Skocz do zawartości
brudny smok

K jak kastracja

Rekomendowane odpowiedzi

Magda Gawer i jej propaganda.

 

 

 

Cześć. Mam na imię Magda i jestem dziś szczęśliwą mężatką, posiadaczką dorodnego syna i męża eunucha. Tak, mąż jest wytrzebiony jak należy, a ja jestem

fascynatką ogólnie pojętej kastracji i członkinią nieformalnego narazie klubu praktyków tematu, że się tak wyrażę, ha ! Mamy nadzieję na powstanie dużego ruchu bo jest wielkie zainteresowanie tematem, nie wspominając o racjonalnych przesłankach. Gorąco polecam wszystkim naszą stronę oraz forum dyskusyjne na którym udzielane są fachowe porady, wymiana doświadczeń oraz można nawiązać kontakty w celu pełnej realizacji. Mogę się pochwalić, że od roku sama dokonuję odpowiednich zabiegów i mam już na koncie czternastu eunuchów, i jestem z tego bardzo dumna i szczęśliwa. Każdego z nich oznaczam wypaloną specjalnym metalowym znacznikiem literką M jak Magda albo jak Miłość, hihi. Jak kto woli, ha !

Jak do tego doszło ? To długa historia, a ja nie chcę przynudzać, opowiem więc Wam w skrócie o tym co ma związek z ... tematem, ha !

Zapamiętałam jedno zdarzenie z dzieciństwa. Kiedy miałam trzynaście lat spędzałam wakacje u ciotki na wsi. Ciotka miała córkę w moim wieku i ośmioletniego syna. Słabo się znałam z kuzynostwem, bo tylko ze specjalnych okazji, gdyż mieszkali dosyć daleko. Okazjami były chrzciny i wesela w rodzinie, poprostu epizodyczne spotkania. Tamtego roku ciotka jednak nalegała i namówiła matkę aby mnie do nich posłała na wakacje. Byłam wściekła na początku, ale matka się uparła i w końcu z żalem pojechałam tam na cały lipiec. Wcale

nie było tak źle i nudno, no i pierwszy raz spotkałam się tam z... kastracją. Pewnego dnia wujek z felczerem kastrowali knurki, a my - tzn. ja z kuzynką i kuzynem podglądaliśmy z ukrycia. Strasznie mnie to ciekawiło. Kuzynka już widziała kilka razy, a i kuzyn, którego nazywałyśmy szczoszek też raz oglądał. Kuzynka opowiadała mi wszystko, i wspomniała, że kuzyn się popłakał wtedy, że tym knurkom obcinają jajeczka. Uśmiałyśmy się obie. Widziałam co robili wuj z felczerem, ale było za daleko, żeby dostrzec szczegóły dokładnie. Chciałam zobaczyć z bliska, ale wiedziałam, że wuj by nie pozwolił. Potem przez kilka dni

straszyłyśmy szczoszka, że jak będzie niegrzeczny to też utniemy mu jajeczka. Cośmy się naśmiały wtedy, aż do płaczu. Normalnie żeśmy się zaśmiewały do łez z tego obcinania jajek. Nie wiem dlaczego, ale tak było... Któregoś dnia zaczęłyśmy rozmowę z kuzynką o kastrowaniu i jakoś tak nas nagrało, że postanowiłyśmy wykastrować szczoszka. Kuzynka przyprowadziła go do stodoły, gdzie ja czekałam ze sznurkami. Szamotał się, ale we dwie żeśmy mu spokojnie dały radę i już tylko płakał i prosił. Ściągnęłam mu spodenki i majtki, a kuzynka przyniosła nożyczki,

jodynę i gumkę. Czułam dziwne ciepło w podbrzuszu i byłam strasznie podekscytowana, kuzynka pewnie tak samo. Głos jej drżał i trzęsły się ręce jak zakładała kuzynowi gumkę nad jajeczkami. Musiałam mu wetknąć szmatę do buzi bo za głośny był. Jednak żadna z nas nie zdecydowała się na obcięcie wtedy, chociaż obie przykładałyśmy nożyczki i wystarczyło tylko ciachnąć, i już !

Każda z nas robiła to po kilka razy, aż szczoszek nam się ...posikał, no i dałyśmy mu spokój. Kuzynka powiedziała mu, że to tylko ostrzeżenie, a jak piśnie słówko to obetniemy mu nie tylko jajeczka, ale i ptaszka. Zastanawiałam się jakby to było... jajka i ptaszek, ha ! Po latach wspominałam to z lekkim wstydem do momentu rozmowy na temat kastracji z Żanetą.

Poznałyśmy się u mojej starej kumpeli - jeszcze ze szkolnych lat Olgi na imprezie. Żaneta była tam z mężem, ja zresztą też. Panowie jakoś nie znaleźli wspólnego języka, za to ja się zaznajomiłam z Żanetą. Jej mąż jakiś dziwny był. Odrazu to zauważyłam. Jakiś taki ciapowaty i spokojny. Zupełnie inny niż mój, który był nerwowy i wiecznie napalony. Wkurzało mnie bardzo bo tylko seks i seks miał

