Skocz do zawartości
Sailor&Lula

Jestem Twoja, jestem Twój...

Rekomendowane odpowiedzi

14 godzin temu, napisano:

Dlatego uważam, że uległość może być szczera i głęboka jedynie wobec kogoś, kogo znamy od podszewki, kogo darzymy szacunkiem.

...a jednak ta uległość jest w Tobie. Jest cechą przypisaną Tobie, charakteryzuje Ciebie.

 

Wydaje mi się, że jeśli kogoś znamy mniej, niż od podszewki, to uległość nadal będzie szczera, skoro ją dobrowolnie ofiarujemy. Inne jednak będą granice, niż w monogamicznej relacji 24/7.

 

Może nie będzie to tak, iż wówczas ofiaruje się osobie dominującej całą swą osobę, w pełnym znaczeniu. Nie będzie to posiadanie sensu stricte. Ale w danych ramach czasu, przestrzeni i zasad; w ramach potrzeb i możliwości - zawierza się komuś swą osobę, czy też jej jakąś ważną, osobistą część. Poznałam kilka kontekstów wyrażenia "Jesteś moja" i zawsze miało ono inny wydźwięk.

 

12 godzin temu, napisano:

Nie oczekiwałabym takiej relacji i nawet nie chciałabym się w kierunku takie posunąć, bo wtedy, jeśli oprócz Niego zaczynam być jeszcze Czyjaś, to czyja byłabym naprawdę?

Swoja? Skoro...

 

12 godzin temu, napisano:

ostatnie słowo należy do mnie - więc dość niejednolita jest ta uległość, jeśli zaczniemy mieszać sferę psychiczną i fizyczną. 

Bo przecież zawsze można się wycofać, prawda?

 

Lula.

 

  • Lubię 3

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
Godzinę temu, napisano:

Wydaje mi się, że jeśli kogoś znamy mniej, niż od podszewki, to uległość nadal będzie szczera, skoro ją dobrowolnie ofiarujemy. Inne jednak będą granice, niż w monogamicznej relacji 24/7.

 

Może nie będzie to tak, iż wówczas ofiaruje się osobie dominującej całą swą osobę, w pełnym znaczeniu. Nie będzie to posiadanie sensu stricte. Ale w danych ramach czasu, przestrzeni i zasad; w ramach potrzeb i możliwości - zawierza się komuś swą osobę, czy też jej jakąś ważną, osobistą część.

Jestem zdeklarowanym monogamistą i od 22 lat nie uprawiałem seksu z inną Kobietą, więc trudno mi powiedzieć czy moja uległość byłaby jednakowo szczera z kochanką. Zdecydowanie wachlarz praktyk BDSM, które mnie kręcą by się nie zmienił (pomijając preferencje kochanki), jednak ile byłoby w tym szczerości a ile zabawy?

 

Godzinę temu, napisano:

...a jednak ta uległość jest w Tobie. Jest cechą przypisaną Tobie, charakteryzuje Ciebie.

...a jednak ją oddaję osobie dominującej. Lub wypożyczam.

Podoba mi się w tym wypadku podejście @ MaryRose . Oddawanie swej uległości komuś z kim jest się w zaawansowanym związku, i użyczanie swej uległości partnerom przelotnym.

Nie wiem czy ja bym miał podobnie, ale przemawia to do mnie.

 

Gdy @ Dragonfly✩  patrzy mi w oczy i mówi "jesteś mój", lub ja mówię do Niej "jestem Twój", to jest to szczere. Prawdziwe.

Raczej nie mógłbym tego poczuć z kochanką. Wtedy to byłyby tylko jedne z pikantnych słów. Fajne, podniecające, budujące klimat... Ale tylko słowa.

 

 

 

  • Lubię 7

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
48 minut temu, napisano:

jednak ile byłoby w tym szczerości a ile zabawy?

