Wyznanie - Opowiadania - Cuckold Forum Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

[1/3]

 

Spojrzał na rzuconą przed niego kartę.
- Wyznanie - przeczytał.
Agata, która rzuciła tę kartę, oparła się o brzeg stołu.
- Chyba jest jasne jakiego rodzaju wyznanie - uniosła brew, ale natychmiast uśmiechnęła się i mrugnęła do niego.
Rozejrzał się wokół. Dookoła okrągłego stołu siedziały trzy pary. Bezpośrednio przy nim Marta i Agata, atrakcyjne, zadbane, inteligentne czterdziestki. Kobiety, które nie sposób zbyć historią wymyśloną bez polotu, infantylną, nierealną. Wytkną mu każdy błąd, każdą nieścisłość. Po drugiej stronie stołu, obok Wojtka i Maurycego siedziała jego żona Agnieszka, patrząc na niego z charakterystycznym, kpiącym uśmiechem. Ta z kolei znała całą prawdę i również od niej, nawet jeśli nie pokoloryzuje opowieści ponad miarę, zależało będzie czy wyzwanie zostanie zaakceptowane. Czekało go trudne zadanie. Odchrząknął.
- Nie opowiadałem o tym nigdy... nikomu... obawiam się o tym opowiadać, ale z drugiej strony... naprawdę chciałem, czekałem na to - zrobił dramatyczną pauzę. Agnieszka uniosła brew. - Zdarzyło się to kilka lat temu.

***

Wyjechaliśmy na krótki urlop w Bieszczady. Po długiej i męczącej podróży spędzonej głównie w ogromnym korku, jakby na majowy weekend w Bieszczady postanowiła wybrać się cała Polska, dotarliśmy wreszcie do naszego hotelu. Oboje byliśmy podminowani i nie trzeba było takiej bomby jaka na nas czekała żebyśmy wybuchnęli ze wściekłości. Okazało się, że nasza rezerwacja "zaginęła" i jedyne co mamy do wyboru to trójka z jednym podwójnym łóżkiem. Pomimo moich próśb i gróźb nie udało się załatwić pokoju na naszą wyłączność. Musieliśmy przyjąć współlokatora. Okazał się nim nieśmiały chłopak, student, podobnie jak my desperacko szukający jakiegokolwiek noclegu. Nie zamieniliśmy z nim więcej niż kilka zdań, ale na wystarczająco żeby przekonać się, że pomimo nieśmiałości jest miły i chętnie nawiązuje kontakt. Przebraliśmy się w piżamy i poszliśmy spać. Dawno nie doświadczyliśmy takich akademikowych klimatów, ale nie czuliśmy jakiegoś specjalnego skrępowania.
Następnego dnia nasza wściekłość rozmyła się jak łzy na deszczu skoro tylko wyszliśmy na szlak. Pogoda dopisywała a wczesny ranek sprzyjał kameralnej atmosferze, o którą tak trudno w tych czasach. Spędziliśmy wyśmienity dzień i wracaliśmy w świetnych humorach do hotelu. Student też już wrócił. Wymieniliśmy się historiami z naszych wędrówek i rozmowa tak się rozkręciła, że zaproponowałem kontynuację w hotelowym barze.
- Nie, sorry, mam skromny budżet - uśmiechnął się z zakłopotaniem.
Nie upierałem się, ale Agnieszka włączyła swój urok i zapewniwszy, że nie mamy nic przeciwko postawieniu piwa przyszłości polskiej inteligencji, nalegała tak długo, aż chłopak dał się namówić. Okazał się być wdzięcznym rozmówcą ze słabą głową. Po dwóch piwach opowiedział nam historię swojego życia znajdując wiele wspólnych tematów z Agnieszką. Kiedy ta oddaliła się od stolika do toalety, nie umknęło mi, jak pozorując dyskrecję, taksuje jej tyłek opięty dopasowanymi dżinsami.
- Masz fajną żonę - powiedział nieco bełkotliwie.
- Szkoda że dwa razy starszą od ciebie, co? - zaśmiałem się rubasznie. Speszył się.
- No co ty, ja nie chciałem...
- Spokojnie, wiem, nie miałeś nic złego na myśli.
Spojrzał na mnie jakby doszedł do jakiegoś przełomowego wniosku.
- Może i jest dużo starsza ode mnie, ale uważam że jest bardzo atrakcyjna - powiedział i beknął donośnie.
Uśmiałem się z tego i byłbym zapomniał, gdyby nie to, co zdarzyło się następnego dnia. Wróciliśmy mniej więcej w tym samym czasie co student. Pogodziliśmy się już z jego obecnością. Dzięki poprzedniemu wieczorowi przestał nam przeszkadzać, zaczęliśmy go traktować jak kogoś w rodzaju rodziny lub przyjaciela z którym spędzamy wakacje. Było już dość późno i szykowaliśmy się do spania. Rzuciłem że idę na recepcję po dokumenty i wyszedłem z pokoju. Tak się złożyło że student w tej samej chwili wyszedł ze mną, kierując się do łazienki.
Kiedy wróciłem, Agnieszka siedziała na łóżku w szlafroku, rumiana od dekoltu po szczyt czoła. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się dziwnie.
- Co się stało?
- Zdarzyła się mała... pomyłka - odpowiedziała szeptem, chichocząc. - Byłam przekonana że powiedziałeś, że idziesz pod prysznic, więc poszłam za tobą do łazienki. No i tam... no nie zorientowałam się od razu... coś tam do ciebie gadałam, ale nie odpowiadałeś... rozebrałam się i otwierając drzwi kabiny powiedziałam żebyś już wyłaził albo się przesunął... no i wtedy okazało się, że tam cię nie ma...
- Hmmm - powiedziałem, bo nie przyszło mi nic lepszego do głowy.
- Od razu zamknęłam drzwi, wskoczyłam w szlafrok i umknęłam tutaj, ale co zobaczyłam to moje i... on też miał okazję zerknąć. Jakąś chwilę, bo trochę mnie to zaskoczyło...
- Biedy chłopak, pewnie speszył się na śmierć - mruknąłem.
- Nie wiem, od pasa w dół wyglądał na mało speszonego - zachichotała. - Ale chyba... nie zamierzasz robić z tego problemu...?
Zaśmiałem się szczerze.
- Oczywiście że nie. Wiesz że nie jestem typem zazdrośnika.
Kiedy student wyszedł z łazienki, Agnieszka od razu do niej umknęła. Chłopak był wyraźnie zawstydzony, odpowiadał na moje próby nawiązania rozmowy półgębkiem. Dałem mu spokój, widać cała ta sytuacja wprawiła go w dyskomfort.
Agnieszka wyszła z łazienki ubrana w satynową koszulkę nocną wykończoną u dołu delikatną koronką. Prezent na urodziny tej wiosny. Zdziwiony uniosłem brew, bo do tej pory spała w za dużej, workowatej piżamie. Koszulka cudnie podkreślała jej zgrabny biust i figurę klepsydry. Zerknąłem na studenta. Uniósł wzrok znad książki, którą czytał i gapił się w Agnieszkę jak sroka w gnat. Ignorując nas obu Agnieszka zaczęła krzątać się po pokoju przygotowując na kolejny dzień. Wydawało się, że zupełnie nie przeszkadza jej fakt, że przy każdym schyleniu się czy przykucnięciu koszulka wędrowała niebezpiecznie wysoko a dekolt niemal nie utrzymywał piersi.
Chłopak usiłował ją ignorować, ale zauważyłem jak jego wzrok błądzi regularnie od książki do Agnieszki. Trochę mnie ta cała sytuacja rozbawiła, trochę zastanowiła, a trochę... podnieciła? Poczułem coś w rodzaju dumy i zadowolenia z tego jak seksownie prezentuje się moja żona. A to że zachowuje się tak odważnie przed jakimś obcym facetem... podziałało to na mnie.
