W pubie ... - misio-we, małe co nie co ... - Cuckold Forum Skocz do zawartości
  • wpisy
    3
  • komentarz
    1
  • wyświetleń
    123

W pubie ...

misio

126 wyświetleń

Kolejne archiwalne opowiadanie, które publikowałem kilka lat temu na innym forum.

 

W Pubie

To był ciężki dzień w pracy. Czuł się jak po maratonie mentalnego toru przeszkód.
Kiedyś ta praca go zabije.
Chociaż, z drugiej strony to teraz dzięki niej może sobie tu posiedzieć i w spokoju popijać ulubioną szkocką a potem wrócić do nowocześnie urządzonego mieszkania, w modnej dzielnicy, czarterując taksówkę. Czasem się zastanawiał, czy praca to nie taka forma abonamentu na dobra luksusowe. Kończy się dobra praca – kończą się i inne wygody tego świata.
Pogrążony w mieszance myśli, zerkał co jakiś czas na zegarek. Bezwiednie robił to tym częściej im mniej czasu pozostało do godziny dwudziestej pierwszej.
- Co spóźnia się? Zagaił bezosobowo barman, wycierając po raz n-ty jakąś szklankę.
- Jeszcze nie. Odpowiedział mimowolnie zerkając na zegarek, na którym duża wskazówka miała swój wyścig z czasem do cyfry dwanaście.
W lokalu było już nieco gwarno. Muzyka rywalizowała z podniesionymi głosami gości o to kto będzie w danej chwili bardziej słyszalny. Przegrywała jednak nieubłaganie wraz z ilością sprzedanych przez barmana piw i nielicznych drinków.
Rozejrzał się dyskretnie na boki. Nic nie przykuło Jego uwagi na tyle, żeby oderwać się od własnych myśli.
Znowu spojrzał na zegarek. Przed pełną godziną czas wlókł się okrutnie, teraz wlókł się tak samo, ale już po pełnej godzinie.
No cóż. Chyba nie wypije umówionego drinka z kolegą, tocząc techniczne dyskusje na temat właśnie rozpoczętego, strategicznego projektu, kłócąc się o to kto zostanie jego koordynatorem. Nie miał na tyle dużej potrzeby, żeby do niego dzwonić i dopytywać się czy przyjedzie. Pewnie po raz n-ty usłyszałby, że żona kazała mu położyć dzieci i poczytać bajki, zamiast mitingu z kolegą, z groźbą pijaństwa w tle.
Fakt tego zagrożenia nie należało bagatelizować – dla tego był przygotowany, że jutro wyśle do szefa SMS-a, że nie może przyjść do pracy z przyczyn niezależnych od niego.
Dopił resztę trunku, postawił szklankę na barze i energicznie wstał, jednocześnie odwracając się. Zadziałała fizyka. Masa razy przyśpieszenie daje pęd. Tym razem wektor pędu niekorzystnie przebiegał przez inne ciało, w dodatku obce.
Poczuł jak kogoś „przestawia” ramieniem, zanim jeszcze zdążył obrócić głowę.
- Przepraszam! Burknął, nie bardzo kontrolując przekaz przeprosin, gdyż mózg był zajęty przetwarzaniem właśnie otrzymanego obrazu szczupłej wysokiej kobiety.
Wyraz oburzenia malujący się na jej twarzy wcale nie umniejszał wrażenia jakie na nim zrobiła. Dopiero po chwil dotarło do niego, że Ona również zwerbalizowała swoje niezadowolenie.
- Najmocniej przepraszam, nie zauważyłem Pani.
- Na szczęści nic się nie stało – odrzekła, przybierając bardziej pokojowy wyraz twarzy.
- Nieopatrznie stanęłam tuż za panem, próbując rozejrzeć się.
Stała wyprostowana, w szarej, dopasowanej do figury sukience, z włosami upiętymi w kok, trzymając torebkę w jednym ręku, a telefon w drugim. Wyglądała, jak by na kogoś czekała i bezskutecznie do tej osoby wydzwaniała.
Ciekawe czy się doczeka, pomyślał. Chciał powiedzieć jeszcze kilka banałów, ale zanim ubrał je w słowa zadzwonił jej telefon.
Odebrała. Chwilę słuchała i widać było, że nie są to pomyślne wieści.
