Otwarta za skorupą... - Cuckold Forum Skocz do zawartości

Otwarta za skorupą...

  • wpisów
    15
  • komentarzy
    167
  • wyświetleń
    4700

Wpisy na tym blogu

Zaproszenie...

Zaproszenie do Twoich marzeń przyjmuję, bez chwili zawahania...   Wchodzę cała przemoknięta...    -Wiesz, tak bardzo się spieszyłam do Ciebie , że nie wzięłam parasola...   Pomagasz mi zdjąć  płaszcz, kradniemy sobie nawzajem kilka głodnych spojrzeń...   Jestem ciekawa czy zobaczyłeś w moich oczach ...jak bardzo pragnę Twoich ust...   Ty się już zdradziłeś...   Mnie zdradza jeszcze przemoknięta sukienka...  Sutki mocno się odznaczają...    Ach tak... Już wiesz, że nie tylko parasola zapomniałam...   

Aine

Aine

Jak Nikt nauczył Aine prawdę mówić... w nieklimatycznym towarzystwie ...

Mam w telefonie numer do znanego tutaj wszystkim Nikta ...   No ale przecież ...ani nie jest to tajemnica ,ani sensacja...że ludzie do siebie numer mają i czasami sobie rozmawiają   Przedwczoraj ,jednak nie gadaliśmy ,więc nie miałam go w ostatnich połączeniach ... I siedząc w bardzo nieklimatycznym towarzystwie  , wieczorkiem  ...słyszę jak mi coś brzęczy w tylnej kieszeni spodni...   Nasłuchuje... bo znam ten dźwięk ,ale to nie jest mój dzwonek, aaaa syyygnaaał alarmujący, że to ja do kogoś dzwonie...  -O fuck!  -wymsknęło mi się pod nosem .... Po czym nerwowo wyciągnęłam telefon z kieszeni ... Patrze... I cholera nie dowierzam ... Ja dzwonie do Nikta... !     Szybko się rozłączyłam ...zrobiłam klasyczny wdech /wydech ... spaliłam chyba lekko cegłę ...   A wszyscy patrzą na mnie ...  ~oooo ...ale maaam wiiidoooowniiiie ...   -Kto dzwonił ? -Stało się coś ? ... pytają wszyscy jak z automatu...   -yyy ...to Nikt ,yyy to znaczy ja dzwoniłam do Nikta ...-odpowiedziałam z bezczelnym uśmiechem na ustach     (chwila ciszy zapadła)   -Aaaa Nikt ... -powtórzyła za mną ,chichocząc znajoma...myśląc że żart złapała ...   Ja na to z powagą ...i lekko zmarszczonymi brwiami ...   -No tak ,Nikt . Nikty  czasem do mnie dzwonią ,a czasem ja do nich ...      Kuniec historyjki                  

Aine

Aine

O tym jak wybucha księżyc ...

Nie chciałam  już biec, stało się logiczne , że go nie dogonię ...   Bo czy zaćmienie księżyca, można tak po prostu złapać ?   Przywłaszczyć sobie  go na wyłączność ,zaklepać obecność ...   Dobrze wiedziałam ,że to tylko krótka chwila    Ostrzegałam siebie samą  ,prosiłam!    ~Nie idź tam ... rozpaczliwie błagał mój tył głowy ...     No ale to przecież ja jestem ...ja podążam za mrokiem    Za tajemniczym pożądania smakiem    Ten jednak zdawał się być zbyt daleko      Biegłam za tym księżycem , ile starczyło sił !    a teraz doceniam chwilę ,kiedy zatrzymałam się w porę nad przepaścią ...       Księżyc ten ,w otchłań wpadł ...   Zabrał ze sobą moje łzy...   Wybuchł ...rozpadł się na świetliste kawałki    i powiedział do mnie :   -Patrz ! ile w koło światełek ,do każdego tunelu dostajesz bilet.   Podróżuj,zwiedzaj ...chłoń kolejne tajemnice.    Ja się kiedyś odrodzę ...i wrócę tu do Ciebie.       Następne zaćmienie podobno w 2123 roku ...   Tak mi się kojarzy z numerem alarmowym.   Nie zadzwonię...        

Aine

Aine

Odczarować moc księżyca...

Pozbawić sie swojej własnej wyjątkowości -nie trzeba i nie wolno.   Są sposoby by dostrzegać piękno całego świata, nie karcąc się przy tym porównaniami.   Właśnie w tym sęk tkwi, a nie drzazga , by samemu się nie okaleczać.   A masochizm może stać się przyjemną pełnią ,jeśli jest wyzwolony dojrzale.   Odpowiednio i na czas .  
Tak wiele od Nas zależy ,czy tak mało?   I czy przypadkiem, to nie podły świat, wciąż Nas porównuje ,pokazując jaka potęga w pięknie i sile ...   "Słabości nie ujawniaj ,w ogóle je skasuj ,są Ci niepotrzebne ...przereklamowane ."  
Oj nie ... spójrz...   ...to słabości malują pięknym ustom kontury ...a oczom dodają blasku.   Słabości piszą naszą historie przez odmienność wyjątkową.   Pokazują tęsknoty głodne i te marne niepotrzebne ograniczenia.   By łatwiej było walczyć w tych naszych małych wojnach...  
I ta niezwykła świadomość ,nasza własna ,że to ktoś zawładnął nad Nami ...   ...a my nie mamy na to wpływu,ani też nie chcemy mieć .Prawda ?   Siedzi w głowie mocno, kojarzy się i przypomina ,aż po niekontrolowany dreszcz.  
Dreszcz zapowiadający niezwykłe zaćmienia księżyca, trochę jakby częściej ...  
-Trochę ?   -Tak ,bo trochę w innym wymiarze znaczy dużo więcej ...

Aine

Aine

Syndrom niedorżnięcia -Przeklęte 69 !

Nauczyłam się już, by nie pisać niczego na siłę ,co ma jeszcze dojrzeć niech dojrzewa ... co ma się tlić niech się tli ...a co ma zgasnąć niech kurwa wreszcie zgaśnie ...
Nie będę pisać o tym co w danej chwili czuję na pół gwizdka w dodatku po przeciwnej stronie ulicy ...czyli po chujowej stronie ,bo nie chcę mi się szukać pasów ,ani świateł ... w dupie to mam.
Nie chcę mi się ,jak mi się zachcę to przefrunę ,znajdę sposób by do tego wrócić ...
I znowu zaczęłam od dupy strony ,
w dodatku zgubiłam wątek i zapomniałam o co mi chodziło właściwie...   Syndromowe wywody ,fuck!   Faza księżyca pt: Zerżnij mnie bo mogę dostać wścieklizny i kogoś pogryźć ,pewnie kurwa hurtem to uczynię ,bo jak się bawić to przecież w grupie większa frajda...taki frustrujący paradoks, bo nie przepadam za tłokiem ,tfu ....przebywać w ciasnym tłoku nie lubię ,ale na tłoku to mogę posiedzieć ,najlepiej na takim co mnie na wylot przetłoczy...Oo! Widzicie jak mi się wszystko ładnie kojarzy . .. ?   Hmmm czy ja się szczepiłam na wściekliznę, no nie pamiętam ,psy za to zaszczepiłam jakoś teraz -wiosną .Trzeba było i siebie...   A niech ktoś wpadnie na to by mi kaganiec kupić , to już ma przerąbane ,nawet jak tylko o tym pomyślał Słysze te Wasze myśli o kagańcu dla Aine...   Bez przesady , może i zboczona jestem ...może i suka do potęgi entej ,ale nigdy w życiu nie będę się łasić po zwierzęcemu ,skakać na Pana machać łapkami i szczekać jak jakiś maltańczyk jebany.
Spieprzać ode mnie z takimi fantazjami i zabrać ze sobą te kagańce .   Dobra ,ale miało być dziś o skojarzeniach trochę i o przeklętej liczbie 69 ...   Jak się nauczyłam cyferek i adresu ,to się okazało że mieszkam pod numenem 6/9, bez zboczeńskich doświadczeń, już miałam skojarzenie takie : że ktoś specjalnie stworzył dwie odwrócone cyferki by merdały się po brzuszkach . Burę dostałam w przedszkolu za taką teorie .
A takie to straszne było ,że panie prawie płakały ze śmiechu ... To świntuchy wiedziały lepiej ode mnie ,że nie po brzuszkach to merdanie jest.. .   Od przedszkola więc patrzyłam spod byka na tą kombinację cyfr... i jakoś tak wyszło że podrosłam...zdawało mi się że będę mieć te 170 z hakiem ... ale nie dałam rady , 169 ... jak to ?
No ja pierdole ,nie ta kolejka ...po rozum sobie stanęłam nie po wzrost .   W dowodzie będę mieć liczbę, co już dobrze wiedziałam że po brzuszkach się nie merda.
O fuck, pomyślałam ...żeby mi tylko waga nie skoczyła do 69 bo się zastrzelę , na pewno się znajdzie jakiś kaliber 69 dostępny na czarnym rynku, specjalnie dla mnie za 69 zł i 69 gr ,bo w promocji z okazji 69 lecia czarnego rynku ...
No ale jak widać się nie zastrzeliłam ... I coraz częściej myślę o tym że dożyje 69 lat .   A na przykład bateria w moim telefonie ma tylko chwile 100% ,nim się ocknę, już mam 69 % a potem to znowu zdycha ... no to ładuję ...
Miałam kiedyś też taką co tylko do 69% się ładowała ,wieczne 69 i ni chuja dalej nie chcę iść .Co za ograniczony telefon cały żywot w jednej pozycji ...chyba był pancerny ,odlewany na hucie specjalnie dla mnie ,tyle razy lądował na ścianie ...
Oczywiście ,domyślacie się ,że za 69 ?   No ale lecimy dalej ,Aine zmieniła adres ... awansowała z 6/9 na 69 ,toż to ,została wyeliminowana kreska która blokowała merdanie się tu i ówdzie .
Pełnoletnia 21-latka pozbawiona blokującej kreski ,Ha!
Wolność normalnie ,koniec lizania się przez szybę ...   Potem sie jeszcze dowiedziałam, że do pracy muszę dojeżdżać autobusem 69 ,no myślałam, że padnę ...pewnie jeszcze 69 minut... ?   Na szczęście trochę krócej ... no bo przecież jakby to miało być inaczej , musiałam wysiąść centralnie obok domu z numerem 69 ... tam sobie postawili kolejny przystanek .   A co mnie skłoniło do tego wywodu? jakoś ostatnio ta liczba dopada mnie nawet tu ,a to upatrzę sobie post 69 ...ewentualnie xxxx69 coś-tam ... nigdy nie zerkam, na liczby wyświetleń profilu a kiedy tak przypadkiem spojrzałam to jest -9069...albo lajków 3669 ...   Uwaga! Przedstawiciele teorii spiskowej 69, wiedzą już że jestem na tym forum .
Zaraz dla mnie przygotują 69 facetów ,każdy bedzie mnie miał 69 minut .
Mój syndrom nie będzie, już się wściekał ...bo dostanie 69 przyjemności ,po 69 min.
Będę mogła sobie w spokoju dopić herbatę, co na opakowaniu miała 69 i zjem ciastko, jedno, paczki ,za 6.90...   I zrobię coś konstruktywnego ,zanim znowu mnie dopadnie 69 nowych skojarzeń  
Koniec ...zaraz tu będzie 69 wyświetleń i ja tu na pewno wpadnę właśnie na ten czas...

Aine

Aine

Czarne oczy...

Nie był jej szczególnie bliski , właściwie,długo znali się tylko z widzenia...
Ilekroć mijał ją na ulicy , generował w niej olbrzymie pokłady emocjonalnych drgań   Przywoływał jej auto-narracyjne szepty ... osobliwe samogwałty ..
Wpełzały jak olbrzymie wije krocionogi ...do wewnątrz jej mokrej ,pulsującej szczeliny   Ciałem jej sterował przez umysł ,wzrokiem arcygroźne diabolicznym,chłostał   Nie potrafiła uciec przed tym spojrzeniem ,   które swoimi mackami blokowały ją skutecznie pozbawiając ją swobody poruszania ...własnej woli ...   Tak ,uda jej umysłu otwierały się wulgarnie na jego życzenie .       A może wcale nie zamierzała przed nim uciekać ?   Albowiem ciekawość była silniejsza ,chciała być pewna, że to co widzi nie jest tylko wytworem jej nadwrażliwej wyobraźni .   Nie mogła uwierzyć, że jego oczy są czarne ,zupełnie bez jakichkolwiek błotnych zmąceń,   nawet wystawione naprzeciw promieniom słońca nie jaśniały ,lśniły jak dwa mokre węgle   To były oczy z których nie umiała nic wyczytać ,jednak napawały ją paraliżującym lękiem ...
Bała się go i jednocześnie pragnęła by ją dopadł,upolował jak bezbronną zwierzynę.
By cedził lubieżnie przez zęby jej imię , rozbierając niespiesznie sprawiając tą delikatnością ból ...   Ból który napędza do walki ,do obrony, wżerający się w skórę   I zatapia ją w mroku ,jej ukochanym mroku...

Aine

Aine

Scenariusz niezrealizowany,pierwszy...