Tak powiedziałem jej następnego dnia, kiedy szliśmy ramię w ramię Wetlińską. Milczała przez chwilę.
- Mnie też - powiedziała w końcu. - Nie myśl że nie doceniam twojego zainteresowania, ale wiesz... czując zainteresowanie innych mężczyzn bardzo podbudowuję swoją kobiecość. A na tym zyskasz i ty...
Zatrzymała się i zapatrzyła gdzieś daleko w głąb Bieszczad.
- Podjarałam się wczoraj. Bardzo. Masz mi za złe?
Podszedłem do niej i objąłem ją.
- Przecież powiedziałem ci, że mnie to podnieciło... - wyszeptałem jej do ucha. - Jeśli chcesz, i jeśli to rzeczywiście tak dobrze działa na twoją kobiecość... nie miej hamulców. Tylko nie rób nic za moimi plecami!
Tego wieczoru znowu wybraliśmy się na piwo ze studentem. Był zdecydowanie bardziej odprężony niż dzień wcześniej. Po pierwszym piwie ośmielił się i nawet zaczął nieśmiało filtrować z Agnieszką. Pochwalił jej fryzurę, powiedział coś miłego o stroju (faktycznie wyglądała zjawiskowo w letniej sukience), słuchał jej chętnie i potakiwał. W pewnym momencie zaproponował powrót do pokoju.
- Mam tam zakonspirowane trzy browarki...
Ledwo weszliśmy, Agnieszka powiedziała że chce wskoczyć w coś luźniejszego i zniknęła w łazience. Nie było jej dłuższą chwilę, ale umililiśmy sobie czas piwem i rozmową na banalne tematy. Kiedy wróciła, studenta niemal wyprostowało. Przebrała się, jakżeby inaczej, w swoją seksowną nocną koszulką. Łóżka stały obok siebie, w odległości nie więcej niż metra. Ignorując ciszę jaka nastała po tym jak weszła, usiadła na naszym, obok mnie, a naprzeciwko studenta.
- Gdzie moje piwo? - spytała przyjmując bez wątpienia wystudiowaną wcześniej pozę: odchylona do tyłu, oparta na przedramionach, założone nogi wyciągnęła przed siebie prawie opierając je o drugie łóżko. Koszulka była tak krótka, że zastanawiałem się czy widać spod niej było bieliznę.
Student, nagle poczerwieniały, zerwał się w poszukiwaniu browara.
- Słuchaj, chciałam cię przeprosić za wczoraj - powiedziała Agnieszka obojętnym tonem. - Myślałam że to Marek.
- Eee... ale ja nie...
- Całe szczęście ja też byłam na golasa, bo musiałabym w rewanżu pozwolić tobie podglądać siebie pod prysznicem - powiedziała poważnie, ale po chwili roześmiała sie perliście. - Daj babci to piwo.
Podał piwo, ale wciąż stał i ewidentnie zbierał się na odwagę. Poczerwieniał jeszcze bardziej.
- Nie jesteś babcią - wykrztusił w końcu. - Jesteś piękna.
Agnieszka obdarowała go jednym ze swoich promiennych uśmiechów.
- Jesteś kochany - powiedziała.
Po czym gładko zmieniła temat. W pewnym momencie, kiedy wywiązała się między nami dyskusja a ona stanęła po stronie studenta, przesiadła się obok niego. Chłopak zesztywaniał cały, ale udawał że nic się nie dzieje, że półnaga kobieta siedząca kilka centymetrów od niego w ogóle na niego nie działa. Agnieszka ruszyła do ataku. A to położyła rękę na jego udzie, a to roześmiała się i oparła o jego ramię. Jej piersi, nie przytrzymywane biustonoszem, tańczyły pod satyną. Raz nawet sięgnęła po coś do stolika stojącego między łóżkami w taki sposób, że praktycznie podsunęła swój tyłeczek pod nos studenta. Długo później nie mógł odnaleźć się w dyskusji.
- Chyba pora do łóżeczek panowie - powiedziała w końcu.
Student grzecznie poszedł do łazienki, zostaliśmy sami.
- Jesteś niesamowita - pochwaliłem ją szeptem. - Ależ go kusisz! Aż mi go żal!
- Mi też go trochę żal - odpowiedziała, też konspiracyjnym tonem. - No nie wiem, może powinnam mu to jakoś wynagrodzić...?
- Pewnie, zasłużył sobie.
Spoważniała, spojrzała na mnie.
- Ale... wiesz o czym mówię?
Wziąłem ją za rękę.
- Pewnie że wiem. Zgadzam się. Sam jestem tego ciekaw.
Zastanowiła się chwilę.
- Nie zrobię nic, chyba że zerwiesz ze mnie majtki. Zgoda?
- Zgoda!
Położyła się pod kołdrą i leżała już grzecznie kiedy student wrócił. Uznawszy że impreza zakończona wskoczył do łóżka. Ja również rozebrałem się do bokserek i położyłem obok Agnieszki. Chłopak chciał wyłączyć światło, ale postanowiłem zadziałać.
- Słuchajcie, proponuję wyzwanie. Kto nie podoła, ten pierdoła.
- Co ci chodzi po głowie? - mruknęła z boku Agnieszka. - Spać mi się chce.
- Zainspirowany tą waszą historią z wczoraj... śpimy dziś na golasa!
- Sam śpij na golasa - prychnęła Agnieszka.
Dwa razy nie trzeba mi było powtarzać. Szybki ruch pod kołdrą i bokserki pofrunęły na środek pokoju.
- Voila! Wasza kolej.
- Zapomnij, poroniony pomysł.
Odwróciłem się do studenta.
- No ty chyba nie stchórzysz?
Chłopak uśmiechał się głupio. Mrugnąłem do niego znacząco. Z wahaniem, ale sięgnął pod kołdrę i wkrótce jego bokserki pofrunęły w kierunku moich.
- I tak śpimy pod kołdrami - usprawiedliwił się.
- Tak, ale rano będziesz musiał wybrać się po te majtki. Obym obudziła się pierwsza - odparowała Agnieszka zaspanym głosem.
- Nie dość się nagapiłaś? - zapytałem z oburzeniem w głosie.
- Niby dość, ale chciałabym jeszcze - pokazała mi język.
Ach, jakże chciałem ją wtedy przelecieć, czułem że mi twardnieje.
- Czemu się nie rozbierasz, twoja kolej!
- Ja się w to nie bawię - odparła hardo. Prowokowała.
- Zostałaś przegłosowana, zdejmuj majtki! - zakomenderowałem i chwyciłem ją pod kołdrą za biodra. Siłowała się, piszczała i protestowała, ale nie pozwoliła żebym zrobił krzywdę jej ulubionej bieliźnie. Utrzymywała pozory, ale faktycznie pomagała mi w "zrywaniu" z niej majtek. W końcu tryumfalnie uniosłem w górę dłoń z jej bardziej niż skąpą bielizną. Jeszcze ciepłe majteczki rzuciłem studentowi. Złapał, ale nie wiedział co z nimi zrobić, otumaniony i zaskoczony po prostu się na nie gapił.
Agnieszka zerwała się z łóżka i stanęła między nami.
- Taki jesteś? To śpij sam! - i podeszła do łóżka chłopaka. - Zrobisz mi miejsce?
Chłopak nie wiedział gdzie patrzeć. Agnieszka stała praktycznie nad nim, w króciutkiej koszulce i bez majtek. Zastanawiałem się, co widać z jego perspektywy. Czy był w stanie zaglądnąć pod skraj koronki i dostrzec... cel?
