Cuckoldowy ninja - nasze porady odnośnie maskowania - Jak zacząć? - Cuckold Skocz do zawartości
Yuuki

Cuckoldowy ninja - nasze porady odnośnie maskowania

Rekomendowane odpowiedzi

Temat nasunął mi się, gdy zobaczyłem wątek odnośnie osób, które wkraczają w strefę ZK/cuckoldu, a obawiają się zdemaskowania. Z jednej strony chcą wejść w ten świat, zagłębić się w jego meandry,  zrobić krok na przód niż tylko pisanie wiadomości w sieci, z drugiej strony boją się, że ich fantazje/prawda wyjdzie na jaw i nie wiedzą, co z tym fantem zrobić. Dlatego chciałem stworzyć temat, gdzie ludzie mogą podzielić się swoimi własnymi doświadczeniami i poradami odnośnie "maskowania" i jak to u nich bywało. Gdy dochodzi do spotkań na żywo, wiele rzeczy może się wydarzyć, w tym najmniej spodziewanych. Ktoś zauważy, może ktoś przeczyta przez przypadek rozmowę w telefonie? Co należy zrobić, aby dobrze się "zamaskować" przed rodziną/znajomymi/sąsiadami/koleżankami/kolegami/żoną/mężem/dziećmi etc. etc.

 

I w tym miejscu gorąco prośba. Powiedzcie proszę, jak to z Wami było? Czy nie mieliście nic do stracenia czy działaliście powoli metodycznie, mając "jakieś alibi", gdyby sprawa się wydała? Jakieś szybkie wytłumaczenie sklejone naprędce? Że delegacja, że znajomi?

 

Później sam coś od siebie napiszę.

 

Zapraszam do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pytasz bardzo ogólnie a temat jest bardzo szeroki. Pytając:

 

5 godzin temu, Yuuki pisze:

owiedzcie proszę, jak to z Wami było? Czy nie mieliście nic do stracenia czy działaliście powoli metodycznie, mając "jakieś alibi", gdyby sprawa się wydała? Jakieś szybkie wytłumaczenie sklejone naprędce? Że delegacja, że znajomi?

Nie do końca wiadomo czy pytasz o spotkania w apartamentach i hotelach, zapoznawcze na kawie, komunikację na co dzień czy jeszcze coś innego a o każdym z tych zagadnieniu można by było napisać osobny tom. Trochę znajdziesz na ten temat tutaj:

 

5 godzin temu, Yuuki pisze:

Co należy zrobić, aby dobrze się "zamaskować" przed rodziną/znajomymi/sąsiadami/koleżankami/kolegami/żoną/mężem/dziećmi etc. etc.

Dyskrecja jest ważna dla wszystkich ale nie dla wszystkich w równym stopniu. Także na forum są zarówno osoby które żyją w totalnej konspiracji jak i takie których znajomi czy rodzina wiedzą, że prowadzą oni otwarty związek. Punkt widzenia zawsze więc będzie zależał od punktu siedzenia a środki konspiracyjne są dobierane w zależności od potrzeb a nie odwrotnie.

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W takim razie podzielimy to na:

1. Komunikacja przez sieć (tutaj chodzi raczej o meza/żonę, której druga połowa nic nie wie o zamiarach drugiej strony.

2. Zapoznawcza kawa/spotkanie, gdy może natrafić na kogoś znajomego albo wspólnych znajomych i jak wtedy się wytłumaczyć 😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
11 minut temu, Yuuki pisze:

1. Komunikacja przez sieć (tutaj chodzi raczej o meza/żonę, której druga połowa nic nie wie o zamiarach drugiej strony.

 

Zaczytuję to co kiedyś powiedział @Sem. - To nie jest kwestia tego "czy" tylko "kiedy" żona/mąż się dowie. Takie rzeczy prędzej czy później wychodzą w 90% przypadków

 

12 minut temu, Yuuki pisze:

 2. Zapoznawcza kawa/spotkanie, gdy może natrafić na kogoś znajomego albo wspólnych znajomych i jak wtedy się wytłumaczyć 😉

A to już nie można z nikim kawy na mieście wypić ? Zakładając, że faktycznie pijecie kawę i rozmawiacie 

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
37 minut temu, Yuuki pisze:

W takim razie podzielimy to na:

1. Komunikacja przez sieć (tutaj chodzi raczej o meza/żonę, której druga połowa nic nie wie o zamiarach drugiej strony.

2. Zapoznawcza kawa/spotkanie, gdy może natrafić na kogoś znajomego albo wspólnych znajomych i jak wtedy się wytłumaczyć 😉

A jak znajomy przyjdzie na tą kawę - no to w końcu on też święty nie jest :)

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
11 minut temu, switch pisze:

A jak znajomy przyjdzie na tą kawę - no to w końcu on też święty nie jest :)

Chyba, że znajomy jest stanu wolnego lub "otwartego" ;) 

 

