Z pamiętnika prowokatorki - Opowiadania - Cuckold Skocz do zawartości
pawel1969

Z pamiętnika prowokatorki

Rekomendowane odpowiedzi

Podjechałam pod coraz wyżej rosnący budynek z szarej cegły i z niechęcią pomyślałam wyjściu z samochodu. Pół minuty i będę spocona w tym upale. Chciałam dobrze wyglądać i zrobić wrażenie na robotnikach mojego męża, tym bardziej, że dwóch nowych było całkiem całkiem a jeden z nich już wcześniej zwrócił moją uwagę. Ostatnie spojrzenie w lusterko wsteczne upewniło mnie, że zarówno makijaż jak i blond kitki są w najlepszym porządku.   Wyjęłam zgrzewkę zimnego Żywca z bagażnika. Co za ukrop. I ani lekkiego powiewu. W wiatrołapie otarłam pot z czoła i poprawiłam wygląd. Tu zawsze panował lekki chłodzik ze względu na przeciąg, ale dziś było nie do wytrzymania. Pierwszy zobaczył mnie Przemek, najdłużej u nas pracujący. Był chyba lekko po pięćdziesiątce i miał trochę zniszczoną życiem twarz, ale uwielbiałam gościa i jego sprośne poczucie humoru połączone z dystansem do siebie. Nie znam innego człowieka o tak życzliwym i naturalnym uśmiechu, więc dużo śmałych tekstów mu wybaczałam.
- Nooo.. jesteś! - rzucił wesoło. - Usychamy tu już.
- Masakra nie. - odpowiedziałam.
Byli na górze, więc podałam Przemkowi zgrzewkę piwa i weszłam do nich po drabinie. Schody nie były jeszcze wylane. Na kilku pustakach ustawiona była paleta pełniąca funkcję stołu. Na ogół przywoziłam chłopakom obiad, ale dziś było za gorąco i poprzestaliśmy na kanapkach.  
- Chłopaki przerwa.
Zeszli się po chwili i syknęły puszki. Paweł, mój mąż, nigdy nie był zbyt skrupulatny jeśli chodzi o dyscyplinę na budowie. Pozwalał chłopakom pić, byle bez przesady, szczególnie w takie dni.
- Kiedyś ci cycki wyskoczą, jak będziesz biegać w takich sukienkach Monika.
- Cyba byś nie płakał z tego powodu zboczeńcu.
- Pewnie, że nie. Ale w moim wieku nie wiadomo co stanie: kutas czy serce.
Gromadka zarechotała i zrobiło się wesoło jak to na budowie.
Musiałam mu przyznać rację. Czerwona sukienka ledwo zakrywała mi sutki. Pomyślałam, że taka pogoda ma jedną zaletę. Miałam pretekst do niezakładania stanika. Wiedziałam  jak faceci ślinią się na widok moich sutków. Były wielkie i często robiły się wypukłe jak teraz pod cienkim materiałem. Miałam świadomość, że się na nie gapią i czułam się podniecona.
Trochę żałowałam, że dowcip Przemka zepsuł mi trochę przebiegły plan, nad którym tyle siedziałam i robiłam w domu niejedną próbę. Elementem planu była sukienka. Postanowiłam jednak nie rezygnować. Chciałam bardzo, żeby wszyscy czterej zobaczyli moje piersi ale przecież nie mogłam się tak po prostu obnażyć. Wstałam, żeby sięgnąć ketchup stojący po drugiej stronie palety. Musiałam się w tym celu pochylić nad nią. Zadbałam, żeby przycisnąć udem dół sukienki. Wychyliłam się mocno. Czułam świdrujące podniecenie w dole brzucha. Materiał napiął się, ale sutki nie wyskoczyły. Wychyliłam się jeszcze mocniej. Nic.
Jednak nie poddałam się łatwo. Perspektywa obnażenia piersi była wystarczającą podnietą do podjęcia kolejnej próby. Plan był prosty. Wyprężę się za bardzo. Cycuchy wyskoczą. Ja zawstydzona zrobię uuups, uśmiechnę się i poprawię sukienkę. Oczywiście na chwilkę się wyprostuję, żeby zdążyli zauważyć jaka jestem piękna. Ćwiczyłam te gesty przed lustrem ze sto razy i zawsze wychodziło.  Tym razem przycisnęłam rąbek spódnicy wyżej. Mogłam odstawić ketchup blisko ale wolałam w najdalszym rogu palety. Niestety i tym razem sutki nie wyszły. Poddałam się z myślą, że bardzo głupio by wyglądało, gdyby sztuczka udała się na przykład za dziesiątym razem.  