A to zabawa nie może być szczera? ;) może od mojej strony nazwałbym to jeszcze inaczej, niż zabawa - gra. Gra, w której każdy pełni swą rolę i traktuje ją serio nie rozważając zaniechania gry do czasu, póki któryś z elementów nie zacznie w jakiś sposób "wypadać z planszy".

 

Tak, wiem, patrzymy z zupełnie innych perspektyw. Podejście @ MaryRose  też znacznie różni się od mojego. 

 

48 minut temu, napisano:

Oddawanie swej uległości komuś z kim jest się w zaawansowanym związku, i użyczanie swej uległości partnerom przelotnym.

...bo ja swej uległości nigdy nie oddawałam w pożyczkę. Dominujący kochankowie, wobec których byłam uległa, robili ze mną co chcieli, kiedy chcieli, jak chcieli. Bywało, że mieli (lub mogli mieć) pełną władzę nad moją seksualnością - granicą było to, by nie ingerować w seks jaki mam z Sailorem (a i tak dany mężczyzna pojawiał się myślą i słowem w naszym łóżku jako wieeeelki stymulant) ani by z Sailorem nie konkurować (bo to jednak On jest  moim życiowym partnerem i nie On ulega kochankowi, lecz ja - za Jego aprobatą).  Jedynym życzeniem Sailora było to, aby dostawać jakieś pamiątkowe zdjęcia i to, abym była spełniona...

 

Przelotność nie jest też moim ulubionym sposobem na utrzymywanie stosunków z kochankami. Zależy do czego też porównywać takie relacje. Jeśli do stabilnego małżeństwa - tak, są przelotne. Jeśli do jednorazowego szybkiego seksu - nie, nie są przelotne. 

 

Lula.

  • Lubię 3

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
2 godziny temu, napisano:

A to zabawa nie może być szczera? ;) może od mojej strony nazwałbym to jeszcze inaczej, niż zabawa - gra.

Określenie "szczera" w żaden sposób nie chce się w moim umyśle połączyć ze słowami "gra" i "zabawa" :->

 

2 godziny temu, napisano:

Gra, w której każdy pełni swą rolę i traktuje ją serio

No właśnie ja nie potrafię gry traktować serio. Może być zabawna, wciągająca, pasjonująca... Ale nie prawdziwa.

Tytułowe słowa "Jestem Twoja, jestem Twój" dla mnie mają swoją wagę. I użyte dla zabawy tracą na znaczeniu.

Proszę mnie źle nie zrozumieć - uwielbiam seksualne gierki, teatrzyki, przebieranki nawet.

Tylko u nas zawsze jest to podszyte prawdziwością relacji D/s.

 

Z racji tego, że nie sypiam z innymi i nie uczestniczę w sypianiu z innymi mojej Żony, jest tu ograniczona liczba tematów, o których mam choćby blade pojęcie. Także tu - mogę się jedynie domyślać jak to jest np. w Twoich @Lula lub @ MaryRose relacjach z kochankami. Próby zrozumienia rzeczy, których się nigdy nie doświadczało są dość trudne ;)

  • Lubię 3
  • Dziękuję 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
Godzinę temu, napisano:

No właśnie ja nie potrafię gry traktować serio. Może być zabawna, wciągająca, pasjonująca... Ale nie prawdziwa.

Tytułowe słowa "Jestem Twoja, jestem Twój" dla mnie mają swoją wagę. I użyte dla zabawy tracą na znaczeniu.

Proszę mnie źle nie zrozumieć - uwielbiam seksualne gierki, teatrzyki, przebieranki nawet.

Tylko u nas zawsze jest to podszyte prawdziwością relacji D/s.

 

Z racji tego, że nie sypiam z innymi i nie uczestniczę w sypianiu z innymi mojej Żony, jest tu ograniczona liczba tematów, o których mam choćby blade pojęcie. Także tu - mogę się jedynie domyślać jak to jest np. w Twoich @Lula lub @ MaryRose relacjach z kochankami. Próby zrozumienia rzeczy, których się nigdy nie doświadczało są dość trudne ;)

No, ale poniekąd mogę się postawić w Twojej sytuacji, bo przecież lata wstecz żyłam w monogamicznej relacji D/u 24/7 z Sailorem. Wiem, jak to jest mieć wszystko w Jednej Osobie. Prawdziwe, kompleksowe "jesteś moja". W życiu, w seksie, we wszystkim. 

