Skocz do zawartości
Cuckoldplace

dyskryminacja mężczyzn

Rekomendowane odpowiedzi

6 godzin temu, dr.Lecter pisze:

Gdzie tu równość?

Przeczytaj ze zrozumieniem, co napisałam. 

Bo napisałam bardzo wyraźnie, że to jest właśnie brak równości, a wręcz jest to krzywdzące dla kobiet. 

 

4 godziny temu, dr.Lecter pisze:

A teraz zastanówmy się jakie możliwości ma mężczyzna w wieku 60 lat?

"Mężczyzna w Polsce może przejść na wcześniejszą emeryturę (zazwyczaj w wieku 60 lat zamiast 65) lub emeryturę pomostową, o ile spełni pewne wymogi. Najczęściej wymaga to udokumentowania minimum 15 lat pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze oraz łącznego stażu pracy wynoszącego co najmniej 25 lat. 

Praca w szczególnych warunkach dotyczy m.in. górników, hutników, maszynistów, kierowców ciężkiego transportu, czy osób pracujących w budownictwie (prace szkodliwe/uciążliwe).

Wiek i staż: Zazwyczaj 60 lat życia oraz 25-letni okres składkowy i nieskładkowy.

Emerytury pomostowe: Przeznaczone dla osób pracujących w warunkach szczególnych po 31 grudnia 2008 r..

Świadczenie przedemerytalne: Mężczyźni po 61. roku życia mogą starać się o świadczenie przedemerytalne, jeśli spełniają warunki stażowe (20 lat), a do wcześniejszego zakończenia pracy doszło z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy."

 

4 godziny temu, dr.Lecter pisze:

Nie wspominając o tym, że każda kobieta ma możliwość podjęcia decyzji w wieku 60 lat. Może:

1. iść na emeryturę 

2. iść na emeryturę i pracować 

3. Nie iść na emeryturę i pracować

Bierność zawodowa kobiet po 60. roku życia w Polsce jest zjawiskiem złożonym, wynikającym z kombinacji czynników systemowych (prawnych), zdrowotnych, społecznych oraz barier na rynku pracy. Główne przyczyny to przede wszystkim niski wiek emerytalny, stan zdrowia oraz trudności ze znalezieniem zatrudnienia.

Poszczególne przyczyny bierności zawodowej kobiet 60+:

Problemy zdrowotne i sprawnościowe: Po 60. roku życia często występują ograniczenia zdrowotne, które uniemożliwiają kontynuowanie pracy, szczególnie fizycznej. Kobiety w tym wieku częściej skarżą się na stan zdrowia psychicznego i fizycznego.

Bariery na rynku pracy (dyskryminacja ze względu na wiek/płeć): Kobiety w wieku przedemerytalnym i emerytalnym często napotykają trudności ze znalezieniem nowej pracy. Są postrzegane jako mniej produktywne lub trudniej przyswajające nowe technologie.

Obciążenie obowiązkami opiekuńczymi: Kobiety po 60-tce często zajmują się wnukami, pomagając swoim pracującym dzieciom, lub opiekują się chorymi/starszymi członkami rodziny, co wymusza rezygnację z pracy zawodowej. 

Wzorce kulturowe i model rodziny: Tradycyjny model rodziny, w którym to kobieta w wieku starszym częściej przejmuje rolę "gospodyni" lub opiekunki niż kontynuuje "karierę", wciąż wpływa na niższy wskaźnik zatrudnienia kobiet.

Brak elastycznych form zatrudnienia: Rynek pracy oferuje zbyt mało elastycznych rozwiązań (np. praca na część etatu, praca zdalna), które pozwalałyby łączyć emeryturę z aktywnością zawodową.

 

Warto dodać, że w 2025 roku odnotowano rekordowe dane: ponad 1 milion Polek w wieku produkcyjnym (w tym przedemerytalnym) pozostaje poza rynkiem pracy, co często jest wynikiem niedostosowania ofert pracy do potrzeb osób starszych. 

Nadmienię, że wielokrotnie zakład pracy "tylko czeka", aż kobieta osiągnie wiek emerytalny, żeby jej "podziękować". 