Cała czwórka siedziała na murku, leniwie popijając browar. Byli w dżinsach ale co zrozumiałe w taki upał nie mieli na sobie koszul. Tors nowego nabytku mojego męża przypadł mi nawet do gustu. Niestety chłopak wyglądał na cwaniaka. W przeciwieństwie do Przemka uśmiech przypominał kwaśny nieszczery grymas. Wgapiał się też często we mnie z miną typu: kiedyś cię na pewno przelecę. Teraz też nie odrywał wzroku od moich sutków z bezczelnym wyrazem twarzy. Miał ciemną grzywkę i pociągłą twarz z orlim nosem. Był zdecydowanie najwyższy z ekipy i fajnie zbudowany. Miał na imię Seweryn.   Razem z nim przyszedł do pracy dwa tygodnie temu nieśmiały blondyn - Maciek. Nie miał więcej niż dwadzieścia lat. Ostatni Marek, tuż po trzydziestce był w porządku ale ze względu na spory brzuch nie był dla mnie atrakcyjny jako mężczyzna.  

- No to miłego dnia chłopaki. Pokręcę się jeszcze tu trochę i spadam. - powiedziałam.
Parter domu miał wiele zakamarków. Lubiłam surowe mury i ich zapach. Miałam z nimi wiele miłych wspomnień.  W jednym pomieszczeniu panował półmrok i było trochę chłodniej. To było coś w rodzaju garderoby. Mając na widoku jedyne wejście i będąc pewna, że usłyszę ewentualne kroki wsunęłam krawędź sukienki z piersi i pieściłam sutek poślinionym palcem. Moje myśli całkowicie zdominował pyszałkowaty dryblas. Drugą rękę wsunęłam w majtki i masowałam gęsty dywanik, który szybko zrobił się mokry. Usłyszałam jakiś odgłos i wystraszyłam się, ale niepotrzebnie. Nikt nie nadchodził, ale spostrzegłam niewielką szczelinę w nieotynkowanej ścianie. Przytknęłam oko. W niedużym pomieszczeniu po drugiej stronie stał Seweryn nad prowizoryczną muszlą i rozpinał spodnie. Serce zabiło mi mocniej. Pierwszy raz kogoś podglądałam. Postanowiłam nie wyjmować ręki z majtek. Seweryn zsunął napletek z penisa i zaczął się masturbować. Zaparło mi dech w piersiach. Też się dotykałam intensywnie. Miałam naprawdę mokro. Penis Seweryna był proporcjonalny do jego wzrostu, a więc było się czym chwalić. Do tego całkiem gruby. Liczne żyły nadawały mu wulgarnego wyglądu. Chętnie poczułabym jego smak. Ten upał, te mury, półmrok, ja na kolanach i gorący kutas w ustach. Tak. Ten zakazany owoc musiał smakować wybornie. Przez chwilę dekoncentracji cichutko jęknęłam wsuwając palec w wilgotną szparkę. Seweryn uśmiechnął się pod nosem, ale nie spojrzał w moją stronę.  Spaliłam się ze wstydu i dałam mu satysfakcję. Byłam wściekła na siebie za nieuwagę.  Musiałam się stąd wydostać jak najszybciej. Zdążyłam jeszcze zobaczyć kątem oka obfitą falę wystrzeloną z penisa.

