Pozostawanie w świecie fantazji - strona 4 - Jak zacząć? - Cuckold Forum Skocz do zawartości
mik61

Pozostawanie w świecie fantazji

Rekomendowane odpowiedzi

12 godzin temu, Zouza pisze:

No ba! ;)

 

Ale, ale... a Ty Koledze nie pomożesz? Czy tylko innym to chcesz "zlecić"? ;)

o to teraz o mike

Chłopie. zajrzyj na początek i zdaj sobie sprawę, że żartobliwie ale jednak starałem się, żeby Cię Królowe tego forum nie "spuściły". Jakoś poczułem faceta, który potrzebuje pomocy. No ale potem się rozpisałeś i...

Mam kilka pytań do ciebie (takich retorycznych): wielkość miseczki biustu swojej żony znasz?, rozmiar jej bielizny znasz?, kupiłeś jej kiedyś czarne pończoszki na pasie ? Kiedy ostatnio przyniosłeś żonie kwiaty? Kiedy oderwałeś ją od garów i zaprosiłeś do knajpy? Ile razy podglądałeś swoją żonę np. jak się ubiera?

I ty mówisz że Twoja żona z powodów swojego tradycyjnego wychowania odmawia Ci teraz realizacji Twoich fantazji?

Ty się facet ciesz, że ma takie wychowanie, bo każda o innym wychowaniu, dawno wywaliła by cię na pysk (tzw. cicha msza z wystawieniem - czyli żona się nie odzywa, a walizki na progu).

(i właśnie to twoje  sformułowanie doprowadziło mnie do furii, przez co podpadłem na forum)

 

Przez 30 lat Twoja Kobieta wychowywała twoje dzieci i przez te lata nie wpadłeś na to, że może by tak... spróbować uszczypnąć ją w tyłek (nawet jeśli miałoby się to równać urwaniem tej ręki - jak to jedna z Królowych Forum pisała), albo do smażącej Ci jajecznicę podejść, przytulić się i muskając ustami wymasować jej kark ?

Przez 30 lat miała  na utrzymaniu dorosłego bachora i teraz Ci się zebrało, że ona nieatrakcyjna? Że ty chcesz, a ona nie? (W moich stronach się o tym zjawisku mówi że facetowi po 40 to się "króliki w głowie kocą").

Teraz masz pretensję ? A kto ją taką zrobił? Przecież po tylu latach matkowania Ci (śniadanko, koszula, obiadek, pranie, kolacja, skarpetki, sen), ona twoje propozycje traktuje jak pedofilię, co ją pewnie obrzydza (i słusznie).

I teraz jej proponujesz (dla niej na pewno) perwersje i brewerie, o których nawet, jeśli słyszała, to zawsze były jej obce, bo nie miała partnera, tylko dziecko. Nie zgadzam się w tym przypadku, że wina leży po dwóch stronach, co zostało tu powiedziane. Zwykle prawda leży nie pośrodku, ale pomiędzy. A tu chyba leży bardzo blisko Ciebie.

I na koniec.

Zacząłeś coś kiedyś? Ale kiedyś... bo teraźniejsze twoje zachcianki, to wiesz... "se wsadź między drzwi i laciem". I nie daj Boże zachce Ci się młodej chotki. Unieszczęśliwisz chłopie wtedy drugą kobietę w swoim życiu.

Chyba musisz zacząć od nowa. Zaproś żonę na randkę i to taką neutralną, żeby się nie zorientowała, że to randka - bo ja odrzuci (na film, nie do kina, bo to różnica), a z tego co piszesz to nie przyjdzie Ci to łatwo. Zacznij od porannego wyniesienia śmieci i szalonego pomysłu, aby z powrotem przynieść jej kwiaty i wręczyć jej z dowcipnym komentarzem. Na wspólne zakupy w sekszopie przyjdzie pewnie czas...  dłuuuuugo będziesz na to czekał, a i tak pewnie wpierw będziesz musiał być szczęśliwy, jak zgodzi się ubrać coś seksownego, co jednak sam będziesz musiał kupić (koniecznie poznaj rozmiary swojej żonki), bo głupio wygląda facet w sklepie który słonia stara się pokazać ekspedientce wielkość biustu żony.

Tyle na początek, ode mnie.

  • Lubię 1
  • Facepalm 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mialem siedziec cicho... ale powaznie nie kumam skad @Kba  doszedles do tych wszystkich wnioskow?

 

Mik jest pelen zalu (w tym do siebie), frustracji i czuje sie bezradny. I do tego wszystkiego przyznaje sie do swoich bledow. Jakaz to satysfakcja z kopania lezacego?