- Ale... ja...
- No chyba nie mam spać na podłodze, bo z nim nie będę! - tupnęła Agnieszka.
- Ja... jasne - wyjąkał w końcu. Przesunął się w stronę ściany. Agnieszka szybko wskoczyła pod kołdrę.
Stało się. Agnieszka, półnaga, bez majtek, leżała obok zupełnie nagiego faceta, który co prawda nie wiedział co z tym zrobić, ale narzędzia miał bez wątpienia w gotowości.
- I co, nadal mam spać na golasa? - zapytała mnie zaczepnie Agnieszka.
Uśmiechnąłem się.
- No tak zdecydowała większość. Ty jedna się wyłamujesz...
Napięcie można było kroić w pokoju. Niemal słyszałem jak chłopak dyszy z podniecenia.
- Dobrze, skoro tego chcesz, proszę bardzo! - odparła hardo. Włożyła ręce pod kołdrę. Starała się, żeby nie osunęła się poniżej lini piersi kiedy ściągała pod nią koszulkę. O ile widziałem z odległości metra, udało się jej to. Skończyła i pokazała mi koszulkę wiszącą na palcu. Tym środkowym. Pozwoliła koszulce opaść na podłogę.
- Zadowolony?
- Usatysfakcjonowany - odparłem. - Mam całe łóżko dla siebie!
- Taaak? My tu jakoś się ścieśnimy - odparowała.
To rzeczywiście było wąskie, pojedyncze łóżko. Leżąc obok siebie nie sposób było uniknąć kontaktu. Czy czuła jego członka na swoim biodrze? Czy on czuł ciepło jej ciała?
- Zaschło mi w gardle - powiedziała znienacka. - Przyniesiesz mi szklankę wody?
Skierowała to pytanie do studenta, który wydawał się być skamieniały, niemy i pozostający w bezruchu. Pytanie go obudziło.
- Oczywiście... - odparł za niego automat. Kiedy wykonał ruch żeby wstać, nagle zamarł. Przypomniał sobie że jest goły.
- Na co czekasz? Szklanka jest na stole.
Zebrał się w końcu w sobie i wstał. Podszedł do stolika po szklankę. Był szczupły, wysoki, z ledwie zarysowanymi mięśniami. Jego członek był nabrzmiały, napięty, ściągnięty napletek odsłaniał bordowy żołądź. Jądra symetryczne, duże.
Mechanicznym krokiem podszedł do stolika i wziął szklankę. Agnieszka nie spuszczała wzroku z jego kutasa. Kiedy odwrócił się w kierunku łazienki, taksowała wzrokiem jego tyłek.
Jak tylko wszedł do łazienki, zachichotała.
- Będziesz żałował, że zerwałeś ze mnie majtki!
Student wrócił i podał Agnieszce wodę. Chciał wrócić pod kołdrę, ale Agnieszka zatrzymała go gestem. Nie była w stanie pić wody na leżąco, usiadła na łóżku. Kołdra opadła odsłaniając jej piersi. Piersi, które oparły się czasowi, były duże, pełne, jędrne, brodawki wysoko. Robiły wrażenie.
Piła wodę małymi łykami, gapiąc się na nagiego chłopaka. Skupiała się na jego członku, który trwał wyprostowany tuż przy jej twarzy. Był słusznej długości i grubości, o ile byłem w stanie ocenić to z perspektywy mężczyzny. Agnieszce najwyraźniej sie spodobał.
Kazała mu czekać minutę czy dwie, aż się napatrzyła. On zresztą też nie czuł się poszkodowany, mogąc chłonąć wzrokiem jej kształtny biust.
Odłożył szklankę i wrócił pod kołdrę. Wtedy powiedział coś, co wszystkich zdumiało.
- Zaschło mi w gardle. Przyniesiesz mi szklankę wody?
Agnieszka spojrzała na niego, zaskoczona nagłą woltą. Do tej pory był popychadłem, milczącym niewolnikiem.
- Na co czekasz? Szklanka jest na stole - powiedział tonem drżącym, ale desperacko stanowczym.
Agnieszka przez chwilę trwała w zaskoczeniu, ale w końcu podjęła rękawicę. Wstała z łóżka pokazując bezpruderyjnie i bez słowa całą swoją nagość, swoje jędrne pośladki, piękne piersi, cipkę. Wzięła szklankę ze stołu i zniknęła w łazience.
- Nieźle rozegrane - mruknąłem w stronę studenta.
- Nie wiem co jest grane - odpowiedział. - Ale jeśli nie protestujesz...
Nie dokończył. Agnieszka wracała, kręcąc biodrami. Ach, pięknie wyglądała nago, maszerując bez cienia skrępowania. Idealna linia bioder, pełne piersi, rozpuszczone blond włosy, trójkącik mocno przyciętych włosków łonowych. Podeszła do studenta i podała mu szklankę. Nie położyła się, pozwalała się oglądać, podczas gdy on, tak jak ona wcześniej, pił wodę małymi łyczkami, a jej ciało zachłannymi haustami. Trwało to długo, Agnieszka cierpliwie czekała. Wydawało się że nie może się napatrzeć. Uczył się mapy jej ciała, wodził wzrokiem od twarzy do stóp, szczególną uwagę poświęcając jej pełnym piersiom i cipce. Stała przed nim w lekkim rozkroku, dając mu z jego perspektywy dobry wgląd w jej najintymniejsze sfery.
Dopił. Agnieszka wróciła do jego łóżka.
- Ktoś jeszcze spragniony? Nie? To gaśmy wreszcie światło - powiedziała Agnieszka i sięgnęła do wyłącznika.
Pokój nagle pogrążył się w całkowitych ciemnościach. Bieszczady.
- Tylko grzecznie mi tam, rączki na kołdrę!
- Tia, jasne - odpowiedziała mi Agnieszka.
Serce biło mi jak szalone. Co robili? Odwróciła się do niego tyłkiem czy piersiami? Zachowywała dystans, czy przeciwnie, przylgnęła do niego całym ciałem? A może nie potrafiła się powstrzymać i od razu sięgnęła po jego kutasa, ścisnęła go, pobawiła nim, sięgnęła po jądra, pieściła je... Czy on nie powstrzymał swoich rąk, sięgając ku jej tyłkowi, piersi...
Wytężyłem słuch. Szelest pościeli. Jakiś cichy szept. Znowu szelest. Szelest rytmiczny. Znowu chichot, znowu szept. Do szelestów doszły cmoknięcia. Szepty umilkły. Całowali się?
- Co tam się dzieje? - upomniałem ich.
- Nic - wymamrotała Agnieszka. - Śpimy.
Wzrok nie pomagał, z łóżka obok widać było tylko nieznaczny ruch cieni. Słuch wyostrza się w takich sytuacjach.
Chichot. "...ale twardy...". Więcej cmoknięć. Nagle jakby coś tąpnęło. Ciche jęknięcie. Cisza.
Już doszedł? Zanim na dobre zaczęli? W zasadzie nie zdziwiłbym się. Sam czułem ogromne podniecenie.
"...przepraszam...", "...chwilę..."
Przez moment było ciszej, ale wkrótce szelesty przybrały na sile. Co teraz? Ciche mlaśnięcie. Wyraźniejsze. Rytmiczne. Głośniejsze.
Brała do buzi?
- Ależ głośno śpicie.
- Mhmmm - Agnieszka najwyraźniej mogła w tej chwili porozumiewać się wyłącznie mruknięciami.
