Z czym wracamy ze spotkań - Kobiecym Okiem - Cuckold Forum Skocz do zawartości
rita

Z czym wracamy ze spotkań

Rekomendowane odpowiedzi

Przekopałam dział, ale nie znalazłam niczego adekwatnego.

 

Zastanowiło mnie, czy tylko ja tak mam, że wracając ze spotkań:

 

-cieszę się, że wracam do męża (W to nie wątpie, że się tutejszym paniom zdarza ;) ),

-nagle zalewa mnie jakaś fala czułości, jakbym znowu widziała męża po raz pierwszy ;)

-strasznie się cieszę, że mam rodzinę, do której mogę wracać.

 

Żadnych w tym wyrzutów sumienia, które sprawiają, że moja rodzina zyskuje "tydzień miodowy" czy coś takiego. Nie wiem jak to inaczej ująć, niż w ten sposób: każde spotkanie z kochankiem kończy się u mnie radością, że fajnie było ale super że mogę teraz wrócić do swojego domu. Tak jakbym jeszcze mocniej ich doceniała, mimo że nie ma tu ryzyka że teraz mi się rodzina rozpadnie itp. jak przy tzw.normalnej zdradzie.

 

A jak to jest u Was?

  • Lubię 19
  • Dziękuję 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mam tak samo. :) Kocham mojego męża i moje dzieciaczki i gdyby nie przyzwolenie na zabawę od razu bym z niej zrezygnowała. Sex jest ważny, lubię się "pobawić" z kochankiem,ale rodzina jest najważniejsza...

Fakt, że mam poczucie bezpieczeństwa w tej sytuacji (mówię o tym,że mąż zgadza się na wszystko,czyt. nie ryzykuję,że mogę stracić to co kocham) jest dla mnie niezwykle ważny. Uwielbiam wracać do niego za każdym razem po spotkaniu. Oboje jesteśmy bardzo podnieceni i wiem,że pikanterii dodaje temu to uczucie, że byłam przed chwilą z kimś innym,kto po prostu mnie zerżnął, a teraz jestem z kimś kogo kocham i  jemu mogę oddać się w całości... Żadnych wyrzutów sumienia, rozczarowań, goryczy. Tylko zabawa i czysta przyjemność. ;)

W moim przekonaniu to właśnie powroty do mojego męża są najlepszą częścią tego układu. Dlatego doskonale rozumiem co masz na myśli :)

 

  • Lubię 21
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

 

W dniu 15.06.2019 o 13:44, Not The Only One pisze:

Kocham mojego męża i moje dzieciaczki i gdyby nie przyzwolenie na zabawę od razu bym z niej zrezygnowała. Sex jest ważny, lubię się "pobawić" z kochankiem,ale rodzina jest najważniejsza...

Hymm. I ja tu mam inaczej. To chyba wina mojego charakteru.

Nie ma u nas czegoś takiego jak przyzwolenie @skrzata na moje zdradkowe zabawy. Zaakceptował mnie taką jaka jestem i przystał na taki związek jaki mamy. Taką mnie pokochał i takiego kocham go ja. Innego go nie chcę.

Gdyby nagle powiedział mi: Nie pozwalam na dalsze "zdrady", to rozpoczęłoby powolny koniec naszego związku. Oznaczałoby, że już nie odpowiadam mu taka jaka jestem i chce mnie zmienić.

Rodzina jest dla mnie bardzo ważna. Kocham mojego @skrzata, ale ważna jest dla mnie też moja odrębność i moja osobowość.

Bo ja owszem

W dniu 14.06.2019 o 20:55, rita pisze:

-cieszę się, że wracam do męża (W to nie wątpie, że się tutejszym paniom zdarza ;) ),

-nagle zalewa mnie jakaś fala czułości, jakbym znowu widziała męża po raz pierwszy ;)

-strasznie się cieszę, że mam rodzinę, do której mogę wracać.

Ale tak mam nie tylko, gdy wracam z seksualnych wypadów. Bywa, że po prostu potrzebuję gdzieś wyjechać sama, by zmienić klimat. Odpocząć od codzienności. I zawsze cieszę się, że mam do kogo wracać. Do kogoś kto idealnie rozumie mnie, moje potrzeby, świry i zboczenia.

Gdy wracam do domu z kilkudniowych wypadów z kochankiem jestem przeszczęśliwa, że mam związek o jakim marzyłam, a mężczyzna, który czeka na mnie w domu jest tym ideałem mojego mężczyzny.

  • Lubię 12
  • Dziękuję 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 18.06.2019 o 19:14, Dragonfly pisze:

 

Hymm. I ja tu mam inaczej. To chyba wina mojego charakteru.

Nie ma u nas czegoś takiego jak przyzwolenie @skrzata na moje zdradkowe zabawy. Zaakceptował mnie taką jaka jestem i przystał na taki związek jaki mamy. Taką mnie pokochał i takiego kocham go ja. Innego go nie chcę.

Gdyby nagle powiedział mi: Nie pozwalam na dalsze "zdrady", to rozpoczęłoby powolny koniec naszego związku. Oznaczałoby, że już nie odpowiadam mu taka jaka jestem i chce mnie zmienić.

Rodzina jest dla mnie bardzo ważna. Kocham mojego @skrzata, ale ważna jest dla mnie też moja odrębność i moja osobowość.

Bo ja owszem

Ale tak mam nie tylko, gdy wracam z seksualnych wypadów. Bywa, że po prostu potrzebuję gdzieś wyjechać sama, by zmienić klimat. Odpocząć od codzienności. I zawsze cieszę się, że mam do kogo wracać. Do kogoś kto idealnie rozumie mnie, moje potrzeby, świry i zboczenia.