Namierzyłam Cię ...
Wiem gdzie mieszkasz ...
Wiem jak wygląda Twoja dziewczyna ...
I zamierzam Ci złożyć wizytę ,jak ona tylko wyjdzie z domu....   Siedzie w samochodzie i czekam
Niczego się nie spodziewasz,a ja na myśl o tym przygryzam wargę boleśnie
I uśmiecham się ze smakiem podniecenia ...   Ona własnie wychodzi ...mijam ją na ulicy
Co Ty jej zrobiłeś ,że wybiegła taka wściekła ?
Zdążyłam ją zapytać o godzinę... 8 :20 -burknęła pod nosem ...   Hmm...sprawdzimy jaki jest Twój humor .......
Wchodzę do klatki ...pukam do drzwi
Cisza...czyżbyś spał ...?
Pukam ponownie i słyszę ...- Kurwa ,przecież nie zamknęłaś drzwi !   -oj...też zły...
-wchodzę ,a co mi tam ...
stoisz przy otwartym oknie i palisz papierosa....
jesteś w samych spodniach ...bez koszulki ...
na ten widok boleśnie ściskają się moje mięśnie w podbrzuszu ...mmm rozkosznie...   Podchodzę bliżej ....jedną ręka dotykam Twoich pleców ...
drugą zakradam się od razu w okolice krocza ...
Jesteś spięty ... odwracasz się nerwowo ,odpychając mnie ...i mówisz na szczękościsku...   -Kurwa co Ty ....? Jak ...? Aine ??? - nie wierze ...
-Byłam w pobliżu i wstąpiłam na kawę ...
-a Ty nie w humorze ?
-Nie bardzo ,ale ...   ..choć na tą kawę ...   ...prowadzisz mnie do kuchni ,jesteś rozkojarzony ,zdenerwowany ....
wstawiasz wodę na gaz ...szykujesz kubki ,wsypujesz czarną mieloną ...
i nic nie mówisz ....   Nagle ...
Odwracasz się do mnie i pytasz
-jak mnie znalazłaś ?!
-Hmmm...mam swoje sposoby ,odpowiadam i uśmiecham się złowieszczo ...
-Jakie kurwa sposoby ? -dodajesz i owijasz sobie na dłoni moje włosy ...
ściągając mnie do parteru...   -Przyjechałaś mi zrobić porannego loda ? Pytasz ostro rozpinając spodnie
-Yhym.. -odpowiadam cicho
-Nie słyszałem !
-Tak ,przyszłam Ci zrobić loda...-mówię głośniej zszokowana Twoim zachowaniem
-To ssij suko ! Pokaż co potrafisz !   Biorę go w usta ...zdezorientowana i oblizuje wilgotny koniec ostrza...
Cholera ,ale jest twardy ...pulsujący ...jakby miał zaraz wystrzelić na mnie...
Nie cackasz się ze mną ...przerywając moją powolną pieszczotę wbijasz mi go w gardło ...
tak trzymając mnie za głowę ...z braku powietrza dławię się i unoszę ...   Pozwalasz na łyk powietrza i uderzasz mnie w twarz...   -nie podnoś się Suko !   Kuźwa...ale mnie jara kiedy tak mnie bluzgasz ...
...znowu go wbijasz w moje gardło równie głęboko
i tak kilka długich razy ...ślina spływa mi po brodzie ....szyi ...dekolcie   Znudziło Ci się i każesz mi wstać ...
opierasz mnie o blat kuchenny i nie odrywając ode mnie wzroku
rozrywasz mi bluzkę ...aż guziki strzelają ,każdy w inną stronę kuchni ...
...zrywasz stanik i mocno ściskając ssiesz moje sutki ...
podgryzasz tak mocno ...że odruchowo próbuje się wyrwać ...
boli mnie, a Ty nie reagujesz ...jesteś taki niewyżyty ...   Kąsasz moją szyje ... i unosisz spódnice w górę ...jednym szarpnięciem zrywasz moje majtki ...
Ja pier..do...le! Wymsknęło mi się cicho ...zabolało ...   Jedną ręka znowu chwytasz mnie za włosy ...a drugą badasz moją ociekającą żarem dziurkę ...
masujesz jej zewnętrzną stronę ...a moje nogi same się zaciskają ....jestem strasznie blisko...
i wtedy mnie w nią uderzasz kilka razy z płaskiej dłoni ...
Krzyk dławi mnie i ciałem zaczynają rzucać konwulsje ...
Oczy wywracają się ...i jęczę coraz głośniej...   Patrzysz na mnie podniecony tym widokiem
całe moje ciało drży jeszcze mocniej ...   Bierzesz z blatu butelkę po piwie i gwałtownie wbijasz ją we mnie ...
O kurwa!...-znowu mi się wyrywa z bólu
weszła szyjka i połowa grubszej części ...
Pieprzysz mnie nią i upajasz się grymasem mojej twarzy ....   Wyjmujesz ją i każesz mi oblizać ...cała szyjkę wpychasz mi do ust
...a Ty wyłączasz wodę która i tak gotowała się za długo   ...wyrywam Ci się wtedy i uciekam ...jeśli to można nazwać ucieczką ...   Łapiesz mnie zaraz za drzwiami kuchni i dociskasz mocno do ściany ...   -Co jest ? Gdzie ty kurwa idziesz ,pozwoliłem Ci?-
-Nie ,przepraszam -odpowiadam szeptem   Ręce wykręcasz mi do tyłu i badasz tym razem moją ciaśniejszą dziurkę ...   Wbijasz w nią dwa palce ...a ja się wyginam ...za co wymierzasz mi mocnego klapsa   Ałłaaaa... mocniej się kurwa nie da ? -pyskuje ...
-oczywiście że się da...-odpowiadasz   ...i wtedy dostaje takiego klapsa, że aż mi miękną kolana   Krzyknęłam z bólu...ale Ciebie to nie wzrusza
uderzasz mnie tak mocno jeszcze kilka razy
...mam ochotę rozbeczeć się jak dziecko ...ale zachowuje twarz...   Jestem wściekła ...a tyłek mnie boli jak nigdy
chcę Ci się wyrwać ponownie ale nie udaje mi się ...   Twój kutas gwałtownie rżnie mnie w tyłek ...a ja już nie wiem co boli bardziej ...   chyba te moje sprane pośladki ....wyrywam się , nie chcę ....   To Cię mobilizuje żeby mnie unieruchomić porządnie   Rzucasz mnie na podłogę i chwytając za włosy wbijasz się w obolały tyłek   Pieprzysz z całych sił ,aż w końcu tryskasz we mnie ...ale nie przestajesz ...   a ja krzyczę i wbijam paznokcie w podłogę ...w tym przyjemnym bólu odpływam
...kiedy odzyskujemy oddech ,wstajesz i podajesz mi rękę ...(nie chcę )   ... wstaje ...ale bez Twojej pomocy ...   oburza Cię to i dociskasz mnie do ściany ...znowu ...całujesz moje drżące usta ...
po czym odchodzisz bez słowa do kuchni ...   ...ja idę do łazienki ,doprowadzić się do porządku ...szybki prysznic.
nie mam tu ubrań więc owijam się w różowy ręcznik (pewnie jej )
i wchodzę do pokoju ...   proszę...jest nawet kawa........   siadam ostrożnie na łóżku ,inaczej nawet nie umiem ,tak mi tyłek sprałeś   Uśmiechasz się do mnie znowu tym niewyżytym wzrokiem i zabierasz mi ręcznik   -rozchyl nogi ...mówisz spokojnie   Na to polecenie robię się znowu wilgotna ,ale go nie wykonuje ...
Więc mi w tym pomagasz ...chwytasz za nogi i pociągasz tak że siedzę na brzegu łóżka ....
wsuwasz palec we mnie i drażnisz spuchniętą dziurkę ...   -Lubie Cię tak kurewsko mokrą ...wiesz ....-mówisz do mnie
wyjmujesz palec i każesz mi go oblizać ...   I znowu wsuwasz tym razem już trzy palce ....mmmmm
cztery .... rozciągasz mnie ...a ja dostaje szału z podniecenia
pięć ....ciężko wchodzi ...boleśnie ....opieram się chwytając Cię za dłoń
nie zważasz na to ...coraz ostrzej posuwając mnie ręką ...
soki wypływają ze mnie na Twoja (xxx) pościel ...
prężę się i wije w tej brutalniej rozkoszy   i kolejne konwulsje wypełniają mnie bez reszty ...
wyjmujesz powoli dłoń ...jest taka mokra ....
nakazujesz mi ją oblizać ...tak też robię   ssę każdy palec ...dokładnie ....   po chwili ...odwracasz mnie na łóżku ,masujesz moje pośladki   są naprawdę czerwone ...bolą ...   nie litując się nade mną ,siadasz na mnie, tak by znowu zapakować mi go w tyłek ...
wyrywam się ,nie chcę ...
chwytasz pasek który leży na łóżku i zapinasz razem ręce na plecach   wbijasz się we mnie ...gwałtownie ....krzyczę ....
Nie zważasz na to ,,,rżniesz mnie mocno i ku Twojemu zdziwieniu dochodzę niemalże od razu ...   ale nie zwalniasz pieprzysz mnie dalej taką drżącą ....aż do Twojego końca ....   ... teraz Ty znikasz w łazience ,ja spijam łyk kawy i powili odzyskuje łagodny oddech ...   Napiłabym sie czegoś mocniejszego ,kawa to kiepski pomysł ,
wiem że jest rano i może to nie na miejscu ,ale chrzanić to ,chcę się napić .
Kiedy wracasz z łazienki przebąkuję Ci o tym spokojnie ,
wtrącasz-mam w tylko wódkę w domu i niestety żadnego soku...
No to mnie raczej nie jara ,pije zazwyczaj drinki ew. czerwone półwytrawne wino ,
za piwem nie przepadam ...ale wódka bez przepity ?
To już dla mnie hardcore ... -mówie cicho ,jakby bardziej do siebie...
-Może być wódka z lodem ... - szepczesz z szelmowskim uśmiechem   -yhym... a to chyba wiele nie zmieni ,po za tym że będzie zimna ...   -no to jak ?   -Dobra ,dawaj tą wódkę   Nie trzeba Cię dwa razy prosić ...   znikasz gdzieś w kuchni,po czym wracasz z butelką schłodzonej dobrej wódki ...   -No a lód ?? -pytam ?   -Chwila ...cierpliwości...   Otwierasz butelkę i smakujesz pierwszego łyka   podsuwasz mi do ust szyjkę ...i choć się opieram ,wlewasz mi w usta łyk wódki ...   Znośna w smaku ,ale i tak się krzywię ...   -zimna co ? - mówisz łagodnie   -Jest tak zimna że lodu jej nie trzeba ...   Siadasz na brzegu łóżka ,zsuwasz bokserki ...   i nakazujesz mi usiąść na podłodze między Twoimi nogami ...   Twój kutas jest już prawie gotowy ...   Chwytasz mnie za włosy ...tak ,że mój jęk obija się o ściany pokoju...   wlewasz mi kolejny łyk wódki...   i dodajesz ...- A teraz masz swojego loda do kompletu ...   po czym moje gardło przyjmuje go całego ,tak głęboko jak się tylko da ...   nawet nie umiem się obronić tak mocno mnie trzymasz za włosy ...   przyjemny brak tchu który odbija się echem w moim podbrzuszu ...   jestem znowu tak bardzo mokra ...dotykam się...   Przerwy tym razem nie służą tylko do łyknięcie powietrza ,   za każdym razem wlewasz we mnie łyk wódki ...   mam tylko nadzieje ,że nie każesz mi wypić jej całej ...   Mmmm ....a ten Twój lód do wódki to zajebisty dodatek ...dławię się nim   Aż w końcu tryskasz prosto w moje gardło...   po czym wyjmujesz go i wycierasz ostatnie krople w moje zmęczone usta ...   które rozchylone nadal jeszcze pieszczą Cię gorącym nierównym oddechem ...   Wlewasz mi jeszcze łyk wódki do ust ,tak że nadmiar spływa mi po brodzie,szyi na dekolt ...   dociera po brzuchu do mojej mokrej ,spragnionej ostrego pieprzenia szparki...   ten zimny trunek rozpala we mnie jeszcze większy żar...   Bez zastanowienia ,kładę się na podłodze i dotykam się leniwie sama ,   upajając się Twoim lubieżnym spojrzeniem kiedy to robię...   Palcami zbieram wilgoć i oblizuje ...   I znowu masuje rozchyloną dziurkę ,z której wycieka moje pożądanie ...   masuje i przyciskam mocniej łechtaczkę ...   naprawdę wiele mi nie trzeba,ale nie spieszę się ...   wręcz przeciwnie zwalniam by to rozkoszne cierpienie było dłuższe ,a eksplozja silniejsza ....   Lewą dłonią dotykam piersi ,szczypie sutki mocno ...   a Ty patrzysz na mnie i masujesz już sztywnego kutasa ...   W końcu wybucham ,ciało porywają w taniec silne konwulsje ...   jęczę głośno ,pręży się moje ciało .   Oddech taki nierówny ...nie potrafię oddychać bez jęku ...   Zrywasz się z łóżka i odwracasz mnie tak, że leże na brzuchu ,   szybko i mocno wbijasz się w mój tyłek ...znowu...już nie chcę ...   krzyczę i jęczę coraz głośniej ...na co Ty odpowiadasz mocnym uściskiem dłoni na moim gardle....   jakbyś mnie chciał udusić ...kiedy puszczasz wraz z powracającym oddechem dochodzę znowu ...   a Ty przyspieszasz, tak że kości miednicy trą coraz mocniej o podłogę ...   -Mocniej ! -wyduszam w końcu prowokacyjnie , choć już mocniej się chyba nie da ...   Dostaje za to klapsa ...bardzo bezczelnego klapsa ...jęczę ...   A Ty zwalniasz i znowu wymierzasz klapsa ...i kolejnego ...moje paznokcie rysują Twoją podłogę   ...znowu przyspieszasz i tym razem zlewasz się w mój tyłek ...   Wstajesz i idziesz sobie gdzieś,do kuchni ,do łazienki ...nie wiem   Dochodzę do siebie leżąc tak jak mnie zostawiłeś ...cudownie obolałą...   Po chwili wracasz i każesz mi się ubierać ...Twoja dziewczyna za chwile wraca   Szybko ! -poganiasz mnie klapsem kiedy zbieram się z podłogi ...   Zrywam się i biegnę do łazienki ,ogarniam się ...dosłownie w trybie sekundowym   wybiegam i zbieram swoją potarganą bluzkę , wpycham do torebki   ...i przypominam Ci żebyś pozbierał guziki od bluzki ...które w kuchni strzelały we wszystkie strony ...   -Chyba mam wszystko ,daj mi jakąś koszulkę ,nie będę wracać w staniku ...   rzucasz mi pierwszą lepszą ...zawiązuje ją na boku ,całuje Cię w usta i wybiegam w pośpiechu ...   Wychodzę z bloku i widzę już Twoją dziewczynę ,wraca spokojnym krokiem do domu ,
targa ze sobą jakieś zakupy ...   Uśmiecham się sama do siebie i wsiadam do auta...
poprawiam makijaż i wysyłam Ci sms'a :   " Jeśli jest Ci jeszcze mało mnie ...zatrzymałam się w hotelu (xxxxx)
i zostawiam auto pod Twoim blokiem ,piłam, nie mogę prowadzić ? "   (...)               Dla jasności ,to takie moje wspomnienie -fantazja -wizualizacja ...jak w tytule -scenariusz niezrealizowany...

