Skocz do zawartości
Fleur

Przysposobienie i wychowanie chłopca

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 21.11.2022 o 14:27, Fleur pisze:

Konsensualność i świadomość siebie i granic, w których będziemy operować - tego na co się godzimy w przyszłości, tego że co może się stać, tego co może pójść nie tak i co wówczas, czy akceptujemy to, jak się z tym czujemy? Czy damy radę?

Przeważnie, przez ogół światka BDSM, sadyzm fizyczny jest zdecydowanie łatwiejszy do zaakceptowania, aniżeli ten psychiczny. Poniekąd słusznie, bo rany po tym drugim goją się znacznie trudniej. Dlatego ta świadomość obu stron, nie tylko w trakcie trwania umówionej relacji, ale też przed jest tu szalenie istotna.
Rozmawiam o tym z moimi uległymi i kandydatami na nich. Przedstawiam im pesymistyczny scenariusz, kiedy relacja idzie w kierunku, kiedy jej rozwój (lub koniec) jest negatywny dla każdej ze stron razem i oddzielnie. Proszę również, by oni przedstawili swoje złe wizje. Na końcu zaś opisują oni swoje uczucia w związku z tym co zostało przedstawione, swój stan w momencie i po zaistnieniu negatywnego biegu wydarzeń. To oczywiście tylko pewna symulacja na bazie własnej wyobraźni i zdecydowanie daleko jej do pełnej miarodajności.

 

Ryzyko jest zawsze, także w waniliowych związkach, bo jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma swoje niedoskonałości, które mogą skrzywdzić drugą osobę. W ekstremalnym UC to ryzyko jest zdecydowanie wyższe. Świetnie jeśli nasz intelekt, inteligencja emocjonalna, empatia itd. są przynajmniej tak samo wysokie, bo wówczas niby można powiedzieć "ok, nadaję się do takiej relacji". Ale pewności jak odpowiedni i gotowi do danej roli nie będziemy mieć nigdy. Ryzyko podejmuje każdy z osobna - przed i w trakcie. Uważam, że istotne jest być świadomym, że ocena osób trzecich może być błędna, podobnie jak i nasza (za wyjątkiem osób z Certyfikatem Odpowiedzialnej Dominacji).

Jest taki ładny cytat antropolożki, którą cenię. Margaret Mead. "You are absolutely unique. Just like everyone else."

Mądrze napisane, brawo!

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 29.12.2020 o 11:23, Fleur pisze:

Na wstępie zaznaczę, że proszę w tym temacie nie doszukiwać się pełnego oddania prawnego terminu przysposobienia.
Niedawno miałam okazję zetknąć się z publikacjami popularnonaukowymi (m.in. te od Wednesday Martin), rzekomo podpartymi badaniami, które snują hipotezę, jakoby to kobiety (generalizując oczywiście) były bardziej przystosowane do poligamii aniżeli mężczyźni. Z częścią argumentów łatwo się zgodzić, z innymi nie do końca. Jakkolwiek, bardzo miły jest trend, że społeczeństwo, a przede wszystkim nieświadoma do tej pory spora rzesza mężczyzn, dostrzega, że życiowe i seksualne potrzeby kobiet są równie wysokie, jak ich, albo i wyższe... Nie chcę jednak wchodzić na dyskusję na temat genetyki, predyspozycji płci, niemniej jest to wstęp, do czegoś, co mnie piekielnie kusi, i o zgrozo jest w zasięgu ręki.

 

Żyjemy, jeszcze, w kulturze patriarchatu, jednak z zadowoleniem obserwuję jak to się powoli zmienia. Obiektywnie najlepsza byłaby równowaga, ale z różnych względów jest ona nieosiągalna, dlatego egoistycznie wybrałabym matriarchat, do którego najchętniej dorzuciłabym poliandrię (ale nie poligamię). Dlaczego do zachodzących zmian nie dołożyć swojej cegiełki? Połączyć przyjemne z pożytecznym?
 

Jakiś czas temu, zauważyłam, że coraz bardziej podobają mi się młodzi mężczyźni, 18-20 lat. Pomyślałam sobie, F, dlaczego nie przygarnąć takiego nieopierzonego 18-latka, powykładać mu trochę o dominacji kobiety w życiu, społeczeństwie, łóżku... Oczywiście będąc szczerą wobec niego. Pokazać jaki świat FLR i poliandrii (co dla mnie oznacza cuckold - choć dla wielu z Was zapewne nie) może być cudowny. Zapewne wielu takich 18-latków boy toyów prędzej czy później odeszłoby ode mnie, ale interesuje mnie znalezienie takiego młodego faceta, którego poprowadzę przez życie. Były tu tematy o młodszych kochankach, ale mnie kusi coś więcej, długoterminowa relacja na zasadzie wychowania go i uczynienia kochankiem wiedzącym do kogo ostatecznie należy. "Nauczenia go" zostania rogaczem - tak, wydaje mi się, że pewne preferencje można w człowieku wpoić i sprawić by sam z siebie je polubił.

To balansowanie na skraju zrobienia krzywdy młodemu facetowi, zranienia go, ale wierzę, że bycie szczerym i mówienie prawdy to najlepsza recepta na minimalizowanie negatywnych skutków. Co sądzicie o takiej relacji? Może ktoś z Was doświadczył podobnej...

Warto zrealizować ten pomysł. Mnie poliandria nie przeraża. A im młodszy człowiek tym łatwiej go wychować na uległego wobec swojej pani rogacza, oddanego partnera akceptującego fakt, że żyje w pewnego rodzaju haremie z innymi uległymi i służy dając jak najwięcej przyjemności swojej pani. Myślę, że też mógłbym tak żyć w takim związku.

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2025

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...