Skocz do zawartości
Szary

Obawy, czy słuszne?

Rekomendowane odpowiedzi

5 minut temu, napisano:

publika się gapi na trybunach, czujesz adrenalinę, emocje, jest fajnie, ale getry masz żółte,  kolana miękkie, głowa nie ta...

Ale bez swojego "trenera" nie chcesz grać w tym pierwszym meczu, chcesz mieć go koło siebie... a kim że partner który "namawiał na to" jest jak nie takim trenerem? Nie mało znaczącą publiką a kimś bardzo bardzo ważnym.

  • Lubię 7

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
Teraz, napisano:

Ale bez swojego "trenera" nie chcesz grać w tym pierwszym meczu, chcesz mieć go koło siebie... a kim że partner który "namawiał na to" jest jak nie takim trenerem? Nie mało znaczącą publiką a kimś bardzo bardzo ważnym

To też jest bardzo subiektywne. Ja nie chciałam mieć Sailora przy sobie podczas mojego pierwszego razu, a także przy wielu kolejnych... Każda para musi to sobie przegadać po swojemu.

 

Lula.

  • Lubię 9
  • Dziękuję 2

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
7 minut temu, napisano:

Ale bez swojego "trenera" nie chcesz grać w tym pierwszym meczu, chcesz mieć go koło siebie... a kim że partner który "namawiał na to" jest jak nie takim trenerem? Nie mało znaczącą publiką a kimś bardzo bardzo ważnym.

A czy tak rzadko spotykanym przypadkiem jest ten gdy kobieta woli pierwsze spotkanie odbyć sama właśnie dlatego, że będzie się czuła swobodnej w trudnej, nowej i stresującego sytuacji ? Mnóstwo osób tak zaczynało. Ba... Mnóstwo osób cały czas się spotyka z tego powodu 1v1. I Ty i @ surfer77✩  macie rację. To która opcja okazałaby się lepsza tutaj zależy od @ Szary✩ ego i jego narzeczonej. Dla jednych lepiej będzie tak a dla drugich inaczej. To jeden z tych rozstajów ZK gdzie obie drogi są tej samej długości i trudności ale jedna ma widok na góry a druga na morze.

 

Tymczasem znamy motywacje autora - częsta i popularna - chce mieć iluzje kontroli, uczestniczyć w tym, poczuje się dzięki temu bezpieczniej i pewniej. Nie znamy stanowiska i motywacji jego narzeczonej ale możemy się go domyślać i ja te argumenty także rozumiem. Oba stanowiska tutaj mocno się bronią i nie ma lepszego i gorszego. Jest lepsze i gorsze DLA NAS

  • Lubię 11
  • Dziękuję 1

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

@ Druh.©®  u pewnie tak, tylko wypowiadamy się tutaj 

glównie, my, faceci. Złota Rybka nie poruszyła akurat tej kwestii, natomiast ciekawy jestem zdania kobiet, jak wolałaby pierwszy raz? Wiem co powiedzą mężczyźni, ale to kobieta oddaje siebie, to ona łamie schemat i to w jaki sposób została wychowana, jakie wartości wpoiła jej nasza kultura. Chce zwrócić uwagę na to, że dla kobiety wejście w cuckold, pierwszy raz w cuckold, jest dużo cięższe niż dla mężczyzny, który to głównie jest strona inicjująca cuckold, przez wiele lat zanim do tego dojdzie. Wiec jeśli kobieta chce cuckold  i tego pragnie, ale chciałaby, z powodu ze się wstydzi, krępuje, ten pierwszy raz być sama, jestem za tym, aby jej zdanie uszanować.

  • Lubię 8
  • Dziękuję 2

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
11 minut temu, napisano:

Cóż, Sailor i ja według wielu osób też nie mamy założonej rodziny. Bardzo to subiektywne.

 

Można mieć ślub, kredyt, dzieci, te same pasje, wspólne grono znajomych - a nie mieć uczucia... Uczucie moim zdaniem jest najważniejsze :serce:. Do tego mnóstwo wzajemnego zaufania i szczerości. To są fundamenty związku...

 

Lula.

Masz rację, i wiem z wiedzy nabytej z naszego forum, iż rodzina nie jest żadnym gwarantem stabilności w związku. Czasem mimo dzieci, kredytów itp. lepiej się rozstać niż tkwić w beznadzieji męcząc się sobą nawzajem.

A jeśli kolega nie jest pewny uczuć swojej narzyczonej, to może zaryzykować i sprawdzić czy go nie zostawi? ZK z tego co tu czytałem i sam doświadczam, raczej sprawia że pary są bardziej scalone ze sobą i nie do ruszenia:)

 

Taki przypadek z życia...