Aine

Aine

Syndrom niedorżnięcia -jedenastu wrobionych ...

Historia dość stara ,ale jakoś mi tak pasuję podpiąć pod mój - Syndrom Niedorżnięcia !
Temat mieści się w linku - Patrz post 1 i 53   https://www.cuckoldplace.pl/topic/6982-ratunku-syndrom-niedor%C5%BCni%C4%99cia/page-6?hl=syndrom   To był piękny letni dzień ,piątek targowy .Musiałam ogarnąć zakupy przed wyjazdem reszty domowników .Warzywa ,owoce ,mięso ,saaameee nudne rzeczy.   W moim ciele i duszy szalało już napięcie przedmiesiączkowe, syndrom niedorznięcia uruchamiał się więc ze zdwojoną siłą . Na każdym kroku wariowałam i wszystko mi się kojarzyło z jednym.Z seksem oczywiście ,albo z jego chwilowym brakiem .   Wyszłam na ten targ ,miałam zamiar to szybko załatwić i wrócić do domu ,zakopać się w pościeli i nie wychodzić aż do jutra . Jutro przecież będę tu sama , ogarnę sobie kogoś na ten czas . Kogoś kto mnie zmęczy odpowiednio -myślałam   Tylko kogo ? Przecież mnie się nie da zmęczyć tak łatwo , zbyt szybko się regeneruję i wychodzę ciągle na niewyżytą ...   Myśli mi się kotłowały w głowie całą drogę ,kogo mam na jutro zaprosić do siebie ...   Wymieniałam sobie wszystkich możliwych do osiągnięcia na już , i każdy jeden zdawał się być zbyt małą dawką seksu dla mnie . Żaden nie był kiepski ,brałam pod uwagę tylko tych z górnej półki .   Dotarłam na targ ,spojrzałam na listę .
-rzodkiewka
-sałata
-pomidory
-ziemniaki
-jabłka na szarlotkę
-koperek
-udka z kurczaka
-żeberka   ~ a na co mi te żeberka ?   Dobra ,od mięsa trzeba zacząć .   Przedarłam się przez tłum ,jest,moja budka z mięchem .
-Dzień dobry panu ,ja tylko żeberka dziś,około 1kg
-Już się robi ...a ozorów nie chcesz ,pytałaś o nie ostatnio.
-Ozory ? Ja pytałam? ...niemożliwe .
-Tak Ty , o języczki pytałaś mnie ...-powiedział machając na przemian brwiami z głupim uśmiechem na twarzy .
-Wmawia mi pan teraz ,żadne języki mnie nie interesują - rozumie pan?   Jasne że nie rozumiał ,zwłaszcza, że na koniec zaprzeczyłam sama sobie z rozedrganym głosem .
Tak pytałam jakiś czas temu o te cholerne ozory . Też to pamiętam.   -Nie chcę tych języków już ,przepraszam Do widzenia
-Do widzenia   Ufff .dobra udka teraz...   -Dzień dobry , cztery udka poproszę
-Dzień dobry ,jak miło Cię widzieć Skarbie
-Duże chcesz czy mniejsze
-Mniejsze raczej
-a szyjki mam takie ładne do rosołku ,zobacz   No zatkało mnie ,jak wzięła do ręki tą indyczą szyje i mi macha przed nosem ...chyba otworzyłam usta ,ale szybko zamknęłam ,jakbym się obawiała że mi tą szyje wepchnie do buzi ...   Kawał surowego mięcha w postaci szyi kojarzył mi się z jednym ..   -Nie ,chciałam tylko udka ,rozumie pani ,nie mam szyi na liście ani ozorów też!   -Nooo dobrze ,tylko zapytałam
-Oj ,przesadziłam .Przeprosiłam szybko panią Zosię i kupiłam tą cholerna szyję żeby jej nie był przykro . Z tym martwym kutasem w torbie wróciłam się po te ozory ,jak ja nie lubię tej swojej natury ... ciągłego poczucia winy .   -Wie Pan co ,przypomniałam sobie że to jednak ja chciałam te ozory .
-No mówiłem ,już pakuje Ci języczki
-Gdzie ? ...- ja to powiedziałam ? O rany...
-Noo no do torby ,panienko .
-Aaa tak .   Zapłaciłam i szybko się zmyłam ,zmierzając ku warzywom   Luknęłam na listę . Dwie ostatnie pozycje mogę skreślić.   No kurwa, jakie znowu pozycję Ci po głowie chodzą ,głupia Ty ... cicho cicho cicho!   Dobra teraz szybko namierzaj ,kto ma pomidory? a nie ma ogórków !   O tam !
Obczaiłam stoisko na winklu alejki , teleportowałam się tam dosłownie i z marszu poprosiłam o pomidory i resztę rzeczy z listy . Niestety za winklem też było ich stanowisko ,mieli ogórki cukinię i cały zestaw korzeni ...   Tu mi się udało odeprzeć nadchodzący atak -atakiem ...   -I tylko to mam na liście ,nic więcej nie kupię ,nie wolno mi ,bo mnie w domu zbiją ...
-Yyy dobrze   Pani uśmiechneła się do mnie jakoś dziwnie odbierajac ode mnie pieniądze ,po chwili dodała   -Nie będę miała wydać tej końcówki ,dorzucam ogóreczka ,dobrze?
-do brze...   ~ no czy ten chujokształtny erotomański nalot na mnie się nie skończy ? Taa jasne ,końcówki nie mam to ogóreczka dam ?   Szybko stamtąd uciekłam .   Myk myk ,jak struś pędziwiatr wyprułam do przodu ,do wyjścia .   Niestety bramę którą chciałam wyjść zastawił samochód dostawczy z jajami .   No jasny gwint !   Skutecznie mnie unieruchomił ,to też od razu wyhaczyła mnie pani od jaj.Chcąc nie chcąc musiałam się przywitać   -dzień dobry
-a dzień dobry   -Jakie dziś jajeczka dajemy ?
-Nie mam siły... na nadprogramowe jajka jeszcze ...
-Dziś mamy te największe , policzę taniej dla naszej stałej klientki
-Dobra,wezmę dwadzieścia
-11 zł to będzie   Ładnie ze sztucznym uśmiechem się pożegnałam i wybiegłam szybko póki nikt inny nie wpadł na to by mi drogę odciąć.
Dobra przeżyłaś ,szkoda tylko że masz tyle zboczeństwa w torbach .
Od ozorów po jajca za 11 zł/ 11 ...11 ...jaaa wieeeem ! Wymyśliłam . Ja to jednak jestem genialna!   Do domu to już chyba biegłam ,szybciej niż wspomniany wcześniej struś .Proszę sobie tego nie wyobrażać , ja gwarantuję że to musiało komicznie wyglądać .   Wpadłam do kuchni ,szybko wypakowałam samo mięcho do lodówki ,resztę zostawiłam w torbach i zaszyłam się na balkonie obmyślając swój doskonały plan.   Rozpisałam go skrupulatnie co do godziny ,nastawiając alarmy oddzielające osobne porcje seksu .   Plan był taki :   Skoro naliczyłam jedenastu kolesi z górnej półki ,a nie mogę mieć ich wszystkich na raz, to mogę ich przecież wrobić w inną grę ,będą przychodzić jeden po drugim,tak w bezpiecznej odległości czasowej żeby się nie zderzać w moich drzwiach.
Udało mi się nawet wszystkich telefonicznie złapać ,wstępnie umówić ... poszło gładko .Niektórzy musieli się mocno dostosować do mojego napiętego czasu i miałam nadzieje że nie będą próbować przestawiać swoich godzin ,bo spłonę na stosie za to czarowanie .       Dom miałam pusty już po 3 rano/w nocy (zależy jak dla kogo ).   Zgodnie z moim planem pierwszy miał przyjść o 4 ,spóźnił się tylko chwile .
Dlaczego tak wcześnie ,bo mieszkał obok mnie ,miał najbliżej ,wykorzystał już wcześniej na mnie cały urlop .Powiedział żonie, że musi być wcześniej w pracy ,a tak na serio to przed pracą był u mnie . I musiał koniecznie wyjść przed 6 .
To taki kochanek wyjątkowo namiętny ,najbardziej mu odpowiadają pozycje kiedy może patrzeć w oczy .Zawsze świetnie całował i to bez wątpienia było jego ogromnym atutem .
A w dodatku miał analne zapędy ,choć często się to kończyło tylko na wpychaniu palców.
Jednak dwie godziny (niecałe) z nim nie były w stanie mnie zmęczyć .
Wyszedł o 5:45. Do pracy jednak poszedł bez bokserek . Bezczelnie je ukryłam .w szczelinie łóżka tak dla głupiego żartu .       Ledwo zdążyłam wziąć prysznic i napić się wody ,zadzwonił dzwonek .Jest! Moja dwójeczka ...
Ten wrobiony wybraniec szczególnie upodobał sobie wpychanie mi fiuta głęboko w gardło ... i przynajmniej raz ,podczas każdego spotkania musiałam doznać orgazmu spod jego palców . Lubił też sprawdzać jak bardzo szeroko jestem w stanie rozłożyć nogi i jarało go to moje rozciągniecie do szpagatu... Wcisnęłam mu kit że ciocia do mnie przyjedzie po 8 ,a to taka stara konserwa i on koniecznie musi wyjść przed 8 .
Wyszedł oczywiście jak prosiłam .
Bez majtek .
Zaczęło się podobać to zbieractwo pamiątkowych gaci.   Moja trójeczka ustalona na 10 też się nie spóźniła ,tu tylko problem przewidywałam z wypędzeniem go. Ciężki do spławiania gatunek.
Przywitałam go w drzwiach, po kolejnym prysznicu ,a on wprost uwielbiał mnie taka mokrą , więc wiedziałam, że pod ten prysznic wepchnie mnie znowu.... tak było ,zdjął ze mnie sukienkę którą w pośpiechu ubierałam , swoje ubranie też gubił po drodze do łazienki . Ja go lubiłam za tą jego zmysłowość ,sposób dotykania i jednego z największych kutasów jakie miałam . On nie chciał nigdy dobrać się go mojego tyłka i przyznam, że na tamtym etapie to się z tego cieszyłam .
Bałabym się ,że mi wyjdzie gardłem .
No i faktycznie miałam z nim problem ,nie chciał sobie iść ,w ostatniej dobrej chwili wypchnęłam go z domu (bez bokserek ),na ulicy mijał się już z moją czwórką .   Uff... na bezdechu patrzyłam czy trójka się nie odwraca jak czwórka wchodzi do domu ,kilka minut po 12
Udało się , ale ku mojemu zdziwieniu ten mnie wyciągnął do kuchni .
-Chyba nie przyszedłeś mi grzebać w lodówce ?
-Nie ,szukam czegoś
-Yhym,a czego ?   Wyśledził w końcu wzrokiem ogórka ,umył go ... posadził mnie na stole i wepchnął to warzywo które dostałam na targu w gratisie prosto w moją cipkę.Nie to żeby mi się nie podobało ,ale nie wytrzymałam ,chwyciłam go za krocze w celu sprawdzenia ,czy oby na pewno zabrał ze sobą kutasa . Okazało się że go ma ,nie zapomniał .To dobrze bo nie było by sprawiedliwie liczyć ogórka jako czwarty element układanki .Po za tym musiałam sprawić żeby zgubił majtki .
No i w końcu zgubił ,pyskował ,nie chciał wyjść bez nich .A jak mu zaproponowałam że mu pożyczę moje to nie chciał . No cóż .   Piąteczka miała się zjawić o 14 ,tylko się tak niefortunnie złożyło, że nie zdążyłam wziąć prysznica choćby szybkiego ,dla zmycia zapachu poprzednika ...
A ten od razu do lizania się zabrał , dobrze że chociaż swojego języka użył ,a nie tych co mam w lodówce . Nie zorientował się że nie był pierwszy tego dnia . I majtki też biedaczek zgubił .
Cóż,ta sama śpiewka o 16 będzie moja ciocia -konserwa ... poszedł .   Szósteczka na 16 się spóźniła 20 minut ... niedobrze . Wpadłam w poślizg ...
Lekko zmęczona już tymi prysznicami ,rozebrałam go już w korytarzu ,chowając jego bokserki do buta . Jego długi dystans musiałam nieco podkręcić ,żeby zdążył się wyrobić przed 18 ...
Udało się ,ale tylko dlatego że obiecałam mu kolejne spotkanie następnego dnia wieczorem na dłużej .   Siedem . Jak siedem grzechów głównych -tak mi się skojarzyło jakoś...   1. Pycha- nie wydaje mi się żebym jej aż tak nadużywała , muszę przecież wierzyć trochę w swoje możliwości
2.Chciwość-tylko jedenastu ,to nie jest tak dużo ...
3. Nieczystość-czysta jestem aż za bardzo ,tyle pryszniców wziąć jednego dnia to aż za czysta
4. Zazdrość-nie wywołuje ,dlatego spławiam ich z dokładnością mojego czasu
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu-tak,zdecydowanie dziś za mało piłam i nic nie zjadłam
6. Gniew-tylko troszkę się gniewają za te majtki .
7.Lenistwo-co to to nie ,ciężko pracuje od 4.  
Jest 18 i mój siódmy samiec,ten bardziej brutalny analnie ,nieobliczalny gardłowo ... wymęczył mnie przyznaję ,na chwilę miałam dość ... mało tego przegapiłam czas ...   Dobrze ,że byliśmy w pokoju od strony ogródka ,to go wypuściłam drugą stroną ,strasząc oczywiście ciotką konserwą . Majtki w pośpiechu i tak zostawił . Oh Yeah!   O 20,przed ósemką musiałam grać ,że spałam ,bo na głowie panował mi ogólny nieład , przeprosiłam na chwile ,wzięłam szybki prysznic i wyszłam do niego czynić swoją powinność ... a on cudownie wymyślił sobie kawą mnie uraczyć ,sama bym na to nie wpadła .I w sumie skończyło się na ujeżdżaniu go podczas picia kawy .Jakoś mało kreatywny był tego dnia ...a bokserki zgubił jak reszta .   O 22 przyszedł dziewiąty ,trochę mnie potargał ,bo to lubi szczególnie ,potem zgłodniał to mu zrobiłam kanapki z ogórkiem ,proponowałam coś innego ,ale się uparł na ogórka .Przynajmniej się nie zmarnuję ,Po jedzeniu o mały włos nie zasnął , to musiałam zrobić kolejny alarm . Wyskoczył z domu jak poparzony ,bez majtek .   Po północy ,dziesiąty ,marudzący ,że czas kiepski na seks ,że musiał pieszo iść kawał drogi ....ale lodem nie pogardził ,od razu nabrał sił na rżniecie ...majtki zgubił ,i zawiedziony że do rana zostać nie może przed 2 wyszedł.       A po drugiej mój przyjaciel się pojawił jako jedenasty,blisko mieszkał więc przyjść o tej porze żaden problem ,już nie musiałam liczyć czasu ,seks był namiętny ...już na więcej nie miałam siły ,bokserki wcisnęłam znowu w szczelinę łóżka i zasnęłam w jego ramionach .
O 6 już go nie było ,poszedł do pracy . A ja spałam i spałam i spałam ... wykończyłam mój syndrom wtedy ,skutecznie .Na chwile.