Wzrok powoli adaptował się do ciemności. Czy to ona, siedząc okrakiem na nim...? Kształt poruszał się w rytm mlaśnięć. Coś spadło obok łóżka. Kołdra? Kształty stały się ostrzejsze. Byłem pewien, że widziałem Agnieszkę ssącą studenckiego chuja, w walce o przywrócenie go do pełnej gotowości. Miałem ochotę włączyć światło... ale byłoby to wbrew niepisanym i niemówionym regułom...
- Chyba coś wam spadło.
- Ahhoooouuuaaa
Niewiarygodne, rozmawiała ze mną nie wypuściwszy z buzi jego kutasa!
- Co mówisz?
- Mówię, żebyś podał gumki - powiedziała nagle z irytacją.
- Że co?
- Możesz nie podawać. Jak tam wolisz. Na żywca nawet wolę.
Ależ ją wzięło! Ale i ja się wciągnąłem. Wstałem i po omacku próbowałem znaleźć prezerwatywy. Nic z tego, było zbyt ciemno.
- Uwaga, światło! - uprzedziłem zanim zapaliłem lampkę nocną.
Nie zdążyli zaprotestować. Lampka dawała mało światła, ale wzrok przyzwyczajony do ciemności zaprotestował. Spojrzałem oczywiście na łóżko studenta. Chłopak leżał na wznak z szeroko rozrzuconymi nogami, między którymi klęczała Agnieszka z zaangażowaniem ssąc jego fiuta. Podniosła na mnie wzrok, ale nie przerwała. Członek był już na powrót naprężony. Agnieszka była świetna w te... lody.
- No pięknie - udałem oburzenie. - Spuścić cię na chwilę z oka a już dopinasz się do cudzego kutasa.
- Cóż poradzić, słabo pilnowałeś - Agnieszka przerwała tylko na chwilę, bordowy żołądź od razu znalazł się z powrotem w jej ustach.
Gdzie te gumki? Z paczką w ręku zbliżyłem się do ich łóżka. Stanąłem bezpośrednio nad Agnieszką. Lizała studenckiego chuja jakby ogłosili jakiś konkurs. Jej głowa rytmicznie wędrowała w dół i głowę, w godnym podziwu tempie. Kazała mi czekać dłuższą chwilę, aż w końcu uznała że pora przejść dalej.
- Dawaj te gumki.
Rozszarpała opakowanie i starannie założyła kondoma na drgającego, lśniącego od śliny kutasa. Stałem tuż nad nimi.
Siadła okrakiem na studencie, uniosła biodra, chwyciła fiuta, po czym niezwykle powoli, zmysłowo, opuściła się na niego wydając z siebie cichy jęk. Wsadziła go sobie do samego końca, po czym zaczęła niespiesznie ujeżdżać.
Sięgnąłem po komórkę i zacząłem ich nagrywać. Agnieszka, z zamkniętymi oczami, przygryzała wargę. Cicho pojękiwała za każdym razem kiedy nadziewała się na chuja. Student tak był skupiony na siedzącej na nim kobiecie, że nie zwracałby na mnie uwagi nawet gdybym mierzył w niego z broni palnej. Zacząłem filmować rozpoczynając od zbliżenia na twarz Agnieszki, stopniowo się oddalając, pokazując coraz więcej: roztańczone piersi zakończone nabrzmiałymi sutkami, brzuszek poruszający się w górę i w dół, połączone ciała studenta i mojej żony. Obszedłem ich od tyłu. Tu uwagę skupiał tylko jeden obraz - szeroki tyłek Agnieszki, okrągłe jądra studenta i łączący je lśniący, biały drąg, cyklicznie to pokazujący się, to znikający. Nasyciwszy oczy i kamerę odpowiednim zbliżeniem, wróciłem do przodu. Agnieszka otworzyła oczy i spojrzała na mnie. Miała zamglony wzrok. Popatrzyła w obiektyw kamery.
- Chcesz szczegółów tego jak rżną ci żonę? - wymamrotała. - Pokażę ci.
Nie wypuszczając studenta ze swojej cipki, zrobiła "młynek", obróciła się o sto osiemdziesiąt stopni. Teraz była odwrócona tyłem do studenta. Zjawiłem się z kamerą tam gdzie powinienem dokładnie wtedy kiedy wznowiła swoją akcję. Odchylona do tyłu, z bardzo szeroko rozłożonymi nogami, pracowała biodrami w górę i w dół. Nie można było bardziej wyeksponować stosunku. Jej cipka odsłaniała wszystkie szczegóły. Kępkę włosów na łonie, różową kropkę łechtaczki, nabrzmiałe wargi, różowe wargi sromowe, a pomiędzy nimi jaśniejszy kutas, z nabrzmiałymi żyłami. Gdzieś w dole gniecione były jądra studenta.
Pozycja była świetna dla obserwatora, ale wymagająca dla Agnieszki. Szybko przerwała pokaz. Zeszła ze studenta.
- Zrób mi miejsce - dyrygowała.
Kiedy zszedł z łóżka, usadowiła się na czworakach, z szeroko rozłożonymi nogami i wypiętą pupą. Wykorzystałem ten moment żeby zrobić ładne ujęcie jej dupci, annusa i mokrej cipki.
- Na co czekasz - warknęła na studenta. - Nie chcę być rżnięta kamerą, tylko kutasem!
Chłopak posłusznie usadowił się za nią, wycelował chujem w cipkę, zaczął ją posuwać. Był nadzwyczaj zmotywowany i gorliwy. Rżnął ją mocno, jego uda i jej pupa klaskały rytmicznie.
Zrobiłem jeszcze ujęcie na roztańczone piersi Agnieszki, która ukryła głowę między ramionami i jęcząc głośno przyjmowała razy od chłopaka. Podszedłem do jej głowy, ukląkłem na łóżku. Pogłaskałem ją po włosach. Uniosła głowę i widząc mojego kutasa naprzeciw swojej twarzy od razu wzięła go do buzi...

  • Lubię 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Uwaga, autor jest łasym na pochwały grafomanem, więc Ci, którzy by chcieli przeczytać ciąg dalszy, proszeni są o wyrażenie swojego zachwytu 😉

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Poza jednym szczegółem - a mianowicie takim, że student, który jedzie pochodzić po górach i ma na piwo w barze nocuje w przyzwoitym hotelu (a nie jakims turystycznym, gdzie nie ma baru czy np w schronisku) -ZA JE BI STE ! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

w dawnych czasach studenci dorabiali sobie w Żaczkach czy innych spółdzielniach - za jedną dniówkę sprzątania sklepu po remoncie miałem 500 stów - to 30% średniej płacy - opłata za akademik była 120 zł, a obiady na stołówce około 100 zł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

[2/3]

 

- Ależ masz bujną fantazję - mruknęła Agnieszka.
- Uff... ależ historia... - westchnęła Agata. - Prawdziwa?
Uśmiechnąłem się tylko i wziąłem mały łyk wina z kieliszka. Ponad jego krawędzią spojrzałem na Agnieszkę. Ta mrugnęła do mnie z diablim uśmieszkiem.
- Prawdziwa czy nie - powiedział Maurycy - ale szalenie inspirująca. Zaliczamy!
- Twoja kolej - zwróciła mi uwagę Agata, która prowadziła grę. - Wybierasz kartę dla Marty.
Marta, siedząca po jego lewicy, była śliczną, drobną kobietą. Nie brak jej było drobnych zmarszczek, szczególnie w kącikach oczu, ale dodawały jej tylko uroku. Ciemne włosy ostrzyżone na pazia mogłyby nadać jej wygląd chłopczycy, ale miała idealną, kobiecą figurę, z drobnymi ale nie małymi piersiami, niezbyt szerokimi biodrami, ale wąską talią. Swoje atuty podkreśliła letnią sukienką, sięgającą ledwie połowy uda, z dość śmiałym dekoltem. Śmiała się chętnie i głośno, perliście, a kiedy z nim rozmawiała często go dotykała - kładła rękę na ramieniu, albo dotykała dłoni żeby zwrócić uwagę. Nie miało to seksualnego podtekstu, była po prostu typem osobowości, który potrzebował neutralnego fizycznego kontatku jeśli angażował się w rozmowę.