 

Lecz wiele rzeczy w nas z czasem ewoluowało i takiej samej formy relacji już raczej między nami nie będzie. Gdyby nie ewolucja naszych własnych seksualności, pewnie nigdy nie zadałabym pytań stanowiących istotę tego tematu. Odpowiedź byłaby dla mnie oczywista - tak, jak u Ciebie. 

 

Gdy, na przykład: to nie Sailor, a kochanek ma możliwość dobierania mi kolejnych partnerów seksualnych - to kto ma moją uległość? ;)

 

Sama ją mam pewnie... Mój wybór, mój komfort, moje spełnienie. Gdy źle dostaję jeść, gdy pojawia się niezgoda nazbyt niekomfortowa - kończę grę... Bo mogę. Sama decyduję, kto mnie poprowadzi na smyczy, mojej własnej smyczy, którą mogę z błagalnym wzrokiem przynieść komuś w zębach. 

 

"Jesteś moja" brzmiało dla mnie pusto i zabawowo, gdy właśnie po zabawach podczas spotkań byłam odkładana na półkę do następnego razu, bez tworzenia jakiejkolwiek solidnej więzi pomiędzy widywaniem się. Gdy wiedziałam, że w międzyczasie były inne kobiety, traktowane podobnie. I gdy w zasadzie mogłam iść do innego mężczyzny by nazywał mnie swoją, nie stanowiło to żadnej różnicy dla takiej zabawowej relacji.

 

"Jesteś moja" brzmiało o wiele poważniej, gdy powierzyłam kochankowi wszystkie swe fantazje, pragnienia, czynności seksualne - a on je z wdzięcznością przyjmował. Gdy mieliśmy swój własny, codzienny, intymny świat. To była jednak swoista gra, bo gdy zasady przyjęte uprzednio zaczęły się rozmywać, trzeba było relację zakończyć. Co było o wiele trudniejsze i boleśniejsze, niż w przypadku zwykłej zabawy. To nie było nieprawdziwe. Było po prostu inne, siłą rzeczy inne, niż spełnianie się w monogamicznym związku, gdzie pełnię władzy zawsze dzierży jedna osoba.

 

Nie mogę przy tym odmówić prawdy ludziom, którzy w swych własnych odczuciach uważają, iż posiedli cząstkę mnie (a przez to stałam się cząstką ich samych). Wszak to schlebia... I nie brzmi jak teatrzyk.

 

Lula.

  • Lubię 2
  • Dziękuję 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
7 godzin temu, napisano:

Wiem, jak to jest mieć wszystko w Jednej Osobie. Prawdziwe, kompleksowe "jesteś moja". W życiu, w seksie, we wszystkim.

Tak, ja właśnie tak mam z @ Elem , mimo naszej otwartej seksualności. I mam wrażenie, że gdybym przestała mówić kochankom o swoich preferencjach, a zaczęła się zwierzać ze swoich fantazji, jakoś rozcieńczałabym to, co oferuję ekskluzywnie mojemu facetowi. 

 

8 godzin temu, napisano:

"Jesteś moja" brzmiało dla mnie pusto i zabawowo, gdy właśnie po zabawach podczas spotkań byłam odkładana na półkę do następnego razu, bez tworzenia jakiejkolwiek solidnej więzi pomiędzy widywaniem się

Dlatego właśnie ja tego nie słyszę, bo jeden, dwa razy, lub raz na trzy miesiące z tym samym partnerem do tego nie doprowadzi. A gdyby częstsze i dłuższe spotkania do tego doprowadziły, chyba po prostu bym się ewakuowała z takiej relacji, jak wspomniałaś parę odpowiedzi wcześniej, bo taka deklaracja brzmi dla mnie zbyt poważnie.

