Jak to jest z manipulacją w związku? - Dyskusje Tematyczne - Cuckold Forum Skocz do zawartości
Dragonfly

Jak to jest z manipulacją w związku?

Rekomendowane odpowiedzi

Do założenia tego wątku zainspirowała mnie m.in. ta wypowiedź użytkownika @rogaczzwyboru:

7 godzin temu, napisano:

rozmowa jest formą manipulacji nakierowaniem na pewne zachowania.

Czu oby na pewno każda rozmowa - bo czy przypadkiem wszystko nie zależy od naszych intencji i tego jak podchodzimy do naszego partnera/partnerki? 

Czy istnieje ta pozytywna forma manipulacji w związku - niekrzywdząca świadomie lub nieświadomie żadnej ze stron?

 

Zanim zagłębimy się w temat przytoczę definicję manipulacji.

Manipulacja:

Cyt. Encyklopedia PWN: 

1) jedna z technik sprawowania władzy; skłanianie lub prowokowanie jednostki (grupy) do podjęcia w dobrej wierze określonych działań, aby następnie dezawuując je, skompromitować jednostkę (grupę) w oczach opinii publicznej i wykorzystać to do osiągnięcia własnych korzyści politycznej;

2) wyzyskanie zaufania, lojalności lub niewiedzy jednostki (grupy) do zdobycia w niezauważalny dla niej sposób pełnej nad nią kontroli i osiągnięcia własnych celów.

Cyt. Słownik języka polskiego PWN:

1. «wykonywanie precyzyjnych czynności ręcznie lub za pomocą narzędzia trzymanego w ręku; też: ta czynność»

2. «wykorzystywanie jakichś okoliczności, naginanie lub przeinaczanie faktów w celu udowodnienia swoich racji lub wpływania na cudze poglądy i zachowania»

 

Sama z siebie powiem, że ostatnimi czasy często zastanawiam się, czy ja w swoim związku nie stosuję nieświadomie jakiejś formy manipulacji? Oto dwa artykuły, których przeczytanie skłoniło mnie do takich refleksji nad sobą: 

https://www.reo.pl/manipulacja-jest-forma-przemocy/

https://czlowiek.info/manipulacja-psychologiczna-definicja-przyklady-motywy/

 

  • Lubię 4
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Poruszyłaś strasznie trudny temat….i tak szczerze pewnie strzelę sobie w stopę, ale jak się bardziej w niego zagłębiam to wydaje mi się, że manipulacja jest wszędzie, że większość dyskusji (dobrych? Tylko czym jest dobra dyskusja? Zaciekła? Oparta na argumentach?) wykorzystuje właśnie elementy manipulacji. Bo przecież każdy chce coś w dyskusji osiągnąć, każdy chce, aby jego było na wierzchu (troszkę uogólniając)…Bo czy manipulacją nie będzie już odpowiedni dobór argumentów? To w sumie gdzie jest granica pomiędzy dobrą uargumentowaną manipulacją a po prostu manipulacją nazwijmy to wyrachowaną. Czy manipulacją będzie cena za bochenek chleba 1,99 zamiast 2? Mimo, że wszyscy już to wiedzą, to jednak nadal ten „trik” psychologiczny jest wykorzystywany….Czy manipulacją nie będą te wszystkie naklejki w Lidlach, Biedronkach i nie wiadomo jeszcze gdzie, w celu zbierania jakiś przytulanek, książeczek…

Więc przechodząc do manipulacji w związku….jeśli tak będziemy podchodzić do tego…to manipulacja jest tak szerokim pojęciem, to może nie każda rozmowa będzie zmanipulowana, bo oczywiście wszystko zależy od tego, co chcemy ugrać daną rozmową, czy może ta rozmowa to po prostu zwyczajna rozmowa z partnerem, w której nie chcemy walczyć, która ma być przeprowadzona na luzie, która nie musi być w żaden sposób zmanipulowana, bo nic z niej nie oczekujemy….aż do momentu kiedy pojawiają się te oczekiwania….to pojawia się manipulacja faktami, argumentami….

Wydaje mi się, że mimo, że przytoczyłaś definicje nawet dwie to sprawa wcale nie jest taka zero-jedynkowa…już począwszy od definicji…bo jeśli z każdej definicji weźmiemy fragmencik wychodzi jednak na to, że manipulacja jest wszędzie…

Chyba zrobiłam dużo zamieszania...

a jeśli tak będzie to wszystko rozpatrywane wychodzi na to, że manipuluję..co już po wypowiedzeniu tego na głos wcale mi się nie podoba...

manipulacja is all around

L. 