w głowie. Siedział po nocach w necie. Jakieś filmiki oglądał porno i czatował. Robiłam mu awantury, ale nic nie pomagało. Czasami myślałam nawet o rozwodzie. W dodatku popadł do jakiejś podejrzanej sekty która nazywa się Cuckold i polega na tym, że żonaci mężczyźni oddają swoje żony innym facetom, a sami masturbują się z tego powodu. Mają nawet swoje fora internetowe, na które zresztą wchodził mój mąż. W końcu doszło do tego, że zaczął mnie namawiać na, że się tak wyrażę zdrady. Jak pierwszy raz mi o tym powiedział to nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać, ale dałam mu w pysk. Co za dupek ! To, że mam kochanka, czy sobię pozwolę od czasu do czasu z jakimś fajnym facetem nie oznacza, że zaraz muszę się z tego spowiadać jemu ! Nie musi o niczym wiedzieć. Przemyślałam jednak wszystko w końcu i doszłam do wniosku, że skoro jest taki głupi, to niech mu będzie i zdradzę go jak tylko będzie okazja. Nadarzyła się jak to bywa na imprezie, na której byli nasi znajomi. Grill suto zakrapiany alkoholem.

Zrobiłam to z jego kolegą, z którym niespecjalnie się lubi. Nie wiem dlaczego, ale nie przepadali za sobą. Byłam podniecona, a on całkiem, całkiem facet, więc gdy tylko oboje poczuliśmy " chemię " i dobrze już wstawieni zniknęliśmy na godzinkę. Mąż wyczuł co się stało i zrobił mi jeszcze na tej imprezie awanturę, po czym szybko opuściliśmy spieprzoną przez męża fajną imprezkę. Wkurzyłam się wtedy na niego.

Jeszcze bardziej kiedy zaczął bawić się w alfonsa i umawiać mi z neta jakichś kartofli. Dwa razy się zgodziłam i dwa razy pożałowałam. Przez tego dupka mojego męża i jego fanaberie całkiem spadła mi ochota na seks. Myślałam sobie : niech się wali z tymi swoimi fanaberiami i całą tą sektą Cuckold. Zaczęliśmy się od siebie

oddalać. Mąż zrobił się leniwy i nieznośny. Wiedziałam, że bez przerwy wali konia i myśli o seksie. Jednak nie potrafiłam znaleźć wyjścia z sytuacji, a rozmowy nic nie pomagały. Rozwiązanie przyszło samo, wraz z poznaniem Żanety i jej męża.

Obserwowałam go i łapałam się na tym, że myślałam : " szkoda, że mój nie jest taki " - spokojny, posłuszny. Była w nim jakaś taka miękkość, gładkość i spokój. Zachowywał się trochę jak lokaj czy służący, ale to fajne było. Kiedy ten mój krnąbrny mąż nadąsany jak zwykle dupy nie ruszył, mąż Żanety - Zdzisio polewał

nam napoje, wynosił brudne szklaneczki i talerze, przynosił świeże, itd... Często sam z siebie to robił, bez proszenia. Zresztą widziałam, że Żaneta go nie prosi. Ona mu poprostu spokojnie wydawała polecenia, które on bez szemrania, czy stękania wykonywał. Od razu, bez pośpiechu, ale i bez zwłoki. Wspaniale. Gdy

zwróciłam uwagę, że ma dobrze wychowanego męża tylko uśmiechnęła się znacząco. Wreszcie cała tajemnica wyszła na jaw i wszystko stało się jasne. Tego wieczora Żaneta przyszła do mnie w odwiedziny z butelką wódki, zresztą bywałyśmy u siebie regularnie. Jakoś przypadłyśmy sobie do gustu. Dolewałam do drinków, kiedy niespodziewanie wpadł do pokoju mój mąż i zaczął się natrząsać jakie to my jesteśmy alkoholiczki, a ja matka itd. Pokłóciłam się z nim ostro i kazałam mu wypieprzać. Zaczęłam się żalić koleżance i napomknęłam, że jej

zazdroszczę, że ona ma takiego spokojnego i pracowitego męża. Wiesz co trzeba zrobić ? Spytała mnie wtedy niespodziewanie ostro . Patrzyłam na nią zaskoczona, a ona powiedziała, że Zdzisio jest wykastrowany ponad dwa lata. Szczerze powiem w pierwszym momencie trochę mnie przytkało, ale teraz wszystko nabierało sensu...

Żaneta opowiedziała mi jakie miała kłopoty z mężem i jak bardzo się zmienił na lepsze po kastracji, jak jest szczęśliwa teraz, a jej małżeństwo może być przykładem. Następnego dnia nie mogłam się na niczym skupić i wieczorem wybrałam się do Żanety jakby chcąc upewnić się czy wszystko co mówiła to prawda. Widziała moje zainteresowanie i postanowiła odrazu udowodnić mi, że wszystko jest prawdą. Zawołała Zdzisia i kazała mu stanąć przede mną siedzącą na fotelu, ściągnąć spodnie i pokazać wentylek. Powiedziała : Zdzisio ściągnij

spodnie i pokaż Magdzie wentylek. Zrobił jak mu kazała żona. Moim oczom ukazał się smętny, wiszący i pomarszczony, litość budzący - jak go nazywała Żaneta - wentylek i... ewidentny brak torby. Nie wytrzymałam i wybuchnęłam głośnym, serdecznym śmiechem, a Żaneta dołączyła swój. Brakowało mi tchu i nie mogłam się opanować, a Zdzisio stał z tym swoim wentylkiem przede mną i stroił miny jak Jaś Fasola. Mój boże, co ja się naśmiałam wtedy... W końcu kazała mu wyjść bo nigdy nie przestaniemy się śmiać. Zdzisio posłusznie opuścił pokój i wrócił po kilku minutach z drinkami dla nas. Sam oczywiście nie pił, tylko nas obsługiwał. Byłam zachwycona.

