Andrzejki - cd. opowiadania "W Pubie" - misio-we, małe co nie co ... - Cuckold Forum Skocz do zawartości
  • wpisy
    3
  • komentarze
    3
  • wyświetleń
    269

Andrzejki - cd. opowiadania "W Pubie"

misio

122 wyświetleń

Ostatnie opowiadanie z tych wyciągniętych z archiwum i lekko poprawionych.

 

Andrzejki
Patrzył na ekran komputera i zastanawiał się nad tym czy wszystko zostało ujęte w niezbędne słowa.
Jeszcze raz przeczytał treść napisanego maila.
- Jest OK, pomyślał i kliknął „wyślij”.
Jeszcze tylko parę takich maili, kontrola harmonogramu i do domu. Dzisiaj to się sporo zasiedział – ale nie miał innego wyjścia.
To nic, że kolejny tydzień zostaje po godzinach. Kiedyś ta faza projektu musi się skończyć i wtedy będzie wychodził normalnie. Zresztą nikt na niego w domu nie czeka. No może poza rybkami w akwarium, które chętnie by coś zjadły. Ale one zawsze by coś zjadły.
Zadowolony z siebie, oderwał wzrok od ekranu i rozejrzał się po pokoju.
Nic się nie zmieniło od ostatnich dziesięciu minut.
No może kawy trochę ubyło z jego kubka. Ciekawe czy w Jej kubku również ubyło kawy.
Sięgając po swój kubek zimnej już kawy, starał się zajrzeć do Jej kubka, jakby od tego zależał smak jego własnego napoju.
Nie widać poziomu! Bezowocny wysiłek. Nic tam nie ma – albo jest mało.
Mocząc usta we własnej kawie, znad kubka, spojrzał na Nią. Po raz n-ty w ciągu ostatniej godziny. Mógł ciągle zerkać na Nią i zawsze chciał to robić ponownie.
Czasem ich spojrzenia się spotkały. Ona lekko się uśmiechając szybko odwracała wzrok. On zresztą też. Podobała mu się, ale przecież nie będzie się ostentacyjnie gapił.
Dobrze, że siedziała naprzeciwko.
Od miesiąca oswajał się z Jej obecnością.
W pokoju panował lekki półmrok wpływający do środka przez okna – jak w każdy listopadowy wieczór.
Większość współpracowników już wyszła.
Patrzyła skupionym wzrokiem w ekran swojego komputera.
Światło bijące z ekranu subtelnie oświetlało Jej skupioną twarz. Pisała coś marząc czoło.
Widocznie nie było to coś prostego ani przyjemnego. To chyba jeszcze chwilę będzie nad tym siedzieć - pomyślał.
- Zostaw to i chodź po kawę - powiedział patrząc na Nią.
Oderwała wzrok od ekranu i spojrzała na niego.
- Właściwie masz rację. Może jak zrobię sobie chwilę przerwy to wpadnie mi do głowy jakiś świeży pomysł.
Obydwoje wstali łapiąc swoje kubki.
Poczekał aż obejdzie biurko i przepuścił Ją jako pierwszą.
Szła lekko kołysząc biodrami, obcisła garsonka podkreślała kształt tych bioder.
Prześlizgnął się wzrokiem po jej sylwetce, od nóg zaczynając a na karku skończywszy.
Jak zawsze, zgrabna, ponętną i budząca pożądanie.
Niemalże czuła na sobie jego wzrok i było Jej z tym dobrze. Lubi podobać się mężczyznom. Lubi być pożądana.
W chwili kiedy spotkali się w zespole to coś, co połączyło ich w taksówce uleciało.
Rozmawiała z nim zawodowo. Tak, jakby się wcześniej nigdy nie spotkali. Nawet nie próbował nawiązać do tamtych chwil. Wiadomo, knajpa, klimat alkohol itd.
Każdemu mogło się zdarzyć. Zresztą nie mieli wiele czasu na porozmawianie. Dopiero dzisiaj mieli chwilę na pogawędkę i nikt im nie przeszkadzał.
