bluzki.
- Nie. Niech on to zrobi - zażyczył sobie Jacek.
Stanąłem za Karoliną. Wszystko we mnie kipiało, lecz spełniłem jego prośbę. Obnażyłem piersi żony.
- Cudowne - skwitował i rękoma zrobił gest proszący, żeby rozsunęła uda.
Karolina spojrzała na mnie. Było mi gorąco i czułem, że się pocę, a ona powoli rozłożyła nogi.
-No... - niecierpliwił się Jacek wykonując kolejny gest.
Tym razem Karolinka zsunęła majteczki w bok i usiadła naprawdę szeroko, zakładając uda na boli fotela.
- Dwadzieścia - rzuciłem tonem odrzucającym wszelkie negocjacje.
- Zgoda - odpowiedział spokojnie.
Osłupieliśmy oboje. I co teraz? Plan zakładał, że przelicytujemy.
- Możemy chwilę pogadać? - spytałem.
- Jasne. Skoczę po kasę.
Stanęliśmy przy sobie i rozmawialiśmy szeptem. Karolina zauważyła, że mam wzwód, a ja, że bije się z myślami.
- Chciałbyś, żebym została?
Wszystkiego się spodziewałem, ale nie tego. Miałem nadzieję, że i tak już waciane nogi zaraz nie odmówią mi posłuszeństwa. Wariant, że Karolina zostaje w ogóle odpadał i nie braliśmy go pod uwagę. Teraz dotarło do mnie, że ona może tego chcieć i nawet jeśli się nie zgodzę, nie zmieni to jej pragnień. To była do tej pory najcięższa decyzja w moim życiu, ale podjąłem ją zadziwiająco szybko. Pocałowałem Karolinkę w czoło.
- Dziękuję. Nie martw się. Wszystko będzie dobrze.
- Wiem. Kocham cię.

W salonie zjawił się Jacek z kolejnym plikiem banknotów. Podał mi je razem z tymi z ławy, po czym uścisnął mi dłoń.
- Trafisz do wyjścia?
- Tak. Jasne.
W drzwiach odwróciłem się, żeby jeszcze ją zobaczyć. Też patrzyła. Podjazd w tą stronę wydawał się jeszcze dłuższy. Szedłem na miękkich nogach. Odjeżdżając zerknąłem jeszcze raz na dworek z myślą, że z jednym z wielu sypialni moja żona będzie oddawać się dzisiejszej nocy.

  • Lubię 12

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie wiem jak to się dalej potoczy, ale już czekam na ciąg dalszy. 

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Spoko się czyta, bardzo przyjemny wątek dyskoteki. Jak na moje za gruba kasa i na nas nigdy nie trafi coś takiego ;)

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

początek miłych tortur oczekiwania ... pisz pisz   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

To było jak cios młotkiem głowę, ale jakże przyjemny. Nie spodziewałem się takiego pytania z ust Karoliny, choć sam dużo fantazjowałem po tamtej nocy z Jackiem. Mamy już swoje lata i ułożone życie. Znamy się jak dwa łyse konie, więc przyszedł czas na bardziej pikantne zabawy. Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem porozmawiania z żoną, ale wyprzedziła mnie któregoś dnia przy śniadaniu, pytając prosto z mostu:
- Chciałbyś, żebym spotykała się z facetami?
Przestałem przeżuwać kanapkę i gapiłem się na Karolinę z rozwartymi ustami. Coś działo się w moim ciele, ale nie było to nieprzyjemne. Zaskoczony odpowiedziałem niezbyt mądrym pytaniem:
- Masz na myśli randki? Czy chcesz mieś kolegów?
- Nie jesteśmy już dziećmi Paweł.
Nie spodziewałem się innej odpowiedzi. Wszystko było jasne. Poprosiłem o czas do namysłu do wieczora, ale już znałem odpowiedź. Mógłbym poprosić, żeby tego nie robiła, ale czy wtedy nie myślałaby  o tym. Czułem, że chce bardziej z własnych powodów niż naszych wspólnych, więc oboje, mimo że mieliśmy wspólny cel, widzieliśmy go inaczej. Wieczorem odpowiedziałem, że się zgadzam i natychmiast dowiedziałem się, że jesteśmy umówieni u Jacka.

