Stres w naszym życiu - Zdrowie & Wygląd - Cuckold Skocz do zawartości
Pan Małże

Stres w naszym życiu

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich

 

Stres.

Mała a wielka cholera.

Oczywiście bywa pomocny, ale wiemy że potrafi niszczyć życie a nawet zabić

 

Chciałbym zapytać Was jak sobie z nim radzicie

Nie chodzi mi o chwilowe akcje, zapomnienie, seks, alkohol itp

Nie pytam też jak wplyw jego na seks bo temat taki już był.

Pytam jak sobie radzicie by nie zatruwał Wam życia.

Pytam tak bardzo bardzo serio bez względu na źródło jego pochodzenia

Pozdrawiam

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Przede wszystkim staram się unikać stresujących sytuacji i środowisk. Kopnąłem w dupę ludzi toksycznych, takich z którymi się często kłóciłem i źle czułem w ich towarzystwie. Po drugie zrezygnowałem z miejsc (także a może głównie internetowych) gdzie też zaczynałem się czuć niefajnie. Zrezygnowałem z prowadzenia większych dyskusji w necie. Przyjąłem zasadę że jeżeli coś mi nie pasuje to pakuję mandżur i idę stamtąd - no chyba że faktycznie "jestem u siebie" a pojedyncza osoba przegina itd - nie mylić więc ze spolegliwością bo taki dalej nie jestem. Częściej jednak odpuszczam. Usunąłem z Facebooka osoby które mnie zwyczajnie denerwowały (tekstami, głupotą, poglądami, komentarzami). Usiadłem i przewartościowałem priorytety. Efekt: spokojniejsza głową, więcej czasu dla siebie i rodziny, mniej stresu, brak siwych włosów.

  • Lubię 10

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wychodzę z założenia, że gdyby nie stres to ludzie do tej pory siedzieliby na drzewach.

 

Można minimalizować sytuacje stresowe, można się zaszywać na bezludziu, można odcinać i eliminować ludzi ze swojego życia niczym odcinanie kuponów - ale czy to na pewno jest minimalizowanie takich sytuacji? Czy zwyczajny brak umiejetność radzenia sobie z sytuacjami stresującymi?

 

Co mni stresuje? Sytuacje na które mam bezpośredni wpływ, a wychodzi odwrotnie do chęci czy umiejętności.

 

Z całą reszta stresów staram się radzić aczkolwiek bywa i tak, że tylko na staraniu sie kończy...

 

Moim najlepszym sposobem jest stosowanie zasady „wdupiemania” dotyczy to większości obszarów z życia, tak zwyczajnie jak coś nie „pójdzie” to robię „jamnika” kładę łaskę i podchodzę raz jeszcze, często na chłodno bez emocji.

 

Kolor „zielony” i wszystkie jego pochodne - również te naturalne działają kojąco i uspokajająco, ale nie za często max raz na miesiąc może dwa. Fajny przyjemny reset wprost odwrotny do alkoholu, który działa tylko „miejscowo” i na czas jego spożycia.

  • Lubię 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Można minimalizować sytuacje stresowe, można się zaszywać na bezludziu, można odcinać i eliminować ludzi ze swojego życia niczym odcinanie kuponów - ale czy to na pewno jest minimalizowanie takich sytuacji? Czy zwyczajny brak umiejetność radzenia sobie z sytuacjami stresującymi?

Oczywiście, że jest to minimalizowanie takich sytuacji. Umiejętność radzenia sobie ze stresem, mamwdupizm i wyjebanizm o których piszesz to rzeczy ważne i osobiście uważam, że je posiadam. Po co jednak mam się bić z tym w środowisku które stres w jakiś sposób powoduje gdy mogę je kopnąć w dupę i spędzić czas z rodziną, pójść poćwiczyć czy zwyczajnie zająć się czymś innym. Szkoda mi czasu i życia na pewnych ludzi, miejsca, sytuacje nawet jeżeli potrafię sobie radzić ze stresem jakie wywołują. Po co, w imię czego ? Z wiecznej walki i chęci udowodniania komuś czegoś już wyrosłem i faktycznie czuję się dzięki temu spokojniejszym człowiekiem,

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Oczywiście, że jest to minimalizowanie takich sytuacji. Umiejętność radzenia sobie ze stresem, mamwdupizm i wyjebanizm o których piszesz to rzeczy ważne i osobiście uważam, że je posiadam. Po co jednak mam się bić z tym w środowisku które stres w jakiś sposób powoduje gdy mogę je kopnąć w dupę i spędzić czas z rodziną, pójść poćwiczyć czy zwyczajnie zająć się czymś innym. Szkoda mi czasu i życia na pewnych ludzi, miejsca, sytuacje nawet jeżeli potrafię sobie radzić ze stresem jakie wywołują. Po co, w imię czego ? Z wiecznej walki i chęci udowodniania komuś czegoś już wyrosłem i faktycznie czuję się dzięki temu spokojniejszym człowiekiem,