 

Ale co najbardziej istotne - w przypadku obu płci występuje jeden wspólny problem. Mimo wydłużającej się średniej długości życia to z pewną dozą niepewności patrzymy na osoby blisko 65 rż. w pewnych zawodach. Zwłaszcza takich, które wymagają precyzji ruchu, wartkości umysłu, jak np. najczęściej przytaczana - chirurgia. 

  • Lubię 1
  • Dziękuję 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
35 minut temu, Modlishka pisze:

Przeczytaj ze zrozumieniem, co napisałam. 

Ty również, ale to co ja napisałem. 

Odnośnie mężczyzn - odnieśmy się do standardowych zawodów, a nie tych określanych w prawie pracy jako te wycieńczające/szczególnie uciążliwe itd. Powiedz to temu, który wykonuje każdy z niewymienionych w ustawie zawodów...

Odnośnie kobiet: nie próbuj mi proszę udowodnić, że możliwość wyboru co ze sobą począć po 60 roku życia jest krzywdząca w stosunku do tych którzy nie mają takiego wyboru i chcąc nie chcąc, będąc zdrowymi lub nie, mającymi pod opieką swoich starzejących się rodziców muszą pracować kolejne 5 lat. 

I nadal odnosimy się do równolatków płci przeciwnej, samotnych, bezdzietnych, mających rodziców na ostatniej prostej ich życiowej drogi itd. itd. Gdzie tu jest faworyzacja płci męskiej a dyskryminacja żeńskiej? 

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Dla jeszcze większego uproszczenia niech oboje będą pracownikami umysłowymi np w urzędzie miasta czy gminy albo w prywatnej firmie reklamowej. On w pracuje w Wąbrzeźnie w województwie Kujawsko-Pomorskim a ona w Katowicach. 

I znów dla uproszczenia: on zarabiał przez ostatnie 10 lat 5 tys. a ona 12 tys. i oboje 20 grudnia 2025 skończyli 60 lat. 

Możemy też zastanowić się nad tą samą dwójką równolatków gdy ona nie doczekała się dzieci a on ma ich pięcioro. Jej partner zapił się 30 lat temu na śmierć a jego partnerka i matka owej piątki dzieci to samo. 

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Twoja metoda "upraszczania" jest dokładnie tym, co uniemożliwia rzetelną dyskusję.

Proponujesz, żebyśmy porównali dwoje ludzi po usunięciu z równania dzieci, obowiązków opiekuńczych, kontekstu społecznego i realiów rynku pracy. Ale to właśnie te czynniki tworzą nierówność systemową. To tak, jakby lekarz chciał zdiagnozować chorobę, ale poprosił pacjenta, żeby najpierw przestał mieć objawy. Albo jakby ktoś chciał udowodnić, że nie ma problemu z powodziami, analizując wyłącznie pogodne dni. W naukach społecznych takie podejście nazywa się ceteris paribus doprowadzonym do absurdu — gdy "przy pozostałych warunkach niezmienionych" usuniesz wszystkie zmienne, które mają znaczenie, zostaje ci pusta kartka, nie analiza.


Ale dobrze — skoro prosisz o konkrety, to proszę bardzo. Porozmawiajmy danymi, nie hipotetycznymi scenariuszami.


1. "Przywilej" wcześniejszej emerytury — jak wygląda w liczbach

Średnia emerytura kobiet w Polsce to ok. 2 700 zł brutto. Mężczyzn — ok. 4 200 zł brutto (dane ZUS, 2024). To różnica rzędu 35-36%. Dlaczego? Bo te 5 lat "wcześniejszego przywileju" to w praktyce 5 lat mniej odprowadzanych składek, co bezpośrednio przekłada się na niższą emeryturę. System emerytalny w Polsce jest zdefiniowaną składką — im krócej płacisz, tym mniej dostajesz. Kropka.

