Skocz do zawartości
Few3ks

Gorączka w Bukowinie

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, kilka lat temu napisałem opowiadanie o pewnym wyjeździe. Historia zawiera prawdziwe elementy(szczególnie na jej początku). Faktycznie wyjazd w tym składzie się wydarzył, a pewne granice podczas niego zostały przekroczone. Oczywiście cała reszta jest fantazją mojego zboczonego umysłu.

 

Historia jest raczej jednoczęściowa. Nie planowałem sequeli opisujących dalszą cześć wyjazdu. Jak historia przypadnie Wam do gustu to mam gdzieś zachomikowane jeszcze kilka innych historii, które mogę wypolerować i wrzucić.

 

Jeszcze na wstępnie opiszę bohaterów:

Bartek wtedy 33 letni świeżo upieczony mąż, z mocnym zainteresowaniem dotyczącym seksu w większym gronie, szczególnie zainteresowany dzieleniem się żoną(hotwifingiem)
Wiktoria wtedy 27 letnia rudowłosa piękność. 174 cm wzrostu, spore pełne piersi, bardzo biała cera, zgrabne pełne pośradki i krągłe biodra. Bardzo towarzyska i niezwykle pewna siebie w kontaktach z innymi, posiada cięty język i nie obawia się go użyć w każdej sytuacji, w seksie jednak nie aż tak liberalna jak jej mąż - to znaczy lubi zabawki, lubi dirty talk, pofantazjować, posłuchać nawet jak Bartek opowiada jej o swoich fantazjach jednak, nadal nie gotowa seks w większym układzie. Wie co lubi Bartek, lubi tym nawet zagrać ale nie ma mowy o czymś więcej.

Marek - ich kolega z pracy. Mieszka z mamą, trochę nieśmiały, mający spore problemy w relacjach damsko męskich. Zazwyczaj najlepszy kontakt łapie z kobietami które już są zajęte przez co jego życie seksualne czy związkowe jest raczej problemem.


To miał być ich tradycyjny, coroczny wyjazd we dwoje, ale sytuacja potoczyła się inaczej. Kiedy Marek wygadał się Wiktorii na Messengerze, że po niedawnym zwolnieniu z ich wspólnego biura siedzi głównie w domu z matką i że w sumie nigdy nie był w polskich górach, zrobiło jej się go po prostu żal. Zaproponowała mu wyjazd trochę z litości, rzucając to w formie półżartu. Zdziwiła się, gdy Bartek natychmiast ten pomysł podłapał. I tak w trójkę pojechali na kilkudniowy wyjazd.

Następnego dnia po ich wieczornym przyjeździe w pensjonacie w Bukowinie Tatrzańskiej panowała cisza, przerywana jedynie trzaskiem drewna w kominku. Wiktoria, Bartek i Marek wrócili z górskiej wędrówki zmęczeni, ale w dobrych humorach. Dzień był mroźny, ale słoneczny, a widoki na Tatry zapierały dech w piersiach. Teraz, w przytulnym apartamencie, atmosfera powoli gęstniała od ciepła i alkoholu.

 

W salonie, gdzie z boku rozłożono łóżko dla Marka, na stole stała już butelka wódki, kilka piw i przekąski. Wiktoria, ubrana w obcisły sweter podkreślający jej pełne piersi i legginsy, które uwydatniały kształtne biodra, rzuciła się na kanapę z kieliszkiem w ręku. Jej rude włosy spływały w nieładzie na ramiona, a blada skóra lśniła w świetle kominka. Bartek, w luźnej koszulce i dżinsach, siedział obok niej, popijając piwo. Marek, w nieco znoszonej bluzie, rozsiadł się na fotelu z lekkim uśmiechem, ewidentnie czując już w głowie przyjemny, odcinający go od codziennych problemów szum.

 

– No, Marek, powiedz, jak to jest mieszkać z mamą i nie mieć baby od dekady? – rzuciła Wiktoria złośliwie, ale z uśmiechem, próbując wciągnąć go w ich standardowe, biurowe przekomarzanki.

 

– A jak to jest być rudą zołzą, co musi błagać Bartka, żeby z nią wytrzymał? – odparł Marek, unosząc brew. Pod wpływem alkoholu zawsze stawał się odrobinę odważniejszy, nawet jeśli jego żartom brakowało subtelności. Wiktoria zaśmiała się głośno, a Bartek tylko pokręcił głową.

 

– Dobra, dość, bo zaraz się pobijecie – powiedział Bartek, nalewając kolejną kolejkę wódki. – Wypijmy za to nasz wyjazd!

Wszyscy stuknęli się kieliszkami. Po godzinie butelka wódki była w połowie pusta, a dystans między nimi zaczął zauważalnie topnieć. Wiktoria, u której alkohol zawsze skutecznie luzował hamulce, zaczęła opowiadać sprośne anegdoty. Marek reagował głośnym śmiechem, a Bartek zerkał na nią z rosnącym podnieceniem. W głowie miał tylko jedno: jak doprowadzić tę sytuację tam, gdzie chciał.

 

– Idziemy na saunę? – zaproponowała nagle Wiktoria, przeciągając się tak mocno, że jej sweter uniósł się, odsłaniając fragment płaskiego brzucha. Oczy Marka natychmiast uciekły w tamtym kierunku, co nie uszło uwadze Bartka. – Po tej wódce przyda się trochę ciepła.

 

– Jasne, ale tylko jeśli Marek nie będzie piszczał, że za gorąco – rzucił Bartek. Marek odpowiedział mu środkowym palcem, ale wstał z fotela.

 

W saunie, ukrytej w piwnicy pensjonatu, panował półmrok. Drewniane ławy pachniały cedrem, a para unosiła się w powietrzu, tworząc duszną, intymną atmosferę. Wiktoria weszła pierwsza, owinięta jedynie w krótki ręcznik, który ledwo zakrywał jej krągłości. Bartek i Marek, również w ręcznikach, zasiedli po przeciwnych stronach. Krople potu szybko zaczęły spływać po dekolcie Wiktorii, znikając w szczelinie między piersiami. Marek śledził ten ruch wzrokiem tak intensywnie, jakby zapomniał o bożym świecie. Wiktoria, czując to na sobie, uśmiechnęła się zadziornie.

 

– Co, chłopy, onieśmielam was? – rzuciła, celowo poprawiając ręcznik tak, że odsłoniła nieco więcej uda. – A ty, Marek, gapisz się, jakbyś chciał sprawdzić, czy z tego gorąca nie rozpuści mi się materiał.

 

Marek poczerwieniał i odwrócił wzrok, rzucając jakimś słabym żartem w obronie, ale Bartek po cichu triumfował. Po kilku kolejnych minutach napiętej wymiany zdań, wstał z ławki.

 

– Ja odpadam, nie lubię tego gorąca – powiedział, przecierając twarz. – Zostawiam was samych.

Wiktoria uniosła brew, spoglądając na męża. – Nie boisz się zostawić mnie z Markiem? – zapytała prowokująco.

Bartek wzruszył ramionami z chytrym uśmiechem. – Niech dzieje się, co ma się dziać – odparł, wychodząc i zamykając za sobą szklane drzwi.

 

Wiktoria została sama z Markiem. Szum pary i ciche syczenie pieca nagle wydawały się nienaturalnie głośne. Zamiast się spiąć, Wiktoria zaśmiała się cicho, czując, jak wódka uderza jej do głowy, dodając absurdalnej pewności siebie. Oparła się wygodniej o nagrzane drewno, a jej krótki ręcznik niebezpiecznie podwinął się na udzie.

 

Marek natychmiast uciekł wzrokiem w stronę kamieni, ciężko przełykając ślinę. Jego klatka piersiowa unosiła się odrobinę za szybko.

– Coś ty taki spięty, Marek? – zapytała, przeciągając sylaby. – Przecież Bartek nas nie zamknął. Możesz wyjść, jeśli się mnie boisz.

– Nie boję się – burknął, w końcu przenosząc na nią wzrok. – Po prostu... duszno tu.

– Duszno? A ja myślałam, że robi ci się gorąco z zupełnie innego powodu. – Wiktoria pochyliła się lekko do przodu, opierając łokcie na kolanach. Jej dekolt, ledwo trzymany przez frotowy materiał, stał się dla Marka głównym punktem odniesienia. – Serio, dwa lata bez dziewczyny? Jak ty dajesz radę?

 

Marek poczerwieniał, choć w saunie i tak był już spocony. Alkohol dawał mu jednak ułamek odwagi, o którą normalnie w biurze by się nie podejrzewał. – Może po prostu czekam na odpowiednią okazję.

 

– Okazję? – Wiktoria uśmiechnęła się kącikiem ust, a jej wzrok bezczelnie zjechał na jego uda osłonięte ręcznikiem. – Z takim refleksem to ty byś nawet nie zauważył, gdyby okazja sama ci usiadła na kolanach. Jesteś tak grzeczny, że pewnie w ogóle byś nie wiedział, za co złapać.

Marek zacisnął szczękę. Jej ton, balansujący między współczuciem, litością a perfidnym flirtem, uderzał prosto w jego męskie ego.

– Zdziwiłabyś się, Ruda. Może po prostu nie chcę psuć wam wyjazdu.