- Przypomnij mi jeszcze raz reguły - poprosiłem Agatę.
- Mamy cztery poziomy, każdy trudniejszy - cierpliwie powtórzyła co mówiła, kiedy zasiedli do stołu. - Jeśli każdy w kolejce zaliczy zadanie, przechodzimy do wyższego poziomu, wtedy rozdam te karty - wskazała na stosik kart z cyfrą dwa. - Jeśli nie... po prostu zatrzymujemy się.
- Ale co znaczą te piktogramy? - zastanawiałem się na głos patrząc w karty. - Większości się domyślam, ale niektóre są... zastanawiające.
- Te są najlepsze! - zaśmiała się Magda. - No, dawaj!
Z wahaniem wybrałem kartę z obrazkiem buta na obcasie, szpilki.
- Eee, nuda, Magda ma oddać Ci swoje buty - westchnął Wojtek z rozczarowaniem.
- Ale ja nie mam tu butów... - powiedziała Magda udając smutną minę. - No to nie wiem... może po prostu wybierz inną część mojej garderoby którą chcesz zatrzymać... - mrugnęła filuternie.
- To sprzeczne z regulaminem - wtrąciła się Agata udając poważną. - Ale możemy zrobić wyjątek.
Wyobraźnia podpowiadała mi różne rzeczy.
- Dowolną? - upewniałem się patrząc prosto w ciemne, uśmiechnięte oczy Magdy.
- Dowolną - odparła bez cienia wahania.
Zaproszenie...?
- Nawet... hmmm... majteczki? - zaryzykowałem.
- Oczywiście.
Natychmiastowa odpowiedź. No to gramy!
- W takim razie... poproszę o twoje majteczki.
Magda wstała od stołu, odeszła na środek pokoju, spojrzała mi prosto w oczy... po czym odwróciła się i ze stojącej za nią komody wyjęła damskie stringi. Rzuciła mi je i wśród chóralnego śmiechu wróciła do stołu. Uśmiałem się i pokazałem wszystkim swój łup: koronkowe czarne stringi.
- Zamierzam je zatrzymać - udałem oburzonego i wsadziłem czarną koronkę do kieszeni dżinsów.
Magda, siadając obok niego, niby przypadkiem pochyliła się do mojego ucha.
- Majtek też nie mam na sobie - szepnęła.
Zrobiło mi się gorąco. Spojrzałem na nią czujnie. Odpowiedziała wyzywającym spojrzeniem. Zapowiadał się ciekawy wieczór...
Reszta kolejki przeszła bez większych emocji. Największe wzbudziła moja żona, Agnieszka. Na karcie widniał guzik. Powinna była rozpiąć dowolny guzik. Miała na sobie obcisłe dżinsy i dopasowaną, również obcisłą koszulę. Koszula świetnie podkreślała jej pełne piersi. Nie była zapięta pod szyję, wręcz przeciwnie, była rozpięta wystarczająco, żeby odsłaniać tyle, ile się dało nie dostrzegając biustonosza. Mogła wybrać dowolny guzik, mankietowy, albo ten u dołu koszuli, w ostateczności ten u dżinsów, ale poszła na całość i wybrała górny guzik koszuli. Wzbudziła tym entuzjazm męskiej części stołu. Zaróżowiła się, ale nie wykonała żadnego gestu, żeby zasłonić dekolt, przyciągający widokiem jej piersi objętych delikatnym koronkowym biustonoszem.
Pierwsza kolejka zakończyła się na Agacie, która odpowiedziała na pytanie gdzie najbardziej lubi (w kuchni) i rozdała kolejną rundę kart. Spojrzała w swoje i bez wahania wybrała jedną z nich. Rzuciła na stół.
Na karcie symbolicznie przedstawiono spodnie i podkoszulek.
- Zdaje się, że ściągasz górę i dół... - powiedziała z zadowoleniem.
- Spodenki i koszulkę, mój drogi - wtrąciła się Magda. - Zobaczymy twoje majteczki.
Spojrzałem skonfundowany na Agatę. Ta uśmiechała się szeroko. Ładnie było jej z uśmiechem. Uśmiech niwelował jej lekką niesymetryczność twarzy, nadając intrygujący i pociągający wygląd. Miała pełne, seksowne usta, równe, białe zęby i duże, niebieskie oczy. Była rudowłosa, ale nie był pewien czy naturalnie. Długie rude loki, farbowane czy nie, rozpuściła wolno, otaczały jej twarz niby burza piaskowa. Była dużą kobietą. Wysoką, nie szczupłą, ale bez nadwagi. Spore piersi, chociaż, o ile mógł ocenić, mniejsze niż Agnieszki. Biodra szerokie, tyłek wielki, ale kształtny. Ubrana była w szorty i obcisłą sportową koszulkę.
- No dobrze - mruknąłem. - Zasady to zasady.
T-shirta ściągnąłem nie wstając od stołu, ale aby pozbyć się dżinsów musiałem się podnieść. Wkrótce zostałem w samych bokserkach. Sportowych, przylegających, więc mało skromnych. Poczułem sie nieco zażenowany, ale tylko do czasu kiedy kobiety zareagowały entuzjastycznie, ciesząc się jak kibic po golu.
Zasiadłem za stołem i zerknąłem w karty. Co teraz?
- Łał, całus - zawołała Agata patrząc na kartę z symbolicznie oddanymi ustami. - Magda, musisz go pocałować!
Znowu zrobiło mi się ciepło. Magda nie powiedziała nic, po prostu pochyliła się w moim kierunku. Nie myśląc wiele pochyliłem się w jej stronę i poczułem na  ustach jej chłodne, miękkie wargi. Nie podejmowałem inicjatywy i ona też pozostała bierna, ale ku jego zdziwieniu ten niewinny pocałunek sprawił, że moja męskość błyskawicznie nabrała twardości. Poniewczasie przypomniałem sobie, że jestem tylko w samych bokserkach. Gdybym teraz wstał...
Na szczęście wszystko zasłaniał stół.
Magda rzuciła kartą dla Maurycego. Ten pozbył się koszuli. Był fantastycznie zbudowany, musiałem to przyznać, pewnie spędza wiele czasu na siłowni. Maurycy zagrał do jego żony.
- Klaps w pupę! - krzyknęła Agata i zaśmiała się.
Agnieszka wypięła pupę opiętą dopasowanymi dżinsami w kierunku Maurycego, a ten bardziej obmacał jej tyłek niż wymierzył klapsa.
Kolejna karta, od Agnieszki do Wojtka. Spodnie.
- No dobrze, skoro tak chcesz moje spodnie, to sama je zdejmij - powiedział Wojtek beztrosko i wstał z krzesła.
Agnieszka udała zawstydzoną, ale posłusznie rozpięła guzik i zamek błyskawiczny. Zaczęła zsuwać spodnie, ale nagle przestała.
- Miały być same spodnie, ale jak uważasz - powiedział Wojtek z szerokim uśmiechem.
Ściągając spodnie, Agnieszka pociągnęła w dół również bieliznę Wojtka. O ile potrafiłem ocenić ze swojego punktu widzenie, były to skąpe "biodrówki". Wojtek nie zamierzał pomagać Agnieszce, która z trudem, powoli, pozbywała Wojtka spodni tak, żeby slipy zostały na swoim miejscu. Kiedy w końcu zsunęła je z jego tyłka, majtki obsunęły się na tyle, że wylgnęły spod nich czarne loki. Slipy nie pozostawiały wiele wyobraźni. Zasłaniały podłużny kształt, zaskakująco długi, wygięty do boku, kończący się w okolicy biodra.