Powiedziała do słuchawki parę zdań. Ze strzępków, które do niego doleciały wywnioskował, że i Ona również nie będzie miała wcześniej umówionego towarzystwa.
Stała tak jeszcze przez chwilę, rozglądając się i zapewne zbierając myśli – co by tu zrobić z resztą wieczoru, który nie mógł już być realizowany według pierwotnego planu.
- Czy mogę zaprosić Panią na lampkę wina, w ramach przeprosin? Zapytał.
Nie wiedział, czy zaproszenie do Niej dotarło, gdyż nadal stała bez ruchu. Po chwili spojrzała na niego z pytaniem w oczach.
- Mimowolnie słyszałem, że Pani również nie doczeka się umówionego spotkania. Dokończył myśl.
- Niestety. Powiedziała.
Rozejrzała się jeszcze raz po sali, schowała telefon do torebki i odwróciła się w jego stronę.
- Może to i dobry pomysł. Dzisiaj przyjechałam i umówiłam się z miejscowym kolegą na drinka. Miał mnie wprowadzić w tajniki tutejszego życia. – Powiedziała nie patrząc w jego stronę.
- Parę lat tu mieszkam, więc również mogę coś Pani opowiedzieć, a kolega najwyżej uzupełni – odrzekł.
- Ok. Niech będzie. Stwierdziła bez większego entuzjazmu.
Zorganizował drugi stołek i usiedli przy końcu baru, pod ścianą – gdzie była jeszcze odrobina miejsca a przyćmione światło tworzyło przyjemną atmosferę.
Początkowo rozmowa się nie kleiła.
Jakieś kilkadziesiąt minut później oraz wymianie wielu zdań i wypitych dwóch kieliszkach wina znaleźli wspólny język.
Okazało się, że obydwoje niedawno zainteresowali się nurkowaniem.
Wspólne zainteresowanie zostało opite drinkiem, a kolejny został skonsumowany a konto przyszłych, podmorskich przygód.
Opowiadając z przejęciem wrażenia z ostatnich wakacji nie zwróciła uwagi na fakt, że siedzieli znacznie bliżej siebie niż na początku. Przyglądał się jej podczas tego opowiadania.
Miała delikatne rysy twarzy, drobny nos, delikatne brwi i kształtne usta. Oczy powiększone makijażem przyciągały jak magnesy. Upięte w kok włosy, odsłaniały kształtną i delikatną szyję. Drobne ramiona skryte były pod materiałem sukienki, której dopasowany krój podkreślał zgrabną figurę. Sukienka kończyła się przed kolanami, odsłaniając opalone, również zgrabne nogi. Na nogach miała szpilki na koturnie. Pewnie dla tego wydawała się wyższa niż była w rzeczywistości.
Obserwowanie Jej sprawiało mu przyjemność. Zaczął się zastanawiać co sprawia, że takie kobiety znajdują facetów i podświadomie próbował się przypasować do roli Jej faceta.
Opowiadając coś co nie było wcale istotne w tej chwili mimochodem dotknęła go kolanem.
Poczuł na udzie Jej ciepło przez materiał spodni. Zdziwiło go, że nie cofnęła nogi, tylko została ona przy jego udzie. Im dłużej tam była tym mniej słyszał. Za to coraz więcej czuł, a Jej oczy robiły się coraz głębsze. To ciepło z jej kolana zaczęło się rozchodzić także i po nim.
Poczuł, że narasta to uczucie, którego już dawno nie doświadczył. Opanował się, gdyż efekty tego uczucia mogły stać się widoczne a to była ostatnia pożądana w tej chwili rzecz.
Zaczęła coraz częściej poprawiać fryzurę, mimo że było z nią wszystko w porządku.
Zaczął się zastanawiać czy ma kogoś na stałe. Obrączki nie miała lub nie zakładała.
Jak dopiero przyjechała - to może zostanie dłużej. Może będzie mógł Ją znowu zaprosić na kieliszek wina.