Przygotowali świeżą kawę i jeszcze chwilę rozmawiali o sprawach projektu niewybrednie komentując priorytety.
Pożartowali, że jeszcze trochę to będą wychodzili do domu tylko umyć się i przebrać.
Nikomu nie chciało się wychodzić z kuchni, pustej o tej godzinie i nawet przytulnej.
Zaczęła się częściej uśmiechać i ten Jej służbowy formalizm nieco się ulotnił, przemieniając Ją z szefa w kobietę. Mocno kuszącą kobietę.
Miesięczna frustracja gdzieś zginęła. Patrzył na Nią, jak coś opowiada, zdawkowo przytakując. Wydarzenia z taksówki przeplatały się z uwagą poświęcaną na przytakiwanie.
- Co robisz w Andrzejki – zapytał, chcąc wypełnić chwilę ciszy, która niechybnie prowadziła do decyzji o opuszczeniu kuchni.
- Siedzę w domu. Znajomi wystawili mnie do wiatru, decydując się na imprezę wyjazdową, taką, na którą nie mam ochoty w tym roku – powiedziała.
Banalnie zabrzmi, jak powiem, żeby przyjechała do mnie – pomyślał.
- W sumie, ja też chyba będę siedział w domu. Może …
???, spojrzała na Niego pytającym wzrokiem.
- Nie chciałbym, aby to banalnie zabrzmiało…
- Nie krępuj się…
- Po pracy możemy wyskoczyć na miasto, zjeść coś i …
- I ?
- Możemy spróbować szczęścia z wkręceniem się do jakieś imprezowi.
- Szczerze? To siedzenie po godzinach tak mi dało w kość, że nie chce mi się nigdzie chodzić – powiedziała sprawdzając wzrokiem poziom napoju w kubku.
Eee co mi tam, pomyślał.
– Możemy nabyć butelkę wina i posiedzieć w spokoju oglądając Discovery. Kameralnie i relaksująco.
Dłuższą chwile milczała, patrząc w kubek.
- Może być. Trochę spokoju się przyda – powiedziała po prostu na niego patrząc.
- OK.
- Jutro po pracy jestem umówiona z koleżanką i pewnie zjemy coś na mieście. Podjadę do ciebie około 20-ej. Gdzie mieszkasz?
Podał jej adres i wrócili do biurek, dokończyć bieżące sprawy.
Jutro andrzejki…
***
Domofon zadzwonił tuż przed 21-ą.
Jednak przyjechała – powiedział do siebie zadowolony.
Myślał, że już raczej nie przyjedzie.
Dzwonił wpół do dziewiątej – ale odpowiedziała mu jedynie skrzynka pocztowa.
Pewnie koleżanka namówiła Ją na jakąś imprezę – pomyślał.
No cóż – mało atrakcyjne menu i oferta kablówki to ubogie atrybuty.
Włączył laptopa i bez celu przeglądał blogi na jednym z portali.
Dźwięk domofonu przywołał go w połowie opisu fantazji, zrealizowanej przez jedną z blogerek.
Otworzył drzwi i zaprosił Ją do środka, pomógł zdjąć płaszcz i zaprosił do salonu.
Przekroczyła próg, zatrzymała się i rozejrzała.
Salon był oświetlony jedynie dwoma wolno stojącymi lampkami oraz światłem z akwarium.
Ciemne kolory mebli i ścian pogłębiały wrażenie ciemności, która była przełamana jedynie bielą tapicerki sofy i fotela.
- Przytulnie tu. To był cały komentarz.
No tak, nic dodać nic ująć – pomyślał sobie.
Podeszła do akwarium i zaczęła oglądać podpływające do niej rybki, a te podpłynęły do szyby myśląc, że pewnie dostaną coś do jedzenia.
Stojąc w progu patrzył na Nią.
Na sobie miała szarą, obcisłą sukienkę sięgającą do połowy uda oraz grube czarne