 

@mik61

Albo sie poddasz i zaakaceptujesz, albo zawalczysz. Jesli to drugie, to pamietaj, ze zmiana musi wyjsc od Ciebie. I musi to byc ogromna zmiana - mentalno-fizyczno-duchowa ;). Polecam wizyte u seksuologa - dla Ciebie najpierw, a pozniej postaraj sie w te wizyty wciagnac swoja Zone.

 

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
28 minut temu, Z piernika Paź pisze:

Mialem siedziec cicho... ale powaznie nie kumam skad @Kba  doszedles do tych wszystkich wnioskow?

 

Mik jest pelen zalu (w tym do siebie), frustracji i czuje sie bezradny. I do tego wszystkiego przyznaje sie do swoich bledow. Jakaz to satysfakcja z kopania lezacego?

 

@mik61

Albo sie poddasz i zaakaceptujesz, albo zawalczysz. Jesli to drugie, to pamietaj, ze zmiana musi wyjsc od Ciebie. I musi to byc ogromna zmiana - mentalno-fizyczno-duchowa ;). Polecam wizyte u seksuologa - dla Ciebie najpierw, a pozniej postaraj sie w te wizyty wciagnac swoja Zone.

 

Paziu, zadałem tylko pytania (i mając coś tam wspólnego z mikem) starałem się na nie sobie odpowiedzieć. Wnioski niech sobie wyciągnie mike. Podpowiedzi gratis.

Myślę jednak, że mam rację. A o kopaniu tu nie mam mowy. Po prostu trzeba mieć się od czego odbić...

Młodzi to teraz ze wszystkim by do psychologa, terapeuty, seksuologa i cholera wie jeszcze do kogo... a z żoną/kochanką/ dziewczyną/drugim człowiekiem to najchętniej gadaliby via sms.

Paziu... jakeś taki mądry to podpowiedz mikowi, jak ma żonę do seksuologa zaciągnąć... bo ona za cholerę nie pójdzie, co najwyżej do poradni życia rodzinnego przy swojej parafii. Jego samego mądry seksuolog po prostu z gabinetu wyrzuci, bo niby co ma z nim mówić jak problem dwojga? Zresztą niech się Mik wypowie czy uważa że moje pomysły są rzeczywiście takie do bani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tak sobie czytam ten temat i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to trochę tak jakby ślepy z kulawym rozmawiał... No to jako kolejny "kulawy" dorzucę kamyczek do tego ogródka :P a co!

@mik61 po pierwsze, jesteś na forum gdzie w przytłaczającej większości są ludzie bardzo otwarci w sprawach seksu. Być może i wielu z nas gdzieś pochodzi z bardzo pruderyjnych katolickich rodzin, albo nasi małżonkowie z takich pochodzą, ale to już daleka przeszłość jeśli nie czasowa to mentalna. Katolicka rodzina plus 30 lat "normalnego", w kontekście tej  rodziny, związku nie wróży dynamicznego i ekscytującego wejścia w świat fantazji. Biorąc pod uwagę to co piszesz, głównie o "twojej winie" to zaryzykuję tezę, że u Ciebie z poczuciem własnej wartości szaleństwa nie ma.  Mając na uwadze taki kawałek twojej rzeczywistości chyba trzeba powiedzieć, że jeśli jakimś sposobem uda się Wam wejść ten świat to będzie to grube trzęsienie ziemi. Zmierzycie się najprawdopodobniej z sytuacjami, których nawet sobie nie jesteście w stanie wyobrazić. Zatem pierwsze pytanie do Ciebie, czy Ty na prawdę chcesz postawić sobie świat na głowie, albo w ogóle go zdemolować po to, żeby spełniać swoje fantazje, które tak na marginesie do tej pory nie były ważniejsze niż to co sobie z żoną zbudowaliście (gdyby było inaczej, nie wytrzymałbyś 30 lat - taka moja opinia).  No, a jeśli sobie już po zastanowieniu odpowiesz, że chcesz to sposobów na postawienie sobie świata jest tysiące. Wymyśl sobie kilka, wybierz najciekawszy, zapnij pas i gaz do dechy ;)

Raczej Ci tu nikt instrukcji nie da, a nawet jak da i dostaniesz rozpisane krok po kroku to i tak pewnie pomyślisz sobie, że to na pewno nie zadziała w waszej sytuacji. Poczytaj forum, od dechy do dechy - tu jest masa instrukcji, historii, podpowiedzi i czego tam jeszcze chcesz. Wybierz sobie ludzi, którzy mają podobne doświadczenia, zagadaj, spotkaj się, a potem działaj ;)

 

A w temacie "mojej winy" to...

 

 

obraz.png

  • Lubię 6
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Moi drodzy, pisząc tego posta nie spodziewałem się, że wywoła on tyle emocji a jeszcze bardziej zaskoczyła mnie mnogość życzliwych porad.

Wiem, że z problemem nikt sobie za mnie nie poradzi. Która droga byłaby najlepsza? Tego też chyba nie wie nikt. 