Czas spędzony w tak przyjemnym towarzystwie szybko płynie. W tym przypadku zbyt szybko. Koło północy stwierdzili, że czas zbierać. Zadzwonił po taksówkę zaprotestował, jak chciała zadzwonić po swoją mimo, że nie znała lokalnego numeru korporacji. Nie dał się przekonać, żeby zamówił drugą dla Niej, twierdząc, że jako świeżo przybyła jest pod jego opieką i że odwiezie Ją pod drzwi wejściowe kwatery.
Wstała i się z lekka zatoczyła się opierając na nim. Odruchowo objął Ją ramieniem – żeby nie doszło do poważniejszego wypadku. Ich oczy spotkały się na ułamek sekundy. Uśmiechnęła się przepraszająco a on cofnął rękę również przepraszająco się uśmiechając. Zaproponował, aby wzięła go pod rękę i udali się w kierunku wyjścia. Idąc Ona myślała o tym, że musi załatwić numer telefonu do korporacji taksówkarskiej oraz wsiąść numer od niego. On myślał o tym, że w chwili kiedy Ją podtrzymywał czuł przez sukienkę ciepło jej ciała i nie wyczuł materiału stanika.
Nieco wypili, ale nie na tyle, żeby następnego dnia mieć z tego powodu kłopoty.
Taksówka jeszcze nie przyjechała więc stali dłuższą chwilę na dworze.
Zaczęli komentować punktualność taksówkarzy, oraz zastanawiać się jakie mogą być przyczyny opóźnienia.
Była ciepła, gwieździsta, sierpniowa noc. Wokół panowała cisza przerywana jedynie szumem przejeżdżających aut. Cały czas trzymała go pod ramię. W pewnej chwili zamilkli delektując się wieczorem i zatonęli we własnych myślach. Oparła się na nim.
Zaskoczony zerknął na nią, napotykając jej szeroko otwarte oczy. Dłuższą chwilę ich spojrzenie tonęło w oczach drugiej osoby. To była chwila, ale w ich głowach w tym czasie przeleciało małe tornado. Żadne nie cofnęło wzroku, przyciągając wzrokiem drugą osobę.
Wypity alkohol lekko szumiał w głowie, sprawiał, że krew krążyła jeszcze szybciej, wrażenia były mocniejsze a opory mniejsze. Byli tu i teraz. Co będzie jutro nie miało znaczenia.
Ich usta się spotkały. Pocałunek był namiętny i długi. Smakowała latem i obietnicą.
Przyciągnął Ją do siebie i objął bez przerywania pocałunku. Przylgnęła do niego wtulając się w jego ramiona. Przez cienki materiał poczuli ciepło swoich ciał. Czuł jak ogarnia go pożądanie.
Nadjeżdżająca taksówka w brutalny sposób przypomniała im o rzeczywistości.
Z niechęcią spojrzeli w jej kierunku.
Oderwali się od siebie z lekkim ociąganiem. Sprawdziła, czy fryzura nadal jest na miejscu i podeszła do taksówki. On otworzył drzwi taksówki, i przytrzymał je otwarte. Jak wsiadała, chłonął widok jej sylwetki i smukłych nóg, nieco bardziej niż poprzednio odsłoniętych z powodu podciągającej się przy wsiadaniu sukienki. Obszedł taksówkę i wsiadł z lewej strony.
Siedziała odwrócona do okna. Nie odzywała się. Chwilę zastanawiał się, czy się nie wygłupił.
Dotknął Jej ramienia. Odwróciła się. Ich oczy ponownie się spotkały. W jej oczach widział wewnętrzną walkę. Pożądanie zmagające się z logiką. Chwilę tak trwali patrząc sobie głęboko w oczy. Dotknął jej ręki. Nie cofnęła jej.
Taksówkarz zapytał się o adres.
- Chwileczkę. Odpowiedział nie przerywając mostu ich spojrzeń i unosząc jej dłoń aby ją musnąć ustami.
Ona również nie odrywając od niego oczu, podała taksówkarzowi adres.
To będzie jakieś piętnaście minut jazdy pomyślał.
Nie tracąc czasu przysunęli się do siebie i zaczęli się całować. Tym razem bardziej namiętnie. Jeszcze mocniej smakowali swoje usta.
Położył lewą rękę na Jej talii, a ona przylgnęła do jego ręki jak kot spragniony pieszczoty.
Czuł jak jej ciało wygina się, domagając się głaskania i pieszczenia.