  • Lubię 6
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Lata wstecz dawna przyjaciółka pełna gniewu i oburzenia oceniła, iż jestem zmanipulowana przez Sailora. Od tamtego dnia nie nazywam jej już swą przyjaciółką, tak bardzo jestem zmanipulowana ;) .

 

Tak jak napisała @Leta&Emiliano, każdy ma w swym życiu sprawy, na których szczególnie mu zależy. By dopiąć swego, używa różnych argumentów. Czasem balansujących na granicy przemocy psychicznej, czasem ją przekraczających. Nieraz osoba do czegoś przekonywana poczuje ostry dyskomfort wynikający z nakłaniania, a nieraz łyknie argumenty jak ryba haczyk, przystosowując się do zdania osoby manipulującej. Dyskomfort przyjdzie później. Lub nie.

 

Pytanie, czy żarliwą dyskusję możemy nazwać manipulacyjną przepychanką sił? Myślę, że dużo zależy o intencji i pojawiających się odczuć. Taka prawdziwa manipulacja kojarzy mi się bowiem z dążeniem po trupach do celu, swoistym chamskim wyrafinowaniem. Szukanie manipulacji we wszystkich naszych ukierunkowanych na własny cel działaniach wydaje mi się więc nadużyciem.

 

A jeśli mowa o Twojej relacji @Dragonfly, uznaję, że pewne formy przemocy psychicznej wpisują się w konsensus związku D/s. Choć naturalnie, temat nie jest prosty, wzbudza kontrowersje. Bo skoro @skrzat z własnej woli oddaje się Tobie pod władanie, to od którego momentu zacznie się manipulacja? Być może od takiego, w którym przekroczone zostaną granice tego typu, gdzie zacznie się destrukcja, brak szczęścia.

 

Trudny temat. 

 

Lula.

 

  • Lubię 5
  • Dziękuję 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 5.11.2019 o 07:58, napisano:

Myślę, że dużo zależy o intencji i pojawiających się odczuć. Taka prawdziwa manipulacja kojarzy mi się bowiem z dążeniem po trupach do celu, swoistym chamskim wyrafinowaniem.

I to moim zdaniem jest kwintesencja manipulacji. Z natury rzeczy to słowo wzbudza w większosci z nas negatywne odczucia, bo okresla działania polegajace na uzyskaniu korzyści kosztem innych.

 

Dlatego rosterki, o których pisze @Dragonfly są raczej na wyrost, bo czy jej zamiarem jest skrzywdzenie @skrzat'a celem uzyskania wlasnych korzyści, czy raczej dążenie do usatysfakcjonowania obu stron?

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 5.11.2019 o 07:58, napisano:

Taka prawdziwa manipulacja kojarzy mi się bowiem z dążeniem po trupach do celu, swoistym chamskim wyrafinowaniem.

 

2 godziny temu, napisano:

I to moim zdaniem jest kwintesencja manipulacji. Z natury rzeczy to słowo wzbudza w większosci z nas negatywne odczucia, bo okresla działania polegajace na uzyskaniu korzyści kosztem innych.

oczywiście, że słowo to wzbudza negatywne emocje i trudno sobie wyobrazić zwykłą dyskusję, w której manipuluje się argumentami, tak by swoje osiągnąć...Nie dotykam tu stricte wątku @Dragonfly ale odniesienia do ujęcia definicyjnego.. a pamiętajmy jednak, że rozwijamy się, jesteśmy coraz bardziej inteligentni/postępowi (przynajmniej staramy się w to wierzyć) dlatego też używamy argumentów w sposób bardziej wyrafinowany. Więc manipulacja nie musi być już chamska i widoczna gołym okiem, może być ona bardzo wysublimowana i niedostrzegana na pierwszy (i nie tylko) rzut oka.

L.

  • Lubię 3
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Godzinę temu, napisano:

Więc manipulacja nie musi być już chamska i widoczna gołym okiem, może być ona bardzo wysublimowana i niedostrzegana na pierwszy (i nie tylko) rzut oka.

Jakiekolwiek by ona szaty przywdziala i tak pozostanie paskudną jedzą co najwyżej w pięknym opakowaniu.

Efekt i skutki pozostają niezmienne - moje na wierzchu kosztem cudzego.

