Skocz do zawartości
Ivica.asanovic

Zdrada początkiem?

Rekomendowane odpowiedzi

11 godzin temu, jennifer pisze:

założenie, że kobieta najbardziej potrzebuje solidnego zaspokojenia seksualnego aż do bólu cipki, który to zablokuje jej zdolność myślenia jest dość.. hmm.. prymitywne i krzywdzące w stosunku do obu płci

Brzmi to, jakby ktoś naoglądał się za dużo filmów i myślał, że trawa jest zielona przez cały rok, a słoneczko świeci całą dobę.

  • Lubię 3

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 29.04.2024 o 23:43, jennifer pisze:

Coś mnie mocno drażni w tym wątku.

Po pierwsze, nie ten jest tzw. alfą, kto jest przystojniejszy, tylko ten, który ma silniejsza osobowość i komplet różnych innych cech , które określają jego pozycje czy atrakcyjność w grupie.

Po drugie, założenie, że kobieta najbardziej potrzebuje solidnego zaspokojenia seksualnego aż do bólu cipki, który to zablokuje jej zdolność myślenia jest dość.. hmm.. prymitywne i krzywdzące w stosunku do obu płci.

 

A co do cuckoldu w tej sytuacji, nie ma tu reguł, ale bardziej skupiłabym sie teraz na Waszej relacji oraz na przegadaniu i rozpracowaniu Waszych obecnych uczuć.

Często jednak to właśnie zbiór kilku czynników wpływa na pewność siebie a to sprawia czy jesteśmy alfa czy też nie. Nasza ogólna obiektywna atrakcyjność też jak najbardziej może mieć na to wpływ. A nie na każdy jej aspekt mamy wpływ. Ja nim nie jestem i na siłę nie będę udawał, że jest inaczej bo myślę, że życie szybko mogłoby mnie sprowadzić na ziemię. Bardziej chcę iść w kierunku pełnej akceptacji siebie. 

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
Duszek
W dniu 26.04.2024 o 20:42, Wichura pisze:

Niemożliwe to jest wyspać się na suficie bo kołderka spada tudzież założyć kask na lewą stronę ;)

 

Niemniej odnosząc się do treści wątku - tak, jest to możliwe ale pomiędzy niekontrolowaną zdradą a tą kontrolowaną musi nastąpić bardzo długi proces wyjaśniania sytuacji, odbudowy zaufania, najczęściej redefinicji związku na nowo itd. Zdrada może poruszyć pewne struny ale do skomponowania pełnego utworu na cztery ręce bardzo daleka droga

Zgadzam się z Wichura ,jest to jak najbardziej możliwe, właśnie ja jestem na takim szlaku, przetrzymałem niekontrolowaną zdradę żony od szoku przez wściekłą zazdrość która z biegiem czasu osłabła i przeszła w fascynację cuckoldem. Teraz bardzo bym chciał żeby żona miała kochanka o którym wiem, mówiłem jej o tym podczas wideorozmowy ponieważ ona pracuje za granicą i rzadko bywa w kraju. Uśmiechnęła się tylko i mam nadzieję że w końcu mnie poinformuje że ma tam kogoś 

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Odkryłem ten wątek dopiero teraz uświadamiając sobie, że moja relacja z żoną miała podobne podłoże. 

Jako młode małżeństwo mieliśmy kilka pierwszych lat dość intensywnego życia seksualnego. Nic nadzwyczajnego w takim okresie życia, ale też specjalnie nie było na co narzekać. Wiedziałem, że byłem pierwszym jej partnerem seksualnym... co oczywiście stanowiło powód do satysfakcji, ale też powinno mnie niepokoić. Wtedy nie byłem tego świadomy... dowiedziałem się po kilku latach. Przez kilkanaście miesięcy zdradzała mnie z kolegą z pracy, który nota bene był naszym sąsiadem. To wiele im ułatwiało i dawało liczne okazję. Jak to zawsze bywa dowiedziałem się przypadkiem z smsa, który przyszedł na jej tel. w momencie gdy była w łazience. Nie zdradziłem się ze swoją wiedzą od razu. Podrążyłem temat... zebrałem wiecej jednoznacznych dowodów. 