Teraz dodajmy do tego fakt, że kobiety w Polsce żyją średnio 7-8 lat dłużej niż mężczyźni (GUS: średnia długość życia kobiet ~81 lat, mężczyzn ~74 lata). Co to oznacza? Kobieta musi z mniejszych pieniędzy przeżyć więcej lat. Jeśli przechodzi na emeryturę w wieku 60 lat z kwotą 2 700 zł i żyje do 81 lat — to 21 lat na głodowej emeryturze. Mężczyzna z 4 200 zł przechodzący na emeryturę w 65 roku życia i żyjący do 74 lat — to 9 lat na znacznie wyższym świadczeniu. Gdzie tu przywilej kobiet? Policz to sobie na kalkulatorze.


2. Twój własny przykład obala Twój argument

Podajesz scenariusz: ona zarabia 12 tys., on 5 tys. To sprytny chwyt retoryczny, ale celowo odwraca statystyczną rzeczywistość. Gender pay gap w Polsce wynosi ok. 4,5–8% na niekorzyść kobiet (Eurostat, GUS). W starszych grupach wiekowych ta różnica jest jeszcze większa, bo kumulują się lata przerw macierzyńskich, pracy w niepełnym wymiarze godzin i dyskryminacji płacowej.

Budowanie całej argumentacji na statystycznym wyjątku to klasyczny cherry-picking. Mogę ci podać przykład 25-latka, który zarabia milion złotych rocznie — czy to dowodzi, że w Polsce nie ma problemu z niskimi zarobkami młodych ludzi? Oczywiście, że nie. Pojedynczy przypadek nie obala systemowej tendencji.

Zresztą, nawet w Twoim przykładzie — jeśli ona zarabia 12 tys. w Katowicach, to prawdopodobnie pracuje na wysoko wykwalifikowanym stanowisku. Pytanie: ile musiała pokonać barier, żeby tam dotrzeć, w porównaniu z mężczyzną na analogicznym stanowisku? Dane pokazują, że kobiety muszą mieć wyższe kwalifikacje, żeby osiągnąć ten sam poziom zarobków co mężczyźni (raport McKinsey "Women in the Workplace", Deloitte "Women at Work 2024").


3. Dlaczego niższy wiek emerytalny kobiet w ogóle istnieje — kontekst historyczny

Niższy wiek emerytalny dla kobiet nie powstał jako "prezent" ani "przywilej". Został wprowadzony jako kompensacja za:

Nieodpłatną pracę opiekuńczą — według danych GUS kobiety w Polsce poświęcają średnio 4 godz. 31 min dziennie na nieodpłatną pracę domową i opiekuńczą, mężczyźni — 2 godz. 28 min. Przez 35-40 lat kariery zawodowej ta różnica kumuluje się w tysiące godzin nieodpłatnej, nieoskładkowanej pracy, która nie generuje żadnych uprawnień emerytalnych.

Przerwy macierzyńskie — każda przerwa na urodzenie i wychowanie dziecka to okres niższych lub zerowych składek, bezpośrednio obniżający przyszłą emeryturę.

Dyskryminację płacową kumulującą się przez dekady — nawet niewielka różnica w zarobkach (5-8%) przez 35 lat pracy przekłada się na ogromną różnicę w zgromadzonym kapitale emerytalnym.

Pytanie nie brzmi "czy kobieta ma wybór w dniu swoich 60. urodzin", tylko "czy przez poprzednie 35-40 lat miała równe warunki gry". Odpowiedź — statystycznie, systemowo — brzmi: nie.


4. Bierność zawodowa kobiet 60+ to nie kwestia "wygody"

Modlishka podała dane i przyczyny bierności zawodowej kobiet po 60. roku życia. Zignorowałeś je i sprowadzasz wszystko do "możliwości wyboru". Ale badania rynku pracy (BAEL, Eurostat) konsekwentnie pokazują, że:

Kobiety 55+ napotykają znacznie większe bariery w znalezieniu pracy niż mężczyźni w tym samym wieku.

Ageism (dyskryminacja wiekowa) na rynku pracy dotyka kobiety wcześniej i mocniej niż mężczyzn — bo łączy się z seksizmem (tzw. podwójna dyskryminacja, "double jeopardy").

Ponad milion kobiet w wieku produkcyjnym pozostaje poza rynkiem pracy nie z wyboru, ale z braku realnych opcji.