Wspaniała sprawa - myślałam i z rozrzewnieniem wspominałam jak to o mało nie wykastrowałam z kuzynką Szczoszka. Opowiedziałam o tym Żanecie i znowu śmiałyśmy się długo i serdecznie. Potem dowiedziałam się, że Zdzisia wykastrowała Pani Dorota - doświadczona pielęgniarka, która kastruje mężczyzn od ponad piętnastu lat. Robi to przy pomocy kleszczy burdizzo, którymi miażdzy mosznę nad jajami, przez co ulegają zniszczeniu naczynia krwionośne i wszelka tkanka poniżej ściśniętego miejsca obumiera. Torba z jajami odpada po kilku dniach, czasem do dwóch tygodni i rozkładające się jaja bardzo cuchną w tym czasie. Podobno Zdzisio spał w piwnicy aż mu jaja całkiem odpadły, a sąsiedzi gadali pod klatką, że coś się psuje w piwnicy, ha ! Trzeba tylko dobrze zacisnąć - prawidłowo i mocno te kleszcze, bo jak sie całkiem nie zmiażdzy tkanki, to mogą nastąpić komplikacje i wdać się zakażenie, a nawet gangrena. Prawidłowo wykonana kastracja jest skuteczna i bezpieczna, należy tylko zachować higienę i wstrzemięźliwy tryb życia przez okres gojenia ranki po odpadłej torbie. Jest jeszcze wiele innych metod kastracji i dotyczą usunięcia nie tylko jaj, ale i penisa, ale o tym później.

Na koniec Żaneta dała karteczkę na której napisała telefon do pani Doroty i kilka razy powtórzyła wymownie kręcąc głową : nie zastanawiaj się ! nie zastanawiaj się ! nie zastanawiaj się !

Jednak zastanawiałam się - przez dwa tygodnie, nad tym jak przekonać męża. Był tylko jeden sposób : haki. Miałam je i pewnego ślicznego dnia przedstawiłam mężowi sprawy jasno. Nie powiem dokładnie co i jak, bo nie wszyscy muszą wiedzieć, ale moje haki były skuteczne. Zatkało go. Stał nieruchomo jakiś czas, a potem ukląkł i zaczął prosić ze łzami w oczach. Czekałam aż się uspokoi, po czym wzięłam komórkę i zadzwoniłam do pani Doroty.

Okazało się, że to przemiła czterdziestoletnia kobieta, bardzo doświadczona i rzeczowa. Szybko więc umówiłyśmy się na zabieg w sobotę o dziewiętnastej w jej prywatnym gabinecie. Mąż chyba do końca nie wierzył, że to się dzieje naprawdę, a ja byłam przez te dwa dni bardzo podekscytowana. W sobotę już od samego rana czułam wielkie napięcie i nie mogłam się doczekać tej wyjątkowej chwili. Umówiłam się z panią Dorotą, że będę obecna przy zabiegu i wszystkiemu będę się przyglądać. To prosty zabieg mówiła spokojnie przyznając, że ma na swoim koncie setki wykastrowanych mężczyzn odkąd się tym zajmuje, a to już ponad piętnaście lat. Jak się umówiłyśmy - założyłam mężowi przepaskę na oczy już w gabinecie by się nie stresował widokiem i ściągnęłam mu spodnie oraz bokserki do opuszczając je do kostek. Pani Dorota kazała mu złapać dłońmi specjalny poprzeczny drążek zawieszony na wysokości głowy i mocno się go trzymać. Musiałam mu pomóc oczywiście naprowadzić dłonie na ten drążek, klepnęłam go w pośladek i powiedziałam głośno : no to trzymaj się ! mężu ! ha !

Kastratorka w tym czasie naciągnęła gumowe rękawiczki i przygotowała kleszcze burdizzo. Mocno nasączoną płynem odkażającym gazą posmarowała mosznę, a następnie włożyła część moszny nad jajami pomiędzy zacisk kleszczy. Lewą dłonią obciągała jaja w dół, a prawą pasowała mosznę w kleszczach do zaciśnięcia. W końcu była gotowa. Spojrzała na mnie. Byłam bardzo podniecona, czułam strużkę śluzu płynącą po udzie. Czułam, że w tym momencie wypięłabym się... każdemu. Krzyknęłam : teraz ! Niemal w tej samej chwili krzyknął z bólu mąż, bo pani Dorota z całej siły zacisnęła kleszcze i trzymała. Mój zuch wytrzymał i nie puścił się drążka, jednak było widać, że trzęsie się cały. W końcu kleszcze puściły, zdjęłam mężowi opaskę z oczu i pomogłam usiąść na krześle, żeby odpoczął. Od tej pory mąż stał się eunuchem, a nasze małżeństwo rozpoczęła się na nowo. Powiem więcej - uroczyście obchodzimy tą rocznicę, nie rocznicę naszego ślubu, lecz właśnie rocznicę kastracji mojego męża. Bosko !

