Syndrom niedorżnięcia -jedenastu wrobionych ... - Otwarta za skorupą... - Cuckold Skocz do zawartości

Syndrom niedorżnięcia -jedenastu wrobionych ...

Aine

910 wyświetleń

Historia dość stara ,ale jakoś mi tak pasuję podpiąć pod mój - Syndrom Niedorżnięcia !
Temat mieści się w linku - Patrz post 1 i 53

 

https://www.cuckoldplace.pl/topic/6982-ratunku-syndrom-niedor%C5%BCni%C4%99cia/page-6?hl=syndrom

 

To był piękny letni dzień ,piątek targowy .Musiałam ogarnąć zakupy przed wyjazdem reszty domowników .Warzywa ,owoce ,mięso ,saaameee nudne rzeczy.

 

W moim ciele i duszy szalało już napięcie przedmiesiączkowe, syndrom niedorznięcia uruchamiał się więc ze zdwojoną siłą . Na każdym kroku wariowałam i wszystko mi się kojarzyło z jednym.Z seksem oczywiście ,albo z jego chwilowym brakiem .

 

Wyszłam na ten targ ,miałam zamiar to szybko załatwić i wrócić do domu ,zakopać się w pościeli i nie wychodzić aż do jutra . Jutro przecież będę tu sama , ogarnę sobie kogoś na ten czas . Kogoś kto mnie zmęczy odpowiednio -myślałam

 

Tylko kogo ? Przecież mnie się nie da zmęczyć tak łatwo , zbyt szybko się regeneruję i wychodzę ciągle na niewyżytą ...

 

Myśli mi się kotłowały w głowie całą drogę ,kogo mam na jutro zaprosić do siebie ...

 

Wymieniałam sobie wszystkich możliwych do osiągnięcia na już , i każdy jeden zdawał się być zbyt małą dawką seksu dla mnie . Żaden nie był kiepski ,brałam pod uwagę tylko tych z górnej półki .

 

Dotarłam na targ ,spojrzałam na listę .
-rzodkiewka
-sałata
-pomidory
-ziemniaki
-jabłka na szarlotkę
-koperek
-udka z kurczaka
-żeberka

 

~ a na co mi te żeberka ?

 

Dobra ,od mięsa trzeba zacząć .

 

Przedarłam się przez tłum ,jest,moja budka z mięchem .
-Dzień dobry panu ,ja tylko żeberka dziś,około 1kg
-Już się robi ...a ozorów nie chcesz ,pytałaś o nie ostatnio.
-Ozory ? Ja pytałam? ...niemożliwe .
-Tak Ty , o języczki pytałaś mnie ...-powiedział machając na przemian brwiami z głupim uśmiechem na twarzy .
-Wmawia mi pan teraz ,żadne języki mnie nie interesują - rozumie pan?

 

Jasne że nie rozumiał ,zwłaszcza, że na koniec zaprzeczyłam sama sobie z rozedrganym głosem .
Tak pytałam jakiś czas temu o te cholerne ozory . Też to pamiętam.

 

-Nie chcę tych języków już ,przepraszam Do widzenia
-Do widzenia

 

Ufff .dobra udka teraz...

 

-Dzień dobry , cztery udka poproszę
-Dzień dobry ,jak miło Cię widzieć Skarbie
-Duże chcesz czy mniejsze
-Mniejsze raczej
-a szyjki mam takie ładne do rosołku ,zobacz

 

No zatkało mnie ,jak wzięła do ręki tą indyczą szyje i mi macha przed nosem ...chyba otworzyłam usta ,ale szybko zamknęłam ,jakbym się obawiała że mi tą szyje wepchnie do buzi ...

 

Kawał surowego mięcha w postaci szyi kojarzył mi się z jednym ..

 

-Nie ,chciałam tylko udka ,rozumie pani ,nie mam szyi na liście ani ozorów też!

 

-Nooo dobrze ,tylko zapytałam
-Oj ,przesadziłam .Przeprosiłam szybko panią Zosię i kupiłam tą cholerna szyję żeby jej nie był przykro . Z tym martwym kutasem w torbie wróciłam się po te ozory ,jak ja nie lubię tej swojej natury ... ciągłego poczucia winy .

 

-Wie Pan co ,przypomniałam sobie że to jednak ja chciałam te ozory .
-No mówiłem ,już pakuje Ci języczki
-Gdzie ? ...- ja to powiedziałam ? O rany...
-Noo no do torby ,panienko .
-Aaa tak .

 

Zapłaciłam i szybko się zmyłam ,zmierzając ku warzywom

 

Luknęłam na listę . Dwie ostatnie pozycje mogę skreślić.

 

No kurwa, jakie znowu pozycję Ci po głowie chodzą ,głupia Ty ... cicho cicho cicho!