Ale nawet co do kawy to jak widzisz - nawet prosty i niby jasny przekaz można zrozumieć różnie. Ja zrozumiałem o przypadku kiedy znajomy zobaczy, że pijesz z kimś kawę. @switch zrozumiał, ze to z tym znajomym się na kawę umówiłeś. Jak więc widać to są skomplikowane sprawy Panie... ;) 

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
55 minut temu, Yuuki pisze:

W takim razie podzielimy to na:

1. Komunikacja przez sieć (tutaj chodzi raczej o meza/żonę, której druga połowa nic nie wie o zamiarach drugiej strony.

2. Zapoznawcza kawa/spotkanie, gdy może natrafić na kogoś znajomego albo wspólnych znajomych i jak wtedy się wytłumaczyć 😉

Ad1. Rozwiązania czysto techniczne: Mam własny telefon i laptop, które są odpowiednio zabezpieczone przed dostępem. Używam trybów niezapisujących historii i nawykowo zamykam przeglądarkę ilekroć odchodzę od komputera. Mimo to uważam, że w tym aspekcie najistotniejsze nie są techniczne kwestie a szczerość. Szczerość wobec kochanki. Jeśli szczerze i otwarcie poinformujesz Ją o swoich możliwościach i ograniczeniach w komunikacji wirtualnej będziesz mógł swobodniej i bezpieczniej się tu poruszać.

Ad2. Osobiście nie widzę problemu w przypadku kiedy w trakcie "kawy" (ja jestem na kawie z kimś) nastąpi przypadkowe spotkanie ( ktoś się pojawia nie będąc uczestnikiem spotkania)z kimś z grona moich znajomych. Miewam dużo spotkań zarówno formalnych jak i towarzyskich... zatem nie krępuje mnie taka możliwość.

Przypadku kiedy okazałoby się, ża zaproszoną na kawę osoba lub para jest ktoś znajomy nie miałem możliwości rozpatrywać praktycznie. Staram się w rozmowach określić z kim mam przyjemność się kontaktować i jakie jest prawdopodobieństwo, że to będzie ktoś znajomy... na razie mi się udaje.

  • Lubię 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W takim razie wybaczcie, jeśli napisałem zbyt ogólnikowo wstęp, czasami niezbyt sprawnie werbalizuje/materializuje moje myśli w sieci ;) Postaram się na przyszłość być bardziej konkretny, aby nie było nieścisłości ;) 

 

Widzę, że Kiki zrozumiał przekaz, więc chyba nie jest aż tak źle, bo mniej więcej o to mi chodziło.

 

To może do tego, co napisałem, dodam parę słów od siebie, jak ja to widzę. Chodzi mi w tym miejscu o osoby, które korzystają z "konspiracji" niż tych, którzy żyją w wolnych związkach i wszyscy o tym na około wiedzą.

 

Ad.1. Na komputerze używać trybu incognito/niezapisujących historie. Jeśli mamy jakieś "specjalne" foldery na komputerze, to szyfrować, zmienić nazwę folderów, aby nie kusiło otwierać/pytać o nie/wyważać na chama. Żeby zalogować się na komputer, trzeba znać hasło. Jeśli się z kimś koresponduje, jest się na poufnych stronach nie odchodzić od komputera i nie zostawiać go "samopas", w razie czego mieć coś w innych przeglądarkach, gdy wejdzie osoba do pokoju i zacznie się nam przyglądać. Głupio by było, gdyby zobaczyła, że gapimy się tempo w pulpit, bo zamknęliśmy poufne strony i nie mamy nic innego. Na telefonie też albo zabezpieczony dostęp, albo odpowiednio zmienić nazwy osób/folderów, aby nie kuły w oczy. Poufne zdjęcia nie trzymać w "wspólnym folderze". Gdy kończymy, zamykamy wszystkie strony, sprawdzamy czy coś nie jest otwarte, dla pewności można przejechać ccleanerem czy innym podobnym programem.

Ad.2 Wszystko zależy czy ktoś wie, że spotykasz się z kimś. Jeśli miałbyś być oficjalnie w pracy, a ktoś Cię rozpozna i poda dalej do odpowiedniej osoby (typu mąż/żona), a miałabyś/miałbyś być w pracy, to niewesoło. Unikać miejsc, gdzie jest duże prawdopodobieństwo, że spotkasz znajomych (ale bez przesady, żeby nie chodzić kanałami). Dodatkowo trzeba uważać, jak się korzysta z kart (gdy się ma wspólne konto). Ewentualnie korzystać z opcji "delegacji/spotkań z klientem/imprezy firmowej". Wszystko zależy od charakteru spotkania czy to normalne spotkanie przy kawie i wtedy nikomu nic do tego (jeśli wszyscy wiedzą), bo rozmawiają starzy znajomi, a czy chodzi o spotkanie w hotelu czy gdzie poprzedzone klimatyczną randką (jeśli taki był zamysł i chęci obu stron).