Kolega miał zaplanowany ślub, razem z narzyczoną związani byli od liceum. Bardzo się kochali itd.

Ale gdy kolegę oszukali na sporą gotówkę i został z niczym, długiem, komornikiem na głowie. 

Z wielkiej miłości z dnia na dzień nic nie zostało:( narzyczona spakowała się i powiedziała że z bankrutem przez życie iść nie będzie. 

I pytanie teraz ile warte było ich uczucie i miłość? Na jakich podstawach zbudowali by oni rodzinę? Czy po kilkunastu latach i tak by go zostawiła gdyby pojawił się na ich drodze jakiś problem? Może lepiej jak się stało...

Komu to oceniać, ją i jej postawę? Nikomu każdy jest inny i każdy związek jest zbudowany na różnych fundamentach, pytabie tylko na jakich?

Kris

  • Lubię 7

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
22 minuty temu, napisano:

Wiec jeśli kobieta chce cuckold  i tego pragnie, ale chciałaby, z powodu ze się wstydzi, krępuje, ten pierwszy raz być sama, jestem za tym, aby jej zdanie uszanować.

Rozmowy między mną a E trwały z przerwami 4 lata. Od samego początku było wiadomo, że wspólnie - i to była również wspólna decyzja - on miał być po to, abym czuła się bezpieczniej, nie dlatego, że on tak stwierdził czy też ja...to była nasza wspólna decyzja, nasze wspólne motywacje...i tak lata trwały dyskusje...

potem nastąpił wybór kochanka - to była moja decyzja, E. nie do końca się zgadzał...spokojnie usiedliśmy, rozmawialiśmy, rozmawialiśmy, argument za argumentem - ok, decyzja na tak 2:0.

ale od czasu początku planowania coś się zmieniło, ja nie chciałam już wspólnie tego przeżyć, wspólnie tzn. fizycznie w tym samym momencie - chciałam zostać z TYM konkretnym kochankiem sam na sam, a to dlatego, że czułam się z nim bezpiecznie. I nie potrzebowałam w moim rozumieniu tak zwanej tarczy ochronnej w postaci E. Znowu musieliśmy rozmawiać, używać argumentów - decyzja podjęta - tylko ten konkretny kochanek i ja.

Myślę, że każda sytuacja jest inna, myślę, że każdorazowo należy wszystko przedyskutować, uargumentować, nie wszystko jest takie proste...ja wiem, że są osoby z którymi nawet na samo spotkanie bez E. nie pójdę, a są osoby, z którymi bez problemu mogę się bez męża na kawę umówić, to się wie, to się czuje, nie da się tego określić z góry, wychodzi to w tak zwanym przysłowiowym praniu...

ale rozmowa daje dużo i wcale bym się tu nie ograniczała, bo skoro ja ci pozwalam to ja mogę decydować, bo ten pierwszy raz jest dosłownie: CHOLERNIE trudny. Przynajmniej dla mnie był i nie mówię tu tylko o rozebraniu się ale przede wszystkim przełamaniu swojej psychiki, dlatego ważne jest aby posłuchać kobiety i spróbować zrozumieć jej potrzeby i emocje...

L.

  • Lubię 8
  • Dziękuję 2

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

@ Szary✩  - Jak widzisz więc masz tu kilka różnych stanowisk i wiele argumentów a nikt nie da Ci jasnej odpowiedzi co i jak robić. Tą jednak wyczytasz między wersami a dobitniej zwróć uwagę na kluczowe fragmenty wypowiedzi @ Leta&Emiliano✩ :
 

6 minut temu, napisano:

Rozmowy

 

6 minut temu, napisano:

trwały dyskusje

 

6 minut temu, napisano:

rozmawialiśmy, rozmawialiśmy,

 

6 minut temu, napisano:

Znowu musieliśmy rozmawiać

 

6 minut temu, napisano:

każdorazowo należy wszystko przedyskutować

 

6 minut temu, napisano:

rozmowa daje dużo

 

6 minut temu, napisano:

posłuchać kobiety i spróbować zrozumieć jej potrzeby i emocje...

Bo na tym to głównie polega. Rozmowa, rozmowa, rozmowa. Przewałkowanie tematu między Wami i we własnych głowach. Czasem do znudzenia a na pewno do uzyskania obustronnej pewności

  • Lubię 4
  • Dziękuję 4

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
3 minuty temu, napisano:

Bo na tym to głównie polega. Rozmowa, rozmowa, rozmowa. Przewałkowanie tematu między Wami i we własnych głowach. Czasem do znudzenia a na pewno do uzyskania obustronnej pewności

...aż czasem może zrobi się niedobrze od tego ciągłego upewniania się, wałkowania każdego niuansu i wątpliwości. Nie mniej jednak warto to robić. No i nie zniechęcać się... :)

 

Lula.

