Skocz do zawartości
mik61

Czy to możliwe?...

Rekomendowane odpowiedzi

I stało się. Minęło sporo czasu ale urodziłem kontynuację opowiadania. Oto ona:

 

Obudziłem się z promieniami słońca wpadającymi przez szczeliny w żaluzjach. Zegar na nocnym stoliku wskazywał południe. Julka leżała obok, z twarzą zanurzoną w poduszkę, z włosami rozrzuconymi na prześcieradle jak złota sieć. Pachniała snem i zmęczeniem, a ja przez chwilę po prostu patrzyłem na jej nagie plecy, na krągłość bioder zasłanianych ledwo przez kołdrę.

Wspomnienia nocy wróciły natychmiast – jej szczere wyznanie, jej gorąca dłoń na moim penisie, słowa o tym, że staje się przy Zbyszku kimś innym. Czułem, że znów robię się twardy pod kołdrą.

Julka poruszyła się, przeciągnęła i otworzyła oczy. Spojrzała na mnie zaspana, a potem uśmiechnęła się – tym leniwym, zmysłowym uśmiechem, który widywałem u niej rzadko, tylko po bardzo dobrym seksie lub w bardzo szczególnych okolicznościach.

– Dobrego dnia, mój rogaczu – powiedziała zachrypniętym głosem, a jej oczy błysnęły figlarnie.

To mnie zaskoczyło. Nie spodziewałem się, że sama użyje tego słowa, że przyjmie tę rolę z taką lekkością.

– Dobrego – odpowiedziałem, sięgając po jej dłoń. – Spałaś dobrze?

– Jak kamień – westchnęła, przekręcając się na plecy i nie przejmując się tym, że kołdra zsunęła się, odsłaniając jej piersi. – Chociaż czuję się… inaczej. Jakby coś się zmieniło na dobre.

Przez chwilę leżeliśmy w ciszy, słuchając odgłosów miasta w sobotnie południe. Ja myślałem o tym, jak bardzo chcę, żeby to się powtórzyło. Jak bardzo chcę zobaczyć ją znowu z Zbyszkiem, zobaczyć ten zachwyt w jej oczach, ten sposób, w jaki się przy nim otwiera.

– Julka – zacząłem ostrożnie, głaszcząc jej przedramię. – O tym, co mówiłaś w nocy…

– Mhm? – zamruczała, zamykając oczy.

– Że chciałabyś znowu. Że nie możesz przestać o nim myśleć.

Przez moment myślałem, że zasnęła, ale powoli otworzyła oczy i spojrzała na sufit.

– Mówiłam takie rzeczy – szepnęła. – Byłam wtedy taka… rozbudzona. Ale to była prawda. – Odwróciła głowę w moją stronę. – To była prawda, kochanie. Za bardzo się boję, żeby to przyznać, ale tak, myślę o tym ciągle. O jego wielkości. O tym, jak mnie wypełniał. O tym, jak… jak byłam jego.

Serce zabiło mi mocniej. To był moment. Albo teraz, albo nigdy.

– Chcę, żebyś to zrobiła – powiedziałem cicho, ale stanowczo. – Chcę, żebyś spotkała się z nim znowu. Ale tym razem… tym razem chcę to przemyśleć lepiej. Chcę, żeby było jeszcze lepiej.

Julka uniosła się na łokciu, patrząc na mnie z niedowierzaniem.

– Naprawdę? – jej głos drżał. – Nie żartujesz? Nie będzie ci przykro? Nie będziesz zazdrosny?

– Jestem zazdrosny – przyznałem, ściskając jej rękę. – Ale to jest ta dziwna, słodka zazdrość. To podnieca mnie do szaleństwa. Wiem, jak byłaś szczęśliwa, jak byłaś zaspokojona. I chcę tego znowu. Chcę, żebyś miała to, czego ja nie mogę ci dać.

– Ale… – zaczęła, gryząc wargę. – Co jeśli… co jeśli to zmieni coś między nami? Na złe?

– Nic nie zmieni – zapewniłem ją, chociaż sam miałem wątpliwości. – Jeśli będziemy rozmawiać. Jeśli będziemy szczerzy. I jeśli… – urwałem, zbierając się na odwagę. – Jeśli ja też będę mógł patrzeć. Albo przynajmniej słyszeć. Albo wiedzieć wszystko, od razu.