Zostaliśmy u pani Doroty jeszcze dwie godzinki. Mąż leżał w tym czasie w gabinecie na kozetce odpoczywając, a my piłyśmy na górze winko. Dowiedziałam się wiele na temat kastracji, a pani Dorota widząc moje wielkie zainteresowanie

i fascynację tym tematem chętnie zdradzała mi wszelkie tajniki i bardzo ciekawe historie. Na koniec dała mi namiary na nieformalny klub kobiet, które oddały swoich mężów do kastracji.

Mąż był trochę blady, ale dostał jeszcze jakiś zastrzyk na wzmocnienie oraz witaminki i mogliśmy szczęśliwi wracać do domu. Podziękowałam bardzo pani Dorocie i uiściłam opłatę - pięćset złotych. Mąż też oczywiście dziękował bardzo

ze łzami w oczach i to kilkakrotnie, ha ! Dopiero w aucie mu nagadałam : lubisz sekty przecież !, to od dziś należysz do sekty eunuchów, ha ! Nic nie mówił

tylko stękał, no to znowu się uśmiałam.

Nie wiem co się ze mną stało, ale tego dnia wróciła mi ochota na seks i to nie na żarty. Wyciągnęłam z szuflady dawno nieużywany wibrator i czule go przeprosiłam całując w żołądź. Tej nocy ciężko się napracował, biedaczek, ha !

Okazało się, że Żaneta nie żartowała mówiąc o smrodzie rozkładających się jaj. Po kilku dniach od zabiegu zaczęło od mojego eunucha cuchnąć. Kiedy fetor stał się nie do wytrzymania wygnałam go tak jak Żaneta swojego do piwnicy, aż mu

te zbuki całkiem oblecą. Zanosiłam mu tylko posiłki i patrzyłam czy jeszcze żyje, ha ! Potrwało jeszcze następne kilka dni nim mój eunuch mógł powrócić do normalnego życia - jaja odpadły i przestał cuchnąć. Byłam naprawdę szczęśliwa.

Mąż zmienił się nie do poznania. Zacznę od tego, że już po tygodniu zostali ze Zdzisiem kumplami, ha ! Mój eunuch bez gadania teraz zmywa naczynia, sprząta, gotuje, pierze, prasuje i wykonuje wszystkie prace domowe, o które kiedyś

użerałam się z nim każdego dnia. Musiałam go prawie błagać, żeby śmieci wyrzucił, a ze zlewu wystawały stosy brudnych naczyń. Nie ruszył tak sam z siebie nic. Teraz ja praktycznie nic w domu nie robię ! Zajmuję się sobą jak prawdziwa kobieta. Mam dużo czasu dla siebie, no i odkryłam w sobie wielkie pokłady...pożądania. Mężowi od razu jasno wyłuszczyłam, że ja nie jestem wykastrowana jak on i mam swoje potrzeby, których on już nigdy nie zaspokoi, a ja nie będę sobie odmawiać. No i poszłam w cug, ha !

Cug jak cug - raz mniejszy, raz większy, ale prawdziwą moją pasją stała się kastracja. Tak mi się jakoś słodko robiło, jak myślałam o tym miażdżeniu, usuwaniu, wycinaniu - tak, tak - bo kastracja to nie tylko kleszcze burdizzo, ale jest wiele świetnych metod na likwidację jaj, a nawet penisa. Jednym słowem da się zrobić porządek ze wszystkim tym co się majta w gaciach i wielu, że tak powiem facecikom jest naprawdę niepotrzebne. Spotykam takich na ulicy i wystarczy rzut okiem, albo, że gębe otworzy taki i od razu widać, że to się tylko na eunucha nadaje. Chętnie bym od ręki kastrowała takich. Kiedyś pomyślałabym podobnie jak niektórzy z was, że to jakieś szaleństwo..., dziś wiem, że kastracja to doskonałe rozwiązanie wielu nabrzmiałych problemów. Mężczyźni są kastrowani od tysięcy lat i jest na ten temat wiele wzmianek w literaturze faktu. Powodów kastracji było i jest wiele. Są one rozmaite - prozaiczne i wyrafinowe, ale jedno jest pewne : eunuchy zawsze były, są i będą wśród nas, ha !

Mam za sobą także dyskusję z oburzonymi osobami, ale oni poprostu nie rozumieją, lub niechcą zrozumieć jak doskonałym rozwiązaniem w wielu przypadkach, tych trudnych, beznadziejnych czasem jest kastracja właśnie. Wiem, że to trudne dla wielu z nas, ale nie powinnyśmy się wahać przed podjęciem tej decyzji jeśli są tylko jakieś przesłanki. Mieć enucha w domu to jest coś o czym wiele z nas marzy, jednak niechce się do tego przyznać. Ja spełniłam, a w zasadzie dalej spełniam, bo dokonuję zabiegów swoje marzenia, a Wy moje drogie też się nie wahajcie jeśli tego pragniecie. Eunuch to wzór na męża. Wszelkie cnoty posiada i jego zycie przepełnia błogi spokój i opanowanie, a my możemy sobie zaszaleć wtedy, bo mamy strażnika dobytku, służącego, lokaja, kucharza, niańkę i wogóle wszystkie cnoty w jednym. Koniec z chamstwem, lenistwem, zdradą, oszustwem i kłamstwem. Mogłabym mieć kilku eunuchów na stanie, niestety to u nas nielegalne, ale pomarzyć można, prawda ? Szczerze to naszym zdaniem - to znaczy moim i innych klubowiczek powinno się masowo

kastrować mężczyzn. Zostawić tylko tych na których jest zapotrzebowanie i gwarantują przekazywanie wartościowych cech potomstwu. Po co ma się rozmnażać ten, który zostanie eunuchem, skoro jest wysoce prawdopodobne, że jego dziecko odziedziczy po nim te cechy, które doprowadziły do tego, że został wykastrowany. To można wcześnie rozpoznawać ! Lepiej zapobiegać ! Nie chciałabym być źle zrozumiana, ale przemyślcie to jeśli ktoś się ze mną nie zgadza.