 

– Och, jaki ty szlachetny. – Wiktoria nabrała trochę chłodnej wody z cebrzyka i powoli polała sobie ramię, pozwalając, by krople spłynęły po obojczyku aż pod krawędź ręcznika. Wzrok Marka powędrował dokładnie tą samą ścieżką, niemal przyklejając się do jej skóry. –Sami Cię zabraliśmy. Myślisz, że byłbyś w stanie cokolwiek nam zepsuć?

 

To pytanie zawisło w ciężkim, gorącym powietrzu sauny jak wyrok. Marek wstrzymał oddech, wpatrując się w jej oczy z mieszanką wstydu i dzikiego pożądania. Widać było, że walczy ze sobą – jego dłoń oparta na kolanie aż zbielała od zaciskania palców. Wyobraźnia podsuwała mu obrazy, które do tej pory trzymał tylko dla siebie.

 

Wiktoria przez ułamek sekundy myślała, że on naprawdę zaraz ją dotknie. Że zsunie się ze swojej ławki i po prostu do niej podejdzie. Serce zabiło jej mocniej, po raz pierwszy poczuła realny, ostry dreszcz podniecenia z powodu tej gry. Zanim jednak Marek zdążył przełamać swoją blokadę i podjąć jakąkolwiek decyzję, zaśmiała się nerwowo i odchyliła z powrotem na oparcie.

 

– Dobra, żartuję, nie zepnij się tak, bo ci żyłka pęknie – rzuciła z luźnym uśmiechem, celowo niszcząc napięcie jednym ruchem. Wstała, poprawiając ręcznik. – Idziemy pod prysznic. Bartek ma rację, za gorąco tu na takie gadanie.

 

Po powrocie do apartamentu powietrze wręcz iskrzyło. Bartek pierwszy poszedł pod prysznic, by ochłonąć, a gdy wyszedł owinięty tylko w pasie ręcznikiem, skinął na Marka.

 

– Twoja kolej, stary.

 

Marek kiwnął głową, unikając jego wzroku, i pospiesznie zniknął w łazience, zamykając drzwi. Gdy tylko usłyszeli szum wody, Bartek – wciąż nakręcony swoimi wyobrażeniami – natychmiast podszedł do Wiktorii, która siedziała na łóżku w ich sypialni znajdującej się bezpośrednio przy salonie.

 

– Słyszysz, jak woda leci? – szepnął jej prosto do ucha, a jego zimne po prysznicu dłonie wślizgnęły się pod jej sweter, sprawiając, że drgnęła. – Założę się, że nasz wyposzczony singiel stoi tam z zamkniętymi oczami, myśli o tobie w tym ręczniku i ostro wali pod prysznicem.

 

Wiktoria zachichotała, lekko zaskoczona bezpośredniością, ale nie odepchnęła go. Alkohol i duszne powietrze sauny wciąż mocno szumiały jej w głowie.

 

– Przestań, Bartek, on usłyszy – powiedziała cicho, ale jej ciało odruchowo wygięło się w stronę jego rąk, szukając dotyku.

Bartek nie przejmował się niczym. Zaczął całować jej szyję, powoli i metodycznie zsuwając z niej legginsy. Zaczęli uprawiać gorączkowy, na wpół ubrany seks na łóżku przy drzwiach. Wiktoria początkowo mocno zagryzała usta, tłumiąc jęki na jego ramieniu i szepcząc: "Cicho, bo Marek wyjdzie...", ale wkrótce po prostu dała się ponieść nastrojowi chwili. Zawsze lubiła zbliżać się do krawędzi, a teraz, odurzona alkoholem, zaczęła ją niepostrzeżenie przekraczać. Widok rosnącego pożądania w oczach męża dawał jej milczące przyzwolenie. Skoro Bartek sam z taką determinacją pchał ją w tę stronę, z każdą sekundą czuła się coraz bardziej rozgrzeszona. Zamiast się hamować, po prostu poddała się fali, a jej urywany oddech wypełniał cichy salon.

 

Nagle w łazience ucichła woda.

 

Bartek, słysząc to, natychmiast przerwał i odsunął się na bezpieczną odległość z szelmowskim uśmiechem. Sekundę później zamek zgrzytnął i w progu stanął Marek, wciąż energicznie wycierając włosy małym ręcznikiem, podczas gdy duży miał owinięty wokół bioder.

– Łazienka wolna – powiedział, po czym zamarł w pół kroku.

 

Jego wzrok padł na rozrzucone na podłodze legginsy w drzwiach, a potem na Wiktorię, która siedziała na kanapie, ciężko dysząc, przysłonięta kocem, z rozrzuconymi włosami i wypiekami na twarzy. Zrozumiał, co tu się przed chwilą działo. Błyskawicznie uciekł wzrokiem w stronę stołu, a jego jabłko Adama drgnęło nerwowo. – I... zostało jeszcze sporo wódki.

 

Bartek uśmiechnął się szeroko, zadowolony efektem szepnął:

 

– Idź, Wiki, sprawdź czy Marek nie zużył całej ciepłej wody – Niemal szeptem dodał - I idź nago, co?

 

Wiktoria, wciąż zdyszana, zaśmiała się i pokręciła głową. Choć sytuacja była absurdalna, czuła, że ta perwersyjna gra z każdą minutą podoba jej się coraz bardziej.

 

– Nie ma mowy, zboczeńcu. Pójdę ubrana – odparła. Zgarnęła z oparcia walizki długą i obcisłą bawełnianą koszulkę bez rękawów i wciągnęła ją przez głowę. Była na tyle długa, że sięgała lekko za tyłek, ale ponieważ zrezygnowała ze stanika, jej twarde sutki bezwstydnie przebijały się przez cienki materiał. Na dół wsunęła tylko koronkowe, czerwone majtki.

 

Ruszyła do łazienki, ale po niecałej minucie uchyliła drzwi. Na jej twarzy malował się absolutnie figlarny, złośliwy uśmiech.

– Marek, zamknij oczy! Zapomniałam ręcznika z sypialni!

 

Marek posłusznie zasłonił twarz dłońmi, a ona w tym czasie przemknęła naga do drugiego pokoju. Gdy usłyszał, że zniknęła za framugą sypialni, z ulgą opuścił ręce, w pełni przekonany, że zagrożenie minęło i za chwilę wyłoni się stamtąd szczelnie owinięta frotowym materiałem. Grubo się mylił. Wiktoria chwyciła ręcznik, ale zamiast się nim zakryć, po prostu wzięła go w dłoń i pewnym krokiem ruszyła z powrotem.

 

Gdy tylko wyszła na korytarz, Marek zamarł.

 

– Ruda, myślałem, że wracając już się zasłonisz... – wydukał ochrypłym głosem, całkowicie zapominając o oddychaniu. Został przyłapany z otwartymi oczami, całkowicie nieprzygotowany na ten widok. Jego wzrok mimowolnie chłonął jej jasną skórę, kształtne piersi i krągłe biodra.

 

Wiktoria zatrzymała się dokładnie przed nim. Czas w salonie jakby zwolnił. Stała wprost, naga, luźno trzymając ręcznik w dłoni, pozwalając mu patrzeć. Jej serce biło szybciej na widok jego totalnego, bezbronnego zszokowania i wzroku, który błądził po jej ciele w całkowitym osłupieniu.

 

– Mama ci nie mówiła, żeby nie podglądać bez pozwolenia? – rzuciła złośliwie, choć jej głos zdradzał lekkie drżenie z podniecenia. – Nalewaj wódkę, bo chyba tylko w tym jesteś dziś dobry. Ja za pięć minut wychodzę z łazienki i chcę mieć co pić!

Marek, czerwony aż po uszy, tylko gorączkowo kiwnął głową, niezdolny do sformułowania jakiegokolwiek sensownego zdania, i poszedł w stronę butelek, uzupełniając kolejną już kolejkę wódki. Wiktoria wskoczyła pod prysznic z poczuciem triumfu i dumna że zrealizowała prośbę Bartka, a po chwili wróciła do salonu ubrana z powrotem w tę samą prześwitującą koszulkę i czerwone stringi.

Całkowicie ignorując puste krzesło, podeszła prosto do Bartka, który w międzyczasie ubrał się w czarny t-shirt i luźne bokserki. Wypili nalaną przez Marka kolejkę, a Wiki usiadła mężowi okrakiem na udach, powoli i z pełną premedytacją układając się na jego kolanach. Marek, uciekając wzrokiem, zajął miejsce naprzeciwko. Drżącymi lekko dłońmi rozlał wódkę do kieliszków. Starał się wbić spojrzenie w drewniany blat stołu, opanować przyspieszony oddech i uspokoić gonitwę myśli, ale co rusz jego oczy niczym magnes uciekały w stronę jej dekoltu.

 

Bartek objął żonę w talii, a jego dłoń zaborczo spoczęła na jej biodrze. Cisza, która zapadła w pomieszczeniu, była wręcz elektryzująca. Atmosfera gęstniała z każdą sekundą, wymieszana z zapachem alkoholu i narastającym napięciem.Pełne kieliszki lśniły w ciepłym świetle trzaskającego w kominku ognia, czekając, aż ktoś w końcu przerwie to milczenie.