Julka zamilkła na długą chwilę. Jej policzki zaczerwieniły się.

– Chcesz przy tym być? – spytała cicho.

– Chcę – przyznałem. – Chcę zobaczyć, jak cię posiada. Jak cię rozciąga. Chcę widzieć twoją twarz, gdy wchodzi w ciebie. Chcę… chcę być częścią tego, nawet jeśli tylko jako obserwator.

Przyłożyła dłoń do mojej piersi, jakby chciała sprawdzić, czy nie gorączkuję.

– Zbyszek musiałby się zgodzić – powiedziała w końcu. – Nie wiem, czy będzie chciał… z tobą w pokoju. To może być dla niego dziwne.

– Zadzwonisz do niego? – spytałem, czując, jak mój penis tężeje pod kołdrą na samą myśl o tym, co planujemy. – Zapytasz?

Julka spojrzała na mnie, a w jej oczach zobaczyłem coś nowego – połączenie strachu, ekscytacji i dzikiego, niepohamowanego pożądania. Kiwnęła głową.

– Zadzwonię – szepnęła. – Ale najpierw… – nachyliła się, wsuwając rękę pod kołdrę i chwytając mojego już sztywnego kutasa. – Najpierw chcę poczuć, że mnie jeszcze chcesz. Że mnie nie oddajesz komuś innemu, tylko… pożyczasz. I że zawsze wracam do ciebie.

Pociągnęła mnie za sobą, gdy opadła na plecy, rozkładając nogi. Była już wilgotna, gotowa. Wszedłem w nią jednym płynnym ruchem, czując, jak jej ciasna, ale teraz znajoma pochwa owija się wokół mnie. Ruchaliśmy się powoli, leniwie, patrząc sobie w oczy, a ja wiedziałem, że oboje myślimy o tym samym – o tym, jak za kilka dni, w tym samym łóżku, na tej samej kanapie, lub może w innym miejscu, ona będzie robiła to samo, ale z kimś innym. Z kimś większym.

– Kocham cię – szepnęła, gdy przyspieszyłem, czując zbliżający się orgazm. – I zrobię to. Dla nas. Dla ciebie. I dla siebie.

– Dla nas – powtórzyłem, całując ją głęboko, gdy spermą wypełniłem jej wnętrze, zaznaczając swoją obecność, zanim ktoś inny to zrobi.

Po południu, gdy leżeliśmy już wyczerpani na kanapie, Julka wzięła telefon. Widziałem, jak jej palce drżą, gdy wyszukuje numer. Włączyła głośnomówiący.

– Cześć Zbyszek – powiedziała, a jej głos był teraz inny – pewniejszy, zmysłowy. – Tu Julka.

Nasłuchiwałem, próbując usłyszeć jego odpowiedź. Słyszałem tylko szum i głęboki, męski głos mówiący coś o miłym zaskoczeniu.

– Chcielibyśmy cię zaprosić – kontynuowała, patrząc na mnie pytająco, a ja kiwnąłem głową zachęcająco. – Mój mąż i ja. Na… powtórkę. Ale tym razem trochę inaczej. On chciałby być obecny. Obserwować.

Cisza w słuchawce trwała wieczność. Julka zacisnęła usta, a ja przestałem oddychać.

– Tak, rozumiem – odpowiedziała w końcu, a jej twarz rozpromieniła się w uśmiech. – To nie problem. Rozumiem. Dobrze. Piątek? O dziewiętnastej? U nas?

Rozłączyła się i opadła na kanapę, z ręką na sercu.

– Zgodził się – szepnęła, z oczami błyszczącymi od łez wzruszenia lub podniecenia. – Powiedział, że dla niego to też było wyjątkowe. Nie bardzo chce się zgodzić na twoją obecność jednak gdyby to był warunek to ostatecznie mógłby ustąpić..

Objąłem ją, czując, jak oboje drżymy. Przed nami były trzy dnie oczekiwania. Trzy dni, podczas których wiedzielibyśmy, że w piątek wieczorem w naszym mieszkaniu, w naszej sypialni, Zbyszek ponownie weźmie moją żonę, tym razem przy mnie, może dla mnie, a może ze mną – jeszcze nie wiedzieliśmy dokładnie, jak to się potoczy.