W domu wieczorem opowiedziałam Pawłowi o wszystkim. Przez kilkanaście ostatnich lat byłam przykładną żoną, ale nie zawsze tak bywało. Kiedyś zdradziłam go i przyznałam się do tego, wiedziona wyrzutami sumienia. Myślałam, że to koniec, ale tak się nie stało. Wręcz to poprawiło nasze życie intymne. Paweł poprosił, żebym się spotykała z mężczyznami i przez dłuższy czas tak właśnie robiłam. Od tamtych czasów mówimy sobie o wszystkim a w szczególności o swoich pragnieniach szczerze jak na spowiedzi.  Gdy przyszedł czas na posiadanie i wychowanie dzieci przestałam zdradzać i już do tego nie wróciłam. Nieraz jednak zapewniał mnie, że gdybym miała ochotę na innego to nawet nie muszę go pytać o zgodę.
- Wiesz co. Ten nowy chyba mnie sobie upatrzył.
- Dziwisz mu się. Spójrz w lustro. Prawie czterdzieści lat a cały czas jesteś do schrupania. Podoba ci się?
- On?  Prostak i cham. I jeszcze jaki bezczelny.  
W ten właśnie sposób nie odpowiedziałam mężowi na pytanie, czy mi się podoba. Uświadomiłam sobie, że wszystkie wymienione cechy są tym co mnie pociąga w facetach. Opowiedziałam też Pawłowi o niesfornej sukience. Rozbawił go mój przebiegły plan. Mąż nie jest na mnie nigdy zły gdy szczuję facetów. Czuje się dumny, gdy pożerają mnie wzrokiem.

Po kolacji wyszliśmy do klubu. Właściwie to speluna śmierdząca papierochami i pełna chamów, ale innych rozrywek w naszym mieście nie ma. Dlatego też trafiliśmy na Seweryna, który tu bywał równie często. Przyłączył się do naszej partyjki bilarda, a później poprosił mnie do tańca. Nie wiedziałam, czy to dobry pomysł, ale Paweł się zgodził. Drażniła mnie pyszałkowatość Seweryna ale jakaś wewnętrzna siła wepchnęła mnie w jego ramiona.
- Często podglądasz mężczyzn? - zaczął.
- Nie podglądałam..
- Dobra dobra. Powiedzmy. Ale podobał ci się? .. Kutas.
Parsknęłam.
- Naprawdę masz się czym chwalić, wiesz. Myślisz, że dla kobiety im więcej tym lepiej? To po prostu boli. Współczuję twojej dziewczynie.
- Nie mam dziewczyny. Ale lubię podupczyć. Zaliczam wszystko co się rusza. Młode sikorki, starsze dupeczki, dojrzałe mężatki. Też byś się mogła załapać, gdybyś była trochę milsza.
- Naprawdę hojna propozycja. Jesteś wspaniałomyślny, jednak nie skorzystam.
Zwów ubrał się w ten bezczelny uśmieszek.
- Po co te gierki Monika. Oboje jesteśmy dorośli. Oboje wiemy, czego chcesz. Dotknij go.
Jego bezczelność przebiła już sufit tej speluny i szybowała w kosmos. Chciałam mu nawrzucać, ale zapowietrzyłam się po jego słowach. Chwilę trwało milczenie, a później stało się coś, czego zupełnie nie rozumiem. Opuściłam rękę i dotknęłam jego spodni. Już jej nie cofnęłam mimo wyrazu triumfu na jego twarzy. Wyraźnie wyczuwałam obrys jąder i coraz większego penisa. Na sali było tłoczno. Upewniłam się, ale Paweł nie mógł nas widzieć.
- To jak będzie? Możesz się załapać na bzykanie..  jeśli mnie poprosisz.
- Serio? Ale tak zwyczajnie, czy powinnam napisać sonet na twoją cześć? Wiesz co ci powiem? Jestem nie w twojej lidze kolego.
Zostawiłam go na środku parkietu i poszłam usiąść Pawłowi na kolanach.