 

– Marek, po tym, co przed chwilą widziałeś, pewnie nie usiedzisz – zaczęła Wiktoria z figlarnym uśmiechem, sięgając po swój kieliszek. Jej ton był lekki, złośliwy, dokładnie taki, jakim zawsze operowała w biurze. – Mama by się zdziwiła, co? Wyobraź sobie, wracasz i mówisz: „Mamo, widziałem rudą zołzę nago – i to w 3D, a nie w internecie!”

 

Marek, czerwony na twarzy, zaśmiał się nerwowo, zaciskając uda pod stołem, by ukryć rosnącą erekcję. – A ty, Wiki, taka jesteś zołza, że Bartek musi cię twardą ręką trzymać – odparł, próbując podjąć grę i ukryć własne zmieszanie. – Pewnie w łóżku cię poskramia, co? Inaczej byś go zjadła na śniadanie.

 

Bartek, obejmując Wiktorię w talii, dał jej buziaka w policzek. Jego dłoń leniwie i dyskretnie zsunęła się niżej, opierając się na jej nagim udzie pod stołem. – Wytrzymuję, bo wiem, co dobre – powiedział spokojnie, podnosząc kieliszek. – Zdrowie za nasz mały, zintegrowany zespół.

 

Wypili. Wódka przyjemnie zapiekła w gardle, luzując kolejne blokady. Bartek odstawił szkło, opierając się wygodniej o oparcie krzesła. Spojrzał na Marka z lekkim, badawczym uśmiechem.

 

– A tak z ciekawości, Marek... byłeś kiedyś na plaży dla nudystów? – rzucił nagle nalewając kolejną kolejkę. – Byliśmy z Wiki w zeszłym roku w Chorwacji, pod Dubrownikiem. Mają tam takie zatoczki. Siedzisz sobie, a tam co rusz przechodzą jacyś kolesie i bezczelnie gapią się na cycki. Niektórzy wręcz zwalniali, żeby lepiej popatrzeć.

 

Wiktoria parsknęła śmiechem i przewróciła oczami. – Bartek, przestań, bo on jeszcze pomyśli, że pokazuję cycki wszędzie na lewo i prawo, a to nie prawda!

 

– No tak, wiadomo – odparł zadowolony Bartek. – Twoje cycki są tylko dla wybrańców.

 

– A żebyś wiedział, że tak – odpowiedziała od razu z zadziornym, pewnym siebie uśmiechem. Sugestywnie podnosząc kieliszek i opróżniając go.

 

Bartek znów sięgnął po butelkę i nalał im następną kolejkę. – Wiadomo. Zresztą my z Wiki nie ukrywamy, że lubimy takie klimaty. Czasem siadamy sobie wieczorem z winem i oglądamy razem jakieś porno, żeby się nakręcić, prawda, kochanie?

 

Wiktoria spiekła raka i trzepnęła męża pod stołem w udo. – Bartek, zlituj się, nie musisz mu opowiadać o wszystkim, co robimy po nocach – mruknęła lekko zawstydzona, choć nie zaprzeczyła, tylko z uśmiechem sięgnęła po swój kieliszek.

 

– Ludzie udają, że tego nie robią, ale każdy to lubi – ciągnął niezrażony Bartek. – Marunio też pewnie ogląda i lubi popatrzeć, jak dwóch facetów pruje jedną laskę, prawda, Marunio?

 

Marek przełknął ślinę, nie wiedząc, gdzie podziać wzrok, a na jego twarz wystąpił jeszcze mocniejszy rumieniec. Zawahał się, ewidentnie zablokowany, szukając jakiejś dyplomatycznej odpowiedzi.

 

Wiktoria, widząc jego zmieszanie, uśmiechnęła się drapieżnie.

– Daj mu spokój, Bartek. Przecież on i tak nie ma za bardzo alternatywy, żeby pooglądać gołe baby. – Przechyliła lekko głowę, wbijając wzrok w Marka. – No przyznaj się, Marek. Jakie lubisz najbardziej?

 

Marek milczał, jeszcze bardziej zawstydzony tym bezpośrednim pytaniem, wbijając wzrok w swój kieliszek.

 

– Nie chce powiedzieć? To ja zgadnę – wtrącił Bartek z cwaniackim uśmiechem. – Pewnie Elly Clutch.

 

Na dźwięk tego nazwiska Marek nie wytrzymał i uśmiechnął się pod nosem, zdradzając, że doskonale wie, o kogo chodzi.

 

– O, widzisz! – zaśmiał się głośno Bartek, tryumfalnie klepiąc żonę w udo. – Marunio też lubi rude zołzy! Haha wypijmy za to!

 

Wiktoria, choć jej policzki znów zrobiły się cieplejsze, natychmiast przeszła do kontrataku, korzystając ze swojej biurowej pewności siebie.

 

 – No dobra, skoro już się tak zwierzamy, to powiedz, Marek... co tam u ciebie? Dwa lata posuchy, serio? Pamiętasz Pati z pracy? Ta wysoka, z dużym biustem. Ostatnio zrobiła sobie taki tyłek na siłowni, że każdy facet w biurze się za nią ogląda. Założę się, że chętnie byś ją zaliczył, co?

 

Marek westchnął, wdzięczny i przerażony jednocześnie, że uwaga znowu skupiła się na jego braku powodzenia. Próbując zebrać myśli uzupełnił ponownie kieliszki.

 

– Pati? Jasne, kto by nie chciał, wygląda jak modelka. Ale ona mnie nawet nie zauważała. Moje życie miłosne to jakaś porażka. Była jedna z Tindera, ale po drinku uciekła. Inna mnie zghostowała po miesiącu pisania. Teraz siedzę w domu z mamą i w sumie nie mam nawet gdzie wyjść, o poznawaniu kogoś nie wspominając.

 

Wiktoria poczuła ukłucie współczucia. Zrobiło jej się autentycznie żal tego zahukanego faceta. Jednak w tej samej sekundzie palec Bartka zahaczył o cienki materiał jej majtek i wsunął się płytko pod spód, stykając się z wilgotną od podniecenia skórą. Wiktoria drgnęła, gubiąc na ułamek sekundy rytm. Odchyliła się do tyłu, opierając plecy o tors męża. Niemal na nim leżąc, sięgnęła dłonią do tyłu i ścisnęła jego twardego kutasa przez bokserki, potrzebując jakiegoś punktu oparcia.

 

– Biedny Marek – powiedziała, łagodząc ton na nieco bardziej opiekuńczy, choć jej biodra bezwiednie zaczęły poddawać się drobnym, rytmicznym ruchom palca Bartka. – Serio, współczuję ci, bo szkoda życia na takie porażki. Powinieneś wziąć się w garść. Nie możesz tylko marzyć o laskach z biura i oglądać porno w samotności.

 

Marek popił wódkę z kieliszka, wzruszając ramionami, coraz bardziej zahipnotyzowany widokiem Wiktorii wijącej się minimalnie na kolanach przyjaciela.

 

 – Łatwo wam mówić. Raz na imprezie firmowej próbowałem zagadać do laski, ale byłem za pijany i wyszło żenująco. – przyznał z lekkim smutkiem

 

– A propos imprez – rzuciła Wiktoria, z trudem łapiąc oddech, gdy Bartek wsunął palec o centymetr głębiej, drażniąc niezwykle czułe miejsce. – Pamiętasz, jak szef tańczył z recepcjonistką na Wigilii? On chociaż... chociaż próbował działać. A ty co robiłeś?

 

Bartek uśmiechnął się, sięgając po butelkę, by nalać im kolejkę. – Wypijmy, bo zaraz zrobi się stypa – zarządził, stukając się z nimi szkłem.

Wypili po raz kolejny. Wódka uderzyła Markowi do głowy jeszcze mocniej, a jego spojrzenie z coraz większym trudem odrywało się od splecionych ciał naprzeciwko. Bartek, zadowolony z tego, jak gładko wszystko postępuje, wsunął wolną lewą rękę pod luźną koszulkę Wiktorii i bezpardonowo chwycił jej nagą pierś. Zacisnął palce na twardym sutku, obserwując reakcję kumpla. Wiktoria westchnęła głośno, przymykając na moment oczy. Powoli puściła krocze Bartka, opierając dłonie na jego udach.

 

– Klasyka, Marek, ty zawsze tylko patrzysz – mruknął cicho Bartek, pochylając się i całując żonę w szyję. Jego palce pod stołem poruszały się teraz śmielej i w wilgotnym rytmie, wprawiając ciało Wiktorii w wyraźne drżenie. Otarła się tyłem głowy o jego ramię, cicho pojękując.

Marek nie wytrzymał. Mieszanka alkoholu, tych wszystkich wyznań, bezczelnych ruchów Bartka i widoku półnagiej kobiety wijącej się tuż przed nim sprawiła, że krew uderzyła mu do głowy. Wstał gwałtownie od stołu. Jego dresy wyraźnie opinały się na potężnej erekcji.

– To może... ja się jednak przejdę. Nie będę wam przeszkadzał – wydukał ochrypłym głosem.

Bartek oderwał usta od szyi Wiktorii z chłodną satysfakcją na twarzy. 