getry z lycry ze szwem.
Całość podkreślała zgrabną figurę i przyciągała wzrok.
- To chyba był dobry pomysł, żeby posiedzieć w domu – powiedziała, odwracając się od akwarium i podchodząc do kanapy.
Usiadła, założyła nogę na nogę i dalej się rozglądała.
- I jak spotkanie z koleżanką – zapytał.
- Udane. Bardzo udane. Trochę się zagadałyśmy obgadując jej faceta. Ciekawy gość.
- Kosztowało nas to butelkę wytrawnego wina i moje spóźnienie – powiedziała patrząc na niego.
Dopiero teraz zobaczył Jej błyszczące i uśmiechające się oczy. Wino chyba jeszcze działało.
Ciekawe co dokładnie obgadywały. Pewnie obgadały go co do każdego pieprzyka na ciele i wszystkich łóżkowych zwyczajów – pomyślał.
- Pójdę po obiecane wino i jakieś zakąski – powiedział i poszedł do kuchni.
Chwilę siedziała i rozglądała się po salonie.
- Jak na mieszkanie kawalera to ma urządzone nawet z odrobiną wyczucia - pomyślała.
Jej wzrok zatrzymał się na włączonym laptopie.
Wstała, podeszła i zaczęła czytać zawartość ekranu ….
- Może to mało eleganckie, ale ciekawe czym się zajmuje. Nie zablokował komputera, więc to pewnie nic istotnego - pomyślała.
Tak ją wciągnęło, że nie usłyszała jak wrócił.
Nie przerywał jej. Zatrzymał się i patrzył na jej sylwetkę pochyloną nad komputerem.
Na wypięte do tyłu, rysujące się pod sukienką pośladki, zgrabną figurę. Znowu wróciły wspomnienia z taksówki.
Bezszelestnie podszedł do stolika i odwrócony tyłem, z cichym stukiem postawił kieliszki i butelkę wina, dając Jej szansę na oderwanie się od ekranu, zrobienie mądrej miny i wymyślenie usprawiedliwienia.
- Czy to twoja codzienna, wieczorna literatura? – spytała, bez nuty zażenowania w głosie.
Odwrócił się i spojrzał na nią, samemu mając nie tęgi wyraz twarzy.
Lekko uśmiechnięta z chochlikami w oczach patrzyła na niego.
- No, nie. T.. tylko dzisiaj, tak jakoś wydukał.
- Jeszcze zakąski – wydukał i chciał iść do kuchni ale nie ruszył się.
Jej spojrzenie przyciągało jak magnes.
Stali chwilę w bezruchu, czekając, kto pierwszy wykona sensowny ruch.
Podeszła do niego i pocałowała go.
Objął Ją nie przerywając pocałunku.
Powoli, niespiesznie, delektując się Jej smakiem i ciepłem ciała przebijającego przez materiał skukienki.
Zarzuciła mu ramiona na szyję przyciągała go do siebie nie pozwalając mu przerwać pocałunku. Przywarła do niego całym ciałem. Objął ją i uniósł w górę.
Objęła go nogami. Znowu poczuł Jej ciepło. Jak wtedy przed pubem.
Niosąc Ją jakby była piórkiem podszedł do kanapy i ułożył ją na plecach samemu będąc na górze. Nadal obejmowała go nogami. Nie przerywali pocałunku.
Poczuł jak rośnie. Ona też to poczuła. Zaczęła się lekko ocierać o jego budzącego się do własnego życia penisa. Podciągnął sukienkę i wsunął pod nią dłoń. Nie miała stanika. Piersi były ciepłe, delikatne i spragnione pieszczot. Sutki tylko czekały aby zamienić ich pieszczotę na drżenie Jej ciała. Poddawały się pieszczotom i za chwilę znowu były tak samo spragnione.
Wyswobodził się z Jej objęć i ukląkł obok kanapy.
Lekko się uniosła, ściągnął z Niej sukienkę odrzucając ją na bok. Zdjął z Niej getry wraz z majtkami. Leżała teraz na kanapie, naga i czekająca.