Ale wiedziałem jedno – nasze małżeństwo właśnie przekroczyło kolejną granicę, i żadne z nas nie chciało wracać do punktu wyjścia.

Piątek nadchodził z nieznośną powolnością. Te trzy dni były jak podróż przez mgłę – pracowaliśmy, jedliśmy kolacje, oglądaliśmy telewizję, ale wszystko to działo się w tle, przysłonięte jednym myślą: zbliżającym się wieczorem.

Julka była niespokojna i rozpalona jednocześnie. Wieczorami, gdy kładliśmy się do łóżka, przytulała się do mnie, ale jej dłonie same zsuwały się między nogi, a gdy ją dotykałem, była już wilgotna, gotowa. Ruchaliśmy się każdej nocy, ale teraz to było coś innego – jakbyśmy oboje szukali pocieszenia, przygotowania na to, co miało nadejść. Ona jęczała przy mnie, ale jej oczy były zamknięte, a ja wiedziałem, że wyobraża sobie kogoś innego. I to podniecało mnie do szaleństwa.

W piątek po południu Julka spędziła w łazience prawie dwie godziny. Słyszałem szum suszarki, zapach jej nowych perfum – zmysłowych, ciężkich, innych niż te, których zwykle używała. Gdy wyszła, ubrana w prostą, ale elegancką czarną sukienkę, która podkreślała jej krągłości, a na wargach miała delikatny ślad szminki – moje serce zamarło.

– Jestem gotowa – powiedziała cicho, ale jej głos drżał z ekscytacji.

Nie zdążyłem odpowiedzieć, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.

Julka spojrzała na mnie, a w jej oczach zobaczyłem tą samą mieszankę strachu i nieposkromionego pożądania, którą czułem i ja. Podeszła do drzwi, a ja usiadłem na fotelu w salonie, z widokiem na sypialnię – tak jak ustaliliśmy. Moje dłonie były mokre od potu, a w żołądku kotłowało się coś pomiędzy mdłościami a podnieceniem.

Gdy otworzyła drzwi, usłyszałem jego głęboki, pewny siebie ton.

– Cześć Julka. Wyglądasz… zachwycająco.

Wszedł do przedpokoju i na chwilę czas się zatrzymał. Zbyszek, jak to Zbyszek, wysoki, szeroki w ramionach, ubrany w prostą koszulę, która ledwo mieściła jego muskularną klatkę. Ale to nie to przykuło moją uwagę – to była jego pewność siebie, sposób, w jaki patrzył na moją żonę, jakby już była jego własnością.

Gdy mnie zobaczył, na moment zawahał się. W jego oczach pojawiło się coś nowego – niepewność, może nawet wyrzuty sumienia. Wiedziałem, że w ciągu tych trzech dni on również walczył z sobą. Wszedł w nasze małżeństwo jak burza, z tym swoim imponującym przyrodzeniem, które dało Julce rozkosz, o jakiej ja mogłem tylko marzyć. Ale teraz, stojąc w naszym przedpokoju, musiał czuć ciężar odpowiedzialności. Bał się, że tym swoim wielkim chujem – tym narzędziem, którym podbił moją żonę – rozbije nasze małżeństwo na kawałki. Widziałem to w jego spojrzeniu, gdy patrzył na mnie – pytanie, czy na pewno wiem, na co się piszę, czy rozumiem, że granice, które teraz przekraczamy, mogą być nieodwracalne.

Ale pod tym wszystkim, pod tą warstwą wątpliwości i obaw, dostrzegłem też coś innego. Gdy jego wzrok powrócił do Julki, gdy prześlizgnął się po jej szyi, dekolcie, biodrach – dostrzegłem błysk czystego, dzikiego pożądania. Zbyszek nie tylko chciał jej ciała. Chciał jej poddaństwa, chciał zobaczyć, jak ta piękna, elegancka kobieta – żona jego kolegi – rozpada się pod nim, zapomina o wszystkim. I podświadomie, w głębi swojej męskiej natury, chciał czegoś więcej. Chciał zapanować nad nami obojgiem – nad nią przez rozkosz, nade mną przez upokorzenie mojej obecności, przez świadomość, że siedzę tu, w tym samym pokoju, zbyt mały, zbyt słaby, by dać jej to, co on.