 

– Nie no, zimno jest na zewnątrz. Gdzie będziesz szedł? – Powolnym ruchem wyjął dłoń z majtek żony, po czym chwycił oburącz za dolną krawędź jej koszulki.

 

Wiktoria nawet nie drgnęła, ostatnie szybko wypite kolejki uderzyły jej do głowy mimo że pozwoliły zatrzymać bystrość zmysłów to całkowicie stłumiły jej instynkt samozachowawczy. Uniosła lekko ramiona, ułatwiając mu zadanie, gdy powoli, niemal z namaszczeniem, zaczął ściągać materiał przez jej głowę. Przez krótką chwilę materiał zakrył jej twarz, po czym Bartek płynnym ruchem zrzucił go na stół.

Marek zamarł. Koszulka zniknęła, a Wiktoria została przed nim w samych czerwonych stringach. Jej duże, nagie piersi, z twardymi od podniecenia sutkami, falowały ciężko przy każdym urywanym oddechu. Marek wpatrywał się w nie jak zahipnotyzowany, nie potrafiąc wykrzesać z siebie ani słowa. Jego oczy chłonęły ten bezwstydnie odsłonięty widok, ignorując cały świat dookoła.

 

Wiktoria, zamiast się spłoszyć czy zasłonić, odgarnęła rude włosy do tyłu i powoli podniosła na niego wzrok. Ich oczy spotkały się w nagłym, niesamowicie intymnym i elektryzującym spojrzeniu. Nie było w niej ani krztyny wstydu – patrzyła na niego prosto, z dużą pewnością siebie, ale bez drapieżności. Jej wzrok komunikował po prostu, że akceptuje tę sytuację, nie ma z nią problemu i w pełni pozwala mu na siebie patrzeć.

 

Dopiero po długiej, gęstej od napięcia chwili Bartek odsunął się nieco z krzesłem od stołu, siadając wprost naprzeciwko stojącego Marka. Jedną ręką zaczął mocno pieścić nagie piersi żony, a drugą ponownie opuścił na jej brzuch.

– Zdejmij majtki, kochanie, i rozchyl lekko nogi. Niech Marunio w końcu zobaczy z bliska, jak się robi dobrze kobiecie, zamiast znowu tylko o tym słuchać i uciekać – powiedział cicho.

 

Wiktoria zsunęła koronkowe stringi na podłogę i posłusznie rozchyliła kolana, nie odrywając spokojnego, pewnego siebie wzroku od zszokowanego kolegi.

 

Bartek włożył jej w cipkę dwa palce robiąc krótką palcówke, a następnie poklepał ją lekko po udzie. 

 

– A teraz zrób mi loda.

 

Wiktoria posłusznie zsunęła się z jego kolan z głośnym westchnieniem. Uklękła na podłodze między jego rozchylonymi nogami, wypinając się tyłem do Marka, po czym posłusznie wyciągnęła nabrzmiałego penisa wzięła go do ust. Po kilkunastu sekundach cichego mlaskania, Bartek pochylił się do przodu. Złapał dłońmi za jej wypięte pośladki, bezczelnie je rozsunął przed wzrokiem Marka, a następnie głośno klepnął.

 

– Patrz na to. – rzucił z cwanym uśmiechem. Zanim Marek zdążył w ogóle zareagować, Bartek dotknął ramienia żony, by na chwilę przestała. – Chodźmy na łóżko, tam będzie nam wygodniej. Ale najpierw – sięgnął po butelkę wódki – zerujemy.

Rozlał po pełnym kieliszku. Wypili kolejnego shota i gdy butelka była już praktycznie pusta z uśmiechem zlał resztkę alkoholu z dna butelki do szkła żony. 

 

– O, została połówka. To dla naszej gwiazdy.

 – Dziewczyna ma wypić najwięcej? – Wiktoria, wciąż klęcząc i ocierając usta wierzchem dłoni, uniosła brwi.

 

– Pij, pij, będziesz łatwiejsza – odparł Bartek, podając jej szkło.

 

Wiktoria przewróciła oczami, biorąc od niego alkohol. 

 

– No chyba łatwiejsza niż dzisiaj to już nie będę – rzuciła z przekąsem i uniosła kieliszek w stronę zszokowanego Marka. – Zdrowie!

Wiktoria wypiła wódkę do dna, po czym z głuchym stukotem odstawiła kieliszek na stół. Oblizała wargi, uśmiechając się szeroko, zrzucając z siebie resztki jakiegokolwiek skrępowania.

 

– No to chodźcie, panowie – rzuciła pewnym, zachrypniętym głosem.

 

Odwróciła się, chwytając całkowicie zaskoczonego Marka za dłoń, a drugą ręką lekko, acz stanowczo popchnęła Bartka w stronę korytarza. Zanim ruszyli, jej bystry wzrok zjechał na ich krocza. Dresy Marka i luźne bokserki Bartka były bezwstydnie wypchnięte do granic możliwości.

 

– Niezłe namioty, chłopaki – zachichotała figlarnie, błyskając okiem. – Zobaczymy, czy na tym biwaku dacie radę dotrzymać mi kroku.

Bartek ruszył pierwszy, a Wiktoria zdecydowanie pociągnęła Marka za sobą. Pokój był wąski. Marek, idąc krok za nią, miał przed oczami idealny, niemal hipnotyzujący widok: jej blade, całkowicie nagie pośladki, zmysłowo kołyszące się w rytm każdego kroku. Wiktoria celowo trzymała jego dłoń tak blisko swojego ciała, że knykcie Marka rytmicznie ocierały się o jej gołą skórę. Ten przelotny, powtarzalny dotyk, połączony z widokiem falujących bioder, sprawiał, że krew w żyłach Marka pulsowała jak oszalała. Każdy krok w stronę sypialni był czystą, elektryzującą obietnicą.

 

Gdy weszli do środka, Bartek nie bawił się w budowanie romantycznego nastroju. Zamiast małej lampki nocnej, od razu wcisnął główny włącznik, zalewając całe pomieszczenie jasnym, bezlitosnym światłem. Sypialnia była wyjątkowo ciasna, niemal w całości wypełniona przez podwójne – wcale nie największe – łóżko, które wciskało się od ściany do ściany, zostawiając miejsce tylko na wąskie przejście i drobną szafkę nocną. W tym ostrym świetle nie było gdzie uciec wzrokiem, nie było mroku, w którym Marek mógłby ukryć swój wstyd. Byli obnażeni w każdym sensie tego słowa.

 

Bartek stanął przy brzegu materaca i bez słowa, płynnym ruchem zsunął z siebie t-shirt, a zaraz potem bokserki, prezentując się w pełnej gotowości. Wiktoria nie traciła ani sekundy – mocno popchnęła męża na łóżko. Zaskoczony Bartek opadł na materac i musiał cofnąć się głębiej, aż pod samą ścianę, robiąc im z przodu miejsce.

 

Wiktoria puściła dłoń Marka. Odwróciła głowę i spojrzała mu prosto w oczy z zadziornym, wyzywającym uśmiechem.

– A ty na co czekasz? – rzuciła prowokacyjnie.

 

Nie czekając na odpowiedź, wskoczyła na materac, by dobrać się do Bartka. Zrobiła to jednak z absolutną, perwersyjną premedytacją. Uklękła na czworakach i ruszyła w stronę męża, całkowicie bezwstydnie wypinając się tyłem prosto do Marka. Jasne, bezlitosne światło sypialni nie pozostawiało niczego wyobraźni, ujawniając przed nim każdy, najdrobniejszy szczegół jej anatomii. Marek z bliska zobaczył, jak bardzo była już mokra, lśniąca od podniecenia i gotowa na to, co miało się wydarzyć.

 

Ten widok całkowicie odebrał mu resztki tchu. Drżącymi dłońmi chwycił za gumę swoich dresowych spodni i bokserek, zsuwając je jednym, zdecydowanym ruchem na podłogę. W pełni nagi, opadł ciężko na sam brzeg materaca, niemal zsuwając się w ciasne przejście, i oparł plecami o chłodną ścianę. Wpatrywał się w nią jak zahipnotyzowany, a jego oddech stał się krótki i urywany. Bezwiednie objął dłonią swoje pulsujące, twarde przyrodzenie, nie potrafiąc oderwać wzroku jej wlgotnej i rozwartej w jego kieirunku cipki..

 

Bartek, oparty o wezgłowie łóżka, dostrzegł ten ruch zza ramienia żony. Uśmiechnął się szeroko z cwaną, pełną satysfakcji miną.

– No proszę, Wiki, chyba w końcu daliśmy mu coś, na co warto popatrzeć – rzucił z rozbawieniem, patrząc prosto na tkwiącego pod ścianą Marka. – Widok z pierwszego rzędu bardzo ci się podoba, co, Marunio? A to dopiero początek.

 

Marek oparty o ścianę bardzo blisko wypiętych pośradków Wiktorii patrzył jak ta robi loda Bartkowi. Najpierw trzymając mocno trzon penisa całowała go czule po całej długości, a następnie wzięła do ust jego jądra i rozpoczęła ich oralny masaż.