 

8 godzin temu, napisano:

Nie mogę przy tym odmówić prawdy ludziom, którzy w swych własnych odczuciach uważają, iż posiedli cząstkę mnie

Ja mogę powiedzieć, że mieli możliwość skorzystania z/wypróbowania mojego ciała. Ale nigdy nie otrzymają cząstki mnie, a jeśli by tak twierdzili - są w dużym błędzie. Relacje seksualne są dla mnie przede wszystkim odmianą, spełnieniem jakichś łóżkowych pomysłów, mniej lub bardziej wymagających. Niczym bardzo poważnym. 

  • Lubię 5

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
10 godzin temu, napisano:

mam wrażenie, że gdybym przestała mówić kochankom o swoich preferencjach, a zaczęła się zwierzać ze swoich fantazji, jakoś rozcieńczałabym to, co oferuję ekskluzywnie mojemu facetowi. 

...natomiast mój Sailor ma mega radochę z tego, jak wkręcę kochanka w swoje fantazje (i vice versa), gdy zaczynam sobie tworzyć z kimś jakąś alternatywną płaszczyznę, także dotyczącą praktyk, których z Sailorem obecnie nie wykonuję. Paradoksalnie, kreując sobie takie własne intymności z innymi, i tak czuję, że moja więź z Sailorem niczego nie traci. A nawet nadal się zacieśnia. Wszak i tak nie mam przed Nim nic do ukrycia, choć nie ma wpływu na przebieg moich spotkań.

 

Zupełnie inne oblicza cuckoldu :).

 

10 godzin temu, napisano:

A gdyby częstsze i dłuższe spotkania do tego doprowadziły, chyba po prostu bym się ewakuowała z takiej relacji, jak wspomniałaś parę odpowiedzi wcześniej, bo taka deklaracja brzmi dla mnie zbyt poważnie.

Mi taka powaga nie czyni różnicy, póki nie stanowi zagrożenia dla mojej odrębnej intymności z Sailorem. Gdyż nawet zaawansowane poddaństwo BDSM-owe umiem odróżnić od totalnego poddaństwa życiowego. Dziwnie we mnie łączy się skłonność do poliamorii wręcz, z umiejętnością stopniowania wartości w życiu. 

 

10 godzin temu, napisano:

Ale nigdy nie otrzymają cząstki mnie, a jeśli by tak twierdzili - są w dużym błędzie. Relacje seksualne są dla mnie przede wszystkim odmianą, spełnieniem jakichś łóżkowych pomysłów, mniej lub bardziej wymagających. Niczym bardzo poważnym. 

A mi się przyjemnie ciepło myśli o tym, że ktoś zachowa w sobie moje bardzo intymne cząstki  :) . Moje perwersje, brudne w swym dziwnym romantyzmie - nie są już dla mnie jedynie dodatkiem, ale charakteryzują mnie samą...

 

Dlatego moja uległość należy do mnie. 

 

Lula. 

 