Mówienie "ma wybór: pracować albo nie pracować" w sytuacji, gdy rynek pracy systemowo wypycha osoby starsze (a kobiety szczególnie) to jak mówienie "ma wybór: pływać albo tonąć" komuś, kogo wyrzucono za burtę bez kamizelki.


5. Twój argument o "braku wyboru" mężczyzn jest słuszny — ale skierowany pod zły adres

I tu jest sedno: jeśli uważasz, że mężczyzna w wieku 60 lat, zmęczony, z problemami zdrowotnymi, opiekujący się starzejącymi rodzicami, powinien mieć prawo do emerytury — to masz rację. Absolutnie. To jest realny problem. Mężczyźni w Polsce umierają średnio 7-8 lat wcześniej niż kobiety, a pracują dłużej. To jest niesprawiedliwe.

Ale — i to jest kluczowe — ten problem nie jest dowodem na uprzywilejowanie kobiet. To jest dowód na to, że system emerytalny jest wadliwy dla obu płci, ale w różny sposób. Kobiety dostają niższe emerytury i muszą z nich żyć dłużej. Mężczyźni pracują dłużej i umierają wcześniej. Obie płcie przegrywają — tylko na różnych polach.

Zamiast więc pytać "gdzie jest dyskryminacja mężczyzn", co prowadzi do jałowej rywalizacji "kto ma gorzej", może warto zapytać: "jak naprawić system, żeby był sprawiedliwy dla wszystkich?". To jest produktywne pytanie. Twoje — nie jest.


 

Proponujesz "uproszczenie", które w praktyce polega na usunięciu z dyskusji wszystkiego, co ją utrudnia. Budujesz argumenty na wymyślonych scenariuszach odwracających statystyczną rzeczywistość. Ignorujesz dane, które Ci podano, i odpowiadasz kolejnymi hipotetycznymi sytuacjami. To nie jest dyskusja — to perpetuum mobile uników.


Fakty są takie: system jest niesprawiedliwy wobec obu płci. Ale udawanie, że niższy wiek emerytalny kobiet to "przywilej", gdy patrzysz na realne dane o emeryturach, zdrowiu, rynku pracy i obciążeniu opiekuńczym — to albo nieznajomość tych danych, albo celowe ich ignorowanie. W obu przypadkach — warto to zmienić.

  • Lubię 1
  • Dziękuję 3

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Do obu stron: nie sprowadzajcie relacji między ludźmi li tylko do ekonomii, bo umniejszacie im.

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

A to relacja między ludźmi (w sensie związku)?

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Im dłużej czytam o wyrównaniu luki płacowej pomiędzy kobietami a mężczyznami i im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej zmieniam swoje podejście do tej kwestii.
Krótkofalowe skutki brzmią niekorzystnie dla większości mężczyzn i to chyba głównie dlatego są oni tak poruszeni, gdy słyszą o wyrównaniu płac.
Skutki długofalowe są jednak znacznie ciekawsze i mam wrażenie, że niewiele osób się nad nimi pochyla.
 

Jeśli to mężczyźni zarabiają więcej, oznacza to, że ciężar utrzymywania państwa poprzez opodatkowanie ich pracy również jest w większym stopniu przeniesiony na ich barki. Zwłaszcza gdy coraz więcej kobiet zacznie wpadać w drugi próg podatkowy - a prędzej czy później tak się stanie - ponieważ w zdecydowanej większości wybierają umowy o pracę zamiast JDG czy spółek. Z mojego prywatnego doświadczenia wynika, że to mężczyźni częściej zagłębiają się w meandry podatkowe, kombinują z optymalizacją podatkową, zastanawiają się, jak wyciągnąć pieniądze ze spółki bez dywidendy, pracują w szarej strefie (budowlanka, mechanicy itp.).
Wyrównanie płac spowodowałoby, że finansowanie świadczeń socjalnych, armii oraz emerytur w coraz większym stopniu przypadałoby kobietom. Myślę, że mogłyby w ten sposób oddać przysługę swojej ojczyźnie, zwłaszcza w sytuacji, gdy czekają nas spore wydatki na obronność, a społeczeństwo się starzeje.
 