Szybko zrzucił koszulkę i spodnie z bielizną. Członek już sterczał przyciągając Jej wzrok.
Klęknął obok Niej i zaczął Ją całować. Ona ujęła dłonią sterczący członek i zaczęła delikatnie go pieścić. Całował jej szyję ,ramiona, piersi, brodawki piersi. Im poświęcił nieco więcej czasu. Poprzez ich pieszczotę językiem i ustami wywołał u niej pożar. Pożar i powódź , która nie gasi pożaru tylko jest jego objawem.
Nie przerywając pieszczoty piersi położył rękę na jej dziurce. Była gorąca i mokra. Bardzo mokra. Lekko ją ugniatał otwartą dłonią. Ona coraz mocniej ruszała ręką nieomal nie doprowadzając go do wytrysku. Wycofał się zabierając członka z Jej dłoni.
Otworzyła oczy i spojrzała na niego.
- Co z zabezpieczeniem – zapytał.
- Biorę tabletki. Możemy bez niczego.
Ucałował dłoń, która go tak dzielnie pieściła, wstał i uklęknął na kanapie pomiędzy Jej nogami.
Nie będę Jej pieścił językiem, bo dojdzie - pomyślał.
Ujął członka w rękę i zaczął nim wodzić wokół wejścia do dziurki, zahaczając o łechtaczkę.
Członek był twardy. Nie pamiętał kiedy ostatni raz był tak napięty. To wszystko przez Nią.
Ona tak na niego działała.
Wszedł w nią powoli. Czuł jak Jej ciało się wygina pod wpływem tej przyjemności.
Położył się i przywarł do Niej ciałem, opierając ciała na wyprostowanych rękach.
Objęła go nogami. Poczuł Jej dłonie na pośladkach.
Poczuł, że należy do Niej. On Ją bierze, ale to Ona go posiadła.
Zaczął się powoli ruszać. Powoli ale zdecydowanie i głęboko.
Ona przytuliła się jeszcze mocniej drżąc i odpowiadając ruchem bioder na jego ruchy.
Jej głowa była obok jego głowy, tuląc się gorącym policzkiem w gorący policzek.
Jej oddech był głośny i wpadał jak wicher w jego ucho, nakręcając go jeszcze bardziej.
Zaczęła cicho pojękiwać. Im dłużej się kochali tym tempo wzrastało, łącząc się z coraz głośniejszymi oddechami i pojękiwaniem.
Doszli niemal jednocześnie. On cicho i nieco szybciej, ona bezwiednie pojękując w takt jego ruchów chwilę później.
Czuła jak wybucha w niej. Poczuła w środku to zalewające ją ciepło i wtedy zatraciła się w orgazmie, tracąc kontrolę nad ciałem i rzeczywistością…
Leżeli w ciszy. Przytuleni do siebie, rozpamiętując to co przed chwilą się zdarzyło.
Jego ręka błądziła po Jej głowie zanurzając się we włosach, pieścił Jej kark i szyję, ramiona
Było Jej dobrze. Leżała odprężona, grzała się jego ciepłem i zastanawiała się nad tym, co się właśnie wydarzyło.
On też czuł jej ciepło. Krążył myślami wokół Jej obrazu sprzed paru chwil.
Jeszcze długo mogliby leżeć w tej ciszy, zatopieni we własnych myślach.
- Co z tymi przekąskami – zapytała, uśmiechając się.
- Też zgłodniałem – odpowiedział z uśmiechem patrząc w jej wesołe oczy.
Wstali i ubrali się, żartując z bałaganu jaki wywołali.
Wino, zakąski, miejsce na kanapie i oferta kablówki nigdy nie były jeszcze tak dobre jak w te andrzejki.

 

 

Sygnatura opowiadania: 3128a7dfa56425368de234127b70e2bd2ceffad1

  • Lubię 3

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.