– Cześć Zbyszek – powiedziałem, wstając i wyciągając dłoń.

Uścisnął ją mocno, jego dłoń była ogromna, ciepła, sucha. Moja wydawała się w niej mała, bezsilna.

– Dzięki, że przyszedłeś – dodałem, a mój głos zabrzmiał cicho, niemal słabo.

Julka stała między nami, jej policzki płonęły. Spojrzała na mnie, potem na niego, i w jej oczach dostrzegłem to, o czym mówiła w nocy – pożądanie tak silne, że aż przerażające. Ona nie chciała już udawać. Chciała go. Teraz. Tutaj.

– Może… – zaczęła, jej głos był niski, zmysłowy. – Może przejdziemy do sypialni?

Zbyszek spojrzał na mnie pytająco, a ja kiwnąłem głową. To był moment, w którym mogłem jeszcze uciec, powiedzieć "stop", uratować to, co pozostało z mojej godności. Ale nie zrobiłem tego. Zamiast tego usiadłem z powrotem na fotelu, z widokiem na otwarte drzwi sypialni.

– Ja… będę tutaj – powiedziałem, a moje słowa brzmiały głucho jak kamienie rzucone na trawnik .

Julka podeszła do mnie, pochyliła się i pocałowała mnie w czoło. Jej usta były gorące.

– Dziękuję – szepnęła. – Kocham cię.

Potem wzięła Zbyszka za rękę i poprowadziła go do sypialni. On rzucił mi ostatnie spojrzenie – pełne wątpliwości, ale też determinacji. Wiedział, że to, co zaczął, musi dokończyć. Że teraz, gdy tu jest, nie może się wycofać, bo oboje – on i Julka – są już zbyt głęboko w tym uwikłani.

Zostałem sam w salonie, słysząc ciche odgłosy z sypialni – szum rozbieranych ubrań, ciche słowa, śmiech Julki, głęboki głos Zbyszka. Moje ręce drżały, gdy rozpiąłem spodnie. Mój penis był twardy, ale czułem, jak mały jest w porównaniu do tego, co zaraz zobaczę.

Gdy wszedłem do sypialni – cicho, jakby chcąc nie zakłócać ich – zobaczyłem to, co na zawsze zmieniło wszystko.

Julka leżała na brzegu łóżka, całkowicie naga, jej skóra lśniła w świetle lampy. Zbyszek stał nad nią, również bez ubrań, i po raz pierwszy zobaczyłem go w pełnej okazałości. Jego penis był ogromny – gruby, długi, sterczący niemal do brzucha, ciemniejszy od reszty ciała, z widocznymi żyłami i sporymi jądrami zwisającymi poniżej. To było coś, czego nie mogłem się nauczyć, czego nie mogłem osiągnąć ćwiczeniami czy tabletkami. To była czysta, genetyczna przewaga.

A Julka patrzyła na niego z takim zachwytem, z taką żądzą, że poczułem, jak moje serce pęka i rozkwita jednocześnie. Była piękna w swoim pożądaniu – otwarta, gotowa, całkowicie poddana. Jej usta były lekko rozchylone, jej dłonie same zaczęły błądzić po własnych piersiach, brzuchu, kierując się w dół.

– Proszę – szepnęła, a jej głos był błagalny, słodki. – Chcę go poczuć znowu.

Zbyszek spojrzał na mnie stojącego w drzwiach. W jego oczach dostrzegłem ten dylemat – wiedział, że powinien być ostrożny, że to małżeństwo jest teraz na krawędzi, że jego wielki kutas może być zarówno darem, jakie przekleństwem dla nas. Ale gdy spojrzał z powrotem na Julkę, na jej wilgotną, gotową pochwę, na jej błagalne spojrzenie – poddał się. Jego wątpliwości ustąpiły miejsca czystej, zwierzęcej dominacji.

– Rozłóż nogi szerzej – powiedział do niej, a jego głos był niski, rozkazujący. – Pokaż swojemu mężowi, jak bardzo tego chcesz.