  • Lubię 2
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Manipulujemy non stop, nieświadomie, manipulujemy innych ale też i siebie. Dam na przykład zakup, myślimy o jakiejś rzeczy i mamy świadomość że to może nie jest najrozsądniejszy wybór ale jakoś w głowie znajdujemy bardzo dużo argumentów za. Mimo że w obiektywnym rozrachunku nie jest to najlepsza opcja.

 

Tak samo w rozmowie nieświadomie pomijamy te elementy które nie są korzystne. Ba! Nawet inne sformułowanie zdania może być manipulacją. Składa się na to nasza natura, błędy poznawcze. 

 

Są tez drobne, świadome ale niewinne manipulacje, które nie mają dużych negatywnych skutków a nam przynoszą korzyści.

 

 

Natomiast trzeba odróżnić taka manipulacje od czegoś celowego, co wyrządzi komuś krzywdę i jesteśmy tego świadomi a dalej w to brniemy. Wiemy że powinniśmy coś dodać, lub celowo naginamy fakty.  Czasem też osoba znająca temat tak poprowadzi rozmowę czy działania ze sami się zmanipulujemy. 

 

Manipulacja to ciekawy i skomplikowany temat, napisano o niej wiele książek. Może się kryć pod nazwami takimi jak Socjotechnika, Perswazja. Dużo o niej mówi psychologia społeczna. /On

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 4.11.2019 o 13:45, napisano:

Czy istnieje ta pozytywna forma manipulacji w związku - niekrzywdząca świadomie lub nieświadomie żadnej ze stron?

W świetle podanych definicji, pozytywna manipulacja jawi się jako oksymoron jak np. "złe dobro". Więc nie istnieje coś takiego. Ale jednak przecież doskonale wiemy, że może zaistnieć jej odmiana w formie "dobrej manipulacji". Oczywiście, że tak i wówczas określa się takie zachowania mianem "motywacja".

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

To, że jesteśmy narażeni na różnego rodzaju formę manipulacji w życiu codziennym dobrze  wiem. Można by pisać o tym całe elaboraty.

A ja nie o tym chciałam tu rozmawiać. 

Zakładając ów wątek chciałam skupić się na manipulacji w związku, a dokładnie wykorzystywaniu jej w sferze seksualnej i tylko pod tym kątem prowadzić dyskusję. Nie chciałam też robić tu jakieś wiwisekcji lub byśmy teraz grupowo zaczęli debatowali nad przypadkiem mojego ze @skrzat'em związku. Wspominając o moich rozterkach chciałam wywołać refleksję nad własnymi związkami u innych rozmówców. 

 

@Leta napisała:

W dniu 4.11.2019 o 18:29, napisano:

Więc przechodząc do manipulacji w związku….jeśli tak będziemy podchodzić do tego…to manipulacja jest tak szerokim pojęciem, to może nie każda rozmowa będzie zmanipulowana, bo oczywiście wszystko zależy od tego, co chcemy ugrać daną rozmową, czy może ta rozmowa to po prostu zwyczajna rozmowa z partnerem, w której nie chcemy walczyć, która ma być przeprowadzona na luzie, która nie musi być w żaden sposób zmanipulowana, bo nic z niej nie oczekujemy….aż do momentu kiedy pojawiają się te oczekiwania….to pojawia się manipulacja faktami, argumentami….

Dlaczego, gdy pojawiają się oczekiwania, to od razu musi być i ta manipulacja?

Dyskutujemy z partnerem na temat naszych oczekiwań w związku. Przecież mogę przedstawić swoje racje, fakty i pragnienia odpowiednio je argumentując nie stosując przy tym psychicznej przemocy -  tak postrzegam manipulację w związku. Wiem, że się da. 

Wydaje mi się, że tu wszystko zależy od naszych intencji i tego jak podchodzimy do partnera. Jeśli daną rozmowę traktujemy jako bitwę, w której liczy się tylko to byśmy ugrali swoje, to idziemy po trupach. Wtedy zaczynamy wymuszać- manipulować, bo nie liczą się prawdziwe pragnienia ukochanej osoby, tylko nasze. 

 

Podam przykład. 

Swego czasu bardzo chciałam nakłonić @skrzata na odpowiednie użycie pewnej zabawki. Wiedziałam, że to jest jego twarda granica, że mogę mu tym wyrządzić niemałą psychiczną krzywdę. Mimo to, tak bardzo tego pragnęłam (to jedna z moich ulubionych zabaw), że podczas wieczornej dyskusji nakłoniłam go do niej. Wtedy użyłam manipulacji argumentami oraz szantażu emocjonalnego. I bawiliśmy się tak kilka razy.