Agnieszka, czerwona jak burak, podciągnęła slipy Wojtka do góry, a ten sam pozbył się spodni do końca.
Ach, czemu nie wpadłem na ten sam pomysł? Wizja Agaty ściągającej mi spodnie... pozwoliłbym jej pójść na całość...!
Wojtek sięgnął do swoich kart - Agata miała pozbyć się koszulki.
Zrobiła to bez wahania, jakby niecierpliwie oczekując dalszego ciągu. Zerknąłem na jej biust opięty zgrabnie lekkim biustonoszem. Zapowiadał się bardzo... kształtnie.
- Żarty się skończyły moi drodzy - powiedziała Agata nie zwracając uwagi na to, że większość mężczyzn przy stole gapi się na jej biust. - Kolejna runda!
- Co nas teraz czeka? - zapytałem kiedy rozdawała.
- Będzie goło i wesoło - mrugnęła do mnie. Spojrzała w swoje karty i znowu bez wahania wybrała jedną z nich. Rzuciła na stół. No nie, bokserki...
Pochyleni nad stołem zawyli z uciechy. I co teraz?
- Poddajesz się? - zapytała go z uroczym uśmiechem Agata.
Zaczerwieniłem się jak burak. Wstałem od stołu i bez słowa zwróciłem się w kierunku Agaty. Ta nie celebrowała chwili, bez ceregieli chwyciła gumkę majtek i pociągnęła w dół. Mój członek, wpół drogi do wzwodu, wypsnął uwolniony z bawełnianego uścisku. Agata usatysfakcjonowana patrzyła na niego, kołyszącego się kilka centymetrów od jej twarzy.
Publiczność szalała, klaskała i śmiała się, wznosiła okrzyki. Poczułem na pośladkach klaps od Magdy, która śmiała się i wołała "łał!". Moja żona ukryła twarz w dłoniach. Była zawstydzona równie jak ja, zaczerwieniona, ale spoglądała na całą scenę przez palce i śmiała się do rozpuku.
Miałem wrażenie, że te wszystkie śmiechy były nieco zbyt nerwowe. Atmosfera, mimo że pozornie luźna, zrobiła się dziwnie napięta.
Usiadłem odcinając publikę od widoku moich klejnotów i sięgnąłem po karty. Chwilę je przeglądałem, w końcu wybrałem jedną z nich.
- Co to oznacza? - zapytała Agnieszka patrząc na enigmatyczny piktogram.
- Ni mniej ni więcej to, że moja żonka ma twojemu mężusiowi pokazać cipkę - powiedział Wojtek. - Tylko czy zrobi to przy nas...?
Magda beztrosko wzięła do ręki swojego smartfona.
- Masz snapchata? - zapytała mnie. Potwierdziłem, ręka sama sięgnęła po leżący na stole telefon.
Magda wyszła z pokoju.
- I co teraz, przyśle mu... - zaczęła Agnieszka, ale przerwał jej wibrujący sygnał telefonu. Drżącymi rękoma odblokowałem ekran. Wiadomość od Magdy. Zdjęcie pokazywało ją stojącą przed lustrem, ubraną tak jak była tu przed chwilą, w letnią, krótką sukienkę. Zdjęcie zniknęło po kilkunastu sekundach. Chwilę później przyszła kolejna wiadomość.
- Hej, my też chcemy zobaczyć! - krzyknęła Agata i przytuliła się do mnie podglądając na ekran. Agnieszka podeszła z drugiej strony, Maurycy i Wojtek patrzyli zza jego pleców.
Otworzyłem drugą wiadomość. Magda stojąca tyłem do lustra, w rozkroku, jedną ręką podnosząc rąbek sukienki, odsłaniając część pośladka. Zanim zdążyłem się napatrzeć zniknęła, ale przyszła kolejna: dalej od tyłu, sukienka zadarta tak, że widać było całą pupę! Nie kłamała - nie miała majteczek. Kolejna wiadomość: sukienka leży obok całkiem nagiej Magdy, nadal odwróconej tyłem. Mimo swych lat, miała cudowną figurę! Drążącymi palcami przeszedłem dalej: Magda stoi na wprost lustra, ale zasłania cipkę (udanie) i piersi (tylko częściowo). Ma śliczne, małe piersi, zakończone ostrymi, dużymi sutkami. Następne: zbliżenie obejmuje tylko dolną część ciała. Uda złączone, drobne palce o krwistoczerwonych paznokciach zasłaniają najciekawsze rejony. Kolejne: ręka wycofuje się z tych rejonów, pod spodem pokazują się ciemne loczki. Kolejna - ręki już nie widać, tylko czarny trójkącik włosów, obramowany nawiasem bioder. Wszyscy gapili się w ekran z zapartym tchem, bez słowa. Boski widok zniknął po kilkunastu sekundach. Nie było dalszych wiadomości.
- Uuu... nieźle... - mruknął Maurycy.
Wszyscy bez słowa wrócili na miejsca.
Odłożyłem telefon, ale ten bzyknął ponownie. Szybko odtworzyłem wiadomość. Zbliżenie obejmowało cipkę w pełnej okazałości, ze wszystkimi szczegółami. Pośrodku burzy czarnych włosów widniały brązowe, pofalowane wargi a pomiędzy nimi różowa dziurka. Obraz pokazał się tylko na kilka sekund, bardzo szybko znikł. Był jednak tak szokujący, że czułem jakby wypalił mi się na siatkówce, przymknąłem oczy i dalej go widziałem...
Nagle dotarło do mnie, że jestem jedynym nagusem w towarzystwie, w dodatku z pełnym wzwodem. Na szczęście byłem zasłonięty przez stół.
Magda, ku mojej rozpaczy, wróciła grzecznie ubrana. Pocieszał mnie jedynie fakt, że teraz już wiedziałem, że jej garderoba składała się wyłącznie z jednej sztuki odzieży.
Siadając, pochyliła się i zerknęła ponad krawędzią stołu na moje krocze.
- Ho ho, widzę, że się spisałam - skomentowała moje stwardniałe przyrodzenie. - Zobacz Agata, niezła jestem!
Agata też pochyliła się w moim kierunku i pokiwała z uznaniem głową.
- Uff... - odparłem, bo to jedyne co mi do głowy przyszło. Czuł że płoną moje policzki... i kutas.
Magda jakby nigdy nic sięgnęła po swoje karteczki. Rzuciła jedną z nich. Maurycy pozbył się spodni i natychmiast zagrał kolejną kartę, do Agnieszki.
- Że niby co mam zrobić, zdjąć biustonosz?
- Jeśli chcesz, zrobię to za ciebie - niewinnie polecił swe usługi Maurycy.
Agnieszka prychnęła. Sama sięgnęła za swoje plecy. Nadal miała na sobie bluzkę, ale była odpięta prawie do pępka. Czy pokaże wszystkim swój piękny biust? Rozpięła stanik przez materiał bluzki i zgrabnie go wyciągnęła po czym rzuciła do Maurycego. Jej piersi zatańczyły pod na wpół rozpiętą bluzką. Białe półkule piersi były do połowy odsłonięte. Pod materiałem zarysowały się stwardniałe sutki. Ciemniejsza skóra brodawek to pojawiała się, to znikała, w takt ruchów Agnieszki. Nie odsłoniła piersi całkowicie, ale niewiele brakowało. Nie poznawałem swojej żony.