Julka spojrzała na mnie, a w jej oczach zobaczyłem mieszankę wstydu i ekstazy. Zawstydzenie, że jej mąż widzi ją w takim stanie – rozpaloną, łaknącą innego mężczyzny. I szczęście, że w końcu może być szczera, że nie musi udawać.

– Przepraszam, kochanie – szepnęła, ale jej usta wykrzywiły się w uśmiechu, gdy rozłożyła nogi szerzej, odsłaniając wszystko. – Ale on jest taki duży. Taki doskonały.

Zbyszek ukląkł między jej udami, jego ogromny penis drgał tuż przy jej wejściu. Spojrzał na mnie ponownie, i tym razem w jego spojrzeniu nie było już wątpliwości. Była tam świadomość siły, władzy. Wiedział, że teraz to on rządzi. Że w tej chwili, w tym łóżku, on jest alfą, a ja – zwykłym obserwatorem, który może tylko patrzeć, jak jego żona jest posiadana przez lepszego samca.

– Będziesz mnie oglądał – powiedział do mnie, i to nie było pytanie. – Będziesz patrzył, jak twoja żona krzyczy z rozkoszy na moim kutasie.

I wtedy wszedł w nią.

Julka jęknęła głośno, jej głowa opadła do tyłu, a plecy wygięły się w łuk. Jej usta otworzyły się w bezsilnym krzyku, a ja widziałem, jak jej pochwa rozciąga się, by przyjąć to ogromne, twarde ciało. Zbyszek wsunął się w nią powoli, centymetr po centymetrze, a ona drżała pod nim, jej paznokcie wbijały się w jego plecy, jej nogi oplotły się wokół jego bioder, ciągnąc go głębiej.

– O Boże – jęczała, a jej głos był nie do poznania. – Tak. Tak. Jesteś taki wielki. Rozrywasz mnie.

Stałem w drzwiach, nieruchomy, z własnym penisem w dłoni. Byłem twardy, tak twardy, że aż bolało, ale czułem też upokorzenie tak głębokie, że aż słodkie. Nie byłem jak on. Nigdy nie będę. Mój kutas był mały w mojej dłoni, podczas gdy jego wypełniał moją żonę do samej macicy, rozpychał jej ściany, dotykał miejsc, o których ja mogłem tylko marzyć.

Zbyszek zaczął ruszać się w niej rytmicznie, jego mięśnie pracowały, pot lał się po jego szerokich plecach. Julka krzyczała, jęczała, błagała o więcej, jej piersi falowały z każdym pchnięciem, jej twarz była rozpalona, szczęśliwa, zaspokojona w sposób, w jaki nigdy nie była ze mną.

– Patrz na nią – rzucił Zbyszek w moją stronę, jego głos był zdyszany, ale triumfalny. – Patrz, jak twoja żona mnie pragnie. Jak mnie potrzebuje.

I patrzyłem. Patrzyłem, jak moja ukochana Julka, moja żona, osoba, którą poślubiłem na całe życie, rozpada się pod innym mężczyzną. Widziałem szczęście w jej oczach, widziałem, jak jej ciało reaguje na każde jego pchnięcie, jak drży, konwulsyjnie się zaciska, jak zbliża się do orgazmu.

– Zaraz dojdę – krzyczała, jej głos był wysoki, histeryczny. – O Boże, Zbyszek, spraw, żebym doszła. Rozwal mnie.

Przyspieszył, jego uderzenia były teraz twarde, głośne, bestialskie. Łóżko trzęsło się, stukało o ścianę, a ja stałem tam, masturbując się patrząc, jak moja żona jest ruchana jak suka, jak dziwka, i jak bardzo jej się to podoba.

Gdy Julka doszła, jej krzyk był tak głośny, że sąsiedzi musieli usłyszeć. Jej ciało wygięło się w nienaturalny sposób, jej nogi zadrżały, a pochwa zacisnęła się tak mocno na jego penisie, że Zbyszek również jęknął.

– Kurwa – wydyszał, wbijając się w nią po same jądra i zatrzymując się. – Zaraz… zaraz dojdę.

Wyszedł z niej szybko, a jego ogromny, twardy penis drgał nad jej brzuchem. Julka, nadal drżąc po orgazmie, podniosła się na łokciach i chwyciła go obiema rękami. Jej dłonie ledwo mogły go objąć.

