...i wtedy okazało się, że to jednak nie był najlepszy pomysł... - Na wesoło - Cuckold Forum Skocz do zawartości
rita

...i wtedy okazało się, że to jednak nie był najlepszy pomysł...

Rekomendowane odpowiedzi

Wasze (lub cudze) historie dotyczące pomysłów, które w chwili ich powstania wydawały się fantastyczne...

...do momentu ich realizacji :D

 

Zacznę.

 

Kiedyś zostałam z bratem sama w domu. To te czasy, jak 10 latek mógł się zająć 8 latką przez kilka godzin i nikt z tego powodu MOPSu nie wzywał. 

Brat miał akurat dzień na zabawę z młodszą siostrą i wykoncypował, że mamy balona, a on słyszał od starszego kolegi (tu już powinno nam coś zaświtać), że jak się wleje do balona wodę i dosypie mąki a potem zamiesza i na koniec zwiąże balon, to powstanie miękka piłka do kopania.

 

Od słów przeszliśmy do czynów. Znaleźliśmy mąkę, dolaliśmy wody, brat związał i poszliśmy na korytarz - to będzie ważne - wyłożony super modnymi wówczas drewnianymi panelami od podłogi do sufitu włącznie. Podrzucił chlupoczące monstrum i rzekł:

 

-No, to kopiemy.

 

Kilka sekund później czas jakby zwolnił. W miejscu gdzie sie znaleźliśmy ciasto było wszędzie. Na ścianach. Na nas. Na podłodze. I hen, wysoko na suficie. Nie bylo tylko cholernego balona, bo pękł.

Drugą istotną kwestią była godzina. A konkretnie to, że pozostało pół godziny do powrotu rodziców.

 

Czego myśmy nie zrobili... Miski z wodą. Potem do wody wlewaliśmy płyn do naczyń. Myliśmy ścierkami. Dziadostwo oczywiście zaschło na mur beton. No to nożykiem do masła z tych paneli i drapakiem... A przecież był jeszcze sufit! Akurat jak brachol zrobił konstrukcję z dwóch krzeseł i chciał na nią włazić mnie każąc trzymać, to w oknie mignął nam samochód rodziców.

 

Wywaliliśmy wszystkie dowody zbrodni i pociliśmy się jak myszy pod czujnym okiem matki która widząc nasze miny już wiedziala, że coś zmalowaliśmy. Ale przez kilka dni nie doszła, co takiego.

Po tych paru dniach usłyszałam z parteru:

 

-O jasna cholera!

 

I to był ten moment, kiedy z jakiegoś powodu matka spojrzała na sufit :P

 

Ciasto było tam do dnia, aż postanowili wywalić panele, bo to obciach, i pomalowali wszystko na biało :P

  • Lubię 4
  • Haha 12

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tak mi się skojarzyło:
 


A nie mogliście spróbować zetrzeć reszty śladów zbrodni następnego dnia?

  • Lubię 1
  • Haha 8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

O Jezu, to mi przypomniałaś drugie cool story z zakopywaniem się w dziurze, ale może to innym razem.

 

Chyba nje było okazji zeby dyskretnie to zmyć ew.moglośmy mieć nadzieje że nikt tego nie zobaczy skoro dotychczas nie zwrócili uwagi ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ojj mialem w życiu wiele "genialnych" a przy tym głupich pomysłów które kończyły się różnie ale może opiszę jeden mój "genialny plan" który zakończył się kompletną porażką.

 

Czasy wczesnego liceum. Omówiłem się ze znajomymi na pierwsze poważne picie w parku. Wiedziałem, że wrócę późno, "zmęczony", zjem coś i szybko pójdę spać, rano będę obolały i nic mi się nie będzie chciało więc wymyśliłem genialną "wersję dla rodziców" - idę z kumplem na siłownię. Ostro potrenujemy i wszystkie wyżej wymienione czynniki będą się zgadzać. Plan był doskonały ale wszystko  wydało się gdy kolega przyniósł mnie do domu w stanie takim jakby ciężka sztanga mi na głowę spadła :facepalm:

 

Z innych moich genialnych planów... Jako kilkulatek byłem wiernym fanem MacGyvera. Pewnego dnia rodzice gdzieś wychodzili na dłużej a mnie zostawili zamykając uprzednio oczywiście drzwi i nie zostawiając mi kluczy. Problem polegał na tym, ze też chciałem wyjść "na dwór" więc co... szpilka w zamek od drzwi i ogień. Niestety zamka nie dało się uratować :D 

 

Ech... Młodość :D 

 

Jak temat mi umrze a mi się coś jeszcze przypomni to napiszę :D 

  • Lubię 2
  • Haha 9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kiedyś za dziecka, wymyśliliśmy z moim bratem zabawę. Poiliśmy odkurzacz wodą przez rurę  i on tak śmiesznie chlipał z miski jak piesek. Odkurzacz był włączony i zasysał. Było bardzo śmiesznie przez chwilę, dopóki wszystko nie jebło wraz z prądem. Rozmroziła się też lodówka, no bo nie było prądu . Potem przyszła matka z pracy. (Tutaj przemilczę.) Potem długo nie było kieszonkowego :D

  • Lubię 4
  • Haha 11

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

banalne 

 

jedna z wielu imprez, ja cudnie upojona alkoholem...