W godzinę była gotowa. Rozpuściła włosy i wcisnęła się w małą czarną. Gospodarz przyjął nas w salonie. Wszystko w nim wyglądało na mniejsze niż w rzeczywistości a mnie ogarniało dziwne uczucie skrępowania, jakbym był obserwowany. Wokół ławy i foteli w których siedzieliśmy było mnóstwo przestrzeni. Karolina przeprosiła i wyszła do łazienki. Obaj patrzeliśmy jak odchodzi, a trwało to chyba kilka lat.
- Pięknie kręci tyłkiem - powiedział z pyszałkowatym uśmiechem Jacek.
- Dlaczego nas zaprosiłeś? - zmieniłem temat.
- Czuję, że mamy ze sobą wiele wspólnego.
- Na przykład?
- Te same zainteresowania. Brak tabu. Karolina. Obu nam się podoba. Długo mógłbym jeszcze wymieniać. Też myślisz podobnie. Inaczej nie byłoby cię tutaj.
Musiałem mu przyznać rację. Nie mogłem się wprost doczekać, jak dalej rozwinie się sytuacja. Pogawędziliśmy chwilę o głupotach, a gdy wróciła Karolina, Jacek przeszedł do sedna:
- Byłaś kiedyś prezentem?
- Prezentem? - spojrzała na mnie zaskoczona i podekscytowana.
- Tak. Mam przyjaciela. Bogaty człowiek. Przystojny i nawet nie stary. Ma już prawie wszystko i chciałbym na te święta podarować mu coś wyjątkowego. A ty bez wątpienia jesteś wyjątkowa. Znam Marka bardzo dobrze i myślę, że jesteś w jego typie. Poza tym wiem, że marzy o zabawieniu się z mężatką na oczach męża.
- Brzmi super - odpowiedziała Karolina chwytając mnie za rękę. - Co o tym myślisz?
Nie odzywałem się, więc Jacek dodał.
- Oczywiście nie za darmo. Znacie mnie i wiecie, że to się opłaci.
Trochę drażniła mnie ta jego arogancja i pewność siebie, więc wtrąciłem.
- Myślisz, że wszystko możesz kupić?
Skarciłem się w myślach, że nie zapanowałem nad głosem i wyszedłem na podirytowanego.
- Spokojnie Paweł. To już przecież ustaliliśmy. Ile zer przybyło ci na koncie?
Karolina chyba wyczuła, że rozmowa idzie w złą stronę, a wolała, żebyśmy się nie pokłócili. Ja tego też nie chciałem. Nachyliła się ku mnie i wyszeptała.
- Odpuść. Będzie fajnie.
Spuściłem z tonu. Jacek przedstawił nam ofertę, o wiele już niższą niż ostatnio. W końcu nie musiał udowadniać ponownie, że wszystko jest na sprzedaż. Przyjąłem skromne trzysta i uścisnęliśmy sobie dłonie.

 Nadeszła wigilia. Znajomym i rodzinie powiedzieliśmy, że wyjeżdżamy. Poprzednią noc spędziliśmy u Jacka a z rana wyruszyliśmy. Marek mieszkał na wsi pięćdziesiąt kilometrów na południe. Miał piękny dom i działkę ładnie zarośniętą sosnami i krzewami, które teraz ładnie przyprószone śnieniem podkreślały świąteczną atmosferę. Przy ogromnym stole byliśmy tylko w czwórkę: My z Karoliną, Jacek i Marek. Na stole były tradycyjne, wigilijne dania. Rozmawialiśmy na zwykłe tematy, ale Marek wyraźnie kokietował Karolinę, a ona nie szczędziła mu wyrazów sympatii. Okazał się wesołym gościem i potrafił ją rozśmieszyć z ogromną łatwością. Bez przerwy wybuchała salwami śmiechu po pikantnych dowcipach a czasem zakamuflowanych docinkach w moją stronę. Alkohol dodatkowo rozluźnił atmosferę i Marek był coraz śmielszy w prawieniu komplementów.