- Gramy dalej! - powiedziała ochoczo. - Taka karta już była, więc chyba wiem o co chodzi!
Karta miała identyczny symbol jak ta, którą rzucił Magdzie. Zadaniem Wojtka było pokazać swoją fujarę Agnieszce.
- Przy wszystkich, czy na osobności? - zapytał Wojtek spokojnie. Widać było, że jest gotów na każdy scenariusz.
- Może zróbmy to tete-a-tete - zaproponowała Agnieszka patrząc na mnie wyzywająco.
Z jakiegoś powodu spodobała mi się ta wizja.
Towarzystwo bez słowa odprowadziło wzrokiem wychodzącą parę. Agnieszkę, w bluzce rozpiętej prawie do pępka, ledwo obejmującej rozkołyszone piersi, i wyższego o ponad głowę od niej Wojtka, w koszulce i slipkach. Zniknęli w pokoju obok i chociaż było słychać ich głosy, nie było słychać słów.
Strzygłem uszami, ale niewiele słyszałem. Podniesiony głos Agnieszki, jej śmiech, niższy ton głosu Wojtka, potem cisza...
- Ciekawe jak to zrobią, co? - mruknęła Magda i trąciła mnie kolanem pod stołem. - Nie jesteś zazdrosny?
Wzruszyłem ramionami.
- Ciekawe czy mu stanął po tym jak jej pokazał - ciągnęła Magda. - Lubi się obnażać, jak każdy z was. A Agnieszka, jak zareagowała, jak myślisz? Przygląda się z zainteresowaniem, czy pobieżnie, wstydliwie? A może go... dotykała?
W końcu wrócili. Pierwsza szła Agnieszka, zaróżowiona i rozpromieniona. Za nią kroczył Wojtek, w samych slipach. Gdzieś po drodze pozbył się podkoszulka. Musiało mu być bardzo niewygdnie, bo jego chuj był zgięty pod ostrym kątem, jakimś cudem nadal utrzymywany przez skąpe biodrówki. Miało się wrażenie, że wystarczy lekkie poruszenie, żeby jego kutas wyrwał się ku górze.
Agnieszka opadła na krzesło i powachlowała się dłonią, jakby jej było gorąco. Sądząc po rumianych policzkach, musiało tak być.
- Ho, ho, tego się nie spodziewałam! - zawołała. - Wywarło to na mnie... duuuże wrażenie!
Normalnie zapaliłbym się z zazdrości, ale zazdrość zapomniała się gdzieś w seksualnym odurzeniu. Wyobraziłem sobie Agnieszkę nie tylko gapiącą się na wyprężonego członka tuż przed jej twarzą, ale również dotykającą go, badającą palcami, biorącą do buzi...
- Masz za swoje! - głos Wojtka wyrwał mnie z zadumy. Spojrzałem na kartę rzuconą przed Agatę: piktogram symbolizował dolną część bielizny.
- No cóż, zasady to zasady - westchnęła Agata.
Wstała i niespiesznie zaczęła rozwiązywać sznurki szortów. Poluzowała je i ściągnęła spodenki, odsłaniając skąpe figi.
- Dalej, dalej, chodziło o majtki! - zawołał Wojtek.
Naprawdę, ściągnie przy nas bieliznę?
Agaty nie trzeba było poganiać. Wsunęła ręce pod brzeg majteczek i powoli zsuwała je w dół. Siedząc tuż obok niej, miałem znakomitą pozycję obserwatora. Jak zahipnotyzowany gapiłem się na kolejne centymetry odsłanianego łona. Teraz dowiem się, czy Agata jest naprawdę rudowłosa! Jednak wraz z osuwaniem się linii majtek, pokazywała się wyłącznie gładka skóra...
Kiedy figi Agaty dokończyły swoje opadanie, jasne stało się, że prawdziwy kolor jej włosów pozostanie tajemnicą. Cipkę miała całkowicie wolną od wszelkiego owłosienia. Nic nie maskowało najintymniejszych części jej ciała.
A byłoby co maskować, bo cipkę miała wyjątkowo... bujną. Jej wargi sromowe były obfite, przypominały kwitnącą różę. Niestety od razu usiadła, odcinając mnie od boskiego widoku.
Towarzystwo powitało kolejną nagość wybuchem entuzjazmu.
- Przynajmniej nie jestem jedyny bez majtek - powiedziałem, kiedy wiwaty ucichły.
- My, bezmajtkowcy, powinniśmy trzymać się razem - mrugnęła do mnie Agata.
O tak, miałem na to nadzieję!
Agata, zamiast rozdać kolejną porcję karteczek oznajmiła, że w tej rundzie wszyscy muszą pozbyć się ubrań.
- To ja tylko się przyglądam - powiedziałem zadowolony.
- O, nie, chcemy ci się dokładnie przyglądnąć... po prostu przespaceruj się dookoła stołu.
Westchnąłem głośno, ale posłusznie wstałem. Teraz wszyscy gapili się na moje sterczące przyrodzenie. Pomyślałem, że w zasadzie nie mam nic przeciwko, a nawet... podobało mi się to.
Czułem się jak chorąży na olimpiadzie paradując tak ze wzwodem dookoła stołu. Z zadowoleniem stwierdziłem, że Magda i Agata nie spuszczają mnie z oczu... a właściwie, nie spuszczają GO z oczu. Kiedy przechodziłem obok żony, która wydawała się być zachwycona, ta chwyciła mnie za dłoń i pociągnęła ku sobie. Pochyliłem się i pocałowałem jej rozchylone wargi. Poczułem jednocześnie jej język splatający się z moim, oraz... jej rękę na swoim kutasie. Pocałunek był krótki, odepchnęła mnie, ale i tak byłem jej wdzięczny. Zrozumiałem ją. Mówiła: "wszystko w porządku, kontynuujmy".
Wróciłem na miejsce i spojrzałem z wyczekiwaniem na Magdę. Wstała od stołu.
- Pomożesz mi? - zapytała go trzepocząc rzęsami.
Nie musiała powtarzać dwa razy. Stanął obok niej, ale zawahał się.
- Ale... jak to się ściąga?
- Przez głowę, baranku - zawołała moja żona ze śmiechem.
Pochyliłem się i wsunąłem ręce pod sukienkę. Moje dłonie dotknęły jej ud i zaczęły sunąć w górę, gładząc skórę i zadzierając materiał. Dotarłem do bioder, i cały czas czując pod palcami jej ciepłą, gładką skórę, zadzierałem sukienkę coraz wyżej. Gdzieś w okolicy biustu musiałem chwycić materiał i pociągnąć do góry. Marta posłusznie wystawiła ręce do góry i sukienka gładko zeszła. Staliśmy naprzeciw siebie, nadzy. Z jakiegoś powodu nie patrzyłem na jej cycki, ani niżej, ale prosto w jej czarne, uśmiechnięte, figlarne oczy. Była dużo niższa ode mnie. Wspięła się na palce i pocałowała mnie krótko w usta. Na moment poczułem jej nagie ciało napierające na moje, drobne piersi poniżej własnych i dotyk jej brzucha na mojej skamieniałej męskości.
- Dzięki za pomoc - mruknęła kocio.
Uff, ależ to mi się podobało! Spojrzałem przez stół na Agnieszkę. Siedziała uśmiechnięta, mrugnęła do mnie. Dziwne że była taka spokojna, zaraz sama będzie pozbywała się ubrań!
- A kto pomoże mi? - zapytał Maurycy, któremu zostały tylko obcisłe bokserki. Jemu też udzielała się atmosfera, na czarny materiał bielizny napierał nabrzmiały kształt.
- Ja, ja, ja pomogę! - zawołała energicznie Agnieszka. Moja żona rozkręcała się z minuty na minutę.