 

Dobra teraz szybko namierzaj ,kto ma pomidory? a nie ma ogórków !

 

O tam !
Obczaiłam stoisko na winklu alejki , teleportowałam się tam dosłownie i z marszu poprosiłam o pomidory i resztę rzeczy z listy . Niestety za winklem też było ich stanowisko ,mieli ogórki cukinię i cały zestaw korzeni ...

 

Tu mi się udało odeprzeć nadchodzący atak -atakiem ...

 

-I tylko to mam na liście ,nic więcej nie kupię ,nie wolno mi ,bo mnie w domu zbiją ...
-Yyy dobrze

 

Pani uśmiechneła się do mnie jakoś dziwnie odbierajac ode mnie pieniądze ,po chwili dodała

 

-Nie będę miała wydać tej końcówki ,dorzucam ogóreczka ,dobrze?
-do brze...

 

~ no czy ten chujokształtny erotomański nalot na mnie się nie skończy ? Taa jasne ,końcówki nie mam to ogóreczka dam ?

 

Szybko stamtąd uciekłam .

 

Myk myk ,jak struś pędziwiatr wyprułam do przodu ,do wyjścia .

 

Niestety bramę którą chciałam wyjść zastawił samochód dostawczy z jajami .

 

No jasny gwint !

 

Skutecznie mnie unieruchomił ,to też od razu wyhaczyła mnie pani od jaj.Chcąc nie chcąc musiałam się przywitać

 

-dzień dobry
-a dzień dobry

 

-Jakie dziś jajeczka dajemy ?
-Nie mam siły... na nadprogramowe jajka jeszcze ...
-Dziś mamy te największe , policzę taniej dla naszej stałej klientki
-Dobra,wezmę dwadzieścia
-11 zł to będzie

 

Ładnie ze sztucznym uśmiechem się pożegnałam i wybiegłam szybko póki nikt inny nie wpadł na to by mi drogę odciąć.
Dobra przeżyłaś ,szkoda tylko że masz tyle zboczeństwa w torbach .
Od ozorów po jajca za 11 zł/ 11 ...11 ...jaaa wieeeem ! Wymyśliłam . Ja to jednak jestem genialna!

 

Do domu to już chyba biegłam ,szybciej niż wspomniany wcześniej struś .Proszę sobie tego nie wyobrażać , ja gwarantuję że to musiało komicznie wyglądać .

 

Wpadłam do kuchni ,szybko wypakowałam samo mięcho do lodówki ,resztę zostawiłam w torbach i zaszyłam się na balkonie obmyślając swój doskonały plan.

 

Rozpisałam go skrupulatnie co do godziny ,nastawiając alarmy oddzielające osobne porcje seksu .

 

Plan był taki :

 

Skoro naliczyłam jedenastu kolesi z górnej półki ,a nie mogę mieć ich wszystkich na raz, to mogę ich przecież wrobić w inną grę ,będą przychodzić jeden po drugim,tak w bezpiecznej odległości czasowej żeby się nie zderzać w moich drzwiach.
Udało mi się nawet wszystkich telefonicznie złapać ,wstępnie umówić ... poszło gładko .Niektórzy musieli się mocno dostosować do mojego napiętego czasu i miałam nadzieje że nie będą próbować przestawiać swoich godzin ,bo spłonę na stosie za to czarowanie .

 

 

 

Dom miałam pusty już po 3 rano/w nocy (zależy jak dla kogo ).

 

Zgodnie z moim planem pierwszy miał przyjść o 4 ,spóźnił się tylko chwile .
Dlaczego tak wcześnie ,bo mieszkał obok mnie ,miał najbliżej ,wykorzystał już wcześniej na mnie cały urlop .Powiedział żonie, że musi być wcześniej w pracy ,a tak na serio to przed pracą był u mnie . I musiał koniecznie wyjść przed 6 .
To taki kochanek wyjątkowo namiętny ,najbardziej mu odpowiadają pozycje kiedy może patrzeć w oczy .Zawsze świetnie całował i to bez wątpienia było jego ogromnym atutem .
A w dodatku miał analne zapędy ,choć często się to kończyło tylko na wpychaniu palców.
Jednak dwie godziny (niecałe) z nim nie były w stanie mnie zmęczyć .
Wyszedł o 5:45. Do pracy jednak poszedł bez bokserek . Bezczelnie je ukryłam .w szczelinie łóżka tak dla głupiego żartu .

