Fetysz - Dyskusje Tematyczne - Cuckold Forum Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Nie znalazłem podobnego tematu. Jeśli przegapiłem, to przepraszam.

Kwestia fetyszu jest często pomijana we wszelkiej maści dyskusjach okołoseksualnych. Fetyszyści są traktowani jak banda oszołomów (często słusznie), a samo zjawisko dość po macoszemu.

Chciałbym pominąć w tym temacie taki ściśle ortodoksyjny fetyszyzm, a skupić się bardziej na różnych małych fetyszach, które siedzą w głowie większości z nas.

W dawnych dyskusjach z kobietami zauważyłem pewien niesmak z ich strony na sam fakt, że kogoś kręcą pończochy, szpilki, czy gorsety. A jednak wydaje mi się, że same chętnie korzystają z tych fetyszy, używając ich jak narzędzi. Nierzadko do delikatnej manipulacji partnerem. 

Osobiście poosiadam kilka fetyszy. @Dragonfly o nich wie i nie waha się z nich korzystać.  Ma nawet 3 pary szpilek wyłącznie do zabaw łóżkowych (czwarta para już zamówiona :) ), bo wie, że na ich widok miękną mi kolana.

A więc: co myślicie o tym zjawisku, co Was kręci, czy korzystacie, czy może się wstydzicie..?

  • Lubię 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Co ciekawe, moje fetysze są praktycznie w całości niezwiązane z przedmiotami czy elementami garderoby (zastanawiam się, czy właśnie nie jest tak często w przypadku kobiet, hmm?). Moje są cholernie cielesne. Najlepiej czuję się z partnerami, przy których nie muszę się  owych fetyszy wstydzić.

 

Lula.

  • Lubię 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wszystko jest dla ludzi.

Ja siebie nie nazwię fetyszystą, ale podobnie jak Lulę, niektóre akty czy części ciała potrafią wpłynąć na mnie pobudzająco, ale jednocześnie nie są potrzebne do osiągnięcia rozkoszy i wcale jakoś za nimi nie wypatruję.

 

Ciekawe czy do fetyszy można też dodać np lubość dominacji, poczucia władzy, kierowania kimś? I odwrotnie, tj chęć oddania się?

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
10 minut temu, Sailor&Lula pisze:

Co ciekawe, moje fetysze są praktycznie w całości niezwiązane z przedmiotami czy elementami garderoby (zastanawiam się, czy właśnie nie jest tak często w przypadku kobiet, hmm?). Moje są cholernie cielesne. Najlepiej czuję się z partnerami, przy których nie muszę się  owych fetyszy wstydzić.

 

Lula.

moje też są cielesne, nie są obowiązkowe... jednak są ogromnym doznaniem estetycznym , nie sprawiają, że miękną mi nogi lecz wtedy lubię patrzeć, po prostu patrzeć... bardzo lubię

 

noszszsz lubię lekką krzywiznę nóg.... fetysz to czy jeszcze nie? :D

  • Lubię 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Teraz, Inżynier pisze:

niektóre akty czy części ciała potrafią wpłynąć na mnie pobudzająco, ale jednocześnie nie są potrzebne do osiągnięcia rozkoszy i wcale jakoś za nimi nie wypatruję.

Czy raczej czynności związane z pewnymi częściami ciała. Po prostu powodują u mnie większy odlot.

 

1 minutę temu, Inżynier pisze:

Ciekawe czy do fetyszy można też dodać np lubość dominacji, poczucia władzy, kierowania kimś? I odwrotnie, tj chęć oddania się?

To jest już chyba bardzo ogólna preferencja. Jako fetysze wyszczególniłabym już raczej te czynności, które pozwalają mi się pełniej napawać ową lubością do bycia zdominowaną. Są taką wisienką na torcie.

 

Lula.

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Lustra, od zawsze... Nie same w sobie, ale z moim i kochanka udziałem. Czasem mam wrażenie że lustra zdejmują wszelkie maski...  Uzewnetrzniają to czego w spojrzeniu zwyczajnym nie widać... 