Maurycy wstał, Agnieszka przysunęła do niego krzesło, usiadła na nim w szerokim rozkroku i chwyciła Maurycego za tyłek, zmuszając żeby zbliżył się do niej tak, że kolanami dotykał brzegu siedziska, a wystającym przodem bokserek prawie opierał się o jej piersi. Kiedy bliżej już nie mógł być, zaczęła go bezpruderyjnie obmacywać po umięśnionych udach i twardych pośladkach. W końcu chwyciła za szeroką gumkę bokserek i pociągnęła w dół. Opuszczała je powoli, najpierw z tyłu, odsłaniając bladą skórę pośladków pod którą tańczyły wyćwiczone mięśnie, potem z przodu, centymetr po centymetrze odsłaniając podbrzusze Maurycego. W pewnym momencie zatrzymała się.
- Jesteś wydepilowany! - krzyknęła i pociągnęła śmiało dalej. Członek Maurycego wygiął się do boku, nadal trzymany w ryzach przez obcisłe majtki. Agnieszka doszła w końcu do momemtu, gdzie spod gumy ukazał się biały kształt nasady kutasa Maurycego.
- O matko - wymamrotała, ale nie przestawała opuszczać majtek.
Centymetr po centymetrze ukazywał się jej biały wąż, strzegący dwóch kuli jąder pozostających na razie w cieniu. Była bardzo blisko Maurycego, patrząc na jego wyłaniającego się kutasa z odległości kilku, może kilkunastu centymetrów. W końcu opuściła majtki na tyle nisko, że chuj wyswobodził się i zasprężynował. Nie imponował może długością, ale był za to gruby, nabrzmiały, sękaty, naznaczony błękitnymi żyłami. Agnieszka gapiła się na niego przez chwilę. Spężynował tuż przy jej ciele, podstawę miał na wysokości jej piersi a żołądź balansował blisko brody. Agnieszka odepchnęła go w końcu.
- Zdaje się, że teraz ja - powiedziała nad wyraz spokojnym głosem. Wstała od stołu - Maurycy górę, Wojtek dół? Może tak być?
Maurycy powoli zaczął rozpinać guziki bluzki. Dzięki temu, że bluzka była obcisła, to pomimo głębokiego dekoltu nadal trzymała imponujący biust Agnieszki w ryzach. Guzików nie było wiele. Jeden - dekolt powiększył się, boskie półkule były już widoczne z boku, ciemne brodawki wyglądnęły spod materiału, nabrzmiałe sutki wciąż były zasłonięte, ale wyraźnie rysowały się pod materiałem. Drugi - odsłania już brzuch. Trzeci, bluzka ustępuje. Maurycy niespiesznym ruchem najpierw rozchyla poły bluzki i gapi się na cudne kształty. W końcu, ponaglany przez Wojtka, zsuwa bluzkę z ramion Agnieszki. Wszyscy w milczeniu obserwują, Wojtek sapiąc z napięcia, jak bluzka opada, pokazując całe piękno oswobodzonych piersi. Agnieszka była słusznie dumna ze swojego biustu. Był duży, pełny i mimo lat sprężysty, z zadartymi ku górze brodawkami. Maurycy, jak zahipnotyzowany, unosi ręce chcąc uchwycić piękne półkule, ale Agnieszka nie daje mu szansy, tylko odwraca się w kierunku Wojtka.
Podpiera się rękami pod boki i przez chwilę pozuje Wojtkowi, który gapi się na jej piersi jak sroka w gnat. Bez słowa opada na kolana i sięga do jej spodni. W przeciwieństwie do Maurycego nie celebruje rozbierania. Szybkimi, zdecydowanymi, ale nie gwałtownymi ruchami rozpina guziki spodni i zsuwa je z tyłka Agnieszki, ciągnie w dół i zdejmuje całkowicie. Agnieszka nosi czarne koronkowe stringi. Z nimi też się nie ceregieli, opuszcza je do kolan i zapatruje w odsłoniętą cipkę. Agnieszka ma na niej krótko przycięte blond włoski. Taką fryzurę oboje lubimy - odrobina włosków nie zasłania cipki.
- Podoba się? - mruknęła Agnieszka i przysunęła się do niego bliżej. Była jak tygrysica, podobało mi się to! Chwyciła Wojtka za czuprynę i zmusiła żeby spojrzał na nią z dołu. Popatrzyła na niego znad szczytów swoich cudownych cycków.
Wojtek był gorącej krwi, chwycił ją za dupcię, przyciągnął do siebie i zaczął całować po brzuchu.
- Hola, hola! - zawołała Agata. - Ręce przy sobie! Trzymaj się reguł. Teraz twoja kolej na rozbieranko.
Wojtek niechętnie puścił Agnieszkę, która nagusieńka usiadła spokojnie na krześle i skromnie założyła nogę na nogę.
- Pomóżmy sobie nawzajem - zaproponował Wojtek Agacie, która chętnie na to przystała. Stanęli naprzeciw siebie, ona w samym biustonoszu, on w majtkach, które ewidentnie bardzo go uciskały. Przytulili się do siebie. Ona sięgnęła do jego tyłka i ściągnęła z niego majtki, on rozpiął jej biustonosz. Wtedy odsunęli się, a ona dokończyła dzieła z przodu. Jego członek wyskoczył z majtek jak z procy. Daleko mu było do grubości Maurycowego kafara, ale w długości... sięgał Wojtkowi co najmniej do pępka. Jej biustonosz gładko zsunął się z jej ramion odsłaniając piersi niemałe, wielkości pomarańczy, ale kształtne, zaokrąglone i różowe, z bardzo jasnymi, nabrzmiałymi obwódkami dookoła brodawek.
Agata nago wyglądała dużo lepiej, niż kiedy jej urocze intymności były zasłonięte ubraniami. Wtedy przyciągała uwagę głównie swoim wzrostem, szerokimi biodrami, brzuszkiem. Nago okazywało się, że jej uda były grube, ale kształtne, szerokie pośladki gładkie, talia wąska, brzuszek proporcjonalny, piersi urocze, a cipka... nadzwyczaj interesująca. Dodając do tego burzę rudych loków, równe białe zęby, cerę pozbawioną niedoskonałości... była ideałem.
Już sam nie wiedziałem która z kobiet podobała mu się bardziej. Marta siedząca skromnie po mojej lewej stronie nieustannie przyciągała mój wzrok. Teraz mógłem podziwiać tylko jej drobne, ale interesujące piersi, zakończone  nabrzmiałymi, niewielkimi brodawkami. W pamięci wciąż miałem zdjęcia, które mi przysłała: idealny rys bioder, tyłek jak marzenie... i ta jedna migawka na jej najintymniejsze szczegóły... Nie mogłem o tym przestać myśleć.
- Jeśli wszyscy gotowi są na następną rundę naszej gry, proponuję przejść do salonu. Będzie nam tam wygodniej - powiedział Maurycy.
Następna runda. Co teraz? Tabu nagości już przełamali, intymnego dotyku w zasadzie już też. Dobitnie świadczyła o tym dłoń Wojtka najpierw na biodrze a potem na tyłku Agnieszki, którą widziałem idąc za nimi do salonu. W tej chwili, otumaniony żądzą, ta ręka nie tylko mi nie przeszkadzała - podniecało mnie, że tam jest.

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Podniecające, wciągające, przyjemne. ☺️😁

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Lubię takie zabawowe klimaty. Jedno z fajniejszych, które tu ostatnio czytałem. Do tego inspirujące, idealny scenariusz na spotkanie w gronie dobrych znajomych. Gdzieś mam karcianke "Arkana miłości" w którą chętnie bym zagrał w 2 lub 3 pary.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.