Bardzo lubię seks i wcale nie chodzi o to, żeby kastracja była powszechna bo mężczyźni muszą być, chodzi tylko o to, że wielu pośród nich tylko z nazwy nimi jest lub też są uzasadnione przyczyny aby ich kastrować. Nie dochodziłoby też

do żałosnych pomyłek w łóżku.

Poznałam dzięki kontaktom od pani Doroty przesympatyczną Agatę, która prowadzi sklep internetowy z gadżetami i ma rewelacyjne pomysły. Sprzedawała wcześniej korki analne dla zaawansowanych, ale słabo szło, więc wymyśliła hasło

reklamowe. Fachowo to się podobno nazywa plug, ale to wyglada jak korek, który się wkłada w odbyt jak w butelkę.

Hasło brzmiało następująco :" BO RADOŚNIE JEST PEDZIUCHOM KIEDY MAJĄ W GACIACH SUCHO ". Podobno wyprzedała pięć kartonów w tydzień. Teraz sprzedaje kleszcze burdizzo i ma hasło : " NIE CHCESZ BY CI W KASZĘ DMUCHAŁ SZYBKO Z MĘŻA ZRÓB EUNUCHA ". Mówiła, że jest duży popyt i w przyszłym tygodniu wyjeżdża do Chin, żeby podpisać kontrakt z producentem. Chińczycy to specjaliści w kastracji i mają w tym wielkie tradycje.

Moje życie ostatnio jakoś tak toczy się wokół kastracji, bo też jak już pisałam nie tylko argumuntuję zasadność, ale i wykonuję oryginalne zabiegi. Doskonalę się i jestem gotowa na podejmowanie nowych wyzwań w tym dziele. Myślę, że

odkryłam swoje powołanie i realizuję się w pełni jak prawdziwa wyzwolona kobieta.

Opowiem coś o naszych eunuchach dwóch - mam na myśli mojego i Zdzisia Żanetowego. To jakby moje pierwsze doświadczenia, kiedy, że tak się wyrażę wkraczałam w klimat i doświadczałam zalet posiadania męża - eunucha.

Miałam to szczęście, że Żaneta wprowadzała mnie w temat, ale przecież teraz tu dzielę się z Wami, abyście i Wy wiedziały jakie to wspaniałe, ha ! Pisałam już o tym jak ich początkowa niechęć, w zasadzie jednostronna, bo od mojego

niekastrowanego jeszcze wówczas męża pochodząca zmieniła się w przyjaźń serdeczną wkrótce po zabiegu, kiedy mój wylazł z piwnicy jako eunuch. Obecnie spotykają się często naprzemiennie odwiedzając i nie marnują czasu ! Nie piją

browarów i nie klną, nie oglądają meczów ! Popijają z rzadka owszem, ale kawkę a sporadycznie lamkę wina. Po fajrancie robią fuchy czasem do późnej nocy. Siedzą spokojnie i cicho nikomu nie przeszkadzając i jest pożytek. Ostatnio składali

długopisy. Oczywiście jak się obrobią w domu ze wszystkim to dopiero łapią fuchy. Wymieniają się przepisami kulinarnymi i wymyślają nowe rzeczy. Wiedzą co dobre w telewizji i oglądają tylko fajne programy. Nawet film fajny wypożyczy czasem

któryś i wspólnie obejrzymy wzruszeni. Okazuje się, że po tylu latach można zmienić gust na lepszy. Wystarczy skasować jaja, ha !

Potrafię zrozumieć, że prawdziwy mężczyzna nie będzie stał w fartuszku notorycznie przy garach czy szorował kibel, ale przecież nie każdy musi być mężczyzną po pierwsze, a po drugie wybaczcie, ale ja nie będę szorowała kibli. Wogóle uważam to za babską naiwność i to jest oczywiste i perfidne wykorzystywanie ubrdanej w męskiej głowie pozycji.Nasze wałaszki szorują kible bez dyskusji tylko bęk idzie. Nie ma żebym zobaczyła brudny kibelek u nas czy u Żanety.

Powiem więcej : nie widziałam jeszcze brudnego kibla u żadnych znajomych u których jest eunuch w domu, a tyle syfiastych kibli dookoła. Nie lubicie szorowania kibli to lepiej kastrujcie mężów, a nie zapuszczacie je do tego stopnia, że obrzydliwość bierze jak się nań siada drogie koleżanki ! Zimą w święta robili na drutach. Aż miło było popatrzeć. Siedzieli obaj w fotelach i dziergali. Od czasu do czasu zagryzali po landrynku. Fajne rzeczy im wyszły nawet. Mam znajomą co handluje rękodziełem i wzięła wszystko co nasze wałaszki wydziergały wtedy. Czy mąż którejś z Was zasuwa na drutach, albo na szydełku ? Nie ? A my z Żanetą robiłyśmy zakłady, który szybciej co wydziarga tak zasuwały nasze wałaszki, ha !