  • Lubię 3
  • Dziękuję 2

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Temat ciekawy, trudny, rzekłbym emocjonalny. Wiele razy słyszy się że BDSM to przekraczanie granic, swoich słabości. W tym momencie można mieć słabość do kochanka.
Myślę że nie ma jednoznacznej recepty, jest wiele rzeczy mających wpływ na taką sytuację. Np czy kochanek wolny czy żonaty, jaka ty masz sytuację w domu, jaką ma on. Wiele płaszczyzn, powiązań reakcji, interakcji zachodzi aby to w miarę stabilnie ocenić.
Gdzieś pisaliśmy już o zdroworozsądkowym podejściu, i aby z butami w życie nikomu nie wchodzić, szanować to co ktoś ma lub daje. Tutaj mam na myśli sferę fizyczna, emocjonalną i tą erotyczną.
Przecież nie odkrywamy wszystkich kart od razu, uczymy się relacji z każdej strony. Im dłużej z kimś jesteś tym więcej mu oferujesz, on więcej zaczyna wymagać. Gdzie granica - tutaj określcie sami. Myślę, że najpierw we dwoje w domowym zaciszu a potem już z tą trzecią stroną.
Inaczej się wypowie ktoś w układzie 4-miesięcznym, inaczej ta osoba w układzie 4-letnim.
Kiedyś mi ktoś powiedział, że doznał pewnych emocji, nie znanych jeszcze tej osobie takich mocno osobistych, poczułem się wyjątkowo, czy one były zarezerwowane dla mnie - też nie wiem. Myślę że ona sama tego nie wiedziała.
Ale po tym zdarzeniu zaczęło się rodzić uczucie, niebezpieczne uczucie, chodź ona coraz odważniej dla mnie się otwierała, zacząłem i ja doświadczać coraz to nowszego, eksperymentowałem z nią i sam ze sobą - to tak wciągnęło że po pracy nie raz się zastanawiałem gdzie mam jechać.
Przerwałem to, chodź może wyszło nie do końca smacznie - cena tych emocji była już za duża. Obudził się stanowczy rozsądek.
Czy ty też tego doświadczysz - nie wiem, ale to ty wyznaczasz tą drogę i ty określasz przysłowiowy znak STOP.


 

  • Lubię 1
  • Dziękuję 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 16.02.2020 o 16:02, MrMichal pisze:

Gdzieś pisaliśmy już o zdroworozsądkowym podejściu, i aby z butami w życie nikomu nie wchodzić, szanować to co ktoś ma lub daje. Tutaj mam na myśli sferę fizyczna, emocjonalną i tą erotyczną.

Dlatego warto to dokładnie określić, zdefiniować... Którą strefę w sobie zawierza się danej osobie, mając szacunek dla reszty jej świata. I vice versa. Którą strefę bierze sobie dana osoba jako swoją, mając szacunek dla reszty świata.

 

W dniu 16.02.2020 o 16:02, MrMichal pisze:

Im dłużej z kimś jesteś tym więcej mu oferujesz, on więcej zaczyna wymagać. Gdzie granica - tutaj określcie sami.

Granice zależą od płaszczyzn, na których ma się odbywać kontrola i ofiarność. Niektórych sfer z zasady mogą one nie dotyczyć, wtedy nie trzeba rozpatrywać ich granic. Szacunek, szacunek i jeszcze raz wzajemny szacunek.

 

W dniu 16.02.2020 o 16:02, MrMichal pisze:

Kiedyś mi ktoś powiedział, że doznał pewnych emocji, nie znanych jeszcze tej osobie takich mocno osobistych, poczułem się wyjątkowo, czy one były zarezerwowane dla mnie - też nie wiem. Myślę że ona sama tego nie wiedziała.

Wszystkie relacje są wyjątkowe... Niektóre sięgają płycej, innej głębiej, w zupełnie niewyobrażalne wcześniej miejsca.

 

W dniu 16.02.2020 o 16:02, MrMichal pisze:

Ale po tym zdarzeniu zaczęło się rodzić uczucie, niebezpieczne uczucie, chodź ona coraz odważniej dla mnie się otwierała, zacząłem i ja doświadczać coraz to nowszego, eksperymentowałem z nią i sam ze sobą - to tak wciągnęło że po pracy nie raz się zastanawiałem gdzie mam jechać.
Przerwałem to, chodź może wyszło nie do końca smacznie - cena tych emocji była już za duża. Obudził się stanowczy rozsądek.
Czy ty też tego doświadczysz - nie wiem, ale to ty wyznaczasz tą drogę i ty określasz przysłowiowy znak STOP.

A to już myślę w dużej mierze zależy od wspomnianego przeze mnie wyżej jasnego wyrażenia płaszczyzn, w obrębie których możesz poruszać się swobodnie z daną osobą. To, że jakąś sferę spenetrujesz z kimś bardzo głęboko nie oznacza, że automatycznie wchodzisz z butami zmieniać całe jej życie, od podszewki.

 

Lula.

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2020

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.