Aine

Aine

Krew na ustach ...3

Zdążyłam się zorientować ,że podnieca go widok mojej krwawiącej wargi ... miałam też w pamięci jak pisząc z nim sama się na to zgodziłam ,na te kilka kropli krwi , na ryzyko ,że może uderzyć mnie zbyt mocno .   Nie zrobił tego przecież , ugryzł mnie ...a reszta potoczyła sie sama .
W całym jego zamiłowaniu do zadawania bólu ,była masa zmysłowego wyczucia .
Moje morale były jednak mocno pokiereszowane ,upstrzone przygasłym już lękiem ,krwią naznaczone.
Szumiało mi w głowie jeszcze ,choć wracał już spokojny oddech...   ~ nic mi nie zrobił   ...ulżyło mi ?   Nie. Wcale nie .   Bo to już nie był lepki strach . ..ani zimny wiatr na karku sygnalizujący odprężenie.
Pora przyszła na budzącą się pustkę , brak tej wiernej jak pies duszy ,czekającej po drugiej stronie miasta. Duszy która właśnie teraz powinna czuć trud oczekiwania . Ból i spełnienie...tyle mi brakuje do mojej pełni.   Wiktor,choć znaliśmy się tak krótko ,był wyjątkowy ... ale nie był w stanie dać mi tego wszystkiego za czym tak tęskniłam.   W tej chwili nie chciało mi się już nawet z nim rozmawiać ,ani na niego patrzeć...marzyłam o odpoczynku..
By być sama... Nie był mi na tyle bliski ,wypiłam z nim cały dzban chemii która zdążyła się w nim zebrać .Teraz dzban jest pusty, on się napełni ponownie ...powoli .kiedyś...
Kwestia czasu .  
-Usiądż i poczekaj – powiedział spokojnie wyrywając mnie tym samym z zamyślenia.   Już nawet nie pytałam -po co ? siadłam na brzegu łóżka ,on wyszedł z pokoju .   ~ nie
nie chcę
nie chcę na nic już czekać !   Chcę chwili bez Pana W!   ~teraz ktoś inny powinien zlizywać ze mnie smak,,,, jego smak...-na tą myśl chłód z karku odpłynął ,a gorąca iskra pędziła przez korytarze ,tuż pod moja skórą .  
Słyszę ,jak Wiktor odkręca wodę ... szykuję wspólną kąpiel ?
Mam nadzieje że nie. Rozglądam się po pokoju ...uciekłabym chętnie . Ale jak ?   -Uspokój się ! -karciłam się w duchu   Po chwili wchodzi spowrotem do pokoju i patrzy na mnie ,nic nie mówi .   -No co ? Dlaczego tak patrzysz ?
-Smutnooka ... Czego Ci jeszcze brak ...
-Niczego -uśmiechnęłam się jakby pod przymusem   ~ przecież Ci nie powiem ... nie zrozumiesz-pomyślałam  
-Czegoś Ci brak ciągle ? Nie dałem Ci tego ,prawda ?
-Yyy...nie . To nie tak .To bez sensu, nie zrozumiesz
-Skąd wiesz ile mogę zrozumieć ?
-Nie wiem ,w sumie Cię nie znam
- W tym wszystkim brak Ci miłości ,prawda ?
-Miłość tu wszystkiego nie załatwi .
-Nie ? Więc co...   Nie odpowiadam, właśnie skończyło się w mojej głowie płukanie ,rozkręca się wirowanie- 1200   ~Nie ! Nie ma miłości .Nie takiej jaka jest mi potrzebna ! Nie mów do mnie o miłości ...   -Halo ,jesteś tam... Smutnooka ?
Chodź ,kąpiel dobrze Ci zrobi   Wziął mnie na ręce i zaniósł prosto do wanny
Woda była dokładnie taka jak lubię ,nie zimna nie gorąca ...powoli koiła każdy centymetr mojego obolałego ciała
Wiktor wyszedł .
Słyszę go już na dole ,uruchamia ekspres ...chyba otwiera lodówkę .Szuka czegoś w szufladzie ze sztućcami . Kawa się robi w tle sama.   Reszty dzwięków nie jestem pewna ,nie umiem ich zidentyfikować  
Po dłuższej chwili jest już w łazience .   Stawia obok mnie tace, na której jest jakiś sok ,chyba porzeczkowy ,woda z cytryną .
Kawa ,na szczeście czarna . Dwa tosty ,z czym to zagadka już . Jogurt naturalny i truskawki.
- co to ?
-Śniadanie .Nie wiedziałem co lubisz...wybierz sobie co chcesz   -Nie lubię tostów ,ale nie przejmuj się i tak nic nie przełknę . W ogóle to trzeba było lodówkę całą przynieść ,naprawdę przesadziłeś .
-Bardzo zabawne.Wypij chociaż jogurt
-Kawę wypiję i wodę ,przepraszam  
................
-Dziwna jesteś -wyrzucił mi na odchodne ....   -No patrz ,dopiero teraz się zorientowałeś ? Swój do swojego ciagnie ...   -Ja nie jestem dziwny ,jadam tosty .
-No ale prysznic bierzesz sam ...
-Nie zawsze ...
Jeszcze z Tobą nie skończyłem .   -Nie ?
-Nie ,mam zamiar zmęczyć Cię bardziej ...
-Oł...miło mi.   Nachylił się niespiesznie ,pocałował mnie w czoło i wyszedł.   Skorzystałam z okazji by wypić kawę ... O tak ,kurewsko trzeba mi teraz kofeiny .
I wody też ,dobrze ,że pomyślał o słomce, bo z tą cytryną miałabym problem w obecnej chwili .   Dotknełam wargi ...ssss ,ałć ...   ~sama chciałaś ,sama......to masz.   Odstawiłam szklankę i zanurzyłam się cała ,wstrzymując powietrze.   1,2,3,4,5,6,7........18,19.........28...34 ...   Wynurzyłam się ,przetarłam oczy.
Wiktor był już obok ... wchodził do wanny
Świetnie .   -Co dla mnie masz tym razem ?
-Pocałunek
-Bedzięsz znowu gryzł ?
-Nie ,niekoniecznie   Zbliżył się i pocałował mnie bardzo delikatnie , jakby jego język był tylko narzedziem do okradania mnie z oddechów .Też sobie kilka wziełam od niego .   Potem na mnie patrzył ,zbierajac moje włosy do tyłu...nachylił sie i szepnął mi do ucha   -Tutaj Cię ugryzę ,suko...ale nie mocno   Zdecydowanie ,to nie było mocno ,ale skutecznie mnie zapalił
A kiedy wepchnął mi język do ucha ,wiedziałam że już po mnie .
Na każdy jego wiraż przypadał jego przyspieszony oddech ...   Wystarczyło że z zaskoczenia ,zdecydowanie wbił we mnie swoje palce ,a moje ciało wygieło w łuk z jękiem ...   -Usiądź wyżej,tu na brzegu wanny -powiedział mi spokojnie   Tak też zrobiłam   -Rozchyl uda...   Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać . Moje drżące uda same się przed nim otworzyły...   Chwycił ję mocniej pchając na boki i bez grama delikatności ,odnalazł łechtaczkę i przygryzł ją ...   Odpowiednio mocno by zabolało ,a jednocześnie zaszczepiło kolejne pragnienie  
Bez rozwijania czerwonego dywanu wepchnął we mnie dwa palce ,
szybko trzy ,
a już po chwili rozciągał mnie czterema , walcząc o miejsce dla piątego ... kurewsko przyjemnie bolało   Dobrze, że wanna była zabudowana dookoła płytkami ,bo inaczej leżałabym już poza nią ...   Dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać jakie właściwie dłonie ma Wiktor ... Długie ,w miarę szczupłe palce , smukłe ,na moje szczęście.   Kiedy doszedł kciuk ,wciskał dłoń coraz głębiej...   Nie krzyk ,nie jęk i nie oddech ...to była mieszanka wszystkiego na raz w nieogarniętym szale .   Nie liczyłam pchnięć ,nie umiałam ..ale kiedy wyciągnął dłoń ,rozedrgane ciało podarowało mu wytrysk...   Chwytał krople na dłoń ...ile zdołał złapać  
-No proszę ,tego się nie spodziewałem ,suko  
Powiedział z zachwytem ,po czym poczęstował mnie moimi własnymi sokami ...   -jesteś cudowna ,ale mam niedosyt ...chcę więcej Twoich płynów...
-więcej nie mam ...innym razem ,zapisz się na termin .-dodałam z przekąsem
-Piss suko ...   Znowu wkładał palce w moją prze-kurewsko obolałą dziurkę ...   -Proszę ...mówisz i masz...   Chciał deszczu ,gorącego deszczu, to chętnie mu go dam ...rozluźniłam mięśnie Kegla ,strumień popłynął na jego dłoń ...A wtedy szybko uniósł się i swoim strumieniem wlewał się w moje wnętrze ...gorący mocz działał jak balsam ...   Odrobinę tego złotego eliksiru dostałam jeszcze na pękniętą wargę...   Oblizałam się ze smakiem ,pozazdrościł mi i,więc odebrał go pocałunkiem ...       -Teraz kapiel Smutnooka,razem
i prześpimy się ... a potem odwiozę Cię do domu   -Dobrze
-Tak wiem że Ci było dobrze .
- Yhymmm  
Kąpiel zamieniła się w szybki prysznic... zaniósł do łóżka   Wtuliłam się ,pozwolił mi na to ,choć oboje zdawaliśmy sobie sprawę ,że to nie jego dłoni mi teraz brak ...  
Śniłam o rogatym materacu ...dopełnieniu .   Jeszcze tylko takiej chemii mi trzeba...       The End .

