Czym dla Hotki są emocje Rogacza? - Dyskusje Tematyczne - Cuckold Skocz do zawartości
skrzat

Czym dla Hotki są emocje Rogacza?

Rekomendowane odpowiedzi

 

Do założenia niniejszego tematu natchnęła mnie powyższa wypowiedź @iko z innego wątku.

Czym w takim razie są dla Hotki emocje Jej rogacza?

Czy podczas spotkania z kochankiem Panie oddają się swoim przyjemnościom zapominając na chwilę o mężu/partnerze?

Czy priorytetem jest własna zabawa, czy oczekiwania rogacza?

I wreszcie: Czy i w jakim stopniu Hotka w ogóle rozumie te emocje?

 

  • Lubię 6
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

taki ciekawy temat a głosów brak, zatem rozwinę swoją myśl o pytania, które zadałeś :)

 

14 godzin temu, skrzat pisze:

Czym w takim razie są dla Hotki emocje Jej rogacza?

stały się podstawą do rozmowy o wejściu w zk, stały się motorem mojego zaistnienia tutaj - mimo własnych lęków, miliona obaw i tak naprawdę braku potrzeby seksualnych doznań z innymi - spróbowałam jemu to ofiarować

 

14 godzin temu, skrzat pisze:

Czy podczas spotkania z kochankiem Panie oddają się swoim przyjemnościom zapominając na chwilę o mężu/partnerze?

takie spotkania, gdy już mi się moje oczekiwania co do rodzaju znajomości określiły na satysfakcjonującym mnie poziomie, nazywam "pozacodziennością" i wówczas nie  istnieje nic i nikt, poza mną i kochankiem, nie ma wczoraj i nie ma jutro, jest wyłącznie teraz

 

tak, zapominam, nie myślę i nie zastanawiam się co czuje wówczas druga strona; w zasadzie mam już problem z pamiętaniem by się odmeldować sms, że szczęśliwie dojechałam na miejsce, bo od momentu wyjścia z domu na randkę, to rozpoczyna się moja lawina emocji i doznań 

 

14 godzin temu, skrzat pisze:

Czy priorytetem jest własna zabawa, czy oczekiwania rogacza?

zdecydowanie jestem ja najważniejsza i to co się ze mną dzieje; wątpię również że gdyby były wobec mnie wyraźnie sprecyzowane oczekiwania co do postaw to że byłabym je w stanie spełnić (tylko dlatego, że ekhm... że raczej poza rządzą to raczej nic innego nie jest w stanie mną wówczas sterować :D )

 

14 godzin temu, skrzat pisze:

Czy i w jakim stopniu Hotka w ogóle rozumie te emocje?

ileś godzin przegadałam z wieloma panami o rogatych duszach, co nimi kieruje, jak to przeżywają etc... i oczywiście sama szukałam też treści na ów temat i do dzisiaj ich nie jestem w stanie zrozumieć

 

wiem, że są, wiem jak mniej więcej przebiegają, lecz nie rozumiem tego zupełnie, choć rozumiem argumenty i opisy doznań, które poznałam, to nie rozumiem tej potrzeby- taki paradoks

 

(a mi z kolei od dwóch czy trzech dni chodzi po głowie potrzeba założenia tematu z pytaniem do rogatych dusz - kiedy i w jakich okolicznościach zorientowali się o swojej preferencji - może jest jakiś mechanizm, katalizator, który to odpala  - muszę tylko zerknąć czy aby przypadkiem tego już na forum nie było)

  • Lubię 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
11 godzin temu, skrzat pisze:

Czym w takim razie są dla Hotki emocje Jej rogacza?

Znaczą bardzo wiele. Jeśli u Sailora z jakichś przyczyn pojawiają się negatywne emocje, od razu odbija się to na mnie. Wiem, że coś poszło nie tak, skoro nie jest zadowolony. Jego emocje są dla mnie swego rodzaju lustrem, w którym mogę obejrzeć moje przygody.

 

11 godzin temu, skrzat pisze:

Czy podczas spotkania z kochankiem Panie oddają się swoim przyjemnościom zapominając na chwilę o mężu/partnerze?