– Absolutna mistrzyni – rzucił Bartek odchylając głowę podczas gdy Wiki mocno zasysała i masowała językiem jego jądra. Wiki z głośnym mlasknięciem oddessała z ust zassane jądra i powiedziała:

 

– Tak? Lubisz to? – Uderzając trzonem penisa o swój policzek z zadziornym uśmiechem i przycisnęła język do samej nasady penisa pod jądrami i pociągnęła nim w górę, zostawiając wilgotny od śliny ślad przez cała długość jąder i kutasa Bartka. 

 

– Oj, tak! – stęknął Bartek. Wiktoria z uśmiechem wzięła jego żołądź do ust i rozpoczęła pochłaniać jego penisa coraz głębiej przy tym mlaszcząc.

 

Marek widział jak pochłonięty w rozkoszy Bartek położył rękę na jej rudej glowie i rytmicznie dociskiwał ją coraz głębiej i coraz dlużej. Kutas Bartka wydawał mu się ponadprzeciętnie długi jednak znikał on w ustach Wiktorii z każdą sekundą coraz bardziej, jakby nie sprawiał jej żadnego problemu. Na koniec podczas ostatnich głębszych ruchów Bartek docisnął głowę Wiktorii mocno do samego końca i przytrzymał tak na kilka sekund. Dla Marka ta kilkusekundowa chwila trwała wiecznie. Widział Bartka z siłą wciskającego swoje przyrodzenie głęboko w gardło żony oraz ją która posłusznie ulega. Widział jak wygina i napina lekko stopy i dolną część ciała jednak od pasa w górę jej ciało jest absolutnie uległe Bartkowi.

 

Po około 5 sekundach Bartek zwolnił uchwyt i Wiktoria szybkim ruchem wyjeła jego przyrodzenie z ust, łapiąc głęboki i głośni oddech. Marek dostrzegł ponowne rozluźnienie jej dolnej częsci ciała i mógł przysiąc, że jej cipka jest jeszcze bardziej mokra niż wcześniej. Podniecony Bartek tylko stęknął, natomiast Wiktoria złapała nowej energii.

 

– Proszę daj mi na siebie usiąsć – wciąż sapiąc westchnęła jednym tchem i szybko z enegrią złapała Bartka za biodra i poprosiła aby ten zjechał z nimi w dół co ten uczynił.

 

Marek usłyszał jak para się całuje ale jego oczy przepełnił inny widok. Patrzył jak zahipnotyzowany jak naprawdę duży i lekko zakrzywiony kutas Bartka stercząc obija się o białe jak śnieg pośladki Wiktorii. Wiktoria złapała go w rekę próbując namierzyć na swoją cipkę jednak Bartek swoją dłonią odciągną jej rekę i powiedział 

 

– Rękoma to każdy potrafi!

 

– Ale ja już chcę go mieć w sobie! – Odpowiedziała zniecierpliwiona Wiki 

 

Następnie przez dobrą minutę Marek obserwował niesamowitą grę w której Wiktoria próbuje nabić się na sterczącego kutasa Bartka. Początkowo jego penis usadobił się między pośladkami drażniąc jej dziurke i rowek. Marek mógł przysiąc, że Bartek celowo próbuje wejść w Wiktorię analnie, jednak ta nie dała za wygraną, po kilku ruchach na granicy analnej penetracji udało jej się podnieść biodra na tyle, że penis Bartka wślizgnął się w jej wilgotną cipkę z chlupotem. Wiktoria tryumfalnie wyprostowała się nad Bartkiem i odchyliła lekko do tyłu, opierając się reką o łóżko po wewnętrznej stronie ud Marka. Przez chwilę Marek mógł podziwiać jej piersi oraz jej wyginające się biodra i wijące się na Bartku. 

 

–  O Boże widok jak z pornola! - powiedział Bartek ściskając ją za piersi. Po chwili Bartek pociągnął Wiktorię w swoją stronę tak że jej piersi wyladowały na jego twarzy, dalej przycisnął Wiki do swojego ciała i zaczął na leżąco wykonywać energiczne pchnięcia w swoją żonę.

 

Patrząc na to Marek ścisnął swojego kutasa jeszcze mocniej, widział wprasowaną wręcz Wiki w Bartka i ostre mechaniczne wręcz pchnięcia Bartka. Potem Bartek złapał Wiktorię za pośladki i je rozciągnął na boki nie przestając uderzać. Markowi wydawało się że jeszcze przyśpieszyli. Kolega nie mógł oderwać wzroku od tego widoku widział sporego penisa znikającego z coraz większym chlupotem w pochwie Wiktorii oraz jądra Bartka uderzające z siła tuż pod jej rozwartym odbytem w pewnym momencie zobaczył jak Bartek wkłada tam swój palec. Te chwile były dla Marka wręcz magiczne, ponieważ czuł rytmiczne falowanie łóżka co sprawiło że wydawało mu się jakby był częścią penetracji. Mimowolnie dostosował swoje ruchy reką do rytmicznego rżnięcia Wiktorii, wsłuchując się w jej stękanie. Po około minucie głośnych jęków Wiki, Bartek się zatrzymał. Wiktoria zaczęła sapać i mówić:
 

–  O boże ale miałam orgazm. Jestem cała mokra…

– Czuje, cipka zaczęła Ci aż przeciekać –  powiedział Bartek –  A teraz dajmy dajmy Maruniowi lepszy widok niż moje jaja obijające twój tyłek. Wypnij się do mnie, kochana. Jak tam Marek, nie zasnąłeś?

–  Nie no –  powiedział zakłopotany Marek onanizując się.

–  Dajmy Maruniowi lepszy widok niż moje jaja obijające twój tyłek. Wypnij się do mnie, kochanie.

 

Wiktoria, posłuszna, zeszła z niego, wypięła się na łóżku, opierając na łokciach Bartek, klęcząc za nią, wszedł w nią od tyłu, jego kutas powoli rozciągał jej mokrą cipkę. Złapał ją za ręce, wyginając je do tyłu, aż jej plecy wygięły się w łuk, a cycki podskakiwały w rytm jego ruchów. Marek, waląc konia, patrzył na jej piersi, falujące przy każdym pchnięciu, i na jej twarz, na której malowała się rozkosz. Cycki falaujące przy jego twarzy rozgrzewały do do czerwoności, a twarde brązowe sutki zataczały idealnie owalne kształty niemal prosząc aby Marek zassal je. Bartek puścił jej ręce, a ta opadła w dół. 

 

Z każdym uderzeniem materac skrzypiał, a Bartek wyraźnie przyspieszał. Wiktoria z głośnym jękiem opuściła głowę, nie radząc sobie z narastającym tempem. Po kilku ruchach poczuł wręcz namacalnie oddech sapiącej Wiki w okolicach swoich jąder. Nagle Bartek sięgnął do przodu i mocno chwycił ją za włosy, pociągając jej głowę do góry z powrotem, zmuszając do spojrzenia prosto przed siebie mówiąc: 

 

–  Spójrz koledze w oczy –  przesunęli się bliżej Marka, tak że Wiktoria była teraz kilka centymetrów od niego.

 

Jej twarz znalazła się zaledwie centymetry od twarzy Marka, a jej dłoń odruchowo oparła się na materacu tuż przy jego udzie. Ich spojrzenia skrzyżowały się. Marek przestał oddychać. Wiktoria jęczała i postękiwała z rozkoszy tak blisko, że czuł jej gorący, rwany oddech bezpośrednio na swoich ustach i policzkach. Patrzyła mu prosto w oczy – jej wzrok był całkowicie bezwstydny, przepełniony gęstą, zmysłową akceptacją.  Bartek jeszcze bardziej podkręcił tempo. 

 

Złapał ją oburącz za pośladki, uderzając z taką siłą, że Wiktoria z głośnym krzykiem wypuściła powietrze, a jej głowa, uwolniona z uścisku, ponownie opadła w dół, prosto w stronę krocza Marka. Oparła się rękoma o łóżko, wypinając tyłek, a Bartek brał ją na pieska, jego biodra uderzały mocno, sprawiając, że jej głowa zbliżała się do Marka. Po chwili Bartek odgarnął jej rude włosy, pprzesuwając jej głowę, by patrzyła na kutasa Marka, który ten walił z zapałem: 

 

– Patrz, jak mu stoi na ciebie, kochanie – mruknął. Wiktoria westchnęła, jej oczy błyszczały.

 

Pchnięcia Bartka były tak silne, że Wiktoria, tracąc równowagę, przesunęła się w stronę Marka, a jej ręka instynktownie złapała jego kutasa. Marek stęknął z zaskoczenia. Bez wahania zaczęła mu obciągać, jej usta ciasno objęły jego główkę, a język kręcił kółka. Marek jęknął, zaskoczony, a Bartek, wciąż ją pieprząc, powiedział: 

 

– Zrób mu tak dobrze, jak robisz mi, kochanie. 

 

Jej ślina zmieszała się z jego preejakulatem i została łapczywie zassana do jej ust. Gdyby nie alkohol Marek pewnie już dawno by się spuścił, a tak mógł czerpać przyjemnośc z jej obciągania. Niemal namacalnie czuł mocne pchnięcia jakimi Bartek raczył swoją żonę, mimowolnie złapał Wiktorie za pierś i bawił się jej sutkiem.

– Chodź, i co, smakuje ci? – mruknął Bartek, chwytając ją za piersi i lekko pociągając.