Ostatniego razu, tuż przed zabawą, zatrzymałam się. Nagle dotarło do mnie, że @skrzat nie godzi się na to, bo tego chce, bo pragnie coś cudownego ze mną przeżyć. Godzi się, bo go ponownie wkręciłam ignorując ostrzegawcze sygnały. Dotarło do mnie, że zabrnęłam za daleko.  I wycofałam się. 

Przeszliśmy kolejną rozmowę, podczas której uważnie wsłuchałam się w potrzeby skrzata. Sama przedstawiłam dokładnie te same argumenty co wcześniej, ale już inaczej - nie manipulując nimi. Bo teraz chciałam uzyskać kompromis. Owej zabawki używamy dalej, ale już nieco inaczej. Ważne dla mnie jest to, że teraz oboje mamy z tego wielką frajdę. 

 

W dniu 5.11.2019 o 07:58, napisano:

A jeśli mowa o Twojej relacji @Dragonfly, uznaję, że pewne formy przemocy psychicznej wpisują się w konsensus związku D/s. Choć naturalnie, temat nie jest prosty, wzbudza kontrowersje. Bo skoro @skrzat z własnej woli oddaje się Tobie pod władanie, to od którego momentu zacznie się manipulacja? Być może od takiego, w którym przekroczone zostaną granice tego typu, gdzie zacznie się destrukcja, brak szczęścia.

 

Owszem @Lula, pewne formy przemocy psychicznej są jakby wpisane w związek D/s. Jednak uważam, że niekoniecznie musi wtedy występować manipulacja.  Mnie kręci, gdy @skrzat świadomie łamie swoje psychiczne bariery. Godzi się na coś znając wszystkie "za" i "przeciw". Chcę, by to był jego wybór. Już wiem, że tylko takie oddanie mnie satysfakcjonuje - tylko takiego pragnę.

 

W dniu 6.11.2019 o 19:17, napisano:

W świetle podanych definicji, pozytywna manipulacja jawi się jako oksymoron jak np. "złe dobro". Więc nie istnieje coś takiego. Ale jednak przecież doskonale wiemy, że może zaistnieć jej odmiana w formie "dobrej manipulacji". Oczywiście, że tak i wówczas określa się takie zachowania mianem "motywacja".

Wspominając o czymś tak kuriozalnym jak "pozytywna manipulacja" miałam na myśli coś co można nazwać motywacją

Przykład:

Często do naszych zabaw zakładam odpowiednio dobraną bieliznę, buty, robię specjalny makijaż, a podczas samej zabawy zmieniam tembr głosu. Robię to, bo sama bardzo to lubię, ale zauważyłam też, że mogę wykorzystać to w przekraczaniu jego granic. Kiedyś pewna osoba wypomniała mi, że w ten sposób manipuluję skrzatem. 

Ale czy na pewno?

Ja chcę mu pomóc np. w wytrzymaniu większej dawki bólu, a nie wymusić na nim jakieś zachowania.  

  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
14 godzin temu, napisano:

Owszem @Lula, pewne formy przemocy psychicznej są jakby wpisane w związek D/s. Jednak uważam, że niekoniecznie musi wtedy występować manipulacja.  Mnie kręci, gdy @skrzat świadomie łamie swoje psychiczne bariery. Godzi się na coś znając wszystkie "za" i "przeciw". Chcę, by to był jego wybór. Już wiem, że tylko takie oddanie mnie satysfakcjonuje - tylko takiego pragnę.

Czyli jest to jednak motywacja, o której piszesz. Dla kogoś z zewnątrz, kto Was nie zna, nie rozumie takiego związku - może to wyglądać jak manipulacja. Wszak nie dla każdego takie zachowania w związku byłyby czystą motywacją do osiągnięcia wspólnej pełniejszej satysfakcji, na przykład. Co nie zmienia faktu, że nadal granica między motywacją a manipulacją bywa cienka - sama to zauważyłaś... Z tego tytułu ja sama jako uległa czasem miewam wątpliwości. Chcę być motywowana do pewnych czynności (które "normalnym" ludziom nie mieszczą się w głowie częstokroć), lecz boję się zmanipulowania. Boję się, że ufając tak mocno, zawierzając się - obudzę się kiedyś z ręką w nocniku.

 

Lula.

  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.