Podczas spotkań bez obecności Sailora (a takich jest najwięcej), sam fakt "zdradzania" Go nie jest motorem napędzającym moje podniecenie. Jara mnie melodia, jaką mam z Kochankiem. Na tym się skupiam, tym się upajam. Mam jednak z tyłu głowy świadomość, że Sailor jest ze mną myślami. Z tego tytułu, gdy tylko się da, wysyłam SMS bądź MMS. Pozostajemy w kontakcie. Nie zapominam o Nim, ale też nie koncentruję się głównie na Jego osobie. Jeśli tak się zdarzało, to oznaka, że nie mogłam dograć się z Kochankiem. 

 

11 godzin temu, skrzat pisze:

Czy priorytetem jest własna zabawa, czy oczekiwania rogacza?

Jego oczekiwaniem jest to, że będę się dobrze bawić ;) . Miewa życzenia, które staram się spełniać, gdy jest ku temu sposobność. 

 

Ważne jest to, co wielokrotnie zaznaczałam tu na forum - Sailor ma świadomość, że to JA uprawiam seks z kimś trzecim, to JA winnam być zauroczona Kochankiem. Dlatego nigdy nie chodzi ze mną na zapoznawcze spotkania, nie wybiera mi kochanków. Informuje jednak, gdy coś Mu w kimś wybitnie nie pasuje i ta opinia jest dla mnie bardzo ważna. Obecnie, po przerobieniu różnych doświadczeń, to w Nim jest bowiem więcej zdrowego rozsądku niż we mnie... Toteż - ja chcę się bawić, On chce mojej zabawy, ale gdy coś Mu nie pasuje, nie omieszka mnie poinformować.

 

11 godzin temu, skrzat pisze:

wreszcie: Czy i w jakim stopniu Hotka w ogóle rozumie te emocje?

Nie umiem wejść w Jego skórę... A czy On w pełni jest w stanie zrozumieć moje emocje? A jednak, uzupełniamy się.

 

Lula.

 

  • Lubię 6
  • Dziękuję 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
13 godzin temu, skrzat pisze:

Czy priorytetem jest własna zabawa, czy oczekiwania rogacza?

zobacz... a podobne pytanie można zadać Bullom - prawda? czy priorytetem jest ich własna zabawa czy oczekiwania partnerki? :D

 

jakiś feministyczny pierwiastek mi się po całości odpalił :D bo wiele tu na forum jest głosów rogaczy jakie są ich oczekiwania, natomiast bardzo mało jest treści o parach, które bawią się wspólnie, chodzą osobno na spotkania i jakoś nie kojarzę głosów kobiet by miały jakieś specjalne oczekiwania co do postaw, mmsów, meldunków z frontu lubieżności  etc....

 

 

wybacz OT - tak mnie tknęło :D

 

  • Lubię 4
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
17 minut temu, iko pisze:

 osobno na spotkania i jakoś nie kojarzę głosów kobiet by miały jakieś specjalne oczekiwania co do postaw, mmsów, meldunków z frontu lubieżności  etc...

Tjaaaa... stwierdzenie przez kochanka w trakcie zabawy "czekaj, cyknę i wyślę  fotkę żonie" mogłoby z pewnością ciekawe reakcje wywołać ;)

 

 

  • Lubię 1
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
3 minuty temu, Wichura pisze:

Tjaaaa... stwierdzenie przez kochanka w trakcie zabawy "czekaj, cyknę i wyślę  fotkę żonie" mogłoby z pewnością ciekawe reakcje wywołać ;)

a czym to się różni od prośby męża do żony by wysłała mu fotkę w trakcie zabawy? ;)

 

 

  • Lubię 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
13 minut temu, iko pisze:

a czym to się różni od prośby męża do żony by wysłała mu fotkę w trakcie zabawy? ;)

 

 

Brakiem oczywistości chyba. Mając jakieś tam rozeznanie w klimatach ZK takie rzeczy w wykonaniu hotki nie dziwią jednak gdyby powiedział to kochanek z pewnością mogłoby to hotke zaskoczyć i różnie do tego mogłaby podejść. Był  też temat o robieniu zdjęć i tam też wiele osób powiedziało że to kobieta decyduje o zdjęciach lub ich braku.  Naturalnie nic nie stoi na przeszkodzie aby było inaczej jednak to nie jest coś czego każdy się spodziewa. 

