Studium bólu. - Dział BDSM - Cuckold Forum Skocz do zawartości
Sailor&Lula

Studium bólu.

Rekomendowane odpowiedzi

Mamy tematy o spankingu chociażby, ale chciałam skupić się typowo na sprawie bólu.

Jak zapatrujecie się na zadawanie bądź przyjmowanie bólu w kontekście erotycznym? (Bądź i w nieerotycznym... Spotkałam się z tym, iż zdeklarowani sadyści i masochiści czasem nie kojarzą bólu z seksualnością.) Czy też może ból jest zupełnie niedopuszczalny, a może stanowi drogę bądź półśrodek do spełnienia się? Jaki ból i dlaczego taki? W jakich sytuacjach? Z jakich motywacji?

Cały czas mam u siebie nieprzepracowany i nieodgadniony temat własnego masochizmu, więc z chęcią podejmę dyskusję w szeroko pojętym temacie bólu w relacjach seksualnych.

 

Lula.

  • Lubię 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Całkiem niedawno spotkałem się z opinią, że 'Ból ma dać przyjemną niewygodę, żeby nie było wiadomo na czym się skupić.'

 

Idąc dalej, trochę śladem filozofii, myślę że ból, albo samo jego zadawanie i otrzymywanie, ma także na celu, podświadome, potwierdzenie relacji między partnerami. Potwierdzenie zaufania, pewności tego co oboje mogą zrobić, albo raczej czego nie zrobią. Bo mimo iż zadawany jest fizyczny ból, to oboje wiedzą, że nic złego nie może się wydarzyć.

Trochę jak z samym cuckold, gdzie dopuszczając innych kochanków, partnerzy utwierdzają się w swoich uczuciach względem siebie.

 

Wracając do przyjemnej niewygody, to myślę że właśnie chodzi o umiejętne wyśrodkowanie tych skrajnych emocji. Bólu, który jest nieprzyjemny i całej seksualnej otoczki. To taki prztyczek w nos, który mówi 'hej, nie skupiaj się w tej chwili tylko na swoim orgazmie, są też inne odczucia'.

Jak podczas trzymania na krawędzi, kiedy tuż przed samym orgazmem przerywasz zabawę, mocno zaznaczając, że istnieją też mniej przyjemne uczucia, jak zawód i żądza na więcej :D

 

W sam, czysty masochizm i sadyzm, nie staram się wnikać. Samo sprawianie bólu, bez podtekstu seksualnego, to nie moja domena 😜

  • Lubię 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 29.10.2019 o 14:11, napisano:

Idąc dalej, trochę śladem filozofii, myślę że ból, albo samo jego zadawanie i otrzymywanie, ma także na celu, podświadome, potwierdzenie relacji między partnerami. Potwierdzenie zaufania, pewności tego co oboje mogą zrobić, albo raczej czego nie zrobią. Bo mimo iż zadawany jest fizyczny ból, to oboje wiedzą, że nic złego nie może się wydarzyć.

A gdy ból zadaje ktoś niemal zupełnie obcy?

 

W dniu 29.10.2019 o 14:11, napisano:

Wracając do przyjemnej niewygody, to myślę że właśnie chodzi o umiejętne wyśrodkowanie tych skrajnych emocji. Bólu, który jest nieprzyjemny i całej seksualnej otoczki. To taki prztyczek w nos, który mówi 'hej, nie skupiaj się w tej chwili tylko na swoim orgazmie, są też inne odczucia'.

A gdy to właśnie ból okazuje się nagle drogą do ekstazy?

 

Lula.

 

 

  • Lubię 1
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
1 minutę temu, napisano:

A gdy ból zadaje ktoś niemal zupełnie obcy?

 

To co? Każdy ma swoje podejście i inne rzeczy mogą być dla niego ważne. Jedną osobę będzie to kręciło z rąk dobrze znanego partnera który nas zna i łączy nas głęboka relacja a ktoś inny odnajdzie przyjemność w oddaniu się w ten sposób niemal nieznajomej osobie. 

 

3 minuty temu, napisano:

A gdy to właśnie ból okazuje się nagle drogą do ekstazy?

 

To ma w sobie rys masochistyczny. Nic więcej i nic mniej

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
14 minut temu, napisano:
18 minut temu, napisano:

A gdy ból zadaje ktoś niemal zupełnie obcy?

 

To co? Każdy ma swoje podejście i inne rzeczy mogą być dla niego ważne. Jedną osobę będzie to kręciło z rąk dobrze znanego partnera który nas zna i łączy nas głęboka relacja a ktoś inny odnajdzie przyjemność w oddaniu się w ten sposób niemal nieznajomej osobie. 