Gdy w domu zdałam mężowi dokładną relację, był bardzo pobudzony. Kochaliśmy się namiętnie tej nocy. Nazajutrz zaproponował, żebym spędziła trochę czasu sama z Sewerynem, ale kategorycznie odmówiłam. Mimo to gdy pojechaliśmy na budowę, on po chwili zabrał pozostałych chłopaków na zakupy. Często pomagałam mężowi w firmie. Właściwie to prowadziliśmy ją razem. Po dwóch porodach nie wróciłam już do pracy na etacie. Interes na tyle się rozwinął, że tu byłam potrzebna do pilnowania i pomocy z papierami. Czasem doglądałam majstrów i dbałam o nich. Seweryn szybko zauważył mój wyjątkowy strój i skomentował.
- Szkoda, że wszystkie dupeczki tak nie chodzą do pracy. Może niezbyt wygodnie, ale jaki efekt.
- Tylko nie myśl sobie, że to dla ciebie.  - skłamałam.
I duży dekolt i szpilki i mini ledwo zakrywająca dupę były dla niego. Nie wiem dlaczego czułam takie pożądanie do tego gbura. Przeszłam prowokacyjnie blisko niego i prawie wyszeptałam.
- Idę siusiu. Tylko nie waż się podglądć.
Zgodnie z oczekiwaniem ruszył za mną. Już w prowizorycznej toalecie przybrałam odpowiednio wkurzony wyraz twarzy i obróciłam się ku niemu.
- Prosiłam cię. Wyjdź.
Nie posłuchał. Zbliżał się powoli. Za mną była już tylko ściana i regał. Seweryn prawie mnie dotykał. Nachylił się nad moim ramieniem. Czułam jego prawdziwie męski zapach ostrego potu. Czułam jak mocno bije mi serce. Byłam pewna, że mnie pocałuje, albo wykręci rękę i zacznie obmacywać. Obróciłam twarz ku niemu prosząc się o pocałunek, ale nic takiego nie nastąpiło. Wziął z półki za mną woreczek z jakimś gipsem i uniósł.
- Zabieram to i wychodzę. Możesz siusiać.
Byłam zła na siebie, że dałam się tak przechytrzyć. Znów triumfował. Okazałam jak go pragnę a on mnie olał. Nie chciałam, żeby to się tak skończyło. Myślałam, że oszaleję z pożądania.
- Seweryn. - pierwszy raz wypowiedziałam jego imię.
Obrócił się ku mnie.
- Miałeś rację.. co do mnie. Chcę tego.
Cała drżałam. Czułam, że zaraz nogi ugną się pode mną.
- Nie musi być sonet ale powiedz pełnym zdaniem.
Sięgnęłam pod spódnicę i cała drżąc zsunęłam majteczki do połowy ud.
- Chcę, żebyś mnie wyruchał. Proszę.
Zbliżył się. Robiło mi się słabo z wrażenia. Głaskał przez chwilę mój polik i pozwalał ssać kciuk. Uwolnił moje sutki z dekoltu. Stałam przed nim obnażona i gotowa. Drgnęłam gdy włożył mi rękę pod sukienkę a jego grube palce zniknęły w pofałdowanych i śliskich zakamarkach mojej cipki. Moje bojowe nastawienie gdzieś wyparowało, a stanowczość i pogarda dla młodzieńca zamieniła się w bezwarunkową uległość. Odpięłam rozporek, chcą oswobodzić jego członek i wtedy usłyszałam silnik samochodu mojego męża. Rozczarowana podciągnęłam majtki.
- Zadzwonię jutro jak Paweł wyjedzie. Przyjdziesz?
- Zobaczymy. - odpowiedział chłodno i odszedł.