Na działce też wszystko zrobią. Z boku to wygląda jakby założyli spółdzielnie, bo wszystkie prace wykonują razem i wszystkim się dzielą, ale nam to odpowiada - skoro im raźniej i łączy ich taka przyjaźń. Zastanawiam się właśnie nad tym - przyjaźń wśród eunuchów - jakże inna od ideologizowanej męskiej przyjaźni. Psychologicznie szalona różnica, ale czyż przyjaźń naszych trzebieńców nie jest wspaniała ? Kiedy popęd, który zwykle sprowadza na manowce przeszkadza lub utrudnia prawdziwe życie nie wahajcie się !

Byłyśmy razem nawet kilka dni na wczasach. To były pierwsze cudowne wczasy. O niczym nie musiałyśmy myśleć bo o wszystko zadbały nasze eunuchy. Wszystko zgodnie z planem, poprostu wsiadłyśmy do auta i w drogę. Aż się chciało śpiewać starą balladę Maryli Rodowicz. Na plaży następnego dnia tośmy miały ubaw. Powiem szczerze, że nie wiem sama czy to dobrze czy trochę niedobrze, ale to jest taki efekt uboczny kastracji. Eunuch robi się taki nieco ociężały i nabiera

słoniego powabu jakby. To widać w ruchach i zachowaniu. Miała miejsce zabawna historia, do której nawiązuję.

Otóż jak nasi mężczyźni, ha ! niby mężczyźni oczywiście - odbijali sobie piłkę na plaży pod naszym wzrokiem jak żeśmy się opalały przechodziła grupka młodych chłopaków. Zatrzymali się na chwilę i obserwowali poczynania naszych. Faktycznie

to oni się nietypowo trochę poruszali co nas bawiło serdecznie, ale jeden z tych chłopaków nagle zawołał : " ale cioty " czy coś takiego i wszyscy oni zaczęli rżeć. Myślałam, że umrę wtedy ze śmiechu. Chłopaki widząc, że my się śmiejemy zaczęli szydzić jeszcze bardziej. Nie wiem czy oni wiedzieli, że to nasze cioty, czy się po prostu popisywali przed rozbawionymi kobietami , ale w kierunku naszych wałaszków poleciały serie znakomitych epitetów. Aż kolki dostałam i zaczęłam rzęzić żeby chłopcy przestali. Żaneta też ich błagała bo już nie miała siły się śmiać. Zdzisio stał bokiem z piłką i tempo patrzył w ziemię, a mój coś tam mamrotał do niego stojąc obok. Któryś zawołał : " no grajcie cioty " i zaczęli gwizdać. Byłyśmy umęczone śmiechem, ale bardzo szczęśliwe. Lubię się śmiać i śmieję się często. Śmiech to zdrowie. Nasze wałaszki szczęśliwie dają nam wiele powodów do śmiechu i zadowolenia. Jeszcze taka jedna zabawna historia jak poszliśmy na basen - eunuch pierwszy raz po zabiegu. Nie zwróciłam na to uwagi, a on włożył sobie w kąpielówki dwa kurze jaja.

Ale wymyślił, co ? Kamuflarz, ha ! No i w pewnym momencie jakoś niefortunnie osuwał się do wody, że zgniótł te jaja. Ludzie co koło niego byli, a dosyć gęsto jak zwykle o tej porze zauważyli , że coś tam się zrobiło w kroczu i widziałam jak stali skonsternowani, kiedy on się trzymał za krocze, a między palcami kapało mu żółtko z tych jaj. Ktoś nawet zasłabł. Patrzyli na mnie jak na wariatkę, kiedy domyśliłam się co się stało i zaczęłam się histerycznie śmiać. Oni nie podejrzewali nawet, że to mogą być kurze jaja i chyba myśleli, że facetowi prawdziwe jaja pękły i się rozlały, ha ! Ta historia to już legenda w naszym środowisku - powtarzana na każdej większej imprezie.

Eunuch powinien prowadzić higieniczny tryb życia i gimnastykować się choćby z tego powodu, że ma skłonności do tycia, szczególnie w okolicach bioder czyli odwrotnie niż chłopak śląski - w dupie szeroki w barach wąski. Eunuch oczywiście.

Mój biega trzy razy w tygodniu dokooła bloku. Dwadzieścia okrążeń, a zimą jak są duże mrozy dziesięć. Czasem biega za nim jakaś dzieciarnia. Zaszczepił sport młodemu pokoleniu i bardzo dobrze. Jak zwalnia pod koniec rzucają w niego ogryzkami i strzelają pestkami z czereśni. Może to i trochę upokarzające - skarżył się kiedy prosił mnie, że chce biegać gdzie indziej, ale stwierdziłam, że to dobrze, że go mobilizują w tej fazie kiedy słabnie i dzięki pomocy utrzymuje się w formie. Zdzisio zaś trochę się zapuścił, jak miał biegać z moim to po trzech okrążeniach dostał zadyszki i zawstydzony, uświniony resztkami ogryzek na plechach i we włosach doczłapał się do klatki chowając za drzwiami wejściowymi, które osłaniały go przed ogryzkami i pestkami. Szydzimy z niego obie, żeby go zmotywować, a mój eunuch poklepuje go serdecznie po plecach. Raz Żaneta kupiła kilka sukienek na szmaciarni i kazała mu przymierzać, bo rozbył się i męskie spodnie nie pasują na niego, prędzej sukienka, albo spódnica jakaś i chociaż nie jest szkotem, to jak się nie ogarnie to będzie wkrótce brykał w spódnicach, a latem w sukienkach poprostu. No cóż, normalne historie z życia. Każda z nas - żon eunucha mogłaby godzinami opowiadać zabawne historie z życia.