Gdy wracam do domu z kilkudniowych wypadów z kochankiem jestem przeszczęśliwa, że mam związek o jakim marzyłam, a mężczyzna, który czeka na mnie w domu jest tym ideałem mojego mężczyzny.

A czy Ty pozwoliła byś na jego sex z inna kobietą? - myślę sobie, że jesli ty wymagasz akceptacji swoich zachowań, to takie same zachowania przysługują jemu., dodam wymagasz akceptacji pod groźbą odejścia.

  • Lubię 1
  • Facepalm 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

@jennaro jak już wcześniej napisałam:

W dniu 18.06.2019 o 19:14, Dragonfly pisze:

Zaakceptował mnie taką jaka jestem i przystał na taki związek jaki mamy. Taką mnie pokochał i takiego kocham go ja. Innego go nie chcę

Gdyby tego nie zaakceptował nie bylibyśmy razem. Wszak to proste. I nie ma tu miejsca na jakieś przyzwolenia czy zabranianie. 

 

41 minut temu, jennaro pisze:

A czy Ty pozwoliła byś na jego sex z inna kobietą? - myślę sobie, że jesli ty wymagasz akceptacji swoich zachowań, to takie same zachowania przysługują jemu.

Ani bym pozwoliła, ani zabroniła. Nic z tych rzeczy.

Gdyby on miał zakusy do sypiania z innymi kobietami, to również nigdy nie bylibyśmy razem. Jestem osobą mocno terytorialną - nie mylić z zazdrością - i mój uległy jest mój.

Źle na to patrzysz. Nie jest tak, że coś za coś. Bo skoro ja to i on. To nie handelek wymienny.

I nie to, że ja wymagam akceptacji moich zachowań tylko oczekuję jej od osoby, która chce ze mną żyć.  Jeśli jej nie ma, to oznacza, że nadajemy na innych falach.

Ja również zaakceptowałam pewne zachowania @skrzata -  dopełniają się z moimi. Jedne mnie podniecają, inne inspirują, a jeszcze inne są neutralne- nie wymusza nimi niczego.

Jesteśmy kompatybilni.  Rozumiesz?

  • Lubię 3
  • Dziękuję 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jasne, można tak racjonalizować, że musi mnie taką akceptować, bo ja taka byłam, jestem i taką chce być i ma tak być bo jak nie to  wypad. Oczywiscie masz prawo bo każdy sobie życie układa jak chce, jednak dla mnie stawianie sprawy pod groźbą , nawet jak teoretycznie parter uległy to akceptuje niszczy relacje domina-uległy bo dominą dla mnie, zaznaczam dla mnie, dominą być nie morze bo zbyt lękliwa :).  Ale spoko wy macie inne potrzeby rozumiem

  • Zmieszany 1
  • Facepalm 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Godzinę temu, jennaro pisze:

A czy Ty pozwoliła byś na jego sex z inna kobietą? - myślę sobie, że jesli ty wymagasz akceptacji swoich zachowań, to takie same zachowania przysługują jemu., dodam wymagasz akceptacji pod groźbą odejścia.

Na tym forum można spotkać pary, które swój świat zdrady kontrolowanej dogadały na zasadzie: "skoro Ty możesz, to ja też chce". U niektórych taka zasada się sprawdza, u innych zupełnie nie (np. u @Dragonfly i @skrzat, ale również i u Sailora i mnie). Różne są motywacje, różne potrzeby. Nic nie przysługuje "z góry" - takie stwierdzenie to dla mnie absurd...

 

Lula.

  • Lubię 2
  • Dziękuję 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
35 minut temu, Sailor&Lula pisze:

Na tym forum można spotkać pary, które swój świat zdrady kontrolowanej dogadały na zasadzie: "skoro Ty możesz, to ja też chce". U niektórych taka zasada się sprawdza, u innych zupełnie nie (np. u @Dragonfly i @skrzat, ale również i u Sailora i mnie). Różne są motywacje, różne potrzeby. Nic nie przysługuje "z góry" - takie stwierdzenie to dla mnie absurd...

 

Lula.

zgadzam się z Tobą, tylko  wydaje mi się że w wypowiedzi dragonfly troszkę powiało szantażem, może odezwał się we mnie facet hihihi 

  • Zmieszany 3
  • Facepalm 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
7 minut temu, jennaro pisze:

może odezwał się we mnie facet

Płeć akurat nie ma tu nic do rzeczy. Ważne jest jedynie dopuszczanie myśli, ze ktoś może do jakiegoś tematu podchodzić inaczej, uszanowanie tego oraz umiejętność dokładnego czytania ze zrozumieniem

  • Lubię 3
  • Dziękuję 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Godzinę temu, Wichura pisze:

Płeć akurat nie ma tu nic do rzeczy. Ważne jest jedynie dopuszczanie myśli, ze ktoś może do jakiegoś tematu podchodzić inaczej, uszanowanie tego oraz umiejętność dokładnego ależ ja siczytania ze zrozumieniem

Ależ ja się zgadzam z tobą, że każdy ma swoją motywacje, do której ma prawo, ja tylko dyskutuje, dopytuje , przedstawiam swoje odczucia co podkreslam po wielokroć i tak toczy się dyskusja - toteż nie zarzucaj czytania bez zrozumienia a już tym bardziej braku uszanowania. Dragonfly taką relacje chce mieć i super że taką ma,a że jest ona daleka od mojego postrzegania relacji w których raczej wolę  ustalać rolę i je grać i wychidzić z nich gdy stają się dla którejś ze stron kłopotliwe. Podejście dragonfly wydaje mi się być takie permanentne, dlatego  tak odpiwiedzialem licząc na wyjaśnienie. 

  • Zmieszany 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.