Trochę ochłonęłam i nazajutrz rano znów patrzyłam bardziej trzeźwo. Zadzwoniłam po Seweryna zaraz po śniadaniu, a chwilę później stał pod naszymi drzwiami. Otworzył mu Paweł. Ja obok tuliłam się do niego w koszuli nocnej i namawiałam, żebyśmy wrócili do łóżka. Seweryn był zdezorientowany co mnie bardzo ucieszyło. Czułam się dumna, że też potrafię kąsać a jemu wybitnie przytarcie nosa nie zaszkodzi.
- Dobrze że jesteś Seweryn. - powiedział Paweł. - Dzisiaj zamiast budowy poproszę się, żebyś u nas skosił trawnik.
Zauważyłem jak Sewerynowi chodzi szczęka.
- Jak chcesz ogrodnika to sobie zatrudnij.
Odchodząc pieprznął drzwiami. Trochę zrobiło mi się go szkoda i poczułam, że przesadziliśmy. To nie było do końca fair.
- Wiesz. - powiedziałam do Pawła. - Chyba go przeproszę. O ile jeszcze będzie chciał ze mną gadać.
Zrozumiałam, że moje posunięcie było na miarę słonia w składzie porcelany i najprawdopodobniej straciłam napalonego adoratora.  
- Musimy pogadać Paweł. Na serio. Lubię Seweryna. I to bardzo. Ale nie zrobię nic bez twojej zgody.
- Przecież ci mówiłem. Nic się nie zmieniło ostatnio.
- To dobrze. Bo jutro pójdę tam i będę dla niego bardzo miła. Tak miła jak to będzie konieczne. Chcę, żeby było jak przed dziećmi.
- Ja też tego chcę. - pocałował mnie w czoło.

Kolejny dzień był mnie mniej upalny. Na budowę dotarłam przed dwunastą, ze zgrzewką oszronionego piwa. Seweryn nawet nie oderwał się od pracy żeby na mnie spojrzeć. Zaniosłam mu piwo.
- Otworzyć ci?
Nie odpowiedział. Obserwowałam jego umięśnione ciało przy pracy. Podeszłam i dotknęłam spoconego ramienia.
- Przepraszam. - powiedziałam tak szczerze jak potrafiłam.
- Niepotrzebnie. Nie prosiłem o to.
- Wiem. Ale ja chcę cię przeprosić. Słuchaj. Wiem jakie to było chujowe. Sam mówiłeś, że nie jesteśmy dziećmi, więc wiesz jakie są kobiety. Wczoraj bardzo chciałam, żebyś to ty był w łóżku a nie on. Ale zrobiłam jak zrobiłam.
- Twoja sprawa. Pracuję.
Zrozumiałam, że koniec rozmowy i mam sobie iść. Postanowiłam, że tak nie będzie. Kolejnych przeprosin już nie odrzuci. Otarłam pot z czoła. Ani trochę wiatru a od rozgrzanego dachu podobnie jak z nieba biło gorąco.
- Porozmawiaj ze mną proszę.
Na szczęście oderwał się od pracy i obrócił ku mnie.
- Byle szybko.  Monika uważa, że jest lepsza od nas chłopaki. Jak to powiedziałaś? Jesteś z innej ligi, tak?
- Oj to nie tak. Wcale taka nie jestem i ci to udowodnię. Nie zadzieram nosa.
Położyłam kawałek krzywego styropianu przed Sewerynem i uklękłam. Zgrzytnął rozporek i po chwili miałam w buzi jego penisa. Zerkałam w górę na niego. Przewrócił oczami.
- Daj spokój. Nie upokarzaj się. To nic nie da.
Mimo to ssałam dalej. Połykałam gorące prącie głębiej i głębiej. Pozostali patrzyli na nas i to dodatkowo mnie podniecało. Czułam się jak tania dziwka. Rękoma pieściłam jądra. Dawno nic mi tak nie smakowało jak ten wulgarny kutas. Dotyk dłoni Seweryna, który poczułam na karku przyjęłam z ulgą. Pieścił mnie delikatnie a ja kontynuowałam akt uległości. Przeprosiny zostały przyjęte, a to oznaczało,  że mnie zerżnie.
Ściągnęłam majtki i wypięłam się przed nim.
- Możesz w cipkę albo  pupę. Jak lubisz?
- Poczekaj poczekaj. Wiem, że już byś chciała, ale to nie takie proste. Musisz udowodnić, że na to zasługujesz i przyjąć karę z godnością.
Zawsze wcześniej, gdy się puszczałam, miałam poczucie, że należę do byczka z którym się akurat spotykałam. Teraz po przyjętych przeprosinach należałam do Seweryna i byłam gotowa na każdą karę, byle by tylko zaspokoił moją płonącą z pożądania cipkę.
- Na pewno słyszałaś o bukkake. Tak karano kobiety w dawnej Japonii.
Owszem. Słyszałam. Wróciłam na styropian, żeby nie poparzyć kolan. Chciałam ssać dalej, ale kazał mi tylko klęczeć. Po chwili walenia konia nasienie obficie zalało mi buzię. Czułam jak leniwie spływa mi po czole, nosie aż na brodę i kapie na piersi. Jeśli takie kary mam otrzymywać to mogę nawet codziennie - pomyślałam. Intensywny zapach spermy w ten upalny dzień jeszcze bardziej uzmysławiał mi do kogo należę.
- Mogę już wstać? - spytałam gdy ostatnie krople spadły mi na czoło.
- Nie. Jeszcze nie skończyłem.
Chwila przedłużała się. Seweryn stał cały czas przede mną z kutasem w dłoni. Tuż po tym jak usłyszałam świst, zapiekły mnie oczy. Zrozumiałam, że siusia na mnie i strumień moczu właśnie rozbił się o moją twarz jak fala o brzeg. Kazał mi otworzyć usta i pić. Posłuchałam. Przełykałam słony płyn a reszta spływała po piersiach i brzuchu. W takim stanie wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu i męża.