Zupełnie niepotrzebnie odebrałeś to personalnie, nie była to odpowiedz na Twój post, tylko zwykła subiektywna mysl z pytaniem na końcu. Całkowicie zgadzam się z Tobą dlatego kliknąłem „lubie to” :)

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zupełnie niepotrzebnie odebrałeś to personalnie, nie była to odpowiedz na Twój post, tylko zwykła subiektywna mysl z pytaniem na końcu. Całkowicie zgadzam się z Tobą dlatego kliknąłem „lubie to” :)

Nie odebrałem tego personalnie. Luźno ;)

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Stres - najlepszym wyjściem jest nauczyć się działać w sytuacjach stresowych. Nie da się go uniknąć, chyba że zamkniemy się w klatce z dala od czynników zewnętrznych. Stres czasem mnie mobilizuje do dzialania, a czasem unieruchamia. Nie obgryzam jednak paznokci, nie panikuje, nie placzę, a jednym z objawów, który dotyczy stresu u mnie to śmiech :) och potrafi mi dokuczyć gdy jest całkiem niewskazany, a moja buzia śmieje się jak mysz ciesząca się na widok sera ;). W sytuacjach kiedy wiem, że czeka mnie cos stresujacego przygotowuje sobie relaksacyjną kąpiel wraz z mini SPA w domowym zaciszu, spacer, rozmawiam z dobrymi duszami, nastawiam się pozytywnie myślą "co nas nie zabije to wzmocni", wpierdzielam czekoladę, której lepiej żebym nie miała pod ręką w zbyt dużej ilości :)

  • Lubię 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Stres - najlepszym wyjściem jest nauczyć się działać w sytuacjach stresowych. Nie da się go uniknąć, chyba że zamkniemy się w klatce z dala od czynników zewnętrznych. Stres czasem mnie mobilizuje do dzialania, a czasem unieruchamia. Nie obgryzam jednak paznokci, nie panikuje, nie placzę, a jednym z objawów, który dotyczy stresu u mnie to śmiech :) och potrafi mi dokuczyć gdy jest całkiem niewskazany, a moja buzia śmieje się jak mysz ciesząca się na widok sera ;). W sytuacjach kiedy wiem, że czeka mnie cos stresujacego przygotowuje sobie relaksacyjną kąpiel wraz z mini SPA w domowym zaciszu, spacer, rozmawiam z dobrymi duszami, nastawiam się pozytywnie myślą "co nas nie zabije to wzmocni", wpierdzielam czekoladę, której lepiej żebym nie miała pod ręką w zbyt dużej ilości :)

Kąpiesz się codziennie, czasem nawet dwa razy dziennie, czekoladę jesz również codziennie...

wychodzi na to, że to ja jestem generatorem Twoich stresów... egh :/ :P Hahaha :D

 

Ps. Sorry za OT :)

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kąpiesz się codziennie, czasem nawet dwa razy dziennie, czekoladę jesz również codziennie...

wychodzi na to, że to ja jestem generatorem Twoich stresów... egh :/ :P Hahaha :D

Ps. Sorry za OT :)

Och w końcu się zorientowałeś, kupę lat minęło, tyle aluzji i doszło...;)

 

Kąpiel a kąpiel to duża różnica ;) - ehh faceci... :)

  • Lubię 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wg mnie nie ma złotego środka na całkowite wyeliminowanie stresu, można to jedynie zminimalizować/unikac go tak jak piszą koledzy i koleżanki wyżej.

Jak sb z tym cholerstwem radzić? Hmmmmm...

Każdy ma swój sposób.

Ja muszę się z nim zmierzyć jeśli sytuacja tego wymaga, zaś jeśli mam na to wpływ to unikam. A jeśli stres/nerwy biorą górę to mi święty Boże nie pomoże.

W napięciu jestem w stanie posprzątać cały dom... zrobic rzeczy za które normalnie bym sie nie wziela :)

Wyjść gdzieś do przyjaciół, napić się drinka z nimi bądź z mezem w ciszy i spokoju i zostawić ten ferment za sobą.

Kiedyś zamykalam się w pokoju zakladałam słuchawki na uszy przymykałam oczy i mialam wyjebando. Zresztą do tej pory uciekam do muzyki.

 

/Ona

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.