Aine

Aine

Krew na ustach ... 2

Nie miałam już sił ,on sam mnie tak bardzo nie zmęczył ,pomogły mu schody .
Poczułam ogromną ulgę ,gdy wyszedł ze mnie i przyciągnął do siebie ...by skończyć w moich ustach . Smakował mi...   Pozwolił mi wstać i skorzystać z łazienki , jednak chwili prywatności mi już pożałował.
Szedł za mną po schodach ,palcem badał delikatnie otarcia na plecach ...   W zupełnym milczeniu zamknął za Nami drzwi.
Posadził mnie na komodzie ,obok umywalki ...odkręcił wodę i wyjął waciki z szuflady.
Przemył mi dwa niewielkie pęknięcia wargi ,pocałował mnie w skroń i wyszedł ...   -Weź prysznic i przyjdź do sypialni obok . Nago.
-A czy mogłabym zejść po moja torebkę ?
-Po co ? Czegoś Ci brak ? Woda ,Żel i ręcznik ...tylko ,nic Ci więcej nie potrzeba
...resztę dam Ci ja.
-Dobrze -patrzyłam na niego ,niezadowolona ...   Niezadowolenie wynikało ze świadomości jego racji ,nic mi nie było potrzebne ,torebka miała dać mi fałszywy komfort .   Odkręciłam wodę i niespiesznie zmywałam z siebie nasz pot,zapach perfum ...ślinę ,krew z piersi...   Niewiele jej było, tej krwi,ale czułam nieznaną mi dotąd satysfakcję że jest .
Sama sobie nie umiałam tego wyjaśnić .Krwawe katharsis...czyżby ?   Balsam Nivea ,zwyczajny ,kremowy zapach ,szampon, również Nivea... nie używam takiego ,ale chyba nie mam wyboru.
Woda odrobinę zmyła zmęczenie...   Szczypała mnie warga i bolały plecy ...czułam że wewnątrz też mnie przytarł ... ale pragnęłam go jeszcze ,nie miałam pojęcia co tym razem mnie czeka .
Lęk przed nieznanym zablokował mnie kiedy stanęłam w drzwiach sypialni , Wiktor też brał prysznic ,na dole ...ale w przeciwieństwie do mnie on teraz stał przede mną całkowicie ubrany .
Wychodzi gdzieś ? A mnie zostawi ,przywiąże nagą do kaloryfera i zostawi... -panikowałam wewnątrz.   -Nie lękaj się -powiedział spokojnym tonem   Zbliżył się do mnie ,chwycił za podbródek i spojrzał mi głeboko w oczy.
Nic nie mówiąc pocałował mnie i choć to robił delikatnie , ból malował mi lekki grymas na twarzy ...mimowolnie oddech mi przyspieszył.   Odszedł znowu bez słowa ,a ja stałam jak wryta w ziemie . Nie wiedziałam czy wolno mi zrobić krok ...miałam kilka takich przygód w życiu . Nigdy wcześniej nie czułam się tak zniewolona. Nie musiał mnie wiązać ,nakazywać . Ciszą odbierał mi siły .   Wrócił szybko z winem i dwoma lampkami ,usiadł w głebokim fotelu i przywołał mnie do siebie .   -Chodź , usiądź na mnie   Podeszłam do niego ,jak na pstrykniecie palcy ,nie zawahałam się ani przez chwilę ... usiadłam na Nim jak o to prosił . Nalał wina i podał mi lampkę . Cały czas na mnie patrzył ...   Upiłam spory łyk ...na wypadek jakby więcej nie było mi dane .
-To krepujące ... -powiedziałam niepewnie
-Co masz na myśli Moja Droga ?
-To, że tak patrzysz na mnie ,nic nie mówisz ,mam przesyt ciszy.. Proszę Cię dozuj ją ostrożnie , kiedyś rozwalała mnie na kawałki ,teraz jest dopełnieniem przyjemności ...ale...
-...ale zapala Ci się czerwona lampka. Rozumiem . I naprawdę cieszę się że o tym mówisz .
A powiedz mi jeszcze ,ta Twoja uległość wrodzona jest czy nabyta?
-Pytasz o genezę ... myślę że pół na pół .Tyle musi Ci wystarczyć póki co .
-Jestem cierpliwy ,powiesz jeśli będziesz gotowa. A teraz ,proszę ,otwórz...
-Co to ?
-Nie pytaj ,otwórz.   Niepewnie odebrałam od niego srebrne ,niewielkie pudełko ,otworzyłam ...
W środku był delikatny łańcuszek z zaciskami na sutki .Znam klamry ,bardzo dobrze.Jednak te były wyjatkowe . Jak rasowa biżuteria ,biżuteria której używam tylko na wyjątkowe okazję .
Na co dzień moją ozdobą są słuchawki ,bez nich się nigdzie nie ruszam ...   -Podobają Ci się
-Tak ,bardzo
-Lubisz błyszczeć ?
-Niekoniecznie ,lubie swój naturalny blask niczym nie zmącony .
-Prawidłowo , bardziej Cię widzę w kąpieli z czarnych pereł z krwią na ...
-Z krwią na ? Hmm ....jeden sznur czarnych pereł posiadam ...
-Krew do Ciebie pasuję ,wydobywa mrok ze spojrzenia ,podkreśla lęk jaki w sobie nosisz ...
Nie ważne...-przerwał i sięgnął od razu po klamry, zapiął mi na sutkach ...stopniowo regulował ucisk   Przyjemny ból przeszywał mnie od czubka głowy po końce palców u stóp ...   Upiłam kolejny łyk z ciężkim oddechem .
Siedziałam na Nim naga, robiło mi się wilgotno ,wiedziałam że zostawię ślad na jego spodniach ...
Wierciłam się kiedy dotykał moich sutków ,ocierałam się o jego twarde krocze . Uwięzione ostrze.   Spojrzał na mnie z błogim spokojem,założył mi mokre kosmyki włosów za ucho i pocałował zachłannie ,czułam że ta warga znowu szczypie ...i ten metaliczny posmak krwi.   Jego dłonie przyciągały mnie do siebie mocniej ,moje ciało wyrywało się z uścisku , sutki pulsowały .bolało ...   Jego palce chwyciły gwałtownie moje pośladki ,rozchylając je ,aż w końcu sprawnie wbił we mnie dwa palce .
Jęk sam się uwolnił...   Odrywał się od moich ust tylko po to by językiem drażnić obolałe sutki ...   Kilka takich podejść ,łapczywego przeskakiwania z ust na sutki ...i błagałam go by mnie zerżnął
Ciało prężyło się ,ja próbowałam walczyć z jego paskiem bezskutecznie ,karcona za każdym razem
Wściekle wkurwiały mnie już jego palce w moim tyłku ,jeszcze bardziej wyły o pomoc moje sutki ...   Ocierałam się ...i tylko tyle mi było wolno ,może mi nawet w tym odrobinę pomagał ...   Tylko to wciaż za mało ...błagałam każdym spojrzeniem o więcej ,każdy mój oddech,jęk ujawniał moje pragnienia ...   Moja skóra ,mięśnie ...puszczalskie nerwy...one były blisko ,bardzo blisko ,wyłaziły spod skóry......   Wtedy wystarczyło jedno pociągnięcie za łańcuszek ,który zerwał boleśnie klamry z sutków ,ten jeden ruch wprawił ciało w taniec którego nie mogłam kontrolować .
Orgazm bezczelnie panoszył się we mnie , nie słabł wcale ,wrecz się nasilał kiedy Wiktor przygryzał moje sutki trzymając mnie w silnym uścisku ...   A nektar z mojego krocza starannie moczył jego spodnie ... wypracowując sobie nieświadomie karę...   Z nieświadomości wyciągneło mnie gwałtowne szarpnięcie za włosy i stanowczy ton Wiktora.   -Zobacz co zrobiłaś suko!
Zliżesz to w tej chwili ...
No już ! Na kolana!  
Na drżących nogach nawet nie byłam w stanie ustać ,po prostu zsunęłam się z jego kolan ,prosto na podłogę . .. i bez wahania ,bez jego ponagleń ,bez pomocy zlizywałam swoje soki z jego nabrzmiałego krocza ,jeszcze w spodniach . To pewnie nie było by tak przyjemne ,gdyby nie świadomość że czułam każde drżenie jego fiuta .
Nie mogłam sie go doczekać ...   Z transu w jaki odpłynełam wyrwał mnie świst pejcza... i pieczenie skóry na plecach
Nie wiem co pierwsze było ,czy ten świst ,czy uczucie przeszywającego bólu...   Przerwałam na chwile poprzednią czynność ,przyswajając informację co właściwie się stało ...   Kiedy poprawił raz jeszcze ,byłam pewna że nie śnie ...  
-Rozepnij mi spodnie dziwko i wsadź sobie go w gardło ,nie pomogę Ci w tym.   W duchu przytaknełam ,zatwierdziłam rozkaz .
Wolno mi było dobrać się w końcu do jego kutasa , rozpiełam pasek ,spodnie ...nie miał bielizny .
Wyskoczył mi przed oczy twardy jak skała kutas , jego szczyt był mokry ,przełknełam ten smak głodu i wpuściłam go do swoich ust ,niespiesznie go oblizując ...   -W gardło suko !- zasyczał i mocno ugodził mnie po raz kolejny w tyłek ,rzemienie sprawnie znajdowały każde wgłębienie ,miałam wrażenie, że ich końce sięgały do mojej mokrej cipki..
Starałam się być posłuszna , połykając prawie jego ostrze ...ale kiedy mnie smagał traciłam siły ,potrzebowałam powietrza ...   Czułam ogień na skórze ... nie wiem ile razy ,nie wiem jak długo walczyłam kiedy dociskał moją głowe do granic możliwości , znowu wzbierała we mnie wsciekłość ...chciałam sie wyrwać z uścisku ,uciec mu ...wykrzyczeć ...
''Nie chcę ! Wystarczy ...mam dość "   Nie zrobiłam tego , wydusiłam tylko ciche – "Nie"   -Słucham ?   ~ ja to powiedziałam ...oesu ,niemożliwe ...   -no słucham suko ,co znaczy "nie" ?
-...nie chciałam tego powiedzieć...przepraszam   Pogładził mnie po włosach ,jakby przyjmował przeprosiny ,po czym gwałtownie podniósł mnie za szyje ,wstając już ciągnął mnie przed sobą w strone łóżka   -Mnie ! ...się ! ...kurwa ! Nie ! mówi ! Nie !!!
Rozumiesz ?   Chciałam pokiwać głową , potwierdzić że rozumiem doskonale . ..ale nie miałam takiej mozliwosci   Rzucił mnie na łóżko i patrzył mi w oczy ,rozpinając koszule ... a kiedy zsunął z siebie też spodnie ,ja już brałam głęboki wdech, wiedząc ,że za chwile w jakiś sposób odbierze mi życiodajny tlen.   Trochę się pomyliłam ,odwrócił mnie szybko,skrzyżował mi ręce na plecach i powolnie wchodził w mój tyłek ...nie przyspieszał ,wściekle błagałam o szybciej i mocniej ,ale on wiedział że powolne ruchy bolą mnie najbardziej .   Mocno wbijał palce w moje biodra ...   Już żałowałam każdej litery która się składa na " NIE"   ~N jak nienawidzę ... I jak ironia ... E jak ewakuacja   Zapragnełam uciec ,chociaż chyba nie miałam na to pomysłu.   Kiedy już sam potrzebował przyspieszenia ,oblało mnie uczucie ulgi ...i spełnienie ,dreszcz ...   Czułam jak jego sperma panoszy się w moim tyłku ...  
Zszedł ze mnie ,pociągnął mnie za włosy stawiajac na baczność obok siebie ...   Drżał ,ja też uspokajałam oddech ...patrzył mi w oczy ... i pocałował .   Pocałunek był krótki ,delikatny ....czuły...
...tylko zakończył go drastycznie szarpiąc zębami moją pokiereszowaną wargę ...   Poczułam znajomy smak ... i ciepło mojej B Rh +   Wiktor uśmiechnął sie do mnie i powiedział, rozcierajac ją palcami po moich wargach :   -Mówiłem Ci że do twarzy Ci z krwią na ustach ?               ... może będzie cd.

Aine

Aine

Krew na ustach...