 

postanowiłam odpalić fajka od palnika w kuchence (nawet mi przez myśl nie przeszło by na nim coś postawić, wiele razy tak robiłam lecz na trzeźwo); tym razem zabrakło mi precyzji w ruchach 

 

i upaliłam sobie rzęsy i brwi w prawym oku

DOSZCZĘTNIE

 

masakra - z miesiąc albo dłużej to trwało gdy moja twarz złapała ponownie jako taką symetrię :lach:

 

  • Lubię 2
  • Haha 8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeszcze jedna elektryczna heca :)

 

Pamiętam jak dziś, bo była z tego zajebista afera na cały blok. Otóż, jak każdy małoletni blokers, miałem z kumplami piwniczny klub. No kto na blokach nie miał klubu, albo nie należał do jakiegoś klubu, to był lamer i w ogóle poza elitą. No i razu pewnego myśmy sobie przynieśli do tego klubu kombinowane kolorofony znalezione na śmietniku, ktoś wyrzucił dobre kolorofony! Dokładnie takie to były jak w załączniku, aż poszukałem na necie.

 

Okazały się nie całkiem dobre jednak ale rzecz jasna, wszyscy byliśmy fachowcami elektrykami najlepszymi w świecie więc je naprawimy! Tak naprawiliśmy że po podłączeniu wyjebało solidnie bezpieczniki. I to nie byle jakie bo: Bezpiecznik główny instalacji anteny "zbiorczej" w klatce obok (w "D" a myśmy mieli klub w klatce "C" w tak zwanej suszarni)  przez co w klatkach od A do D, nie było telewizji. Bezpiecznik główny prądowy, przez co w całej klatce "C" nie było prądu. Dopiero jak przyjechała ekipa naprawić to cośmy napsuli, to się Administracja Osiedla zainteresowała naszym zacnym klubem, gdzie mieliśmy pięknie urządzone, wręcz umeblowane. I wszystko nam na traktorze wywieźli a klub zamknęli. Haja była jak skurwysyn.

kolorofon.jpg

  • Lubię 3
  • Haha 9
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

oj... dalej w temacie owłosienia mi się przypomina :D

 

strasznie chciałam, marzyłam by być łysa, całkowicie - zrobiłam to w wieku 16 lat  pod koniec czerwca jakoś - ogoliłam się na totalne zero i byłam z siebie dumna i bardzo się sobie podobałam

 

oczywiście była hryja w szkole - średnio mnie to obeszło

rodzice również nie przejawiali entuzjazmu - z tym również sobie dałam radę

 

lecz co najgorsze, zaraz potem pojechałam na swój pierwszy, samodzielny, bez rodziców wyjazd - 3 tygodnie laby, wiek kiedy są pierwsze romanse i zauroczenia... no i poznałam jego - piękny, szalony, student stomatologii z Węgier :D

 

kurwaaaaaaaaaaa... a moje włosy zaczęły odrastać... tak miały między 3 a 5 mm a każdy układał się w różną stronę , niezarządzalne całkowicie

 

no wówczas nie byłam zadowolona ze swojego uczynku, przecież chciałam być najpiękniejsza i najeteryczniejsza :D a moje kępki włosów żyły swoim życiem :facepalm:

 

 

 

 

edit: student dzielnie przy mnie trwał wprawdzie lecz ja miałam dyskomfort estetyczny totalny

 

 

 

  • Lubię 2
  • Haha 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wakacje u babci ja 9-10 lat. Zawsze miałam dobre serce i mam nadal ;) i lubiłam/lubię pomagać. Babcia gotowała obiad -pyszną zupkę z zielonego (mrożonego) słodkiego groszku. Poprosiła mnie abym przyniosła z zamrażarki mieszczącej się na piętrze zamrożony, zielony groszek. Wszystko fajnie, tyle że niosą ten groszek i będąc jeszcze na górze potknęłam się o psa Neptuna (czarny kudłaty pies). Cały groszek upadł na wykładzinę pełną kudłów i pięknie się w nich obtoczył :-P. W pośpiechu zaczęłam go zbierać (z planem wypłukania go na dole) widząc, że jest oblepiony kudłami. Zniosłam go na dół z nadzieją, że zdążę szybko umyć. Niestety za nim w ogóle doszłam do zlewu, babcia szybkim ruchem z wyrazami podziękowania, zabrała mi ten "zlepek" i ciach wrzuciła do obiecująco gotującej się zupki!!! Oczywiście bałam się przyznać. Kur... jak ja się czułam widząc wielką rodzinę jedzącą zupę i co chwilę wyciągającą z ust kłaki... 

  • Lubię 1
  • Haha 11

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Znajomi rodziców zostawili swoich kilkuletnich wtedy synów na dwie godziny samych w domu (35 lat temu). Po powrocie cały tynk nad łóżkiem jednego z nich został zbity znalezionym w narzędziach ojca młotkiem.  No i mieli niezaplanowany remont :)

  • Lubię 4
  • Haha 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.