– Tak, pyszny – westchnęła Wiktoria, nie przerywając pieszczoty.

Bartek z uśmiechem pochylił się i głęboko ją pocałował. Ich języki splotły się w namiętnym, przelotnym liźnięciu, smakując siebie nawzajem i Marka. Zaraz potem pociągnął żonę tyłem do siebie, tak by leżała w rozkroku plecami oparta o jego tors, a przodem do Marka, jej nogi rozchylone, cipka mokra i odsłonięta. Bartek, jedną ręką obejmując jej talię złapał za pierś, drugą zaczął robić jej palcówkę, jego palce ślizgały się po łechtaczce, a potem weszły głębiej. Wiktoria jęknęła i udniosła głowę do góry aby złapać powietrze w płuca. Przez kolejne dwie 3 minuty Bartek robił bezwstycnie rozkraczonej przed Markiem palcówkę jednocześnie ciągnąc i wykręcając jej sutek drugą ręką. 

–  Widzisz jaka jest mokra – powiedział nagle Bartek wyciągając palce z jej cipki, prezentując płynny śluz na palcach z uśmiechem. 

–  Nooo, tak –  odpowiedział zakłopotany Marek odrywając oczy od cipki Wiktorii i podążając wzrokiem za mokrymi palcami, które Bartek włożył do ust Wiktorii aby ta zlizała z nich swłasne soki 

–  Mmmmm…. –  stęknęła Wiki mając palce Bartka w ustach. Oczy Marka i Wiktorii znowu się spotkały, obydwoje zamarli patrząc na siebie i ignorując wszystko co dzieje się wkoło. 

Zaraz po tym Bartek wilgotną dłonią zaczął pieścić jej drugą pierś i drażnić sutek, a drugą ręką wrócił do palcówki.  Mimo kilkudziesięciosekundowej palcówki Wiktoria wciąż wpatrzona w oczy Marka tylko sapała, ten jak zahipnozytowany tym intymnym spojrzeniem zamarł przestał nawet walić konia. Widzący tę nić porozumienia między jego żoną i jej kolegą Bartek poczuł w sobie nowe pokłady podniecenia i postanowił to wykorzystać:

 – To co, damy Maruniowi trochę poruchać? – rzucił, patrząc na Marka. Rozłożył uda Wiktorii jeszcze szerzej i rozchylił delikatnie dłońmi jej wilgotną cipkę powodując jęknięcie wigi i wybudzenie Marka z letargu – Chodź, wejdź w nią.

Marek, dysząc zjechał wzrokiem w dół zatrzymując się na chwile na jej sprężystych cyckach z podrażnionymi do czerwoności pieszczotami sutkami. Patrząc na rozwartą cipkę koleżanki i miejsce które dla niego powstało po rozkraczeniu westchnął i powiedział: 

 

– Cholera, nie mam gumki.

 

– Wiktoria i tak zawsze powtarza że nie lubi w gumce. – Z uśmiechem odparł Bartek.

 

– Nie lubię ale tylko Ty mnie tak bierzesz. –  Trochę przebudzona Wiki odkręciła lekko głowę i powiedziała z lekkim wyrzutem. Na co Bartek odparł z wielką pewnością: 

 

–  A dzisiaj dopuścisz też do siebie Marka, widziałaś jak na Ciebie patrzył! 

 

– Bez z innym, jesteś pewien?  – Wiktoria, z lekkim wahaniem, spojrzała na Bartka. A ten, całując ją w kark, odpowiedział: 

 

– Tak, przecież się zabezpieczasz. Oddaj się mu, tak jakbyś oddała się mnie. – Wiktoria, z westchnieniem, skinęła głową, jej oczy błyszczały podnieceniem.


 

Marek, klękając przed nią, wszedł w nią powoli, jego gruby kutas rozciągał jej cipkę, wywołując jej cichy jęk. Mimo, że Marek miał znacznie grubszego kutasa niż Bartek to ten wszedł łatwo, dzięki nawilżeniu jednak podniecenie Wiki było tak duże, że jej pochwa mocno zacisnęła się wokół jego członda. Bartek, wciąż obejmując ją od tyłu, szepnął: 

 

– No, Marek, rżnij ją mocno, pokaż, co potrafisz. – Marek przyspieszył, jego biodra uderzały rytmicznie, a Wiktoria, oparta o Bartka, zaczęła dyszeć, jej cycki podskakiwały przy każdym pchnięciu. Bartek, muskając jej sutki palcami, komentował: 

 

– Dobrze ci, kochanie? 

 

– Tak, super. – Odpowiedziała jękliwym głosem 

 

– No to daj Maruniowi taki namiętny pocałunek, jaki dawałaś mi. – Bartek, z uśmiechem, podsumował.

 

Wiktoria, patrząc Markowi w oczy, pochyliła się lekko, a Marek, wciąż ją pieprząc, złapał ją za kark i pocałował głęboko, ich języki splotły się w gorącym, namiętnym pocałunku. Wiktoria westchnęła w jego usta, jej biodra poruszały się w rytm jego pchnięć, a Bartek, ściskając jej cycki, mruczał: 

 

– Super, kochanie, kochaj się z nim, jak ze mną. Pokaż, jak ruda zołza daje z siebie wszystko. 

 

Marek, napalony, rżnął ją coraz mocniej, jego kutas wypełniał jej cipkę, a pocałunki stawały się coraz bardziej dzikie, ich ślina mieszała się, gdy Wiktoria gryzła jego wargę. Z każdym ruchem Marek uderzał coraz mocniej wciskając nie tylko Wiktorię coraz mocniej w swojego męża ale także Bartka w ścianę o którą sie opierał.

 

Wiktoria była w siódmym niebie, z jednej strony czuła ekscytację związaną z myślą że kocha się z obcym męzczyzną, a z drugiej oparcie fizyczne i psychiczne ze strony Bartka dawała jej swobodę aby nie myśleć o konsekwencjach i brnąć w to dalej.Wiki z jednej strony mamiętnie całowała się z Markiem pozwalając mu penetrować ją glęboko, z drugiej czuła jak Bartek od tyłu robi jej malinkę na szyi, czuła jego twardego kutasa wciskającego się w rowek między jej pośladkami. Jedną reką trzymała głowę Marka i dociskała do swoich usta, a drugą przyciskała do swojej szyi głowę partka. Była tak podniecona i pochłonięta ilością bodźców, że jej jęki stały się bardzo niekontrolowane. 

 

Czuła również na sobie rosnące podniecenie Marka, z jednej strony czuła że nie ma dużej praktyki w całowaniu się, ponieważ wsciskał jej język głęboko w usta i wykonywał coraz bardziej gwałtowne ruchy z drugiej jednak strony ten bezpardonowy pocałunek nakręcal ją coraz bardziej bo odpowiadał on bardzo mocnym wręcz brutalnym pchnięciom rozpychającym jej cipkę oraz łapczywemu macaniu jej piersi, a także nasilającemu się warczeniu Marka. Na domiar wszystkiego czuła od tyłu napierania Bartka, który wręcz wpychał ją całym sobią w spuszczone ze smyczy pożądanie Marka. 

 

Czula się jak w imadle, z rozłożonymi nogami przez ręcę Bartka była zgniatana od samej cipki, aż po szyję z niewyobrażalną siłą. Nie mogąc już wytrzymać narastającego naporu wyrwała się z trudem z nachalnego pocałunku Marka, zaczerpnęłą powietrza i ile sił w płucach wrzasnęła z rozkoszy. Na pewno usłyszeli ją wszyscy mieszkańcy pensjonatu, prawdopdobnie również usłyszala ją cała Bukowina Tatrzańska.

 

Bartek, czując chwilowe rozładowanie napięcia, powiedział: 

 

– Spróbujmy czegoś więcej, kochanie. – Obrócił Wiktorię na czworaka, wciąż blisko Marka, i wszedł w nią od tyłu, jego kutas rozciągał jej cipkę, a ręce ściskały jej biodra. 

 

– Patrz, Marek, jak ją biorę – powiedział, przyspieszając, jego pchnięcia były głębokie i brutalne, a Wiktoria, dysząc, patrzyła Markowi w oczy. Marek, wciąż waląc konia, podsunął się bliżej, a Wiktoria, bez słowa, znów wzięła jego kutasa do ust, ssąc go mocno, jej język ślizgał się po jego główce. Bartek, widząc to, mruknął: 

 

– Moja zołza, zawsze wie, jak rozgrzać. – Wiktoria, z kutasem Marka w ustach, jęczała stłumienie, jej ciało drgało od pchnięć Bartka 

 

.– O tak, jak w rasowym pornolu kochanie, jak świnia na rożnie! – Mówiąc to dał jej solidnego klapsa. Wiktoria padła zmęczona wzdłuż na łóżko.

 

– O Boże ale Wy się napaliliście, zaraz stracę przytomność jak nie zmienimy pozycji! –  Po czym położyła się na plecach twarzą pod Markiem.

 

–  No dobrze kochanie daj posmakować tej cipki –  Powiedział Bartek rozpoczynając robienie minetki. 

