Duma a uległość. - Dział BDSM - Cuckold Forum Skocz do zawartości
Sailor&Lula

Duma a uległość.

Rekomendowane odpowiedzi

Pytanie kieruję bezpośrednio do osób uległych, ale odczuć osób dominujących też jestem ciekawa w tej kwestii - toteż wszystkich zapraszam do dyskusji. 

 

Jako osoby seksualnie uległe lubimy czuć władzę nad nami, lubimy się poddawać, poświęcać dla przyjemności strony D, znosimy przeróżne niedogodności i upokorzenia - wszystko to karmi naszą naturę, daje nam spełnienie. 

 

Jako osoby częstokroć doskonale znające swoją wartość i samoświadome - mamy też w sobie dumę. Często jest to po prostu duma z faktu, iż służymy swym ciałem i umysłem wspaniałej osobie / osobom, ale czasem zapewne ta duma ma inne oblicze... I to właśnie o nim chciałam porozmawiać. 

 

To duma gniewna i waleczna. Duma zazdrosna, zaborcza. To ukłucie, które bywa łyżką dziegciu w beczce miodu słodkiej przynależności i przyzwolenia. Jakieś tam przebłyski zbuntowanego ego pojawiające się wówczas, gdy odczuwamy nader nieznośny dyskomfort. Zgrzyt, dysharmonia. Czasem myśl: "cóż Ty człowieku ze mną robisz, że staję się aż tak mały i tak mi w tym słodko-gorzko jest?"

 

Macie to? Jak sobie z tym radzicie? Pokazujecie to czy kryjecie w sobie? Traktujecie to jako rodzaj zwątpienia wymagający przedyskutowania ze stroną dominującą czy też zaciskacie zęby i wpisujecie ową zadrę w koszty?

 

A jak Wy, dominujący, interpretujecie takie chochliki?

 

Lula.

  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
12 godzin temu, napisano:

Jakieś tam przebłyski zbuntowanego ego pojawiające się wówczas, gdy odczuwamy nader nieznośny dyskomfort. Zgrzyt, dysharmonia. Czasem myśl: "cóż Ty człowieku ze mną robisz, że staję się aż tak mały i tak mi w tym słodko-gorzko jest?

Ależ to pięknie ujęte :)

 

12 godzin temu, napisano:

Macie to? Jak sobie z tym radzicie? Pokazujecie to czy kryjecie w sobie? Traktujecie to jako rodzaj zwątpienia wymagający przedyskutowania ze stroną dominującą czy też zaciskacie zęby i wpisujecie ową zadrę w koszty?

Zdarza mi się ten zgrzyt poczuć, choć wydaje mi się, że coraz rzadziej. Może to kwestia coraz lepszego dopasowania i zrozumienia w związku. Może samoświadomości. Och bywało, że targały mną uczucia jednoczesne i sprzeczne. Zdarzało się, że wybuchałem i przepraszałem zarazem. Macie pojęcie jak komicznie musi wyglądać mężczyzna, który wrzeszczy na Kobietę klęcząc przed Nią..? :D Bo nie ma odwagi wstać, bo w sumie krzycząc już Ją za to przeprasza.

Zdarzała się i zazdrość. Mordercza, i ślepa, a niesłuszna przecież.., gdy cuckold w nas dopiero kiełkował. 

Z biegiem lat tych dysonansów było coraz mniej. Coraz więcej dyskusji za to.

Mógłbym to wszystko nazwać dumą. Łatwiej by było to oswoić.

 

 

12 godzin temu, napisano:

To duma gniewna i waleczna. Duma zazdrosna, zaborcza.

Ale czy to duma..? Nie wiem.

 

  • Lubię 1
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Teraz, napisano:

Ależ to pięknie ujęte

Dziękuję :kwi:. Tak to czuję właśnie.

 

Teraz, napisano:

Och bywało, że targały mną uczucia jednoczesne i sprzeczne. Zdarzało się, że wybuchałem i przepraszałem zarazem. Macie pojęcie jak komicznie musi wyglądać mężczyzna, który wrzeszczy na Kobietę klęcząc przed Nią..? :D Bo nie ma odwagi wstać, bo w sumie krzycząc już Ją za to przeprasza.

To jest genialne zestawienie. Jakże dobrze odzwierciedla moje niewyartykułowane lęki. Gdy nazbiera się we mnie jakiś jad i żal, mam ochotę go z siebie wyrzucić, ale jednocześnie to niech mnie On wówczas trzyma pod Butem... Bo tam bezpiecznie, dobrze. I nie chcę nigdzie odejść, ani nie chcę urazić, zrzucić z piedestału. Po prostu nadmiar goryczy woła o to, by znaleźć swe ujście... gdy nie umiem sobie z tą trucizną sama poradzić.