 

Nie wydaje mi się też aby kobiety chciały takich zdjęć od zdradzających mężów w takim nasileniu jak panowie którzy jednak są często wzrokowcami.  Inne podejście w spojrzeniu ogólnym wg mnie. Nie chciałbym to jednak pisać za wszystkich

  • Lubię 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
18 godzin temu, skrzat pisze:

wreszcie: Czy i w jakim stopniu Hotka w ogóle rozumie te emocje?

To jakby zapytać czy oboje patrząc na to samo widzimy to samo. Nie da się tego zweryfikować. 

HW może chieć je zrozumieć, myśleć że rozumie te emocje choć tak na prawdę patrzy na nie ze swojego punktu widzenia. Dla mnie odpowiedź na to pytanie jest taka: rozumie po swojemu:)

W roli rogatki ja też mam swoje emocje które mój mąż rozumie po swojemu. Ot i cała wiedza tajemna. 

 

Ps. Jestem tym typem żony co zdjęcia randkowe męża chętnie by obejrzała.  Bo mnie kręcą. 

  • Lubię 12

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ciekawy temat i ciekawe opinie. Jednak z moich subiektywnych obserwacji wynika przede wszystkim to, że nie mam pojęcia czy Hotki w jakimkolwiek stopniu rozumieją te emocje :P

Ale tak na poważnie to odnoszę wrażenie, że w zdecydowanej większości przypadków Panie nie specjalnie "dbają" o emocje Rogacza. Kiedy dzieli się swoimi fantazjami to najczęściej jest świr (żeby nie użyć dosadniejszych słów). Potem może na chwilę jest refleksja i chęć zrozumienia, ale gdy już są spotkania, szczególnie 1:1 to "ta chwila" jest najważniejsza, emocje są najważniejsze, relacja z Kochankiem jest najważniejsza etc. Obawiam się, że jedyne co skłania do relfeksji w tych sytuacjach to strach przed tym, że mąż/partner znowu coś "odj...bie" jak nie zrobię lub zrobię to czy tamto.

 

Dla mnie cuckold czy swing od zawsze były doświadczeniami wspólnymi pary z osobami spoza związku. Wspólnymi! I nie miało dla mnie znaczenia czy spotkania odbywają się we troje czworo czy we dwoje, zawsze wyobrażałem sobie, że Kochanki i Kochankowie wnoszą coś nowego do związku. Ostatnio jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Hotki i Kochankowie uzurpują sobie prawo do pozostawania jedynymi beneficjentami swojej relacji. Co więcej zaczynam mieć wrażenie, że taka jest natura tej zabawy i jeśli jesteś Rogaczem to wcześniej czy później wylądujesz na marginesie. Może to i dosadna opinia, ale jakoś tak wyszło, że i zaobserwowana przynajmniej w wielu przypadkach i doświadczona po obu stronach barykady.

 

  • Lubię 8
  • Smutny 1
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dla mnie M. zawsze jest najważniejszy w tym wszystkim i jeśli on czegoś lub kogoś nie akceptuje, to ja się wycofuję - mniej lub bardziej zadowolona z tego faktu. Potrafię się w pełni wyluzować i dobrze bawić z Kochankiem tylko kiedy mam poczucie, że na linii M. i ja wszystko jest na swoim miejscu.

 

W trakcie samej zabawy lubię odlecieć i nie lubię się rozpraszać, ale M. też to wie i nie robi mi jazd, co najwyżej wymyśla jakieś kreatywne rekompensaty.

 

Ogólnie lubię mieć poczucie, że wszyscy - M., Kochanek i ja - są zadowoleni w trakcie i po fakcie. Lubię się upewnić, że wszystko jest ok i że nadal mam zielone światło. 

 

O emocjach jakie towarzyszą M., czasami rozmawiamy, ale czy rozumiem je tak dobrze jakbym chciała, tego nie jestem pewna. M. wychodzi z założenia, że należę do Niego i tylko do Niego. Ten silny instynkt terytorialny budzi w nim różne stany, kiedy bywam daleko myślami i czynami. Wiedząc o tym staram się aby miał pewność na każdym kroku, że nic się w tej kwestii nie zmieniło ani przez chwilę. 

  • Lubię 6
  • Dziękuję 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.