Przyszła pora odejść od wigilijnego stołu. Z drinkami w dłoniach przeszliśmy w drugi koniec salonu, gdzie oświetlenie było dyskretniejsze, a obok niskiej ławy i szerokich foteli stała wielka choinka świecąca się na czerwono. W tle grała dyskretna muzyka. Sączyliśmy drinki i tańczyliśmy w czwórkę, nie szczędząc wygłupów. Karolina stwierdziła, że przyszedł czas na prezenty. Przeprosiła nas i zniknęła na dziesięć minut. Nie poznaliśmy jej gdy wróciła. Na głowie miała wielką czerwono-białą czapę, a czerwony kubrak ledwo zakrywał pupę, pozwalając podziwiać całe gołe uda. Zbliżała się do nas zmysłowo kręcąc pupą i wzbudzając fale zachwytu. Nasze reakcje sprawiły jej sporą przyjemność.
- Czy są tu grzeczni chłopcy?
- Ja byłem grzeczny. - wyrwałem się jako jedyny.
Karolina ziewnęła.
- Nuuuda.
Dała mi małą paczuszkę. W środku był kaganiec na ptaka, który kazała mi przymierzyć. Przymierzyłem, znosząc przy tym tłumione uśmiechy Jacka i Marka.
- Ktoś jeszcze jest nudnym, grzecznym maminsynkiem?
Obaj zaprzeczyli. Podeszła do Marka siedzącego w fotelu stając w rozkroku nad jego kolanami.
- Nie wyglądasz na grzecznego chłopca.
- Nie jestem grzeczny.
Złapał Karolinę za tyłek i pieścił pośladki. Dostał po łapach i musiał je zabrać, ale Karolina się z tym nie spieszyła, więc co wymacał to wymacał.
- Za dużo sobie pozwalasz. I co mam z tobą zrobić?
Usiadła mu okrakiem na kolanach i kusiła. Uwolnił jej piersi ze stanika.
- Jesteś bezczelny.
Marek tylko uśmiechnął się z tupetem.
- Ale chyba dostanę prezent?
- Nie wydaje mi się. Sam przyznałeś, że nie byłeś grzeczny.
Ocierała się sutkami o jego twarz, podczas gdy on wprawnie pozbył się spodni. Sięgnęła tam dłonią i z niemałym podziwem przyznała.
 - Kawał z ciebie łobuza... Ale prezentu nie będzie. Będzie kara.
Ponieważ Marek siedział w rozkroku, a żakiet Mikołaja był bardzo krótki, widziałem, co dłoń Karoliny wyprawia z jego pałą i klejnotami.

Kara miała być wymierzona w sypialni. Łóżko Marka było duże i  w każdym z rogów było do czego przyczepić kajdanki. Zaczęła od rąk a na końcu unieruchomiła mu nogi. Był całkiem nagi a ona wciąż w żakiecie. Ssała go przez chwilę i masowała ręką aż zamienił się z sterczącą wieżę.
- Żałujesz, że nie byłeś grzeczny?
- Ani trochę.
- Cóż. W takim razie muszę to zrobić.
Staliśmy z Jackiem przy ścianie sypialni delektując się widowiskiem i popijając drinki. Byłem już na tyle wstawiony, żeby nie czuć skrępowania,wyciągnąłem więc ptaka by się nim zabawiać. Mogłem jednak pieścić tylko jajka, bo penis był zakuty w klatce. Karolina weszła okrakiem na Marka i opadła na jego wieżę. Nie narzekał, choć może wolałby mieć władzę w rękach. Karolina co chwila kładła się na nim i topiła twarz w biuście.
- Tak kończą łobuzy - powiedziała patrząc na mnie i cwałując jak amazonka na rumaku.
Widząc wyraz twarzy Marka zeszła z konia chcąc dopieścić go na ostatniej prostej buzią i rękoma. Finał był bardzo mokry i obfity a moja żonka długo bawiła się jego sokami.