– Nie w środku – powiedziała cicho, spoglądając na mnie. – Nie bez…

Zrozumiałem. Chciała, żebym to ja zdecydował, żebym to ja dał jej pozwolenie na ostateczne poddanie się.

– Możesz – szepnąłem, mój głos łamał się z podniecenia i zazdrości. – Możesz przyjąć go do środka. Chcę, żebyś to zrobiła.

Zbyszek spojrzał na mnie z niedowierzaniem, a potem z czymś, co przypominało szacunek. Wiedział, że właśnie oddałem mu ostateczną władzę nad moją żoną, nad naszym małżeństwem. I wiedział też, że teraz, gdy raz to zrobi, nie będzie odwrotu.

– Dobry chłopak – powiedział, i te słowa były jak policzek i nagroda jednocześnie.

Wszedł w nią ponownie, tym razem bez pośpiechu, jakby chciał delektować się każdą sekundą. Julka przyjęła go całego, jej ciało znowu się rozciągnęło, a gdy zaczął się poruszać, rytmicznie, głęboko, wiedziałem, że to już nie jest tylko seks. To było panowanie.

Zbyszek spojrzał na mnie, gdy wbijał się w nią ostatni raz, jego twarz była wykrzywiona w grymasie ekstazy. Widziałem, jak jego jądra zaciskają się, jak jego penis pulsuje w niej, wypełniając ją swoim nasieniem. Julka jęknęła cicho, czując, jak płynie w nią, jak staje się częścią niej, jak zostawia w niej ślad, którego ja nigdy nie będę w stanie wymazać.

Leżeli tak przez długą chwilę, złączeni, on ciężko dysząc nad nią, ona z zamkniętymi oczami, z uśmiechem szczęścia na twarzy. Ja stałem w drzwiach, z spermą na własnej ręce, z pustką i pełnią w sercu jednocześnie.

Gdy Zbyszek w końcu wyszedł z niej, jego penis był wciąż półtwardy, lśniący od ich soków, imponujący nawet po aktach. Julka leżała rozpostarta, z nogami szeroko rozstawionymi, a z niej wypływała jego sperma – biała, gęsta, obca. I w tym momencie wiedziałem, że nasze małżeństwo nigdy nie będzie takie samo. Że Zbyszek, ze swoim wielkim chujem i swoją dominacją, na zawsze pozostanie między nami – jako nasza tajemnica, nasza obsesja, nasz nowy, nieodłączny element.

Julka otworzyła oczy i spojrzała na mnie. W jej spojrzeniu nie było już wstydu. Była tam wdzięczność, miłość, i coś jeszcze – świadomość, że teraz należy do nas obu, ale w inny sposób. Do mnie jako męża, do niego jako… kochanka? Pana? Obojętne jak to nazwiemy, wiedziałem, że to dopiero początek.

Zbyszek podniósł się i podszedł do mnie, zupełnie nagi, nie przejmując się swoją nagością. Położył mi dłoń na ramieniu – tę samą dłoń, którą chwilę temu przytrzymywał biodra mojej żony.

– Dzięki, stary – powiedział cicho. – To było… wyjątkowe.

Nie wiedziałem, czy to przeprosiny, czy podziękowanie, czy deklaracja wojny. Ale gdy spojrzałem na Julkę, na jej szczęśliwą, zmęczoną twarz, wiedziałem, że nie żałuję. Że ta zazdrość, to upokorzenie, to podniecenie – to wszystko tworzyło coś nowego, coś, czego nie rozumiałem, ale czego pragnąłem jak powietrza.

– Widzimy się w przyszłym tygodniu? – zapytałem, a mój głos był spokojny, pewny.

Zbyszek uśmiechnął się, a Julka zamruczała z zadowoleniem, przeciągając się na łóżku jak kocica po obfitym posiłku.

– Myślę, że tak – odpowiedział Zbyszek, patrząc na nią z tym samym głodem, który widziałem w jego oczach od samego początku. – Myślę, że to dopiero początek.

I wiedziałem, że ma rację.

  • Lubię 6
  • Dziękuję 3

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Czytałem kiedyś i dziś przy kolejnej części przeczytałem kolejny raz od początku  Fajne opowiadanie 😀

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2026

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...