Jakość naszych wirtualnych rozmów była kiepska ,miałam wrażenie ,że Wiktor tylko snuje fantazję o swojej brutalności .Byłam prawie pewna ,że nie ma takich doświadczeń ,większość tak gada ...a kiedy przychodzi do spotkania ciężko im wyjść ze skorupy wstydu .Nieśmiałość początkową mogę zrozumieć , przy niektórych osobach ja też powoli się rozkręcam ...przed niektórymi zdarza mi się uciekać . Tak bywa ,życie zazwyczaj weryfikuje chemie dopiero na spotkaniu.
Dlatego nie chciałam z góry obstawiać że będzie kiepsko ,ale też nie spodziewałam się cudów .
Liczyłam na miły wieczór ,bez efektu wow.
Potwierdziłam tę myśl,przyglądając się jego zdjęciom które mi wcześniej wysłał .
Taaak ,będzie lajcior ,nie będzie go stać na to wszystko o czym z rozmachem pisał...co nie ukrywam podniecało mnie bardzo .
No cóż szkoda.
Czas mi się dłużył ,kiedy czekałam na jego telefon ,miał zadzwonić po 17,była już 17 :08 ...nie lubię czekać ,pewnie nie zadzwoni , albo zadzwoni z opóźnieniem " przepraszam ,nic z tego nie będzie ...coś mi wypadło "
A ja wtedy odpowiem "No trudno,może innym razem uda Nam się zgrać "   Nie! Przestań tak myśleć! -karcę się w duchu .
Musi wyjść ,z doświadczenia wiem że jak raz spotkanie się odwlecze to drugi ,trzeci może wyglądać podobnie .W efekcie nie spotkamy się wcale ,albo kiedy już dojdzie do spotkania braknie chemii na coś więcej niż wspólna kawa i rozmowa o pogodzie.   ~Pierdole rozmowy o pogodzie i kawe też ,kiedy jestem tak głodna skrajnych emocji!   17:17   Nie zadzwoni ...   Zrezygnowana spojrzałam na telefon...
Huh? Niemożliwe ... 22 nieodebrane połączenia...No słabo mi...wszystkie od niego
i sms:   "Szybko zrezygnowałaś .A myślałem że jesteś inna ,że nie wymiękniesz."   Serce waliło mi mocno ,te słowa uderzyły w mój splot...nie mogłam oddychać .
Kliknęłam w oddzwoń i czekam ...proszę Cię ...odbierz...  
-No słucham ? Odezwał się lekceważącym tonem ,choć bardzo niskim seksownym głosem.
Nie rozmawialiśmy przez telefon,numerami wymienilismy się dopiero dziś i mieliśmy poznać swoje głosy tuż przed spotkaniem  
-...yyy cześć,przepraszam Cię ,miałam wyciszony telefon od wczoraj...zapomniałam o tym.
Też się denerwowałam że nie dzwonisz...   -Ciekawe ... czyli się nie wycofujesz z gry ?   -Nie ,skoro powiedziałam że chce Cię poznać ,to tak jest.   -No dobrze ,ten jeden raz jestem Ci w stanie to wybaczyć , ale zmieniamy plan... przyjedziesz do mnie ...weź taksówkę ,zapłacę . Zapisz sobie adres : (xxxxxxxxxxxxxxx)
-Dobrze ,ja nawaliłam w końcu , ale jak się okażesz psychopatą szybko Cię znajdą ... mam swoje zabezpieczenia
-Spokojnie ,nie zabijam ,nie zjadam kobiet ...może tylko robię im obrzydliwie przyjemną krzywdę ,ale tylko takim które to lubią .A Ty lubisz jak boli ,prawda ?
-Yhymmm
-No to czekam w takim razie na Ciebie Smutnooka. Rozłącz się .
-Dobrze,już jadę .   Naprawdę miałam opory żeby się rozłączyć ,jakbym czekała na przyzwolenie odejścia.
Dreszcze jakie wywołał jego głos nie ustawały , słyszałam je we własnym głosie kiedy zamawiałam taksówkę...czułam je na skórze ...zimno i gorąco naprzemiennie .
Jeśli tak działa na mnie głosem to chyba wycofuję wszystkie myśli i słowa na jego temat ,które już zaistniały ... chyba właśnie uwierzyłam że jest dokładnie taki jakiego się opisał .  
Nie wiedziałam że jego ulica jest na drugim końcu miasta , nie zastanawiałam się nad tym ... po dłuższej chwili zapytałam taksówkarza :
- Daleko jeszcze ta ulica ?
-Kilka minut ,to przecież prawie na skraju miasta ,nie wiedziała pani ?
-Noo nie bardzo ,kurcze ,nie wiem czy mam tyle gotówki ...karty chyba nie wzięłam .
-To nic ,Możemy się jutro umówić i ureguluję pani należność – powiedział taksówkarz uśmiechając się do mnie podejrzanie .   Zaczęłam nerwowo sprawdzać ile mam kasy w portfelu , no wiem ... Wiktor powiedział że zapłaci ale ja lubię płacić za siebie . Nie będę przecież do niego dzwonić ...''wyjdź i zapłać teraz, skoro mieszkasz na końcu świata " O nieee.  
Taksometr odliczał niemiłosiernie złotówki ... 49 ...51 ...55 ..60....63!   -Jesteśmy na miejscu – odezwał się jakby sam do siebie taksówkarz   Już chciałam powiedzieć "super ,kasy mi wystarczy" ...niezdążyłam
Wiktor wyłonił sie z cienia ,zastukał do kierowcy ,po czym ten otworzył okno...
-Dobry wieczór .Porywam moją damę ,tylko chciałbym uregulować rachunek
-aa proszę , wyrok 63 zł   Wiktor wyjął z kieszeni plik banknotów ,niedbale wyciągnął 100 zł i wręczył kierowcy .
-proszę ,reszty nie trzeba   Nie czekając na odpowiedz,chociaż padło zaskoczone "dziękuję " ,otworzył tylne drzwi i podał mi rekę...   Wysiadłam ... dając się prowadzić ,miałam wrażenie, że ta jego dłoń to już smycz.Już nie ucieknę.
Nie wiedziałam czy jeszcze chcę gdziekolwiek z nim iść ,wzrok jego był ciężki ,przerażał mnie .
Na zdjęciach tego nie było widać...   Nie byłam w stanie wydusić słowa...   -Wszystko wporządku ? Dobrze się czujesz ?
Wyrwana z zamyślenia ...
-Tak ,po prostu zimno mi się zrobiło ,nie wziełam nic by okryć ramiona ,wybiegłam z domu.
-Moja droga...chyba nie umiesz kłamać ,chodź . Porozmawiamy w domu .
-Dobrze.
-Cudownie zgodna jesteś ...punktujesz.
-Bywam raczej .
-Ooo ,to istotna informacja ,ale przy mnie bywać musisz,raczej!-podkreślił mocno ostatnie słowo.  
Dom był przeciętny ,biały chyba ,chociaż czy na pewno ? Ciemno było, a żółte światła lamp dawały mylącą poświatę ,może kremowy ? nie wiem . Niezbyt duży ,sporo skosów i piękny ogród ...
W środku otwarte przestrzenie , kamienne filary ... od razu spostrzegłam kuchnie pięknie urządzoną ... tak,kuchnia to moja słabość...ruszyłam w jej kierunku.   -Napijesz się wina ,drinka ? Jakieś inne życzenia ?   -Wina ,jeśli to nie problem...
-Żaden ...skoro pytam.
O ile dobrze pamiętam lubisz półwytrawne smaki ,tak ?
-Owszem
-Więc mam coś specjalnie na tę okazję . ..Bardzo małomówna dziś jesteś..
-Ja? Nie,tylko...
-Tylko co ? Boisz się ?
Moja mała ,przecież nie zrobimy nic, czego nie będziesz chciała ...   Kiedy wręczył mi lampkę wina ,uśmiechnął się lekko i pocałował mnie w skroń .
Zadrżałam ,cisza wychwyciła też moje wstrzymane powietrze ...
-Mmm ,aż tak na Ciebie działa lekkie muśnięcie ... cudownie.
Musisz już teraz smakować bardzo intensywnie...   Nachylił sie i wyszeptał mi do ucha ...
-Pięknie wyglądasz ...mmm i pachniesz cudnie,a czy jesteś już mokra ?   Nogi się podemną ugieły ,jego głos...już samym szeptem wchodzi we mnie...   -może sprawdź sam ..-wyszeptałam ,tylko na tyle było mnie stać.   Nie musiałam dwa razy powtarzać , mimo że staliśmy przy samej wyspie ,docisnął mnie do niej mocniej i jednym zdecydowanym ruchem wsunął mi dłoń pod sukienkę . Jego palec zawędrował prosto pod moje stringi . I wychwycił moment jak o mały włos nie wypuściłam wina z dłoni. Odstawił moją lampkę na bok . A mokre od soków palce zbliżył mi do ust .Myślałam że każe mi je oblizać ,albo włoży głęboko w gardło ale on tylko wytarł się o moje usta . Popatrzył mi prosto w oczy i delikatnie kąsał moje wargi , aż ugryzł mnie bardzo mocno...poczułam smak krwi .
On też ...upewnił się ,po czym oblizał ranę ...   -Smakujesz cudnie ,tak jak myślałem ...   Kleknął , podciągnął sukienkę i rozchylił nogi ... zatapiając język w mojej cipce .
Lizał i ssał mocno ,tak mocno, że nie byłabym w stanie dojść ,mimo że uczucie podniecenia boleśnie drażniło podbrzusze .   Próbowałam go odsunąć , im bardziej walczyłam tym mocniej wbijał palce w moje pośladki...   Starałam się tylko jęczeć, ale krzyk wydobywał się sam i przekleństwa ....nie kontrolowałam się już...   W końcu przestał ...
Wstał ...spojrzał mi w oczy i delikatnie chwycił moją rękę, przeprowadził mnie do lustra.   -Pamiętam ,że lubisz patrzeć Suko !   Wiec spójrz ...spójrz na siebie!   Chwycił mnie za włosy i wskazał jeszcze raz lustro .Zobaczyłam cieniutka strużkę krwi ,biegła od wargi ,przez brodę zatrzymując się w połowie szyi ...   -Do twarzy Ci z krwią na ustach moja słodka dziwko! -wyszeptał mi do ucha   Po czym odszedł i usiadł na schodach ...   -Zdejmij sukienkę...   Nic nie mówiąc ,posłusznie zdjęłam ją i rzuciłam w kąt.   -Teraz stanik ,potem stringi ...powoli...   Z tym też nie miałam problemu   -A teraz usiądz na podłodze z nogami szeroko rozwartymi do lustra   automatycznie wykonałam polecenie...   -Pokaż mi jak to robisz sama ...   Cały czas miałam go na oku, kiedy moje palce drażniły cipkę . Szybko poszło .Szybciej niż się spodziewał ...   -chodź tu Suko ! Nie!,nie wstawaj ! Na kolanach ,tutaj do mnie...   Podeszłam do niego jak sobie życzył ,na kolanach ,chwycił mnie za podbródek i zapytał ;   -Chcesz się bawić dalej Suko ?
-Tak ,bardzo chce .   Puścił mnie ,rozpiął spodnie i wyjął nabrzmiałego fiuta ....pakując mi go prosto do ust ... i w gardło . Długo mnie tak przytrzymywał bez powietrza ,Dławiłam się i choć to lubię bardzo ,on naginał granice ,bo naprawdę nie mogłam oddychać .   Nawet nie wiem kiedy to ja leżałam na schodach ,a on pakował się we mnie ,dobijając każdy ruch gwałtownym pchnięciem , wiedziałam że przy posuwaniu będzie mnie dusił ...to taki jego fetysz.
Tak,nie tylko jego ,mój też ...fetysz do którego mam ogromny respekt . Bardzo łatwo w ten sposób zrobić komuś krzywdę . Otworzyłam przed nim ogromne pokłady zaufania pozwalając mu zacisnąć dłonie na mojej szyi . .. kontakt wzrokowy był nieunikniony ,ale i niezbędny.       Jeszcze tak niewygodnie na tych schodach , dwa stopnie odbijające się na plecach ...
~na pewno zapamiętam na długo ,dobrze że były lekko zaokrąglone ,ostrych kątów bym nie zniosła ...   Dusił mnie ...i rżnął ,głębokie pchnięcia w połączeniu z brakiem powietrza pozwalały mu przejąć nade mną całkowitą kontrole ,prawie ...   ...jeszcze miałam siłe tak dla sportu się bronić , szamotać ...wyrywać z uścisku...   ...opluć go gdy tylko pozwalał mi odetchnąć... i z czystą satysfakcją oblizać krwawiącą wargę, po muśnięciu jego dłoni...   Nie tracił kontroli,każde jego uderzenie było ostrożnie wyważone ,odpowiednie. Nie przekraczał swoich własnych granic ...moich na tyle nie znał...dopiero się mnie uczył ...  
Na dziś tyle...

Aine

Aine

Nie lubię przegrywać ...