Wróciliśmy do ucztowania i drinków. Bawiliśmy się późna, po czym Karolina została na noc  z Markiem. Ja w sypialni obok. Rano gdy wyjeżdżaliśmy wręczyła mu kopertę.
- Co to jest?
- Prezent. Mikołaj pamięta też o łobuzach.
Marek rozerwał kopertę?
- Talon?
- Tak. Ważny cały rok. Liczę, że się jeszcze zobaczymy.

  • Lubię 6
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

To było niedługo po świątecznym spotkaniu z Markiem. Jacek poprosił mnie o spotkanie. Umówiliśmy się na piwko sami, bez Karoliny, i przyznam, że mocno mnie zaintrygował.
- Nie wiem, czy zamierzaliście kontynuować zabawę z niewiernością Karoliny, ale jeśli tak, miałbym ciekawą propozycję.
- Moje zdanie znasz. Chyba naprawdę to lubię. Nie zaszkodzi pogadać. Co to takiego.
- Mam jeszcze paru znajomych. Właściwie to wielu. Łączy nas miłość do kobiet. Wprowadziłbym was bardziej w mój świat. Chciałbym zarejestrować Karolinę na moim portalu.
- Na portalu? Nie brzmi za dobrze.
- To zamknięte grono ludzi i nie ma szans, że coś wypłynie. Marek też tam jest. Spytaj, czy chciałaby się trochę pobawić.
Nic więcej nie chciał mi zdradzić i obiecał, że pogadamy wszyscy razem, gdy Karolina będzie zainteresowana.

Poruszyłem temat w domu, mając nadzieję na pozytywną reakcję żony. Nie zawiodłem się. Opowiedziałem jej o rozmowie z Jackiem i że nas zapraszał.
- No to pójdziemy. Lubię poznawać nowych ludzi.
Posłała mi wymowny wyraz twarzy, który sprawił, że jej słowa zabrzmiały: "Uwielbiam dawać szpary".
Następnego dnia pojechaliśmy do Jacka, gdzie czekał również Marek. Usiedliśmy wspólnie w salonie, naprzeciw rozpalonego kominka. Za wielkimi oknami widać było ładny, zasypany śniegiem ogród. Jacek zrobił po drinku i zrobiło się miło. Czekaliśmy na dalszą część historii.
- Podobasz się facetom Karolina. Czy tego chcesz czy nie - zaczął Jacek.
- Chcę. Dzięki. Co to za portal?
- To... taki mój interes. Nie ukrywam, że na tym zarabiam. Możecie też zarabiać, albo tylko spełnić fantazje. To portal dostępny tylko dla nielicznych, choć jest nas już około trzystu. Mówię o klientach. Z kobiet będziesz czterdziesta piąta, ale wciąż przybywa. Każda ma u mnie swój profil, jest oglądana i oceniana w różnych kategoriach.