Trzeba zrobić ten pierwszy krok. Powstrzymuje mnie jedynie paniczny strach przed tym, że mój świat budowany przez wiele lat zawali się. Zawali totalnie. Mógłbym sobie tłumaczyć, że co tam, dzieci odchowane, żona- cóż, "stara baba", znajdę sobie inną.

Nic z tego.

Błędy, które popełniłem przez lata naszego małżeństwa są pewnie nie do naprawienia a ja i tak będę podejmował desperackie ale delikatne próby zrealizowania swoich fantazji. Może uda się wykorzystać którąś z Waszych porad

  • Lubię 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
9 minut temu, mik61 pisze:

Błędy, które popełniłem przez lata naszego małżeństwa są pewnie nie do naprawienia a ja i tak będę podejmował desperackie ale delikatne próby zrealizowania swoich fantazji. Może uda się wykorzystać którąś z Waszych porad

Są.

Tylko obie strony muszą chcieć. W pojedynkę nic nie zdziałasz i nie mówię tu o realizacji fantazji a całokształcie związku.

 

Podobno związki buduje się na kryzysach. Tylko ogromną sztuka jest te kryzysy przetrwać i wyciągnąć z nich budulec gdy wszystko jest w ruinie.

 

Od siebie dodam. Poszukaj nowych dróg komunikacji i postaraj się zarówno na siebie jak i żonę nie patrzeć przez pryzmat naleciałości wynikających ze stażu. Trudne to lecz nie niemożliwe.

 

Powodzenia.

  • Lubię 3
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
18 minut temu, mik61 pisze:

Trzeba zrobić ten pierwszy krok. Powstrzymuje mnie jedynie paniczny strach przed tym, że mój świat budowany przez wiele lat zawali się. Zawali totalnie.

Co rozumiesz przez totalne zawalenie? Wyjaśnisz nam nieco - tak sformułowane stwierdzenie? Aż tak poważne plany?

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
16 minut temu, mik61 pisze:

Moi drodzy, pisząc tego posta nie spodziewałem się, że wywoła on tyle emocji a jeszcze bardziej zaskoczyła mnie mnogość życzliwych porad.

Wiem, że z problemem nikt sobie za mnie nie poradzi. Która droga byłaby najlepsza? Tego też chyba nie wie nikt. 

Trzeba zrobić ten pierwszy krok. Powstrzymuje mnie jedynie paniczny strach przed tym, że mój świat budowany przez wiele lat zawali się. Zawali totalnie. Mógłbym sobie tłumaczyć, że co tam, dzieci odchowane, żona- cóż, "stara baba", znajdę sobie inną.

Nic z tego.

Błędy, które popełniłem przez lata naszego małżeństwa są pewnie nie do naprawienia a ja i tak będę podejmował desperackie ale delikatne próby zrealizowania swoich fantazji. Może uda się wykorzystać którąś z Waszych porad

Mik to już wiesz gdzie jesteś, a teraz wszystko w twoich rękach. Jestem z Twojego pokolenia (o ile cyfra przy nicku oznacza rok urodzenia).... no trochę młodszy i  wiem, że nas "co nie zabije, to wzmocni" i dlatego napisałem to co napisałem. Ale decyzja i wybór drogi musi być Twoja. Powodzenia stary byku :-). No i ... sorry za "padlinę", ale gdybyś był moim kumplem gdzieś tam w realu, to dupsko miałbyś skopane. :-)

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 29.01.2019 o 17:41, mik61 pisze:

A ja od lat w małżeństwie i bez nadziei na spełnienie fantazji. Małżonka z gatunku tych pruderyjnych, poważnych pań, które seks uznają wyłącznie za metodę prokreacji i potrzebny tylko wtedy. 

To zapewne moja wina bo z pewnością nie potrafiłem jej rozbudzić a może i porządnie dogodzić.

Cóż. Cały czas mam nadzieję, że zobaczę kiedyś jak moja małżonka ulega jakiemuś byczkowi i przeżywa potężny orgazm.

Jak do tej pory nie wpadłem na pomysł jak do tego doprowadzić.

 - mik61

Ciężko przekonać kobietę jeżeli nie jest otwarta na nowe doznania i nic na sile nie wymyślisz  u nas to poprostu samo przyszło zdażyła się na początku taka impreza ze oboje z moja hotka troszkę za dużo wypiliśmy i tak od słowa do słowa zaczęła opowiadać ze miała malutki epizodzik w klubie gogo wiec towarzystwo zaoferowane  ktoś rzucił ,, to może pokaz co umiesz „ i tak dała się namówić zatańczyła a ja zobaczyłem ze coś za bardzo mnie to podkręciło a pozniej to już tak pomalutku ,pomalutku i zobaczyliśmy ze można fajnie sobie urozmaicić sex 

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.