 

4 minuty temu, napisano:

Ale czy to duma..? Nie wiem.

Duma nie zawsze jest dobra. Jestem egoistką i wiem, że łatwo przekroczyć w tej kwestii cienką linię. Czasem gdy unoszę się dumą jest mi z tym wygodnie (a bywa to nawet budujące), a czasem bardzo mi z tym źle i sumienie gryzie.

 

Lula.

  • Lubię 1
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
21 minut temu, napisano:

Z biegiem lat tych dysonansów było coraz mniej. Coraz więcej dyskusji za to.

No cóż, dyskusje i czas... Dwa klucze do rozwikłania jakże wielu zawiłości...

 

Lila.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Im dłużej o tym myślę (dziękuję @Lula za ten wątek - dał mi do myślenia) tym więcej staje mi przed oczami sytuacji gdy tą dumę czułem. I teraz  widzę tylko małego chłopca z podniesioną piąstką. Trochę w tym dumy, trochę głupoty... Niedojrzałości.

Chyba rzeczywiście już mi przeszło. Jak patrzę na ostatnie lata, to... 

Wydaje mi się, że mała duma zmieniła się w taką przez duże "D". Dumę, z tego, że jestem czyjś. Z tego, że mi się udało (MI! Dzięki mnie! I przeze mnie!).

A te małe dumki... chyba wspominam z niesmakiem, rozrzewnieniem, troszkę wstydem nawet...

 

P.S. Kiedyś myślałem, że dumny uległy to oksymoron. Teraz... nie mam zdania :-P

 

  • Lubię 2
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
13 minut temu, napisano:

Im dłużej o tym myślę (dziękuję @Lula za ten wątek - dał mi do myślenia) tym więcej staje mi przed oczami sytuacji gdy tą dumę czułem. I teraz  widzę tylko małego chłopca z podniesioną piąstką. Trochę w tym dumy, trochę głupoty... Niedojrzałości.

Chyba rzeczywiście już mi przeszło. Jak patrzę na ostatnie lata, to... 

Wydaje mi się, że mała duma zmieniła się w taką przez duże "D". Dumę, z tego, że jestem czyjś. Z tego, że mi się udało (MI! Dzięki mnie! I przeze mnie!).

A te małe dumki... chyba wspominam z niesmakiem, rozrzewnieniem, troszkę wstydem nawet...

 

P.S. Kiedyś myślałem, że dumny uległy to oksymoron. Teraz... nie mam zdania :-P

 

W taki zdrowy sposób Tobie zazdroszczę. Twoje słowa pokazują, jak długa droga jeszcze przede mną. 

 

Choć dla mnie zestawienie "dumny i uległy" nigdy oksymoronem nie było :D

 

Lula.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
23 minuty temu, napisano:

Gdy nazbiera się we mnie jakiś jad i żal, mam ochotę go z siebie wyrzucić, ale jednocześnie to niech mnie On wówczas trzyma pod Butem... Bo tam bezpiecznie, dobrze. I nie chcę nigdzie odejść, ani nie chcę urazić, zrzucić z piedestału. Po prostu nadmiar goryczy woła o to, by znaleźć swe ujście... gdy nie umiem sobie z tą trucizną sama poradzić.

Najlepszym wyjściem byłoby wywrzeszczeć wielkim deathmetalowym Growlem: PRZEPRASZAM!!! :diablo3:

A tak na poważnie... wydaje mi się, że te sprzeczności są niejako wpisane w uległą naturę. Jeśli nie jest się bezwolnym golemem, ma się swoje zdanie, a czara goryczy właśnie się przelewa (o zgrozo - niekiedy podczas sesji BDSM ;) ), to... no cóż... To zaczynamy walkę własnej dumy z własną uległością.

Taaa... Freud by osiwiał... ;)

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
5 minut temu, napisano:

W taki zdrowy sposób Tobie zazdroszczę. Twoje słowa pokazują, jak długa droga jeszcze przede mną. 

Nikt nie powiedział, że ja wybrałem dobrą drogę. Może Ty idziesz gdzieś indziej. Może przelecisz na skróty. Może ja niedługo będę pytał Cię jak dojść...

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
10 minut temu, napisano:

Nikt nie powiedział, że ja wybrałem dobrą drogę. Może Ty idziesz gdzieś indziej. Może przelecisz na skróty. Może ja niedługo będę pytał Cię jak dojść...

Idziemy innymi drogami, to pewnik. Nie mniej jednak, na swej drodze chciałabym osiągnąć poczucie braku dysonansu i zagubienia trwające chociażby dłużej niż hmm... miesiąc? :lach:

 

Jesteś w relacji D/s z Partnerką Życiową, a to też pozwala na zupełnie inną pracę nad sobą. 

 

Lula.

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.