Jacek zwilżył usta drinkiem i zrobił przerwę, chyba po to, żeby ocenić nasze reakcje. Ja po tym co usłyszałem, czułem się już podekscytowany. Mina Karoliny też wyglądała obiecująco i zdradzała zainteresowanie.
- Dużo tego jest i wszystkiego wam dziś nie powiem, więc na początek trochę ogólników i to co potrzebne. Klienci płacą mi za dostęp do portalu, oczywiście dobrze zabezpieczonego, więc ryzyko wycieku danych jest znikome. Dziewczyny to same żony. Zwykłe gospodynie domowe i matki. Rżnięte są w swoich domach i przy mężach. Ubierają się jak na co dzień po domu. Żadnej lipy, wszystko maksymalnie realne. 
- Jak wpadłeś na ten pomysł - zaciekawiła się Karolina.
- Znajomi mojego ojca nie narzekają na kasę. Gdy dorosłem starał się, żebym miał z nimi kontakt i uczył się biznesu. Tym ludziom przejadły się dziwki, które można mieć za parę groszy. Kiedyś siedzieliśmy przy piwie w parę osób i przechodziła atrakcyjna kobieta z mężem i dzieckiem w wózku. Drugie szło obok. "Taką bym wyruchał - powiedział znajomy. - Jestem prawie pewien, że by chciała". No i postanowiłem sprawdzić jego teorię. Tu muszę się do czegoś przyznać.

Zamilkliśmy. Jacek po celowej pauzie ruszył dalej.
- Jesteśmy tu dzięki Markowi. To jemu wpadłaś w oko Karolino.
- Chyba nie rozumiem.
- Chcę powiedzieć, że nasze spotkanie w dyskotece nie było przypadkowe.
Spadło na mnie olśnienie i elementy układanki zaczynały pasować. Bałem się czy Karolina się nie wkurzy, że nami zagrano.
- Więc tym razem to Marek powiedział, że by mnie zerżnął?
- Dokładnie. Zobaczył cię i śledził do domu. Nie mógł oderwać od ciebie oczu. Zadzwonił do mnie i podał adres a ja obiecałem, że będzie cię miał.
- I dlatego aż tyle zapłaciłeś, żeby przetrzeć szlak. Wiedziałeś, że i tak sobie odbijesz. Chyba, że się nie zgodzę.
Spojrzałem na żonę z obawą. Chciałem wejść w tą grę i miałem nadzieję, że podstęp jej nie zniechęci.
- Wiesz, że nie mógłbym powiedzieć prawdy od początku. Wtedy nic by nie wyszło. Zrobisz jak chcesz.
Nie odpowiedzieliśmy od razu, ale byłem spokojny o decyzję Karoliny.

W domu nie było żadnej narady. Wbiegliśmy niemal po schodach i jeszcze w butach uruchomiłem komputer. Zalogowaliśmy się na link od Jacka i wpisaliśmy hasło. Czułem jak wali mi serce. Hasło zadziałało i przywitało nas menu główne. Profile dziewczyn były zablokowane. Weszliśmy w jedyną dostępną dla nas opcję - arkusz rejestracyjny. Była to rozbudowana ankieta, którą wypełniliśmy wspólnie z Karoliną. Podaliśmy rzeczywiste imiona i nazwisko oraz podaliśmy nasz prawdziwy adres. Przeszliśmy na drugą zakładkę z pytaniami o zakres usług świadczonych przez Karolinę. Jacek zapewnił nas, że każdy na portalu przestrzega regulaminu. Możliwe są tylko rzeczy, na które kobieta się zgadza. Oczywiście w każdej chwili można zmienić zakres.
Zaznaczyliśmy ruchanie w obie dziurki, obciąganie, ale nie zdecydowaliśmy się chwilowo ona poniżanie słowne Karoliny ani mnie. Przy prezerwatywie zaznaczyliśmy "niewymagana". Kliknąłem wyślij i przekierowało mnie do płatności. Na dole doczytałem, że chodzi o wpłacenie kaucji i trochę nas to zdziwiło. Zadzwoniłem do Jacka.
- Nie wspominałeś o żadnej kaucji. O co chodzi?
- No tak. Zapomniałem. Wiem, że cztery tysiące to nie mało, ale szybko zarobicie więcej.
- To po co to?
- Są pewne warunki w regulaminie. Jeśli nie dotrzymacie, kaucja przepada. Ale to się jeszcze nie zdarzyło, a zabawa dzięki temu fajniejsza. Jeśli co miesiąc uzbieracie sto punktów i dziesięć lajków, to nie macie się o co martwić. A, właśnie... i raz w miesiącu Karolina musi dać szpary w domu. Oczywiście później trzeba opublikować film na portalu.