 

 

 

Ledwo zdążyłam wziąć prysznic i napić się wody ,zadzwonił dzwonek .Jest! Moja dwójeczka ...
Ten wrobiony wybraniec szczególnie upodobał sobie wpychanie mi fiuta głęboko w gardło ... i przynajmniej raz ,podczas każdego spotkania musiałam doznać orgazmu spod jego palców . Lubił też sprawdzać jak bardzo szeroko jestem w stanie rozłożyć nogi i jarało go to moje rozciągniecie do szpagatu... Wcisnęłam mu kit że ciocia do mnie przyjedzie po 8 ,a to taka stara konserwa i on koniecznie musi wyjść przed 8 .
Wyszedł oczywiście jak prosiłam .
Bez majtek .
Zaczęło się podobać to zbieractwo pamiątkowych gaci.

 

Moja trójeczka ustalona na 10 też się nie spóźniła ,tu tylko problem przewidywałam z wypędzeniem go. Ciężki do spławiania gatunek.
Przywitałam go w drzwiach, po kolejnym prysznicu ,a on wprost uwielbiał mnie taka mokrą , więc wiedziałam, że pod ten prysznic wepchnie mnie znowu.... tak było ,zdjął ze mnie sukienkę którą w pośpiechu ubierałam , swoje ubranie też gubił po drodze do łazienki . Ja go lubiłam za tą jego zmysłowość ,sposób dotykania i jednego z największych kutasów jakie miałam . On nie chciał nigdy dobrać się go mojego tyłka i przyznam, że na tamtym etapie to się z tego cieszyłam .
Bałabym się ,że mi wyjdzie gardłem .
No i faktycznie miałam z nim problem ,nie chciał sobie iść ,w ostatniej dobrej chwili wypchnęłam go z domu (bez bokserek ),na ulicy mijał się już z moją czwórką .

 

Uff... na bezdechu patrzyłam czy trójka się nie odwraca jak czwórka wchodzi do domu ,kilka minut po 12
Udało się , ale ku mojemu zdziwieniu ten mnie wyciągnął do kuchni .
-Chyba nie przyszedłeś mi grzebać w lodówce ?
-Nie ,szukam czegoś
-Yhym,a czego ?

 

Wyśledził w końcu wzrokiem ogórka ,umył go ... posadził mnie na stole i wepchnął to warzywo które dostałam na targu w gratisie prosto w moją cipkę.Nie to żeby mi się nie podobało ,ale nie wytrzymałam ,chwyciłam go za krocze w celu sprawdzenia ,czy oby na pewno zabrał ze sobą kutasa . Okazało się że go ma ,nie zapomniał .To dobrze bo nie było by sprawiedliwie liczyć ogórka jako czwarty element układanki .Po za tym musiałam sprawić żeby zgubił majtki .
No i w końcu zgubił ,pyskował ,nie chciał wyjść bez nich .A jak mu zaproponowałam że mu pożyczę moje to nie chciał . No cóż .

 

Piąteczka miała się zjawić o 14 ,tylko się tak niefortunnie złożyło, że nie zdążyłam wziąć prysznica choćby szybkiego ,dla zmycia zapachu poprzednika ...
A ten od razu do lizania się zabrał , dobrze że chociaż swojego języka użył ,a nie tych co mam w lodówce . Nie zorientował się że nie był pierwszy tego dnia . I majtki też biedaczek zgubił .
Cóż,ta sama śpiewka o 16 będzie moja ciocia -konserwa ... poszedł .

 

Szósteczka na 16 się spóźniła 20 minut ... niedobrze . Wpadłam w poślizg ...
Lekko zmęczona już tymi prysznicami ,rozebrałam go już w korytarzu ,chowając jego bokserki do buta . Jego długi dystans musiałam nieco podkręcić ,żeby zdążył się wyrobić przed 18 ...
Udało się ,ale tylko dlatego że obiecałam mu kolejne spotkanie następnego dnia wieczorem na dłużej .

 

Siedem . Jak siedem grzechów głównych -tak mi się skojarzyło jakoś...

 

1. Pycha- nie wydaje mi się żebym jej aż tak nadużywała , muszę przecież wierzyć trochę w swoje możliwości
2.Chciwość-tylko jedenastu ,to nie jest tak dużo ...
3. Nieczystość-czysta jestem aż za bardzo ,tyle pryszniców wziąć jednego dnia to aż za czysta
4. Zazdrość-nie wywołuje ,dlatego spławiam ich z dokładnością mojego czasu
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu-tak,zdecydowanie dziś za mało piłam i nic nie zjadłam
6. Gniew-tylko troszkę się gniewają za te majtki .
7.Lenistwo-co to to nie ,ciężko pracuje od 4.

 


Jest 18 i mój siódmy samiec,ten bardziej brutalny analnie ,nieobliczalny gardłowo ... wymęczył mnie przyznaję ,na chwilę miałam dość ... mało tego przegapiłam czas ...

 

Dobrze ,że byliśmy w pokoju od strony ogródka ,to go wypuściłam drugą stroną ,strasząc oczywiście ciotką konserwą . Majtki w pośpiechu i tak zostawił . Oh Yeah!