Jak już Wam wspominałam sama od roku wykonuję zabiegi i o tym też chciałabym Wam więcej coś opowiedzieć, także o moich planach na przyszłość i marzeniach. Jestem z tego bardzo dumna i szczęśliwa. Trzymam w sekretarzyku podziękowania, które otrzymałam za wykonanie zabiegu i zdjęcia wykastrowanych eunuchów. W zeszłym miesiącu zostałam zaproszona na specjalne spotkanie naszych klubowiczek na którym dostałam wyróżnie pierwszego stopnia wraz z dwiema innymi koleżankami za ARK. Wisi na ścianie w sypialni, ha !

Zabiegi wykonują przy pomocy sławetnych kleszczy burdizzo. To jest jakby najprostsza i najbezpieczniejsza metoda i tą drogą wykonywanych jest najwięcej zabiegów u nas. Raz tylko wykastrowałam faceta za pomocą podwiązania gumką. To też prosta metoda, ale rzadziej stosowana i w sumie nie wiem dlaczego. Do tego celu musi być specjalna mocna gumka - najlepiej wężyk, jak gumka na wentylki - nomen omen Zdzisia narząd, ha ! Należy obciągnąć jaja w dół i gumkę zacisnąć na mosznie. Bardzo mocno ! Im mocniej tym lepiej - nie będzie powikłań. Rzadko się słyszy o powikłaniach, nie mniej jednak mogą się zdarzyć. Jaja normalnie oblecą jak po burdizzo. Pamiętajcie o smrodzie rozkładających się jaj i w tym czasie raczej pozbywajcie się kandydata na eunucha z domu. Smród jest potworny.

Uczestniczyłam też trzy razy jako asystentka przy zabiegach penektomicznych czyli modyfikacji penisa. Mówię modyfikacji bo to niekoniecznie chodzi o usuwanie penisa do zera. Ja preferuję obcięcie samego łebka, to znaczy żołędzi i takie zabiegi zamierzam niebawem wykonywać. To również prosty zabieg i nie wymaga jakiś specjalnych kwalifikacji, ale za to dający wiele satysfakcji. Po usunięciu główki penis wygląda jak trąba słonika, jeśli się oczywiście zostawi napletek, bo niektórzy tną i skórkę. Postanowiłam, że będę zostawiać bo to ładnie wygląda. Jeśli chodzi o moje plany to jest właśnie wykonywanie pełnych zabiegów z przycięciem główki penisa. Oczywiście wypalona literka M. Słodko mi się robi gdy o tym myślę i przychodzi mi do głowy takie porównanie z przycinaniem pieskom uszu i ogonków. Prawdziwy eunuch bez torby i z przyciętym penisem. Rozmawiałam o tym z Żanetą i okazuje się, że ona też myślała o tym, żeby Zdzisiowi zrobić na gładko, ale sama to nie chciałaby robić zabiegi. Nie ciągnie ją to i chociaż jest bardzo szczęśliwa, że ma męża eunucha to nie jest aż taką jak ja pasjonatką. Mamy jednak wspólny język i łączy nas i naszych wałaszków przyjaźń. Postanowiłyśmy, że na święta zrobimy niespodziankę naszym wałaszkom, ha ! Z tym, że ja swojemu sama przytnę główkę i zostawię " trąbkę słonika ", a Żaneta zaprowadzi Zdzisia do Arletty - ona jedyna z klubowiczek robi eunuchów na gładko, tak jak chce Żaneta. Przy takim zabiegu cewkę moczową prowadzi się zwykle pomiędzy moszną a odbytem, co oznacza, że Zdzisio już nigdy nie będzie siusiał na stojąco. Dla mnie to nie jest tylko kwestia estetyki, ale myślę, że fajnie jest jak tam coś jednak temu eunuchowi się dynda w majtkach - jakaś namiastka, czy pamiątka może..., a nie tak zupełnie na gładko. Kiedy myślę o Zdzisiu zrobionym na gładko to jakiś mi się obmierzły wydaje, jakbym się go brzydziła. Nie wiem dlaczego, no cóż to sprawa Żanety. Ja tam wolę jak się dynda jakiś wentylek, ha !

Z tych ambitnych zamierzeń to mam zaszczyt Was poinformować, że na nowy rok planujemy mega imprezę ustanawiając 2012 rok rokiem eunucha. Zapraszamy wszystkie zdecydowane panie ze swoimi kandydatami, zapraszamy samotnych kandydatów i sympatyków naszego ruchu. Mamy nadzieję na pobicie rekordów w kategoriach ilości wykastrowanych w czasie jednego festynu, oraz indywidualne. Dotychczasowy rekord indywidualny należy do libijskiej kastratorki o imieniu

Samilla, która w ciągu jednej nocy wykastrowała trzydziestu dwóch mężczyzn w różnym wieku. Zostałam nominowana do udziału w głównej części imprezy i jestem dumna z tego powodu, że będę miała szansę powalczyć o rekord świata w ilości

wykastrowanych mężczyzn w czasie jednej sesji. Jest to też dla mnie wielkie wyróżnie, bo przecież będę wśród wielu bardzo doświadczonych i zdeterminowanych rywalek. Na spotkaniu organizacyjnym widać było jakie są pewne siebie i zdecydowane - Oby tylko nam nie brakło kandydatów - rzuciła któraś szyderczo - pamiętam i salwy śmiechu na sali.