Kliknąłem na "zapłać" i poszło. Nazajutrz rano przyszedł Jacek z jakimś kolesiem uzbrojonym w aparat, żeby zrobić Karolinie zdjęcia do portfolio. Ubrała się w dżinsową spódniczkę i lekko znoszony, zielony golf, z którym się niemal nie rozstawała. Robili zdjęcia w salonie, kuchni i sypialni.  Karolinka kokietowała fotografa. Na łóżku podniosła golf i pokazała piersi. Trochę się droczyła, zanim rozłożyła uda, żeby pokazać majteczki. W trakcie rozmawialiśmy o zasadach panujących na portalu.
- Jak się zdobywa lajki i punkty? - spytała.
- Chyba się domyślasz. Klienci przeglądają twój profil i zgłaszają się jeśli chcą się umówić, wpisując kwotę. Całość jest dla ciebie.
- Super.
- Ale jest kruczek. Musisz zaakceptować termin. Jeśli ci nie pasuje, podajesz inny, ale wtedy dajesz dupy za darmo. Mimo to dostajesz punkty. Za wszystko jest jakaś ilość, ale za obciągnięcie tylko dziesięć a za zalanie szparki od razu sto, więc masz zaliczony miesiąc. Lajki są do twoich zdjęć i filmów.
Karolina zsunęła majteczki w bok i rozciągnęła cipkę.
- A jeśli nikt przez miesiąc się nie zainteresuje?
- Z taką szparką to niemożliwe. Jeśli natrzepiesz lajków i pozytywnych komentarzy, to nie masz się co martwić. No, ale jeśli będzie mało punktów pod koniec miesiąca, wystawiasz ofertę za darmo i trzymasz kciuki.

Na koniec sesji Jacek zostawił jeszcze jedną niespodziankę. Obiecał, że to już ostatnia, ale konieczna. Klienci chcą zobaczyć, że rogacz w pełni akceptuje pobyt żony na portalu. Poprosił, żebym dołączył do Karoliny, a sam stanął nad nami i walił konia.
- To będzie wasz pierwszy film w profilu. Uśmiechnijcie się trochę. Będą lepsze oceny.
Co miałem robić? Uśmiechałem się i patrzyłem w kamerę, aż poczułem to coś na twarzy. Karolina połknęła lepkiego gluta wiszącego z fiuta. Całowaliśmy się i lizaliśmy po twarzach, wymieniając jego nasienie z ust do ust.

Tak skończyła się mroźna, styczniowa sobota. W niedzielę z rana mieliśmy już pełny profil i sporo lajków. Użytkownik o nicku Mario zaoferował cenę osiemset złotych za ruchanie. Karolina zaakceptowała cenę i termin. Mario przyjedzie jutro.

  • Lubię 9
  • Dziękuję 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Już nie mogę się doczekać az pokończysz niektóre wcześniejsze historie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
20 minut temu, napisano:

Już nie mogę się doczekać az pokończysz niektóre wcześniejsze historie!

W sumie myślałem o powrocie do niektórych. Masz jakieś konkretne na myśli?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2020

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu. Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, śledzących plików cookies oraz jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Pamiętaj że wyłączenie obsługi cookies, może uniemożliwić Ci prawidłowe przeglądanie, oraz logowanie do witryny.

Kontakt & Media

Możesz skontaktować się z Administratorem Głównym Serwisu, korzystając z formularza kontaktowego. Pamiętaj aby wybrać Dział Zgłoszeniowy, który odpowiada poruszanym zagadnieniom. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Jeżeli jesteś dziennikarzem, musisz uzyskać zgodę Administratora Głównego na prowadzenie wszelkiej działalności a w szczególności rekrutacji o charakterze komercyjnym. Działanie i ogłaszanie się bez zgody, jest równoznaczne z usunięciem ze społeczności.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.