 

O 20,przed ósemką musiałam grać ,że spałam ,bo na głowie panował mi ogólny nieład , przeprosiłam na chwile ,wzięłam szybki prysznic i wyszłam do niego czynić swoją powinność ... a on cudownie wymyślił sobie kawą mnie uraczyć ,sama bym na to nie wpadła .I w sumie skończyło się na ujeżdżaniu go podczas picia kawy .Jakoś mało kreatywny był tego dnia ...a bokserki zgubił jak reszta .

 

O 22 przyszedł dziewiąty ,trochę mnie potargał ,bo to lubi szczególnie ,potem zgłodniał to mu zrobiłam kanapki z ogórkiem ,proponowałam coś innego ,ale się uparł na ogórka .Przynajmniej się nie zmarnuję ,Po jedzeniu o mały włos nie zasnął , to musiałam zrobić kolejny alarm . Wyskoczył z domu jak poparzony ,bez majtek .

 

Po północy ,dziesiąty ,marudzący ,że czas kiepski na seks ,że musiał pieszo iść kawał drogi ....ale lodem nie pogardził ,od razu nabrał sił na rżniecie ...majtki zgubił ,i zawiedziony że do rana zostać nie może przed 2 wyszedł.

 

 

 

A po drugiej mój przyjaciel się pojawił jako jedenasty,blisko mieszkał więc przyjść o tej porze żaden problem ,już nie musiałam liczyć czasu ,seks był namiętny ...już na więcej nie miałam siły ,bokserki wcisnęłam znowu w szczelinę łóżka i zasnęłam w jego ramionach .
O 6 już go nie było ,poszedł do pracy . A ja spałam i spałam i spałam ... wykończyłam mój syndrom wtedy ,skutecznie .Na chwile. :)

  • Lubię 17
  • Haha 1


19 komentarzy


Rekomendowane komentarze

11, to w partiach po 3 i na koniec 2 byłoby bardziej oszczędnie czasowo a zmęczenie intensywniejsze, warto innych kombinacji spróbować ;)

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Iko, Jans ... dziękuję ;)

 

Wysoki85...Próbowałam... trochę później, ale tu raczej chodziło o coś innego ;)

 

 

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Hmmm jeszcze jeden i byłaby „parszywa dwunastka” :D

 

Przez Ciebie wystygło mi espresso...

  • Lubię 3

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Z telefonu nie da się tutaj cytować...

 

 

Widar :D , ja byłam pod wrażeniem później, ile niektórzy są w stanie zrobić żeby odzyskać swoje majtki :)

 

 

Husband, dwunastego zabrakło, ale ta walka z czasem zmeczyla mnie bardziej niż gb.

 

A espresso zimne dobre było :D ?

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Z telefonu nie da się tutaj cytować... Widar :D , ja byłam pod wrażeniem później, ile niektórzy są w stanie zrobić żeby odzyskać swoje majtki :) Husband, dwunastego zabrakło, ale ta walka z czasem zmeczyla mnie bardziej niż gb. A espresso zimne dobre było :D ?

 

Oczywiście, że da radę czytać z tel. :) 90% tego co czytam i pisze jest z telefonu.

 

Zimne espresso jest jak zimne cycki... wszystko niby ok, ale czegoś jednak brakuje :)

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Ej...mi nie działa cytowanie tylko na blogu i tylko z telefonu :)

 

 

Czytać to ja też umiem z telefonu i pisać też :D tak po za tym to tam kawałek tekstu do Widara był ...tylko mi się posklejał. Już poprawiłam .

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

ech... ten nr 5... ;) poza soczystą treścią, piękny stylistycznie tekst!

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Przeszłaś samą siebie. Dawno się tak nie ubawiłem czytając opowiadanie "tematyczne" :)

  • Lubię 2

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Przeszłaś samą siebie. Dawno się tak nie ubawiłem czytając opowiadanie "tematyczne" :)

Ja nie wiem ,takie poważne sprawy ...a wszyscy się śmieją :D 

 

Cieszę się ,że się podobało ;)

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Przperaszam ale pisalsz, ze to opowiadanie bedzie bez seksu... i tu... uff... jestes niepokonalna.

 

klaniam sie subi

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

wow 11 to jak drużyna piłkarska :D atakowali Cię z każdej strony ;)

Drużyna to przynajmniej wie ,że powinna grać razem ... ;)

 

 

Przperaszam ale pisalsz, ze to opowiadanie bedzie bez seksu... i tu... uff... jestes niepokonalna.

 

klaniam sie subi

 

Subi , po prostu bez pikantnych szczegółów to jest  :D ...bez seksu to się nie da ...

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Chyba mi się zbiera na kolejną część syndromu... :P

  • Lubię 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.