 

Bartek poczuł ustami jej ciepłą cipkę i zasmakował jej wilgotności zmieszanej z preejakulatami jego i Marka. Wielokrotnie smakował ją po własnej penetracji jednak smak po penetracji Marka mocno się różnił. Przez chwilę nawet myślał, że Marek może skończył w jego żonie ponieważ jej smak był dużo bardziej słony niż zwykle, a także miał wrażenie że w jej pochwie jest trochę więcej płynu niż zwykle. Nie przejmując się tym za bardzo kontynuował łapczywe ruchy językiem. 

 

– Ah, wspaniale –  jęknęła Wiktoria wzdychając - A co my tu mamy? - powiedziała wsuwając się pod kleczącego nad nią Marka. 

 

Złapała go za jądra i z chichotem nimi zabujała, a następnie złapała jedną ręką za trzonek penisa a drugą złapała się za pierś. Marek widząc że Wiktoria ma usta pod jego jądrami lekko się obniżył pozwalając aby jego moszna zanuszyła się cała w buzi Wiktorii. Słysząc stęknięcie aprobaty od Wiktorii obniżył się jeszcze niżej niemal siadajac jej na twarzy i spojrzał na Bartka. Bartek z uśmiechem przerwał minetkę i powiedział: 

 

– Haha pełna wzajemnośc pół wieczora patrzyłeś na jej tyłek, teraz ona podziwia Twoje pośladki!. –  Usłyszeli tylko lekko oburzone stęknięcie Wiki która miała pełne usta i zobaczyli jak Wiktoria przyciska swoimi nogami głowę Bartka do cipki.

 

 –  Cicho tam! Po prostu zazdrościsz że Marek ma większa jaja od Ciebie! –  Powiedziała Wiki wypluwając na chwilę mosznę marka z ust i powróciła do masażu.

Po chwili Bartek wstał i powiedział: 

 

–  No to się ciesz, że będziesz miała szansę je opróżnić mu. 

 

Następnie wszedł w Wiktorię swoim kutasem. Przez chwilę w miare statycznie uprawiali prawie zwykły seks, Bartek brał swoją żonę na misjonarza, a ona trzymając mosznę kolegi w ustach pieściła dłońmi jego penisa. Marek natomiast bawił się jej falującymi piersiami. Gniótł j i lekko ciągnął za twarde sutki. Po chwili Bartek wysunął się i powiedział: 

– Marek, twoja kolej, daj jej ostro. 

 

Marek, posłuszny, wszedł w nią na pieska, jego kutas wypełniał jej cipkę, a ręce ściskały jej tyłek. Nabita na grubego penisa Marka, Wiktoria zaczęła zmysłowo poruszać biodrami patrząc mu z uśmiechem w oczy. 

 

–  O tak cudownie. –  Powiedziała ściskając swoje piersi. –  Złap mnie za nie –  Poleciła Markowi. 

 

Przez chwilę wspólnie ugniatali jej piersi patrząc sobie w oczy po czym Wiktoria znowu złapała go za dłonie i przyśpieszyła ujeżdżanie. Widok żony ujeżdżającej kolegę i trzymającej ją za ręce wywołała w mężu dodatkowe poniecenie - przez kilka minut patrzył na nich jak zahipnotyzowany ciesząc się ich przyjemnością, a następnie postanowił podkręcić atmosferę.  Bartek, klęcząc obok, wsunął palec w jej tyłek, przygotowując ją, i szepnął: 

 

– Chcesz więcej, kochanie?

 

 – Tak, dawajcie! – Dysząc, wyjękła.

 

Wiktoria pochyliła się w stronę Mara, wypinając się do tyłu i ujeżdżając go mocno, jej biodra poruszały się w górę i w dół. Bartek,wyjął palec z odbytu i napluł na swojego penisa. Klęcząc za nią wpadł na szalony pomysł, przycisnął swojego penisa do penisa marka i wszedł w jej cipkę od tyłu, tak że ich kutasy tarły się o siebie w jej wnętrzu, rozciągając ją w podwójnej penetracji e. Wiktoria krzyknęła, jej ciało zadrgało, cipka pulsowała, gdy obaj mężczyźni poruszali się w niej synchronicznie, ich kutasy wypełniały ją całkowicie.

 

–  O boże! Co?! Co Ty robisz? Aaaaaah –  Wrzasnęła Wiki

 

–  Tak bardzo o tym marzyłem, jest idealnie –  Westchnął Bartek przyśpieszając ruchów.

 

– Jezu mam dwa kutast w cipce, dwa w cipce - Krzyknęła na cały głos Wiki, uwalniając w nowe pokłady wilgotności która dodała mężczyznom poślizgu.

 

Dziewczyna czuła jakby była od środka wręcz rozrywana co sprawiło, że cała zalała się zimnym potem. Przyjemność była olbrzymia i chciała dać jej ujścia więc znowu zaczęłą namiętnie całować Marka. Wchodzący od tyłu Bartek nagle zaczął czuć jak sztywny penis Marka zaczyna jeszcze bardziej twardnieć i rozpychać się jeszcze bardziej wewnątrz jego żony niemal miażdżąc jego kutasa. 

 

–  Ale ciasno, wszystko aż wypływa –  jęknął Bartek

 

Marek, czując podwójne tarcie, zaczął wołać:

 

 – Muszę wyjść, dochodzę!

 

Bartek, słysząc to przytulił się do pleców Wiki przyciskając ją i odparł: 

 

– Nie przestawajmy, nie teraz. 

 

– Ale… ale on zaraz się we mnie spuści! – Wiktoria z lekkim szokiem jęknęła. 

 

– Tak, niech zaleje, doprowadź go! - pełnym rozkoszy głosem, niczym z zaświatów powiedział Bartek.

 

Jego żona westchnęła z aprobatą, mocniej ujeżdżając Marka i całując się z nim namiętnie, ich języki splotły się, a jej biodra przyspieszyły. Marek, po kilku sekundach, zesztywniał jeszcze bardziej, zaczął sapać w jej usta. Małżeństwo poczuło jak jego kutas stał się twardy jak skała i zaczął pulsować, a następnie poczuli olbrzymią ilość ciepłej spermy wypełniającej jej cipkę. Wytrysk był długi i obfity, trwał około 10 sekund ale dla uczestników była to wieczność. 

 

Sperma Marka była bardzo gęsta Bartek mógł przysiądz że gorąca maź wręcz go parzyła. Ani Marek, ani Wiktoria, ani nawet Bartek nie poczuli nigdy przyejmniejszego wytrysku. Na chwilę się zatrzymali, Wiktoria zszokowana, skomentowała:

 

– Chryste, Marek, ile tego we mnie wpompowałeś? Ile lat to zbierałeś? Gęste jak śmietana, czuję, jak wypełnia mnie po brzegi. Co dalej? 

 

Bartek, z uśmieszkiem, powiedział: 

 

– Jak to co? Mam świetny poślizg, rzeczywiście wyzerowałaś mu te jaja, zaraz ubiję maź Marka, dodam coś od siebie, kochanie. 

 

Wiktoria położyła głowę na udzie Marka, a Bartek, wchodząc w nią od tyłu, zaczął wyruchać ją mocno, jego kutas ślizgał się w mieszance spermy, uderzając głęboko.Wiktoria oblizała penisa Marka z resztek jego nasienia i z uśmiechem powiedziała: 

 

– Dziękuję kochany.

 

Bartek czuł bardzo gęstą spermę Marka, mieszającą się z wiglocią Wiktorii. Będąc pijanym zazwyczaj nie łatwo było mu dojśc ale tym razem podniecenie wygrało. Zaczął bardzo mocno rżnąć Wiktorię doprowadzając ją do coraz głośniejszych jęków. Miał wrażenie, że ciepło i tarcie powoduje że zawartość pochwy jego żony gęstnieje z kazdym ruchem. Po minucie niezwykle ostrej penetracji Bartek poczuł że dochodzi, nagle jego penis zaczął pulsować i wylewać z siebie ogromne ilości nasienia do wypełnionej już praktycznie po brzegi cipki żony. Wiktora podniecona tym, że doprowadziła męża do orgazmu sama dostała bardzo silnych skurczy, które sprawiły że cała się napięła i zaczęła jęczeć łamiącym się głosem.

 

–  O boże Panowie to było nieziemskie! Nigdy nie myślałam, że coś takiego może się wydarzyć…

 

Cała trójka położyła się na wznak na łóżku. Wiktoria w środku. Jej pochwa wciąż pulsowała, wytłaczając spermę Panów na jej uda i prześcieradło. Dziewczyna dotknęła ręką miejsca na które spłynęła szczególnie spora dawka spermy, a następnie rozsmarowała ją w okolicach cipki. Włożyła też palce do środka i wyjęła wzdychając. Po czym włożyła palce zlepione lepką zmieszaną mieszaniną nasienia i jej soków bezwstydnie do ust.

 

–  Boże chyba popłyneliśmy –  powiedziała lekko przerażona Wiki gdy zaczęło do niej dochodzić co właśnie się stało.

 

–  Kto powiedział że to koniec? –  Zaptał Bartek

 

– No nie mów że masz jeszcze siły na więcej? Idziemy spać!

 

–  No dobrze ale zrób nam proszę jeszcze loda na dobranoc. Bo chyba zasmakowało Ci to co wypływa.

