Prawo żony - Sen nocy letniej - Szuflada - Cuckold Skocz do zawartości

Prawo żony - Sen nocy letniej

Wichura

200 wyświetleń

- Mam ochotę być kiedyś przez Ciebie obudzona w środku nocy i delikatnie wypieszczona – powiedziała kiedyś po kolejnych naszych łóżkowych zabawach

- Nie widzę przeszkód – odpowiedziałem bez chwili zastanowienia za to z knującym uśmiechem na twarzy.

 

Ot kolejna rozmowa jakich wiele i kolejny pomysł wrzucony do naszej szuflady. Szuflady zajmującej najniższy poziom w sypialnianej szafie jednak nie będącej muzeum niespełnienia a raczej sklepem z inspiracjami. Sięgamy do niej co jakiś czas, przebieramy w mniej lub bardziej zakurzonych kartkach i wyjmujemy jedną z nich w chwili gdy nic na to specjalnie nie wskazuje poza korzystnym układem czasu wolnego, przestrzeni i otaczających nas ludzi.

 

Pawła znaliśmy od jakiś 2 lat spotykając się z nim w różnych konfiguracjach i okolicznościach. On też Agatę znał bardzo dobrze. Był jednym z tych kochanków których już pierwszy dotyk i pocałunek złożony na ciele wyzwala stwierdzenie „o tak… dalej nie szukam”. Szybki kontakt poprzez popularną aplikację, przedstawienie planu, wolny, chętny, działamy.

 

To był jeden z tych czerwcowych dni kiedy ma się ochotę otworzyć na oścież wszystkie okna w domu i zostawić je tak na cała noc. Piątkowy wieczór jakich wiele w naszym kalendarzu – wygodna kanapa, ulubiony serial, przystawki i wino które tym razem miało zapewnić dobry nastrój także w nocy.

 

Ok 23:00 już byliśmy w łóżku. Agata w luźnej koszuli nocnej i stringach była zdecydowanie zrelaksowana i chętna na kontynuację wieczoru. Zasłaniając się zmęczeniem czas dzielący ją od zaśnięcia wypełniłem pocałunkami i czułym gładzeniem. Co jakiś czas moje dłonie „błądziły” w bardziej newralgiczne rejony ciała wywołując spodziewane reakcje ale na tym koniec. Na więcej musiała poczekać do jutra – czyli wcale nie tak długo.

 

Od zawsze miałem zaskakującą umiejętność wstawania o zaplanowanej godzinie bez nastawiania głośnych budzików. Dyskretny sygnał nastawiony na 3 w nocy był jednak tego dnia lub raczej nocy hejnałem odegranym z wieży przywołującym pełna mobilizację. Gorąca czerwcowa noc pozbawiła Agatę okrycia, Pawła natomiast udało się wpuścić do domu bezszelestnie.

 

Stając po obu stronach łóżka chyba oboje mieliśmy skojarzenie z otaczaniem naszej dzisiejszej ofiary. Kucnąłem przy niej i delikatnie przejeżdżając dłonią przez kark i łopatki, drugą ręką ogarnąłem włosy z jej czoła. Ich miejsce zajęła jedwabna opaska na oczy która w panującym w sypialni półmroku była bardziej elementem klimatu niż ograniczenia zmysłu wzroku. Agata mruknęła przymilająco rozciągając się na łóżku niczym młoda kotka. Leżała na brzuchu i ciężko było stwierdzić czy obudziła się na dobre czy też wciąż trwała w przyjemnym półśnie.

 

Moje ręce zawędrowały pod koszulkę delikatnie masując jej plecy szerokimi ruchami. Paweł w tym czasie skupił się na jej karku, obojczykach oraz miejscach za uszami. Ponieważ używał do tego jedynie ust cały czas mogła odnieść wrażenie, że za nią znajduje się jedna osoba. Szczególnie w momencie gdy była świeżo obudzona, a poziom serotoniny gonił w krwiobiegu promile pozostałe po wieczornym winie.

 

Agata przyjmowała nasze pieszczoty i wcale nie wykazywała chęci na większe wybudzenie się z półsnu. Leżąc na brzuchu, pojękując i coraz głośniej oddychając niemo domagała się kontynuacji. W czasie gdy moje ręce zjechały niżej odchylając mokry już pasek stringów i powoli zbliżały się do jej rozpalonego wnętrza Paweł sprawie pozbawił ją koszulki. Każdy mój dotyk przyjmowała z ogromna przyjemnością pojękując i poruszając biodrami jakby zaraz miała dojść. W momencie gdy palce zostały zastąpione językiem wiedziałem już, że jest bardzo blisko. Jednocześnie zamarła na moment uświadamiając sobie najwyraźniej, że czuje w tej samej chwili czyjeś usta na karku oraz język pieszczący delikatne wnętrze.

 

Tej nocy zmienialiśmy się z Pawłem wielokrotnie na przemian całując, liżąc i masując jej kark oraz pieszcząc palcami oraz ustami cipkę. Agata wiła się na łóżku ciężko dysząc, jęcząc i przyjmując kolejne fale przyjemności spadające na jej ciało.

 

- Proszę, weźcie mnie...

 

Ta prośba padała dzisiejszej nocy wiele razy jednak ani razu nie doczekała się słownej odpowiedzi pozostając jedynymi wypowiedzianymi przez cały ten czas słowami. Została spełniona dopiero po długim czasie kiedy jej ciało było już całkiem owładnięte czystą przyjemnością. Tym razem jednak nie było tak jak zwykle czyli ostro, gwałtownie i dziko. Nasze ruchy od początku do końca miały być zdecydowane ale delikatne. Dające przyjemność ale zostawiające niedosyt. Wywołującej orgazm a przy tym prośby o więcej. Takie też pozostały do samego końca.

 

Paweł wyszedł ok szóstej rano kiedy to wszystkim nam zaczęło już chyba brakować sił. Wróciłem do sypialni i jeszcze raz spojrzałem na łóżko na którym leżała ona. Wymęczona, mokra, spełniona, zasnęła momentalnie tak jak leżała z bezwstydnie rozrzuconymi nogami ściągając jedynie wcześniej opaskę. Przykryłem ją cienkim materiałem letniej kołdry i poszedłem nastawić kawę oraz przygotować śniadanie.

 

Za otwartym szeroko oknem śpiewał kos.

  • Lubię 8
  • Dziękuję 1


3 komentarze


Rekomendowane komentarze

Też lubię takie "niespodziewanki "

A ten Twój kos mi o czymś przypomniał ...dziękuje ;) 

 

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
2 minuty temu, Aine pisze:

A ten Twój kos mi o czymś przypomniał ...dziękuje ;) 

 

Kolejna historia tym razem z małym ptaszkiem w roli głównej ? :D 

  • Haha 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Małe ptaszki to będą w innym  cyklu ,który sobie dziś w autobusie wymyśliłam ... już rozpisałam plan :D 

Przypomniała mi się bardziej skomplikowana historia ,a że ptaki odprowadzały mnie wtedy do domu ,to tak mi się z Twoim kosem skojarzyło ;)

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.