@Wichura, nawiązałam wprost do wypowiedzi @Inżynier, który uznał, że zadawanie i przyjmowanie bólu może być takim specyficznym potwierdzeniem więzi, zaufania. Swoją drogą ciekawa teoria. Czasem jednak żadnej więzi nie ma (albo jest iluzoryczna), łączy przypadek. Jestem ciekawa, jaką @Inżynier ma na to teorię ;) .

 

14 minut temu, napisano:

To ma w sobie rys masochistyczny. Nic więcej i nic mniej

A temat nosi nazwę "studium bólu" i wybacz, ale nazwanie choćby mych własnych rozterek po prostu "rysem masochistycznym" i tyle, koniec kropka - nie satysfakcjonuje mnie ;) . Chcę drążyć i poznać, jak czują to inni...

 

Lula.

  • Lubię 2
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 29.10.2019 o 11:16, napisano:

Jak zapatrujecie się na zadawanie bądź przyjmowanie bólu w kontekście erotycznym?

Dla mnie może być wyłącznie w kontekście erotycznym. 

Poza nim to jest przemoc, a tego "nie zniesę". 

 

W dniu 29.10.2019 o 11:16, napisano:

Czy też może ból jest zupełnie niedopuszczalny, a może stanowi drogę bądź półśrodek do spełnienia się?

Ból w czasie seksu mnie podnieca. Wiem, prozaicznie to brzmi, ale tak jest. 

Jest jedną z, acz najważniejszą, dróg. I tylko w granicach, które akceptuję. 

 

W dniu 29.10.2019 o 11:16, napisano:

Jaki ból i dlaczego taki?

Fizyczny. Ból psychiczny jest dla mnie nie do przejścia. 

Dlaczego taki mnie podnieca? Sama chciałabym wiedzieć. 

 

  • Lubię 3
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
7 minut temu, napisano:

Jest jedną, acz najważniejszą drogą i tylko w granicach, które akceptuję. 

Znaczy to, iż doskonale wiesz, kiedy powiedzieć stop?

 

8 minut temu, napisano:

Fizyczny. Ból psychiczny jest dla mnie nie do przejścia. 

Zaśmiałam się pod nosem do samej siebie. Ileż to razy sobie powtarzałam, że przecież nie jestem masochistką fizyczną, bo boję się bólu. A potem czułam turboprzyciąganie do potencjalnych kochanków deklarujących sadystyczne preferencje. Bo chciałam się bać, tak bardzo chciałam się bać będąc w ich rękach... No i nadal nie wiem, czy ten mój masochizm to bardziej ciała dotyka, czy ducha.

 

Na ile ból psychiczny i fizyczny się gdzieś tam ze sobą przenikają? A w jakim stopniu potrafimy je od siebie oddzielić? Ja chyba nie umiem.

 

Lula.

  • Lubię 1
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
6 minut temu, napisano:

Znaczy to, iż doskonale wiesz, kiedy powiedzieć stop?

Przeciągam ten moment, zazwyczaj. Są jednak zachowania, na które będzie natychmiastowy stop.

 

7 minut temu, napisano:

Ileż to razy sobie powtarzałam, że przecież nie jestem masochistką fizyczną, bo boję się bólu.

Ja też się go boję. A jednak zdaję sobie sprawę, że właśnie ból fizyczny, ale też oczekiwanie na niego, nieprzewidywalność - to mnie rajcuje. 

Ale i w drugą stronę, gdy po drugiej stronie bata jestem. 

 

13 minut temu, napisano:

Na ile ból psychiczny i fizyczny się gdzieś tam ze sobą przenikają? A w jakim stopniu potrafimy je od siebie oddzielić?

Jeśli masz na myśli to, o czym wcześniej napisałaś(?) to dla mnie nie ma tu bólu psychicznego. 

  • Lubię 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
8 minut temu, napisano:

Jeśli masz na myśli to, o czym wcześniej napisałaś(?) to dla mnie nie ma tu bólu psychicznego. 

Częściowo tylko - strach to dyskomfort wszak, uważam, że to rodzaj bólu psychicznego. Dyskomfort psychiczny, jak wspomniany strach chociażby, to dla mnie doskonała gra wstępna przed przyjęciem bólu fizycznego. 

 

Lula.

  • Lubię 2
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dla mnie nie jest to dyskomfort, a niepewność. I właśnie ta niepewność też tak nakręca (jak i sam ból).

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.