 

Marek i Wiktoria popatrzyli na niego z niedowierzaniem.

 

–  No co? Lepiej się śpi jak moja żona wysysa wszystko do ostatniej kropli.

 

–  Jesteś zboczony. No dobra nie ma wyjścia. Panowie baczność. Lodzik, paciorek i spać!

 

Panowie stanęli przed łóżkiem.Wiktoria, klęcząc między nimi, wzięła kutasy obu do ust na zmianę, ssąc je głęboko, jej język lizał ich główki, a ręce masturbowały trzony. Marek jęknął, a Bartek mruknął: 

 

– Moja zołza, zawsze wie, jak rozgrzać. – Wiktoria, z uśmiechem, ssała ich jednocześnie, jej usta rozciągnięte, a ślina spływała po ich kutasach. - Zrób masaże jąder kochanie.

Wiktoria wzięłą wtedy jego mosznę do ust i mocno ssąć zaczęłą masować mu jądra językiem. Po chwili powtórzyła ten zabieg u Marka. Następnie włożyła oba penisy na raz do ust. Po kilku minutach powiedziała: 

 

–  Dobrze mężu ty pierwszy, spuść się na mnie i pokaż Markowi jak traktujesz swoją żonę. Bartek stanął przed Wiktorią i włożył swojego kutasa między jej piersi. Uśmiechnięta Wiktoria zażartowała: 

 

– O Ty zgrywusie chcesz taki masaż? –  Po kilku minutach pieszczenia penisa Bartka piersiami ten zaczął stękać i mowić: 

 

–  Leje! –  Po chwili doszedł, jego wytrysk był bardzo rzadki ale nadal obfity, spuścił się jej na twarz po czym prawie od razu wszystko spłynęło na piersi. –  No, no, śmingus dyngus kochanie… Dobra Marku Twoja kolej.


Marek stanął przed Wiktorią, a ta od razu zaczęła mu robić namiętnego loda. Złapał ją za piersi i poglaskal po twarzy, krople spermy Bartka mu zupełnie nie przeszkadzały, sciskał jej piersi i patrzył w oczy. Wiktoria robiąc loda patrzyła mu w oczy, na zmianę z uczuciem ssała mu penisa i onanizowała go ręką mówiąc do niego: 

 

–  Mam nadzieję że Ci się podobało. Cieszę się, że mogę się z Toba kochać. Dziękuję, że z nami tu przyjechałeś, proszę daj sobie zrobić dobrze, daj sobie podziękować –  Po czym znowu wzięła jego coraz twardszego penisa do ust.

 

Marek patrząc jej w oczy, słysząc to co mówi dostał ostrego kopa podniecenia. Poczuł jak krew napływa mu do penisa, a rytmiczne ssanie Wiktorii tylko wzmacniało to uczucie. Bezwiednie uszczypnął mocno sutek na piersi który właśnie trzymał i zajęczał: 

 

–  Aaaa zaraz się spuszczę na Ciebie.

 

 Wiki przyśpieszyła ssania, Marek próbował wyciągnąć kutasa z jej ust, żeby tak jak Bartek spuscić się na nią ale ona na to nie pozwoliła. Doprowadziła Marka do końca w swoich ustach również czując duży acz mocno płynny, przepełniony preejakulatem spust z gęstymi fragmentami. Jego sperma była słona aczkolwiek smakowała Wiktorii było jej na tyle, że jeden łyk nie pozwolił na połknięcie wszystkiego, a cały smak rozlał jej się po ustach. Na koniec pocałowała jego główkę i ją oblizała mowiąc: 

 

– Dziękuję Panu!

 

Po chwili wróciła w ramiona Bartka i soczyście go pocałowała. Bartek poczuł smak Marka który łudząco przypominał mu smak który czuł robiąc wcześniej minetkę Wiki. Przez chwile namiętnie się całowali po czym Wiktoria powiedziała: 

 

– Dobrze to chyba na tyle. Ja idę znowu wziąć prysznic szybki, a Wy paciorek i spać!

 

Tym razem pod przysznic i z powrotem poszła naga. Nie przejmujac się tym że ktoś może zobaczyć ją nago, z nasieniem ściekającym po jej piersiach i udach. Idąc nadal czuła dreszczyk emocji związany z tym co się stało. Próbowała to objąc myślami jednak nie była w stanie, dopiero prysznic ją lekko uspokoił. Gdy wróciła widziała że Marek leżał już na swoim łóżku. Zatrzymała się na chwile przy nim naga i powiedziała: 

–  Idź spać. –  Po czym podeszła i pocałowała go namiętnie, z języczkiem mówiąc –  Dobranoc.

 

Gdy weszła do pokoju widziała, że Bartek już spał, wchodząc do łóżka uderzyło w nią zmęczenie i po kilku sekundach zasnęła obok Bartka.

Poranek w Bukowinie Tatrzańskiej uderzył Marka w twarz ostrym, bezlitosnym światłem wpadającym przez odsłonięte rolety. Otworzył oczy i natychmiast tego pożałował. Głowa pulsowała mu tępym bólem, a w ustach miał pustynię. Powoli, zrzucając z siebie pościel na rozkładanym łóżku w salonie, usiadł i ukrył twarz w dłoniach. Wspomnienia minionej nocy uderzyły w niego z potężną siłą – obrazy, dźwięki, zapachy, smaki. To nie był sen. To wydarzyło się naprawdę.

Z trudem podniósł się z materaca i poczłapał w stronę aneksu kuchennego. Bartek już tam był. Siedział przy stole w samych dresowych spodniach, z łokciami opartymi o blat i głową schowaną w dłoniach. Wyglądał, jakby przejechał po nim pociąg towarowy.

– Żyjesz? – wykrztusił Marek, opadając ciężko na krzesło naprzeciwko kolegi.

– Nie – jęknął Bartek, nawet nie podnosząc głowy. – Ta wódka to był błąd. Zerowanie to był błąd. Moja głowa to jeden wielki błąd.

Nagle z łazienki dobiegł ich wesoły szum suszarki, a po chwili drzwi otworzyły się z energią. Do salonu wparowała Wiktoria. Miała na sobie ten sam obcisły sweter co wczoraj, luźne dresowe szorty i grube skarpety. Jej rude włosy były świeżo umyte i zebrane w niedbały, ale uroczy kok. Oczy jej błyszczały, cera była promienna, a na twarzy malował się absolutny brak jakiegokolwiek zmęczenia czy kaca. Wyglądała, jakby właśnie wróciła z luksusowego spa, a nie wypiła najwięcej z nich wszystkich i spędziła pół nocy na wyjątkowo intensywnej jeździe.

– Jezu, chłopaki, wyglądacie jak eksponaty z muzeum martwej natury – rzuciła z promiennym, złośliwym uśmiechem, stając przy ekspresie do kawy. – Serio? Połamało was po paru głębszych?

Marek spojrzał na nią z całkowitym niedowierzaniem.

– Wiki... przecież ty wypiłaś z nas najwięcej. Wypiłaś mojego shota, swojego i jeszcze resztę z butelki. Jak ty w ogóle stoisz na nogach?

Wiktoria oparła się biodrem o blat, krzyżując ręce na piersiach. Posłała mu to samo drapieżne, pewne siebie spojrzenie, które tak dobrze znał z biura. Tyle że teraz miało ono zupełnie inny, intymny ciężar.

– Wniosek jest prosty, panowie – powiedziała, uśmiechając się szeroko i poprawiając opadający z ramienia sweter. – Wygląda na to, że po każdej wódce muszę zaliczać taki ostry maraton. To fantastycznie działa na krążenie i wypłukuje toksyny. Chyba zacznę to wprowadzać do stałej rutyny, kiedy tylko będę pić.

Bartek wydał z siebie dźwięk, który był czymś pomiędzy śmiechem a bolesnym stęknięciem.

– Zołza... – mruknął, w końcu przecierając twarz dłońmi i mrużąc oczy od słońca. – Zawsze musisz mieć ostatnie słowo. Zrób mi kawy, bo umrę, a wiesz, że martwy ci się już w łóżku nie przydam.

Wiktoria parsknęła śmiechem i sięgnęła po kubki.

– Zobaczymy, czy dzisiaj w ogóle do czegokolwiek się przydacie. Bo z tego, co widzę, to nasz wyposzczony singiel ma w sobie więcej życia niż ty, mężu – odparła ciętym tonemi podeszła do stołu. Postawiła przed Markiem parujący kubek czarnej kawy i puszczając mu oko, szepnęła: – Smacznego.

Marek chwycił ciepły kubek, czując, jak po jego twarzy błąka się mimowolny, głupi uśmiech. Ból głowy wciąż pulsował, ale kiedy patrzył na jej swobodę i przypominał sobie czułość, z jaką żegnała się z nim w nocy, poczuł, że cała poranna niezręczność powoli wyparowuje. Biurowa zołza wróciła do swojej roli na pełnych obrotach, ale Marek wiedział już doskonale, jak bardzo gorące serce i ciało kryje się pod tym pancerzem. Wziął ostrożny łyk kawy, uświadamiając sobie, że ten górski wyjazd był najlepszą rzeczą, jaka mogła mu się przydarzyć.




 

  • Lubię 1
  • Wow! 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2025

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...