Pewnej nocy zajechaliśmy z kuzynem do nocnego klubu, po za moim miastem. Gdybym miała decydować ,nigdy bym tego miejsca nie wybrała . Pełno rozebranych kobiet i śliniących się na ich widok pijanych gości .
Przejeżdżaliśmy tamtędy ,a ja miałam ochotę na drinka po długiej drodze ...
Z moim kuzynem byliśmy na etapie dzielenia się najskrytszymi fantazjami , moje wybiegały często po za wszelkie normy ,on się dopiero rozkręcał w temacie. Łączyła nas przyjaźń i seks ,jedno napędzało drugie . Czy miałam wyrzuty sumienia co do moralnego podłoża naszej relacji ?
Tak ,oboje mieliśmy , nie było to wcale takie proste .
Była miedzy nami cholerna chemia ,zauroczenie...jakie blokowała tylko wspólna tajemnica .
Wiem że gdyby nie bliska więź rodzinna ,nasz spędzony razem czas nabrał by innego wymiaru .
Nam nie wolno było się afiszować. jakie blokowała tylko wspólna tajemnica .  
W tym lokalu obserwowaliśmy ludzi ,grając w pewną grę . Ja wybierałam z tłumu laskę a on przedstawiał krótko ,szybką fantazję z wybraną dziewczyną .To samo robił on ...Zabawnie było...   Do momentu aż w tłumie wypatrzyłam księdza ze swojej parafii...   -O kurwa , zobacz! widzisz tego gościa przy barze ,to ksiądz od nas ,jestem pewna.
- No cóż ,to się zdarza ,ale księdza to chyba nie wyrwiesz?
-A dlaczego nie?
-W sumie jak chcesz,ale założę się że Ci się nie uda....
-O co się założysz...
-O rację....
-Łee.. nie ma tak...o to że jak ja wygram to spełnisz moje seksualne życzenie
a jak Ty wygrasz to ja Twoje...stoi?
-Niech będzie....tylko nie zabaw zbyt długo bo wrócisz na piechotę do domu.....
-Ok ok...
Ruszyłam w stronę księdza...rozmawiał przy barze z jakimś gościem który w mojej wyobraźni też wyglądał mi na księdza....
Miałam na sobie klasyczną małą czarną ,szpilki i mocno umalowane oczy....
usiadłam obok i bez ogródek zapytałam...   -Napijesz się ze mną ?   -Aa chętnie....- odpowiadając rozejrzał się jakby sprawdzał czy jestem sama.   Zamówił drinki które w szybkim tępię wypiliśmy i wyszliśmy na parkiet,nie chciałam tańczyć ,ale skoro nalegał,zgodziłam się .  
W tym tańcu jego dotyk mówił sam za siebie, jego dłonie wędrowały od pośladków po kark ...przechadzał się nimi powolnie ,nienachalnie ,jednak bardzo erotycznie .   Mój kuzyn był już nieźle wkurwiony,cały czas mieliśmy się na oku...musiałam więc nie co przyspieszyć...   Szepnęłam mu do ucha.... Kocie ,może wyjdziemy stąd? na powietrze ...tak tutaj duszno...
Zgodził się i zaproponował że się gdzieś przejedziemy...ale przecież pił....
Namówiłam go żebyśmy zostali w aucie...Chwile się lizaliśmy a ja .dobierałam się do jego rozporka.... jego kutas wyskoczył ze spodni twardy jak skała ,wilgotny ,pachniał apetycznie ...   w między czasie zapytałam....   -Naprawdę mnie nie rozpoznałeś?
-ale....jak to ?
-Jestem z Twojej parafii Kocie....  
Znieruchomiał,a ja wzięłam się do roboty i porządnie mu obciągnęłam... nie do końca,skończyłam wraz z pierwszym wyczuwalnym pulsowaniem .
- taka przerwa Kocie ,żebyś za szybko nie skończył
Ściągnęłam sukienkę i położyłam jego dłoń na moim wilgotnym kroczu uwiezionym jeszcze w bieliźnie . Szybko załapał ,odsunął figi i wsunął dwa palce we mnie ,bardzo powoli spijając z moich ust cichy jęk .
....po chwili już go ujeżdżałam , delikatnie kołysałam biodrami .... powolnie w tym wypadku było sadyzmem z mojej strony. Na jego twarzy pojawiały się dwie skrajności ... maksymalne podniecenie i strach /niepewność...
-Nie martw się – wyszeptałam mu do ucha...
Nikomu nie powiem...ksiądz to też facet....   Wtedy nabrał pewności ...zsunął mi ramiączka ...odsłonił piersi i mocno ściskał sutki... bolało...   To znowu ściskał pośladki ,mocno je rozchylał,jakby chciał wybadać czy tam też można   Wsuwał mi końce palców w tyłek tak nachalnie że nie potrafiłam odmówić ...   Dosiadłam go jeszcze raz ,tym razem tyłem....   Wbił się błyskawicznie w tyłek....jedną ręką masował moją łechtaczkę...bardzo mocno...   Drugą ściskał na przemian obie piersi ....   Pulsował chwile wolniej gryząc mnie po karku ,ramionach ...doszłam pierwsza....wtedy przyspieszył wzmacniając uścisk .... Kończac moim tyłku bez pytania.... tak jak lubie ,bez głupich pytań " czy mogę i gdzie mogę "   Długą chwile oboje nie moglismy złapać oddechu ,dobre to było ,proste ,konkretne ,rasowe.  
Dobra...fajnie było,ale muszę już zmykać ...nie jestem tu sama....- powiedziałam   -jesteś z kimś? Z koleżanką ...kolegą?   -nie...z kuzynem   -a Kuzyn wie że ...?   -wie...ale spokojnie nikomu nie powie...zbyt wiele mógłby stracić...  
Pożegnałam go buziakiem w policzek i wysiadłam z auta...       W klubie mój kuzyn niesamowicie wściekły....   -No i co wyjebał Cię chociaż dobrze?   -taaa..ale będziesz musiał poprawić....znasz mnie przecież ...   -No to pij tego drinka szybciej....tak Cię dziś wypierdolę że będziesz błagała żebym przestał....   -yhymmm...na to liczę....i na moją wygraną też !
-Twoja nagroda jest już skrupulatnie zaplanowana ,punkt po punkcie , dużo miałem czasu żeby ułożyć cały plan .
-Ejj no ,to ja miałam wybrać
-Przykro mi ,w tej bajce musi być element zaskoczenia .
-złośliwy jesteś wiesz ?
-tak wiem ,ale daleko mi do skrajnych złośliwości na jakie stać Ciebie .
-Zupełnie nie wiem o co Ci chodzi ...
- Przemilczę to . -odburknął
-Pfff...  
Wychodząc z klubu mijalismy księdza....puściłam mu oko...a mój kuzyn za to dał mi sowitego klapsa....
No i odjechaliśmy ... negocjować warunku mojego wygranego zakładu ...

Aine

Aine

Kuzyn

Historia wycięta ze starego listu / szybkiej korespondencji -wspomnienie prawdziwe .   Postanowiłam się nim z Wami podzielić, nie cenzurując ,nie okrawając starocia zbytnio (tylko troszeczkę)... odtwarzanie zdarzeń raz opisanych nie wychodzi mi wcale. Ta treść była wtedy wspomnieniem bardzo świeżym ,teraz z perspektywy minionego czasu brzmiała by inaczej . Niech lepiej staroć pozostanie starociem ...   (...)
Dwa tygodnie temu odwiedził mnie mój brat ,w sumie bliska rodzina ...mojej matki -brata -syn, brat cioteczny /kuzyn ,jak zwał tak zwał.   Nudził się w Lubinie, bo mu żona rogi przyprawiła z przyjacielem ...rozwód itp...
ojjj...i do mnie z tym przyjechał ?
Do prawdy ,też nie miał gdzie się wyżalić? Samobójczy strzał w dyche .
Nie tryskałam entuzjazmem po jego telefonie - "Jadę do Ciebie siostrzyczko"
Jako dzieciak straszny mruk z niego był i za każdym razem musiałam go rozkręcać. Jak dla mnie zbyt ułożony i zbyt grzeczny.   Kiedy już był u mnie ,okazało się że całkiem niezły zrobił się facet z chłopca którego pamiętałam.
Wyrzeźbione ciało ... podkreślone nieco tatuażami ,no i te blizny ...jak mnie jarają jego blizny ...masakra.
...ale historia blizn może innym razem ...
~Skąd on je w ogóle ma ,taki nudziarz ma tatuaże i blizny ? zaległości mam wiedzy o rodzinie...   Siedzieliśmy sobie i piliśmy drinki z moim przyjacielem.Taki niepozorny trójkącik.
Kiedy już brakło mi w domu soku malinowego ...(do moich drinów) ,wysłałam mojego partnera do sklepu,no i poszłam do kuchni zrobić coś do jedzenia ...
Kiedy weszłam do kuchni i zobaczyłam że z lodówki jakimś cudem wylewa się koktajl ...
zamarłam ,wszystko pływało ...   No kto ...jak nie dzieciaki ... ?
Teraz bawiły się w parku niedaleko domu ,wiec nawet nie miałam kogo ochrzanić ... sama sobie, jak zaklęcie wypowiadałam soczystą wiazankę sprzątając w pośpiechu lodówkowy armagedon.   I kiedy tak wycierałam ten zmarnowany ,a przecież pyszny i zdrowy , truskawkowy koktajl z podłogi, na klęczkach z wypiętym tyłkiem ,zupełnie zapomniałam... że mam w domu gościa ! ...który stał za mną śliniąc się na ten właśnie widok ...widok mojej zadartej kiecki.
Kiedy usłyszałam jego oddech ,było za póżno ... zbyt wiele już zobaczył ,szlag...
Odchrząknął ...   - ...żebyś Ty nie była moją siostrą ...o Qr.... szkoda że jesteś ... - wybełkotał cicho.   -a co byś zrobił gdybym nią nie była ? Hmmm?
-Taa...Ty już dobrze wiesz co ja bym zrobił kusicielko -wydusił na szczekościsku i pokazał mi bezczelnie jezyk
Oczywiscie nie pozostałam mu dłużną ,przecież język też mam .
Całkiem sprytny i zawsze przygotowany do pokazywania...wystarczy go sprowokować.   ...zauważyłam jak mu coraz ciaśniej w spodniach i to już mi nie dawało spokoju ,walczyłam z demonami których do tej pory nie miałam przyjemności poznać .Rumieniec malował mi się na twarzy za każdym razem gdy tylko na mnie spojrzał... serce biło mocniej ,uderzenia zimna i gorąca na przemian i suchość w ustach . To taki sygnał z mojego wnętrza ,że następuje silna potrzeba zapolowania właśnie na ten obiekt... Kuzyn czy też nie ,nieistotne ,nie mam stosownej blokady do zatrzymania się w tej chwili.
A on...
cały wieczór patrzył na mnie pożerającym wzrokiem ,kiedy tylko mój przyjaciel zajmował się czymś innym ,niczego nie podejrzewając.   Spiliśmy się ...pościeliłam mu łóżko w pokoju obok i dałam się odrobinę wymacać ... choć każdy jego dotyk po krótkiej chwili odpychałam gwałtownie.To przecież nie może być dla niego takie proste.
Kiedy poprawiałam prześcieradło ...odchylił mi stringi i wsunął dwa palce ...chwyciłam go zdecydowanie za nadgarstek i włożyłam mu te jego palce do ust ...złapałam go za kutasa przez spodnie ,ścisnęłam ,dodając...
-Dobranoc Braciszku ...mokrych snów Ci życzę
Pocałowałam go w policzek i wyszłam z pokoju.   Tej nocy pieprząc się z moim facetem myślałam o nim...o moim kuzynie który w pokoju obok za pewne doskonale nas słyszy ,chciałam tego, żeby nas słyszał ... dokładnie poczuł poziom ostrości jaki lubię .To była czysta prowokacja ,choć tak do końca nie byłam pewna czy tego chcę .By prowokacja była skuteczna .   Mój przyjaciel pojechał wcześnie rano z dzieciakami na basen, a ja spałam...
Obudził mnie mój kuzyn...
-wstawaj ...idziemy pobiegać i przy okazji jakieś zakupy zrobimy   Odwróciłam się na drugi bok ...zupełnie zapomniałam ,że śpię nago ,i się cała odkryłam ....   Za to wymierzył mi takiego siarczystego klapsa , że momentalnie się podniosłam ,zawinęłam w prześcieradło i uciekłam pod prysznic...przeklinając go w duchu.Zabolało .No!   Wyszłam w ręczniku ,założyłam czerwoną sukienkę dresową i nic kompletnie nie miałam pod spodem ...zajebiście się tak biega ,tylko ja jeszcze kaca miałam ...brrr
A on mi biegać każe ...psychol ...   Miał na sobie spodnie do joggingu i koszulkę na ramiączkach ...wszystko czarne ,a on opalony jasny blondyn ,zabójczo się to komponowało ,tylko to mnie motywowało żeby iść biegać na kacu.
Już miałam wrażenie, że cieknie mi po udach ,jeszcze przez chwile rozważałam myśl czy oby napewno nie założyć majtek ...
Niestety ,nie udało się ...chwycił mnie za rękę i siłą wytargał z domu .
-No chodź ,zanim zrobi się ukrop nie do wytrzymania .
- No idę ,idę ...-odburknełam   Jak już byliśmy w parku ,ścigaliśmy się ..chwile prowadziłam, ale w końcu i tak mnie dogonił ,złapał w pół od tyłu ...i wtedy poczułam jak mi obrzydliwie mokro .
A kiedy wsunał mi dłoń miedzy uda, na tyle nisko by nie poczuć wilgoci ...ale na tyle wysoko by ogromna kula powietrza zablokowała mój jęk... miałam wrażenie że nie mogę oddychać ,jakby jego twardy kutas na moim tyłku mi to utrudniał.   -Co sie stało ? -zapytał   -No jak to co ,Twój kutas ....wydukałam z niewinnym uśmiechem jedynie to,na wiecej brakowało mi siły i pomysłu...   Wtedy odwrócił mnie jednym szarpnięciem i przycisnął do najbliższego drzewa ...wsunął dłoń pod sukienke... między gorące uda...
...a kiedy natrafił na wilgoć ...uśmiechnął się i oblizał palce ...mmmm już próbowałem tego nektaru ...i strasznie cierpiałem całą noc po nim ...Wiesz?
-yhymm...   Pocałował mnie delikatnie ... potem czułam już jego język w gardle ...szybko uniósł mi sukienkę i wbił się we mnie gwałtownie ,oplotłam go nogami...plecy tarły mocno o korę drzewa ...ktoś przechodził z psem i uciekł ...a on mnie rżnął bez opamiętania ...długo nawet jak na tak ciężką noc   Kiedy wracaliśmy do domu ,kupił lody ,świderki ...chyba tylko po to żeby mógł popatrzeć jak mniej-więcej operuję językiem na podobnych materiach .
Zjeść w spokoju nie mogłam ,bo nie odrywał ode mnie wzroku...do momentu aż złośliwie gryzłam olbrzymie kawałki zimnego loda...przez to wcale mi nie smakował .   Dość długo nas musiało nie być ,bo kiedy weszlismy do domu ,obiad już był gotowy...a mój przyjaciel szykował grilla na wieczór ...ja to mam z Nim dobrze -pomyślałam   Obiadu nie zjadłam ,zasnęłam na sofie ...obudziłam się na grilla ,wieczór był chłodny wiec przykryłam się kocem na huśtawce ,mój brat usiadł obok mnie i pod pretekstem komarów też się wgramolił pod mój koc ... Przecież to nie grzech z bratem dzielić jeden koc.
Moj przyjaciel kompletnie niczego się nie domyślał , kiedy macaliśmy się pod kocem.
Musiałam coś wymyslić ,wiec....tym razem miałam ochotę na piwo ,nie chciałam drinka ,mój brat zaproponował, że może mi skoczyć po piwo ,no ale mój przyjaciel nie pozwolił na to by gość ganiał za moimi zachciankami ...poszedł sam ,pieszo ...czyli w dwie strony mamy jakieś czterdzieści minut.Może wystarczy...   Jak tylko zniknął za furtką ...ja zanurkowałam pod koc i zademonstrowałam "Świderkową naukę "
...tak to własnie nazwał mój kuzyn...   Też mnie wylizał ,bardzo mocno się wgryzał ...a potem szybko mnie zapiął od tyłu i spuścił mi się do ust ....a po...nie zapomnę tekstu ," weź zagryź lepiej kiełbasą ,bo Cię Twój...wyczuje "   W nocy znowu się nasłuchał ... choć tym razem padłam szybciej ...   Następnego dnia z rana wyjechałam odwieźć kuzyna do domu ... do Lubina jedzie się około czterech ,pięciu godzin z mojego miasta.   My jechaliśmy do wieczora ...przystanków było całkiem sporo ...   Kiedy dojechaliśmy ,zostałam na noc ,przyjaciel nie wiedział o niczym, bo powinnam być już wtedy w Poznaniu ...
Mój kuzyn mieszkał już sam,i to w domu u siebie dopiero dał mi "popalić "wszędzie mnie rżnął jak tylko chciał i gdzie chciał ...w pokoju ...w kuchni ...na balkonie ...w wannie ...   Najbardziej po nim bolały mnie pośladki ,klapsy dawał całkiem niezłe i wbijał się w nie palcami przy każdej możliwej okazji...no i usta ,bo gryzł i bardzo mocno całował ... wbijając przy tym swój jednodniowy zarost. Nie spodziewał się jednak sukcesu po swoich analnych próbach i tu zaskoczony był najbardziej . Właśnie wtedy przyjrzałam się dokładnie jaki wzór ma wykładzina na korytarzu .Tylko odrobina bólu i wygłodniały wulgarny szept ,sprawia że klękam ,poddaję się ,pozwalam się brutalnie zgwałcić.   Jak wyjeżdżałam ,pocałował mnie już delikatniej ...i wyszeptał mi z tęsknotą do ucha...   -Dlaczego Ty jesteś moją siostrą ?Czy my... powinniśmy o tym zapomnieć ?   -Nie...tylko nikomu nie mówić ...jeszcze pewnie będzie okazja się spotkać ,możemy to powtórzymy lub nie ...tak czy inaczej wspomnienia mamy piękne,wyjątkowe ... nie sądzisz braciszku ?   I odjechałam ...   (...)