 

6 godzin temu, Wichura pisze:

Zaczytuję to co kiedyś powiedział @Sem. - To nie jest kwestia tego "czy" tylko "kiedy" żona/mąż się dowie. Takie rzeczy prędzej czy później wychodzą w 90% przypadków

 

Zawsze jest ten 10% margines. Można użyć metafory, że są szpiedzy, których nie złapano, nawet nie wiadomo o ich istnieniu i są też tacy, co wpadli. Oczywiście trzeba mieć to na uwadze i wiedzieć o ryzyku. Ja bym rozróżnił (moja subiektywna opinia) klasyczną zdradę-zdradę z romansem jako tło a zdradę-zk, gdy np. strony umawiają się na konkretną sytuację, w konkretnym miejscu i konkretnym czasie i nic więcej, poza chwilową zabawą. W pierwszym dochodzi mocne uczucie/emocje, człowiek się zakochuje, traci głowę, przeznacza coraz więcej czasu, angażuje się bardziej, mniej zważa na bezpieczeństwo, "opuszcza gardę" i może się mocno odsłonić. Chodzi mi w tym momencie o taką sytuację, gdy jedna strona układu jest w związku, a druga osoba o niczym nie wie, co pierwsza robi np. romans z mężatą, żonatym). Albo któraś ze stron nie wytrzymuje i mówi o tym i chcę się ujawnić i wtedy wszystko wybucha. Są chyba na forum osoby, które tak żyją i się kryją ze swoim "alter ego" przez najbliższymi i jakoś funkcjonują. Są też tacy, co wpadli i ich losy są różne, żeby za dużo się w tym miejscu nie rozwodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
18 minut temu, Yuuki pisze:

Ja bym rozróżnił (moja subiektywna opinia) klasyczną zdradę-zdradę z romansem jako tło a zdradę-zk, gdy np. strony umawiają się na konkretną sytuację, w konkretnym miejscu i konkretnym czasie i nic więcej, poza chwilową zabawą. W pierwszym dochodzi mocne uczucie/emocje, człowiek się zakochuje, traci głowę, przeznacza coraz więcej czasu, angażuje się bardziej, mniej zważa na bezpieczeństwo, "opuszcza gardę" i może się mocno odsłonić.

Wg mnie ten podział jest bardzo ulotny. Rozumiem, że Twoja definicja "zdrady-zk" oznacza w tym przypadku seks nie poparty płomiennym romansem. Ot spotykacie się bara-bara i cześć. Tylko, że o ile w pewnym stopniu możesz próbować te uczucia, emocje czy zaangażowanie kontrolować po swojej stronie o tyle na drugą osobę nie masz tu wpływu. Opisany przez Ciebie układ jest przez wielu pożądany jednak znów w bardzo wielu przypadkach "rozwija się" i któraś ze stron się mniej lub bardziej angażuje. Na to nie masz wpływu. No chyba, że jedziesz na delegację do Pcima Dolnego, spotykasz w lobby hotelu piękną dziewoję, lądujecie w łóżku i rano rozjeżdżacie się do siebie nie wymieniając się nawet danymi kontaktowymi a i to przy założeniu, że ta druga osoba nie zacznie Cię szukać (lub Ty jej).

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 15.05.2019 o 10:29, Kiki pisze:

Mimo to uważam, że w tym aspekcie najistotniejsze nie są techniczne kwestie a szczerość. Szczerość wobec kochanki. Jeśli szczerze i otwarcie poinformujesz Ją o swoich możliwościach i ograniczeniach w komunikacji wirtualnej będziesz mógł swobodniej i bezpieczniej się tu poruszać.

 

I tu się z Tobą zgodzę. Bo widzisz, zabezpieczenia i to wszystko o czym mówiłeś, tak, to wszystko działa. Do czasu w którym się zapomni: Zamknąć, wylogować, wyczyścić. Albo przyjdzie jakiś SMS, odezwie się jakiś nieupilnowany messenger i jeszcze to "push" wypchnie podczas oglądania filmu we dwoje.

 

Tym którzy muszą się ze swoim cuckoldem ukrywać szczerze współczuję, ponieważ pytanie nie brzmi "czy będzie wpadka" tylko "kiedy". To tylko kwestia czasu. Partner nie jest nigdy ślepy, nawet jeśli komuś się wydaje że tak jest oraz że jest mistrzem maskowania. Wielokrotne wałkowałem z Użytkownikami temat wpadek w Dziale Pomoc, którzy w panice, chcieliby po prostu wszystko wymazać. A to nie ma sensu, żadnego. Jak tu wymazać swoje potrzeby, swoją naturę? 

 

Więc, najpierw szczerość, przede wszystkim względem swojego Partnera. A potem nie trzeba już niczego pilnować. 

 

Jednak by nie było tak różowo, no to zdaję sobie sprawę z tego że nie każdy ma tak dobrze. Partner, Partnerka, czasem nie wie, i nie może się dowiedzieć. To wtedy dobrze jest, przynajmniej tej Kochanki, Kochanka nie okłamywać "że Żona, Mąż wie" i pozwala. Bo po co te kłamstwa, nikt ich tutaj nie wymaga, a dodatkowo to jeszcze podwyższa ryzyko rzeczonej wpadki. 

  • Lubię 3
  • Dziękuję 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.