Honorowa przewodnicząca - Elwira nawet nie bierze tego pod uwagę. Podobno jest już kilkaset zgłoszeń, a nabór prowadzony będzie jeszcze przez cztery miesiące. Szczerze mówiąc po cichu spodziewamy się fantastycznego rekordu.

To będzie wielkie wydarzenie.

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Okazało się, że Żaneta nie żartowała mówiąc o smrodzie rozkładających się jaj. Po kilku dniach od zabiegu zaczęło od mojego eunucha cuchnąć. (...) Potrwało jeszcze następne kilka dni nim mój eunuch mógł powrócić do normalnego życia - jaja odpadły i przestał cuchnąć. Byłam naprawdę szczęśliwa. Mąż zmienił się nie do poznania. (...) Teraz ja praktycznie nic w domu nie robię ! Mam dużo czasu dla siebie, no i odkryłam w sobie wielkie pokłady pożądania. (...) ale prawdziwą moją pasją stała się kastracja. Tak mi się jakoś słodko robiło, jak myślałam o tym miażdżeniu, usuwaniu, wycinaniu

 

Nie na darmo Kostrzewski śpiewa:

Jakże smutna jest cała nasza rasa

jakże smutne jest obcinanie jaj

 

Zacytowałem najbardziej mnie interesujący fragment. Pani Magda, uwielbia rozpisywać się o kleszczach burdizzo a ja w tym wszystkim czuję dwie nuty. Sadyzmu i nieszczerości. Sadyzmu, spowodowanego czymś o czym Pani Magda zapewne nigdy nie wspomni a co jest zakleszczone znacznie głębiej niż burdizzo i znacznie wcześniej się zaczyna. Pamiętam swego czasu jak na randkach o2 znalazłem profil pewnej Damy, która rozpisywała się bardzo bardzo bardzo długo o tym czego nie znosi u mężczyzn, jaki być powinien, a przede wszystkim o swojej diecie warzywnej i nienawiści do mięsa. Dlatego też, nie zasypując gruszek w popiele, zacząłem pisać do niej bardzo długie listy o ociekających tłuszczem stekach, golonce obgotowanej na wodzie, białych kawałkach tłuszczu które trzęsą się jak galareta w powycinanych ze świni kawałkach mięsa i o tym że to wszystko jest pycha i powinna się zmienić. Jestem pewny że z nikim tak żarliwie nie korespondowała. Zionęła nienawiścią do mnie a ja miałem kawałek zajebistej lektury, gdzie mogłem zrywać boki bardziej niż z książki Geralda Durell "Moja rodzina i inne zwierzęta" co aktualnie czytam. Dlatego podałem ten przykład, bowiem Pani Magda, pasuje mi jak ulał do tamtej Damy.

 

Temat mimo wszystko, bardzo jest cuckoldowy i Rogaczy uc (C3) może naprawdę zakręcić. Muszą mieć oni jednak świadomość że na zawsze już pozostaną na służbie i kapucyna bić, nie da rady. Sekta Magdy obcinającej jaja. Ona, otoczona gronem Rogaczy- sprzątaczy z wachlarzami, którymi będą ją wachlować. Podawać soki oraz chłodne napoje. To harem Magdy z sekty obcinaczy jaj.

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Dość intrygująca historia,czytałem z zapartym tchem.

Masz Smoku jeszcze coś równie ekscytującego?

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Jestem w kontakcie z Magdą Pablo i jestem przekonany, że jeszcze wielu ciekawych rzeczy się od niej dowiemy. Może też od jej koleżanek, bo zamierzam wziąść udział w seminarium na które zaprosiła mnie Magda. Na pewno będę chciał zrobić jakiś reportaż z tego i poproszę Panie o wywiad. Zobaczymy co z tego będzie, w każdym razie poinformuje drogich forumowiczów na zk.

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Smoku,czekam na relację z tego seminarium i te wywiady.Temat jest wciągający i chętnie poczytam co Pani Magda ma jeszcze do powiedzenia.

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Podziękowałam bardzo pani Dorocie i uiściłam opłatę - pięćset złotych

Mnie Dama podpada niestety z tego oraz z kilku innych powodów. Albo nie dorosłem do tematu, albo odczuwam w tym biznes z seminarium. Setki zgłoszeń. Setki złotych. Cała ta sekta cuckold? Oj. A co jest sektą. Cuckold, czy szykujące się seminarium? Taka moja opinia z którą nie każdy się może zgodzić, niestety. Opinia moja jest szczera.

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Rozumiem Twoją dezaprobatę Semenedarze, gdyż sam się chwytam za jaja profilaktycznie sprawdzając czy są na swoim miejscu ilekroć nawet pomyślę o Magdzie Gawer. Na owo seminarium udam się więc w pasie cnoty i ochraniaczu na jaja, aby nie spotkał mnie smutny los opisywanych przez nią postaci.

Fascynacji Magdy nie podzielam, jednak staram się zachować wstrzemięźliwość bezstronnego żurnalisty. Dlatego na seminarium najprawdopodobniej pojadę.

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2022

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...