Po kilku dniach wyłożyłem jej wszystko co wiem... były najpierw zaprzeczenia, ale później już tylko płacz i obietnice zerwania. 

Miałem jednak świadomość, że to nie będzie takie proste... wspólne sąsiedztwo, praca... Wymagałoby to przeprowadzki, zmiany miejsca zatrudnienia ... niemniej trzymałem się jej przyżeczenia. Nie myliłem się, po jakimś czasie znów pojawiły się dziwne smsy, dłuższe pobyty w pracy... pogrążyłem się w śledzeniu, sprawdzaniu jej ruchów. To okazało się się zabójcze dla mojej psychiki. Nie spałem, byłem stale podminowany... nie potrafiłem sobie ze sobą poradzić... i wtedy sięgnąłem po teorię... szukałem i czytałem publikacje o zdradziei formach radzenia sobie z jej skutkami... aż trafiłem... na portal dotyczący zdrady, ale kontrolowanej. Wsiąknąłem... tak zrodził się pomysł "ucywilizowania zdrad" mojej żony.

Poszliśmy pokrewnym śladem swingu, ale nie jest to dla nas jednoznaczna formuła.

Co było dalej i jak to się rozwijało to już temat na inne wpisy.

Wybaczcie przydługi tekst... ale mnie trochę olśniło czytając wcześniejsze wpisy w tym wątku.

  • Lubię 5
  • Dziękuję 2

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 7.10.2026 o 22:17, cash pisze:

Odkryłem ten wątek dopiero teraz uświadamiając sobie, że moja relacja z żoną miała podobne podłoże. 

Jako młode małżeństwo mieliśmy kilka pierwszych lat dość intensywnego życia seksualnego. Nic nadzwyczajnego w takim okresie życia, ale też specjalnie nie było na co narzekać. Wiedziałem, że byłem pierwszym jej partnerem seksualnym... co oczywiście stanowiło powód do satysfakcji, ale też powinno mnie niepokoić. Wtedy nie byłem tego świadomy... dowiedziałem się po kilku latach. Przez kilkanaście miesięcy zdradzała mnie z kolegą z pracy, który nota bene był naszym sąsiadem. To wiele im ułatwiało i dawało liczne okazję. Jak to zawsze bywa dowiedziałem się przypadkiem z smsa, który przyszedł na jej tel. w momencie gdy była w łazience. Nie zdradziłem się ze swoją wiedzą od razu. Podrążyłem temat... zebrałem wiecej jednoznacznych dowodów. 

Po kilku dniach wyłożyłem jej wszystko co wiem... były najpierw zaprzeczenia, ale później już tylko płacz i obietnice zerwania. 

Miałem jednak świadomość, że to nie będzie takie proste... wspólne sąsiedztwo, praca... Wymagałoby to przeprowadzki, zmiany miejsca zatrudnienia ... niemniej trzymałem się jej przyżeczenia. Nie myliłem się, po jakimś czasie znów pojawiły się dziwne smsy, dłuższe pobyty w pracy... pogrążyłem się w śledzeniu, sprawdzaniu jej ruchów. To okazało się się zabójcze dla mojej psychiki. Nie spałem, byłem stale podminowany... nie potrafiłem sobie ze sobą poradzić... i wtedy sięgnąłem po teorię... szukałem i czytałem publikacje o zdradziei formach radzenia sobie z jej skutkami... aż trafiłem... na portal dotyczący zdrady, ale kontrolowanej. Wsiąknąłem... tak zrodził się pomysł "ucywilizowania zdrad" mojej żony.

Poszliśmy pokrewnym śladem swingu, ale nie jest to dla nas jednoznaczna formuła.

Co było dalej i jak to się rozwijało to już temat na inne wpisy.

Wybaczcie przydługi tekst... ale mnie trochę olśniło czytając wcześniejsze wpisy w tym wątku.

Ja tego nie kupuje. Chyba zbyt bardzo zależy Ci na niej i jesteś w stanie nawet przegryźć skok w bok. To też nie i to chodzi. Mimo wszystko życzę Ci wszystkiego co dobrego. ♥️

  • Dziękuję 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2026

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...