Zastanawiał się przez chwilę co taksówkarz sądzi o takim obrocie sprawy, ale stwierdził, że dla taksiarza to nie pierwszyzna i nie ma się czym przejmować.
Przesunął rękę z talii na pierś. Dobrze wcześniej poczuł. Nie miała na sobie stanika.
Zadrżała, jak by się wachała, ale nie przerwała pocałunku.
Pierś była idealna. W stosunku jego ręki nie była za duża ani za mała. Przykrył ją dłonią czując jej sprężystą miękkość i coś jeszcze.
Przez cienki materiał sukienki czuł sterczący jak samotny żołnierz sutek. Potwierdzał on tylko albo aż, to co mówiły usta – pożądanie.
Delikatnie zaczął go masować przez oporny materiał, myśląc jak popieścił by go ustami, gdyby tylko mógł. Złapał go przez materiał i lekko pociągnął ,ściskając. Ona cichutko jęknęła.
Przeniósł dłoń na drugą pierś i pieścił ją w ten sam sposób, masując całą pierś, leciutko ściskając i ciągnąc sutek. Ach, gdyby nie ta sukienka.
Przestali się całować. Ona wtuliła się w jego szyję, głośno łapiąc oddech, tuż przy jego uchu.
- Pieść mnie… Szepnęła.
Ciekawe czy też myślała o zerkającym w środkowe lusterko taksówkarzu. Nawet jeśli patrzył – to było jej pewnie obojętne co sobie myśli, a być może nawet jej się to podobało, że patrzy na nią taksówkarz, obcy mężczyzna …
Przesunął rękę z piersi na jej prawe udo. Delikatnie przeciągnął dłonią po górze uda od kolana do granicy sukienki. Drugi raz, i trzeci, kolejny już nieco dalej - pod sukienkę.
Przeniósł rękę na Jej lewe udo. Dłoń zsunęła się na wnętrze uda i znowu najpierw lekko pogładziła część uda a potem coraz głębiej pod sukienkę, aż dotknęła materiału stringów.
Nie tracąc kontaktu z Jej skórą przesunął całą dłoń na stringi, a po nich przesunął ją w dół, obejmując jej cipkę dłonią.
Ona cichutko zajęczała, rozchyliła mocniej uda i lekko, powoli zaczęła poruszać biodrami w odpowiedzi na pieszczotę. Stringi, grzane Jej ciałem były ciepłe i jedwabiste w dotyku. Szybko odnalazł właściwe miejsce kierując się przebijającą przez ich materiał wilgocią.
Ona głośno oddychała i od czasu do czasu cichutko pojękiwała. On miał w spodniach ciśnienie bomby atomowej, ale nie mógł jej zdetonować. Nie tutaj i nie teraz. I tak taksówkarz miał darmowe show. Ciekawe czy jemu też ciśnienie podskoczyło. Od samych dźwięków na pewno – a do tego miał jeszcze lusterko…
Za daleko już zaszli więc musiał ugasić Jej pożar, inaczej mógł on na niego sprowadzić kataklizm.
Chwilę jeszcze pogładził Jej cipkę przez materiał stringów delektując się jej przyśpieszonym oddechem i tańcem jej ciała. Odsunął ten skrawek materiału na bok.
Była naga w dosłownym słowa tego znaczeniu. Wydepilowana albo ogolona – nieważne jak, ważne co. Podnieciło go to jeszcze bardziej. Przesunął środkowym palcem lewej dłoni po szparce i lekko naparł na nią. Palec zagłębił się między wargami korzystając z ich wilgoci. Chwilę popieścił wejście do dziurki zwilżając palec jeszcze mocniej. Po chwili Przesunął go wyżej odszukując ten magiczny, orgazmowy guziczek.
Lekko, raz z jednej, raz z drugiej strony zaczął masować łechtaczkę, doprowadzając Ją do nieustającego cichego pojękiwania w akompaniamencie tańca jej ciała.
Przez głowę przemknęła mu myśl, żeby taksówkarz nie przydzwonił w jakąś latarnię, patrząc się do do tyłu. Przesunął palec z powrotem w dół.
Delikatnymi okrężnymi ruchami znowu pieścił wejście do dziurki.