  • Lubię 8

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Dziekuję wszystkim za odpowiedzi. Praktycznie po napisaniu tego tematu i pierwszych odpowiedziach zaczeliśmy z narzeczoną rozmowę. Narzeczona już wcześniej też czytała forum. Jak wskazano, nie ma jednolitej i uniwersalnej drogi dla wszystkich. Są różne i nie znaczy, że któraś jest gorsza od drugiej.

 

Hotka dalej twardo podtrzymuje swoje zdanie, i ja to zrozumiałem. Tak naprawdę moje obawy i wątpliwości co do obawy kochanka z jednej strony zaprzątają mi głowę robiąc mętlik, a z drugiej strony mnie to jara i kręci, że kochanek jest "lepszy" pod wieloma względami, że jest zainteresowany moją narzeczoną i  będzie jej dogadzał, dawał to czego ja nie mogłem a ona będzie szczęśliwa i spełniona. Wręcz powinienem być z niej dumny, że ma takie zainteresowanie :).

 

Jak wskazała Leta&Emiliano "dlatego ważne jest aby posłuchać kobiety i spróbować zrozumieć jej potrzeby i emocje... ".   

 

Zgadzam się z tym stwierdzeniem, wysłuchałem narzeczoną i zrozumiałem. 

Jak będzie gotowa to zaczniemy myśleć nad spotkaniem w trójkę, na razie spotkania będą takie, że ona sama z kochankiem a ja będę z niecierpliwością czekał na jej powrót :).

 

A obawy? Cóż, z tego co widze normalna sprawa. Trudno, takie jest życie i taka jest ZK. Z jednej strony podniecenie, emocje z drugiej te ryzyko, igranie z ogniem, niepewność co będzie dalej. Dlatego to jest takie piękne i daje potężnego kopa emocji.

 

 

 

 

 

 

 

  • Lubię 10

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi
38 minut temu, napisano:

dlatego ważne jest aby posłuchać kobiety i spróbować zrozumieć jej potrzeby i emocje...

Tylko nie zapomnij przy tym o własnych potrzebach i emocjach oraz, przede wszystkim, jasno je komunikuj swojej Partnerce. Niedopowiedzenia są jak małe kamyki w bucie - z czasem zawsze pojawia się krew. 

 

38 minut temu, napisano:

A obawy? Cóż, z tego co widze normalna sprawa. Trudno, takie jest życie i taka jest ZK. Z jednej strony podniecenie, emocje z drugiej te ryzyko, igranie z ogniem, niepewność co będzie dalej. Dlatego to jest takie piękne i daje potężnego kopa emocji.

Tak. W świecie ZK oraz "otwartych związków" są to emocje, z którymi trzeba się oswoić. A nie przychodzi to nikomu ani od razu ani, tym bardziej, łatwo na początku. Pamiętam jeszcze naszą z Mrs.K pierwszą bytność w klubie dla swingersów. Trzymała pod rękę dobrze zbudowanego Włocha, czekając nieśmiało uśmiechnięta na moje nieme przyzwolenie. Gdy je dostała nie wiedziałem czy prędzej serce czy kutas wyskoczy mi na orbitę ale wróciła (po trzech kurwa godzinach) zachwycona i szepnęła mi tylko na ucho - kocham cię. Nie liczyło się kto ma co większe czy co robi lepiej tylko to, że dzięki takiej wolności mogła swobodnie posmakować czegoś nowego a potem spokojnie wrócić do portu.

 

Jeżeli dasz jej wolność a ona do ciebie nie wróci to będzie jedynie oznaczało, że nigdy tak na prawdę nie była "twoja". 

 

Good luck and good night 

  • Lubię 8
  • Dziękuję 4

Skopiuj link do postu


Odnośnik do odpowiedzi

Cuckoldplace Poland © 2007 - 2021

Jesteśmy szanującym się forum, istniejemy od 2007 roku. Słyniemy z dużych oraz udanych imprez zlotowych. Cenimy sobie spokój oraz kulturę wypowiedzi. Regulamin naszej społeczności, nie jest jedynie martwym zapisem, Użytkownicy stosują się do zapisów regulaminu.

Cookies

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Polityka Wewnętrzna

Nasze Forum jest całkowicie wolne od reklam, jest na bieżąco monitorowane oraz moderowane w sposób profesjonalny przez ekipę zarządzającą. Potrzebujesz więcej informacji? Odwiedź nasz Przewodnik. Jednocześnie przypominamy, że nie przyjmujemy reklamodawców. Dziękujemy za wizytę i do zobaczenia!

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.