 

Lubię widzieć sam akt, ale bardziej mnie kręcą wzajemne spojrzenia które tam lądują... Te ulegle i te dominujące...  

 

Pięknie się w lustrze odbije zgranie w zaufaniu, bardzo rozjaśnia się moim zdaniem obsesja czy strach. 

Jesli czegoś nie jestem pewna patrząc drugiemu człowiekowi w oczy to za pewne lustro mi to obnaży... 

 

I ze wszystkich fetyszy które mogłabym wymienić, to ten jeden jest niezmienny od wielu lat... 1..2...3...yyy...od 18 lat dokładnie... 

 

 

  • Lubię 6
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Moim fetyszem jest bodystocking.

Uwielbiam je i mam już nawet nie wiem ile sztuk. I kiedy zobaczę jakiś nowy wzór, który mi się podoba, to ogromnie ciężko mi się pohamować, by natychmiast nie kupić. 

Czuję podniecenie już w momencie jego zakładania. :redevil:

A jak całości dopełniają piękne buty to już całkiem się rozpływam. 😛

Całkowita golizna kobiety, choć potrafię docenić piękne ciało, to raczej pod kątem estetycznym niż erotycznym, kompletnie mnie nie podnieca.

 

W dniu ‎12‎.‎11‎.‎2018 o 14:22, skrzat pisze:

W dawnych dyskusjach z kobietami zauważyłem pewien niesmak z ich strony na sam fakt, że kogoś kręcą pończochy, szpilki, czy gorsety.

Nie czuję niesmaku, jednak kiedy mężczyzna WYMAGA ode mnie konkretnego stroju do łóżka to natychmiast rodzi się we mnie bunt i przekora. ;)

 

Bardzo lubię też, jak Aine, lustra. Może nie jest to aż fetysz, ale działa to na mnie stymulująco

 

Lubię też pewne zachowania, kręcą mnie bardziej niż inne. Tych jednak nie zdradzę. 😛

 

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
16 godzin temu, Zouza pisze:

 

Lubię też pewne zachowania, kręcą mnie bardziej niż inne. Tych jednak nie zdradzę. 😛

Ja też swoich nie :D . I nie dlatego, że się ich wstydzę, o czym wspominał @skrzat. One są "dla wybrańców", w dość zaawansowany sposób wchodzą w moją intymność. Pewnie z tego powodu właśnie tak mocno mnie kręcą...

 

Lula.

 

 

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
19 godzin temu, Zouza pisze:

Lubię też pewne zachowania, kręcą mnie bardziej niż inne. Tych jednak nie zdradzę. 😛

 

2 godziny temu, Sailor&Lula pisze:

Ja też swoich nie :D . I nie dlatego, że się ich wstydzę, o czym wspominał @skrzat. One są "dla wybrańców", w dość zaawansowany sposób wchodzą w moją intymność. Pewnie z tego powodu właśnie tak mocno mnie kręcą...

 

Lula.

 

 

No to ja się do Was przyłącze, są takie fetyszowe zakamarki o których się nie mówi głośno, w moim wypadku dlatego, bo bardziej niż chwalenie się publiczne interesuje mnie kto je odkryje bez podpowiedzi... 

 

I tak mi się przypomniało, że męski szept jest moim fetyszem, ale już mi to tak ewoluowało, że standardowe sprośne słówka to za mało... Szept przeznaczony tylko dla mnie, przemyślany...

 

Jest moim fetyszem ten perfekcyjnie indywidualny szept , teraz to on rządzi wraz z lustrami...spojrzeniami...

 

 

 

I tak sobie myślę, że kolejnym fetyszem który mi się dopiero rysuje w głowie, jest masochizm oczekiwania ... 

 

 

  • Lubię 5
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Godzinę temu, Aine pisze:

masochizm oczekiwania ... 

 

nazywam go udręką niedoczekania :) też lubię się w tym taplać i nużać... kiedyś tak bardzo mi to uczucie obce i niepotrzebne było... ale że fetysz? nie.... piękne doznanie

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.