Dołączył do tego drugi palec – serdeczny. Teraz uzbrojony w dwa wilgotne palce przesunął dłoń wyżej biorąc łechtaczkę między nie i poruszając góra-dół. Nie chcąc przeciągać struny ostatni raz popieścił ją całą ręką a potem przesunął ją w dół jednocześnie wchodząc palcami w jej dziurkę.
Mając dwa palce w dziurce, wnętrzem dłoni dotykał Jej łechtaczki. Zaczął powoli poruszać ręką w górę i w dół, pobudzając palcami punkt G, a wnętrzem dłoni łechtaczkę. Ona cała drżała, odpowiadała biodrami na jego ruchy i pojękiwała nieustannie.
Dużo Jej nie trzeba było. Po chwili tej nierównej walki, Jej uda się zacisnęły, zamykając jego dłoń w słodkim potrzasku, całe jej ciało wygięło się spazmatycznie i kilkukrotnie zadrżało. Jeszcze przez chwilę nie przerywał, a potem powoli zwolnił ruchy i przestał. Dłoń została między jej udami – jako zakładnik, z czułością tuląc to co przed chwilą posiadła. Trwali tak bez ruchu, kontemplując to co się wydarzyło. Powoli zaczęły do nich docierać dźwięki otoczenia, obrazy i fakt, że nadal jadą taksówką. Poprawione stringi wróciły na miejsce. Sukienka opadła niżej. Jemu mimo nie zaspokojenia, ciśnienie już też nieco opadło, zastępując instynkt racjonalnym myśleniem.
Dalej trwała przytulona do niego, sącząc spokojny miarowy oddech do jego ucha.
Każde z nich znowu uciekło w świat swoich myśli.
Kilka chwil później auto zatrzymało się, a taksówkarz zdławionym głosem oznajmił przybycie pod podany adres.
Spojrzeli na siebie. On dalej miał rozochocony wzrok, ale Ona, już zaspokojona, miała lekko spłoszone spojrzenie. Już wiedział, że sprawiając Jej przyjemność sam się dzisiejszego wieczoru owej pozbawił. Wymienili się numerami telefonów, pożegnali krótkim pocałunkiem i Ona poszła w kierunku wejścia do budynku lekko kołysząc biodrami i stukając obcasami o chodnik.
Przyłapał taksówkarza na odprowadzaniu Jej pożądliwym wzrokiem.
Podał swój adres i taksówka ruszyła.
To była długa droga dwóch facetów pogrążonych we własnych zaplątanych myślach z wspólnym żeńskim mianownikiem. Jak dojechali na miejsce, On zapytał się o kwotę, unikając wzroku taksówkarza, zapłacił podaną kwotę z dużym napiwkiem. Taksówkarz podziękował, również unikając Jego wzroku.
Wszedł do domu. Nic na pozór się nie zmieniło. Był tu jak co dzień, ale dzisiaj tylko ciałem. Myśli krążyły gdzieś indziej. Cały czas przypominał sobie wydarzenia z taksówki. Podniósł i powąchał dłoń. Pachniała kobietą i emitowała wszystkie te feromony, dla których mężczyźni tracą głowy.
Wziął prysznic i dla zneutralizowania napięcia zaopiekował się butelką wytrawnego wina, która to w połączeniu z książką przyniosła mu sen…

Siedział w pracy usiłując zebrać do kupy myśli i zaplanować pracę na dwa dni do przodu.
Trochę jeszcze czuł niewyspanie i efekty spożytej butelki wina.
Otworzyły się drzwi i do pokoju weszła Ona, a za Nią jego szef.
Dzisiaj miała na sobie grafitową, nieco luźniejszą sukienkę, która również podkreślała jej figurę, czarne rajstopy i szpilki. Włosy miała spięte w korporacyjnego kucyka – ale i tak obłędnie wyglądała. Lawina obrazów z taksówki przeciążyła jego mózg, odbierając mowę i generując, chyba niezbyt inteligentny wyraz twarzy.
Poznajcie koordynatora nowego projektu nad którym niedawno rozpoczęliście prace. Powiedział jego szef…


Sygnatura opowiadania: 5bc99d760157b6b2b3d2390bbb7fb035ebb1049a

  • Lubię 1


1 komentarz


Rekomendowane komentarze

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.