Kolejnym długofalowym skutkiem, który przychodzi mi na myśl, są alimenty na małżonkę. Na pewno miałoby to pozytywny skutek dla mężczyzn, jeśli w odbiorze społecznym nie robilibyśmy z kobiet ofiar i nie stygmatyzowali ich, lecz podkreślali, że ich zdolność zarobkowa dorównuje mężczyznom i nie mają się na tym polu czego wstydzić. W rezultacie ich standard życia nie powinien się pogorszyć po rozwodzie, ponieważ same są w stanie dobrze zarabiać.
 

Wydaje mi się, że może to również pozytywnie wpłynąć na traktowanie pracowników w zakładach pracy. Skoro płace się wyrównają, to w dłuższej perspektywie muszą za tym iść zmiany w normach - na przykład w normach dźwigania w pracy. Jeśli taka zmiana nie zajdzie na poziomie kodeksu pracy, to zapewne będzie realizowana oddolnie i mężczyźni sami dostosują swoje zaangażowanie do poziomu kobiet. Pomoże im to zachować lepsze zdrowie i pożyć nieco dłużej na emeryturze.
Kolejnym argumentem jest stygmatyzacja mężczyzn korzystających z urlopów tacierzyńskich. Liczę na to, że mężczyźni zaczną częściej korzystać z tych uprawnień.
 

Myślę, że obecnie pracodawcy, płacąc kobietom mniej, już na etapie zatrudnienia uwzględniają to, że mogą one wcześniej wychodzić po dziecko, istnieje ryzyko zajścia w ciążę i związanej z tym dezorganizacji pracy itp.
Wyrównanie płac może zerwać tę niepisaną umowę, a dyspozycyjność w pracy będzie egzekwowana w taki sam sposób, bez względu na płeć.

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 19.02.2026 o 14:01, Cmantis pisze:

Twoja metoda "upraszczania" jest dokładnie tym, co uniemożliwia rzetelną dyskusję.

[ciach]

Bardzo ładnie napisane. Wizualnie i stylistycznie.

Pytanie intymne - używałeś AI, czy jesteś specjalistą w tej branży? :)

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

 

Dzięki za komplement 😊
Wiesz, da się pisać czytelnie bez bycia "specjalistą w branży" – wystarczy jasno myśleć, używac dostępnych narzędzi, strukturyzować argumenty...

Co do meritum – masz jakieś konkretne zastrzeżenia?

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

No dobrze to skoro wiek emerytalny i kwestię "dyskryminacji" mężczyzn w tym zakresie mamy już wyjaśnione to przejdę do kolejnego tematu:

- przyznawanie opieki nad dzieckiem przez sądy. 

 

Prawda jest taka, że sądy chętniej przyznają opiekę ojcom niż matkom. Nie wierzycie? 

No to zajrzyjmy do statystyk sądowych. Te za 2024 rok są jednoznaczne. W 95% przypadków sądy przychyliły się do wniosków ojców, w przypadku matek do 86% wniosków. Że niby mężczyźni nie wnioskują, bo wiedzą, że są na z góry przegranej pozycji? Jeśli na 100 mężczyzn, którzy chcieli opieki nad dzieckiem dostało ją 95, a w przypadku kobiet na 100 wnioskujących 86, to chyba ta teoria się nieco rozjeżdża z faktami, co? 

Skąd więc przekonanie, że złe sądy zawsze oddają dzieci matkom i zmuszają biednych ojców do płacenia alimentów na swoje dzieci? Może stąd, że tylko 13% wniosków o opiekę składają mężczyźni! Aż 87% zostało złożonych przez kobiety, a 2024 rok i tak był rekordowy, jeśli chodzi o liczbę ojców, którzy po rozwodzie chcieli się zajmować swoimi dziećmi.

Zatem zanim mężczyźni znowu powiedzą, że sądy są przeciwko nim to porozmawiajmy o tym, dlaczego tak rzadko chcą uczestniczyć w życiu swoich dzieci. 

 

*Dane z raportu Ministerstwa Sprawiedliwości pt. "Dobro dziecka priorytetem w orzecznictwie rodzinnym". 

 

  • Lubię 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2025

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...