Gdy wszystko poszło nie tak - ktoś się zakochał - Kobiecym Okiem - Cuckold Forum Skocz do zawartości
rita

Gdy wszystko poszło nie tak - ktoś się zakochał

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanowiło mnie, że nigdy nie widziałam tutaj takiego tematu. Czy macie doświadczenia z tym, że wszystko było dogadane, przepracowane, ustalone... ale serce nie sługa i jedna ze stron układu zakochała się w drugiej? Jak i czy z tego wybrnęliście? 

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
27 minut temu, rita pisze:

Zastanowiło mnie, że nigdy nie widziałam tutaj takiego tematu.

Bo takie rzadko wyciągane są na światło dzienne.

Najczęściej pw. rozgrzewa się do czerwoności.

Ale bywały i na forum takie historie.  Kasowane później.

 

 

  • Lubię 9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

U nas taka sytuacja się zdarzyła kilka lat temu. Poznaliśmy chłopię pięknej urody, o którym będę mówić, używając imienia Radzio. 

Radzio fajny był. Skóra gładka jak marzenie, a pod skórą cudowne smukłe mięśnie, używane w sportach lekkoatletycznych. Twarz przyjemna, o regularnych rysach. Wzrost odpowiedni. Zapach zajebiście kompatybilny z moimi mitochondriami.

 

Niestety po trzech randkach Radzio zaczął dziwne manewry. Pogubił się. Chciał mnie na wyłączność, nawet do stopnia mojego odsunięcia się od Rrr. Podczas jednej z rozmów, kiedy chciałam rozeznać się, o co chodzi, powiedział z żalem, że my chcieliśmy znaleźć "tylko ruchacza", a u niego zaczynają się budzić uczucia i on tak nie może... W moich myślach Radzio nie był w kategorii "tylko ruchacz", ale może coś w tym było.

 

Podziękowaliśmy sobie, bo Rrr jakoś nie czuł parcia, by nastoletnie (jakkolwiek atrakcyjne) zakochane chłopię odsuwało od niego żonę.

 

  • Lubię 11
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
8 minut temu, Złota Rybka pisze:

odsuwało od niego żonę

Tak myślę sobie, że w zakochaniach, zauroczeniach i innych podobnych odczuciach nieco bardziej rozbudowanych niż czyste pożądanie nie ma nic zdrożnego - póki właśnie nie pojawia się tego typu roszczeniowość.

 

Lula.

  • Lubię 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
11 minut temu, Sailor&Lula pisze:

Tak myślę sobie, że w zakochaniach, zauroczeniach i innych podobnych odczuciach nieco bardziej rozbudowanych niż czyste pożądanie nie ma nic zdrożnego - póki właśnie nie pojawia się tego typu roszczeniowość.

...o ile ktoś tego szuka lub dopuszcza. My np z Ritą nigdy nie ukrywliśmy, że nie interesują nas płomienne romanse, randki w kinach czy dopuszczanie do zakochania się którejś ze stron (choć z drugiej strony "tylko ruchaczy/ruchawic też nie szukamy) więc pożadanie tak, jak najbardziej ale rozbudowane uczucia są czymś czego nie dopuszczamy i czego nie chcemy. Sam w tej chwii jestem w relacji którą określiłbym jako "relacja podwyższonego ryzyka zakochaniem". Ważne aby być konsekwentnym i nie przekraczać ustalonych zasad a jak serce i uczucia wyrywają się spod kontroli odpowiednio i w porę reagować..

  • Lubię 6
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
7 minut temu, Wichura pisze:

Ważne aby być konsekwentnym i nie przekraczać ustalonych zasad a jak serce i uczucia wyrywają się spod kontroli odpowiednio i w porę reagować..

Dla mnie osobiście najistotniejszym jest,  bym cały czas czuła, iż to Sailor jest najważniejszy. Inne uczucia mogą sobie płynąć równolegle obok, ale tak, by nigdy nie stanowiły zagrożenia dla funkcjonowania mego małżeństwa. To samo tyczy się drugiej strony (czy w zasadzie trzeciej). Nie może ona traktować Sailora jako rywala. Jeśli tak się dzieje to oznacza, że nie szanuje mnie ani moich uczuć. Niestety, zauroczenia miewają to co siebie, że bywają bardzo samolubne... Takich należy się ponad wszelką cenę wystrzegać. 

 

Lula.

  • Lubię 6
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pisałam o tym kiedyś na forum.

 

Miałam, na początku cuckoldowej drogi, adoratora, który już matce mnie chciał przedstawiać. 

Cięcie musiało być ostre i niemiłe, ale delikatnej odmowy nie przyjmował. 

 

  • Lubię 12

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Temat przepracowany na wszystkie możliwe sposoby i w każdej możliwej konfiguracji - pardon w jednej nie: M💔M ;) .  W teorii wszystko jest do ogarnięcia. Zasady?- oczywiście. Zapewnienia?- jak najbardziej. Wszyscy wiedzą gdzie czyje miejsce? - owszem. Teraz już po dłuższym czasie od przygód  porównałbym zagadnienie do startu samolotu. Jest tzw. prędkość decyzji czyli najprościej rzecz ujmując prędkość po przekroczeniu której nie ma odwrotu - musisz wystartować. No i jak się już tę prędkość ma, a wiadomo, że coś jest grubo nie halo to katastrofa niemal pewna - albo na lotnisku, albo chwilę po starcie. W najlepszym wypadku lądowanie awaryjne jeśli w ogóle się uda wrócić na lotnisko :) Więc jeśli dopuszczam romans dla "dreszczyku" to już dobrze wiem, że jest moment w którym nie ma wyjścia - trzeba definitywnie i całkowicie zerwać kontakt bo dwa smsy dalej katastrofa pewna. Tylko, że najczęściej nie wiadomo jak kto szybko się rozpędza. Taka mi się przenośnia wykluła.

 

Wracając do pytania - kiedy jedna ze stron się zakochała to jeszcze pół biedy. Cała bieda jest jak się zakochają dwie strony układu. Wybrnąć się da i z takiej sytuacji, ale trwa to bardzo długo, a dodatkowo zostaje w głowie masa pytań bez odpowiedzi. I te pytania dręczą wszystkich zaangażowanych. Potrzeba niezwykle silnej psychy i poukładanej głowy, żeby po wszystkim, mimo wszystko uśmiechać się do wspomnień. Wciąż próbuję się tego nauczyć, bo wiem, że te wspomnienia są zupełnie niezwykłe.

 

P.S. Na "piorun sycylijski" nie ma rady. Podobno to dość rzadkie zjawisko, ale jak przyp... to nie ma co zbierać. To też trzeba brać pod uwagę. Sprawdzone...
 

  • Lubię 7
  • Dziękuję 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
40 minut temu, Lemoondzik pisze:

Wracając do pytania - kiedy jedna ze stron się zakochała to jeszcze pół biedy. Cała bieda jest jak się zakochają dwie strony układu.

No właśnie, i co wtedy? Nowe uczucie zastępuje stare czy też mnoży się, tak jak pomnaża się miłość do kolejnych dzieci?

 

Całkiem serio pytam.

 

Lula.

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
1 minutę temu, Sailor&Lula pisze:

No właśnie, i co wtedy?

Osobiście doświadczałem (lub byłem świadkiem) dwóch rozwiązań takiej sytuacji. Pierwsze - nowe zastępuje stare i "stary" związek się rozpada w mniej lub bardziej dramatyczny sposób. Drugie to, że tak powiem osoby zakochane decydują się świadomie urwać łeb swojemu uczuciu i zerwać kontakt. 

  • Lubię 7
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.