Następnego dnia pojechałam na budowę z Pawłem. Seweryn nawet trochę się nie zmieszał, gdy spojrzeli sobie w oczy. Bardzo mi imponował ten jego brak pokory i pewność siebie.
- Chciałbym cię przeprosić za ten trawnik. - zaczął Paweł.
- Nie ma sprawy. Monika już mi wszystko wyjaśniła.
- Wiem. Ale chciałbym ci to wynagrodzić.
Paweł wyjął z kieszeni maszynkę do golenia.
- To żebyś miał czym zgolić trawniczek Moniki. A później możesz zrobić z jej szparką co zechcesz.
- Rozmawiałem tu z chłopakami szefie. Jest upał. Harujemy. Każdy chciałby podupczyć.
- Słuszna uwaga. Nie jest to dla ciebie problem, Monia?
- Pewnie że nie. Cieszę się, że mogę pomóc.
Położyłam się na bloku styropianu i rozłożyłam nogi. Chłopcy pozbawili mnie majtek. Byłam mega podniecona, gdy golili mi cipkę. Ruchanie zaczął Seweryn. Ponieważ byłam już cała mokra wszedł z marszu jak w masełko. Po parunastu latach przerwy znów miałam obcego fiuta w sobie. Znów byłam dziwką. Ruchanie nie trwało długo ale byłam tak pobudzona, że zdążyłam dojść. Poprosiłam, że spermę chcę do buzi, więc Seweryn zanim skończył położył jedną nogę na styropianie i dociągnął moją głowę za kark wkładając mi kutasa do ust. Przełykałam gorące nasienie jak ambrozję. Dalej ruchali kolejno według hierarchii: Przemek jako najstarszy, gruby Marek i na końcu blond-włosy młokos. Każdy z nich się spisał, bo przy moim stanie pobudzenia nie mogło być inaczej. Muskali i wyciągali moje nabrzmiałe sutki, albo ugniatali cycuchy jak ciasto a ja wiłam się w spazmach spocona w tm ukropie. Stojące w miejscu powietrze pachniało seksem. Jeszcze długo po tym jak ze mną skończyli, leżałam na styropianie rozkraczona i nakarmiona spermą z czterech kutasów, dotykając się i wkładając paluszki w szparkę. Wszystko się lepiło a po moim ciele wciąż chodziły ciarki. Panowie wrócili do pracy. Paweł podszedł do mnie i podał mi majtki.
- Załóż je kochanie. Zabiorę cię do domu.

  • Lubię 5
  • Wow! 1
  • Dziękuję 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nareszcie nowy, dobry tekst. Będzie ciąg dalszy?

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jak każde Twoje opowiadanie - bardzo ekscytujące :)

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.