Aine

Aine

M...

Obudził mnie sms " Dzień dobry Skarbie ,mam nadzieje że Cię nie obudziłem... jeśli tak to przepraszam ,tak bardzo nie mogę się Ciebie doczekać . Załóż na siebie coś ,co spisujesz na straty ... Ty najlepiej wiesz co będzie odpowiednie . Całuję .M."   Yhymm, rozumiem że kolejna moja kiecka dostaje dziś wyrok śmierci ... i jeszcze jakieś rajstopy muszę sobie zorganizować . Najodpowiedniejszą bielizną będzie ta od niego ...
Ubrania na powrót ...do torby ,buty i gotowe .   I jeszcze sms :   "Cześć ...Będę za 1h ,ja i moja garderoba spisana na straty ... ; * "   sms. M. - " Dobrze Skarbie.Czekam "   Prysznic ... i cała ta poranna toaleta nie zajęła mi jakoś specjalnie długo , makijaż szybki .
Oczywiście jak zawsze byłam gotowa przed czasem ,nie lubię tej swojej dziwnej przypadłości ... bo teraz muszę czekać ,żeby nie zjawić się za wcześnie . Niech sobie poczeka ... jest bardzo niecierpliwy i muszę go odrobinę na to odczulić .
Mija godzina i dziesięć minut ... sms...   M. - Kociaku... kiedy ja się Ciebie doczekam ?   Ja - Spóźnię się ,nie wiem ile ....coś mi wypadło . Przepraszam .   M . Przepraszam ? Nie musisz mnie przepraszać .
Tylko błagam niech to nie trwa wieki ... czekam !   Jak ja lubię go tak brać pod włos ,on się zawsze nabiera ...zawsze ... albo tak dobrze udaje i pozwala mi się rozpłynąć w satysfakcji udanego żartu .   Zadzwoniłam po taksówkę i zjawiłam się w ciągu dwudziestu minut .
Nie mamy do siebie aż tak daleko ...   ~Dziwne ,zawsze jak stoję pod jego drzwiami to czuje lekki stres ,niepewność ...jeszcze jestem za drzwiami ,a czuję jego samcze dominujące oblicze ...   Pukam do drzwi ... nigdy nie używam u niego dzwonka ... takie przyzwyczajenie.   Otwiera... jest w dżinsach bez koszulki ...uwielbiam go takiego ,w połowie rozpakowanego .   -Jak się cieszę że Jesteś ...   Ja nie mówię nic, nigdy nie zdążę nic powiedzieć ...bo gdy tylko chwyci moją dłoń ,wprowadzając mnie do środka ... zamyka mi usta pocałunkiem . Powolnymi pocałunkami które są nierozłączną częścią zdejmowania ze mnie zbędnej garderoby .
Tym razem to tylko kurtka i buty ... butów mnie zawsze pozbawia ,nawet gdyby były to szpilki .   ~Po takim rozbieranym przywitaniu zazwyczaj proponuję coś do picia... nie tym razem ...   Widzę że jest mocno napalony ,jego gorące i drżące dłonie jeszcze się powstrzymują przed upustem siły ,delektują się powolną pieszczotą ...   ~Lubi dotykać przez materiał ,dlatego dla niego zawsze ubieram się tak , by miał jak najwięcej do odkrycia...uwielbia tą tajemnice ... ubranie-mur za którym jest ciało,jego smak i zapach ...   Wiedziałam że za chwilę jego "przemoc " się ujawni ... zawsze na to czekam i nigdy nie jestem w stanie przewidzieć kiedy nadejdzie ...   Tak się też stało ,gwałtownym ruchem rozerwał moją sukienkę ...taki mam wtedy odruch ,że próbuje się bronić.A kiedy ja stawiam opór ,on zamyka mnie w brutalnym uścisku...
Tym razem chwyta mnie za nadgarstki ,przeprowadza kawałek dalej ,opiera moje dłonie o lustrzane drzwi szafy ...   -Tak masz stać Suko ! I ani drgnij !   Nie mówię nic , wiem, że on wcale tego ode mnie nie oczekuję ..
Staje za mną i wgryzając się w moją szyję boleśnie wbija palce w moje żebra ...
Jęk sam mi się wyrywa ... ale póki nie odrywam dłoni od lustra nie zasługuje to na upomnienie ...   Bawi się mną dalej ...   Dotyka mojego krocza ,przez rajstopy ,bieliznę ...   -Mmmm, ale jesteś mokra suko ... już bym Cię zerżnął tutaj ,ale nie chcę ... jeszcze nie chcę . Chodź ...   Jego decyzje nie podlegają dyskusji , więc posłusznie idę za nim ..   Prowadzi mnie do pokoju i nakazuję usiąść na brzegu łóżka ...   Rozpina rozporek ,sam ,nie pozwala się dotknąć ... i wyjmuję nabrzmiałego fiuta ...   Jego palce wplatają się w moje włosy ,tak by jedną swoją ręką mógł sterować każdym moim ruchem .   Pozwala mi go dotknąć ustami ,musnąć zaledwie i odsuwa mnie ...   Wiem że lubi moje błagalne spojrzenie które mówi za mnie ...że chcę więcej ...   Pozwala mi go tylko kilka razy oblizać ...kilka razy zatapia go głęboko ,prawie w gardlę ....   Dławię się i próbuję wyrwać z uścisku ... choć wcale nie chcę przed tym uciekać i on to dobrze wie ...   Kiedy przerywa jestem zawiedziona ,rozedrgane ciało chcę więcej .... po prostu ,więcej fiuta w gardle .   ...ale on puszcza moje włosy i klęka przy mnie , dotyka mojej już zupełnie mokrej cipki .... normalnie już by mi ciekło po udach ,ale przecież mam rajstopy... figi ...   Rozchyla moje nogi szerzej....patrząc mi w oczy zbiera palcami nadmiar wilgoci i wkłada mi palce do ust....   Oblizuję więc je starannie ...ssę jego palce ...nie tracimy kontaktu wzrokowego   I kiedy jego dłoń wraca w okolice mojej wilgotnej szczeliny już mi się ciężej oddycha ...   Bada palcami dokładnie gdzie można się przebić przez materiał .... i kiedy już namierza ten punkt ,wbija się jednym bezczelnym ruchem ...dwa palce pokonują zablokowaną do tej pory tamę ... ale nie zostają tam na dłużej ...   Pochyla się nad nią by zatopić w niej swój język ... kąsa mnie ... już nie spowalnia . Brutalnie rozrywa rajstopy kawałek po kawałku ... wysysa ze mnie soki i gryzie ...   On wie kiedy jestem blisko , przyspiesza w bolesnym uścisku ... pozwala na chwilę odpłynąć w głębiny rozkoszy ...   ...ale nie jest tak cierpliwy by pozwolić ustąpić dreszczom ,odwraca mnie gwałtownie , w pośpiechu oblizując drugą dziurkę przygotowuję mnie na to co chyba oboje lubimy kurewsko brutalnie ...   Za włosy ściąga mnie z łóżka i pozbawiając wygodnego oparcia kładzie na podłogę ...
i wbija się w tyłek jednym zdecydowanym ruchem .... zawsze boli cholernie to wejście smoka ...
ale nie zamieniłabym tego bólu na nic innego ...   Uwielbiam jak mnie rżnie w tyłek ,właśnie tak ! Mocno ,wyraziście ... z szarpaniem za włosy ...rozrywaniem kolejnych pokładów nienaruszonego materiału ...   No ale na dziś wystarczy literackiego świntuszenia ,do przygód z M. jeszcze wrócę pewnie nie raz ... póki co podzieliłam się skrawkiem Nas ...

Aine

Aine

Lothar

Niczego takiego nie planowałam na ten dzień , od rana powiew nudy mi doskwierał ...
Dlatego właśnie wybrałam się na zakupy ,dla zabicia czasu ...
To był czysty przypadek ,spotkanie w centrum miasta i w samo południe ...
Wyszłam z apteki , kierując się ku nowej drogerii którą zamierzałam odwiedzić po raz pierwszy .
Wtedy go minęłam ,poznałam go ! A on mnie ...wiem to ,spojrzenie nasze zawisło w powietrzu .
Zrobiło mi się gorąco ,serce zabiło mocniej ...nie odwrócę się ,skoro on się nie zatrzymał ...ja się nie odwracam . Trudno...
Kuźwa a jednak szkoda ... mogłam go zatrzymać ,może on jednak mnie nie poznał ?
A może nie chciał ...się zatrzymać ...
Weszłam do drogerii ,zupełnie nie do tej do której zamierzałam wejść. Uspakajałam myśli szukając dla siebie nowego zapachu ... oczywiście na taki wybór to nie był dobry moment ... nic nie wybrałam ,przeszłam się tylko po sklepie ...wrzuciłam jakieś orbitki do koszyka ,zapłaciłam i wyszłam .   A on stał pod sklepem....zamarłam.   -Cześć Młoda ... czekając tu na Ciebie obliczyłem ... minęło osiem lat od Naszego ostatniego spotkania...Pamiętasz ?   -No hej...pamiętam bardzo dobrze . -tyle zdołałam z siebie wydusić ,po czym zamurowało mnie kompletnie . Paraliż wstępny co prawda miałam już za sobą ,ale nadal nie bardzo wiedziałam czy mam uciec pod byle pretekstem, czy stać jak niemowa .   -Myślę że ja mam chwilę by porwać Cię na kawę ...masz czas ?   -Yyy........ no tak,owszem . Chętnie – plątał mi się język niemożliwie .   -Dobrze,więc porywam Cię z ogromną przyjemnością ...tu za rogiem jest fajna knajpka ,przyjemny klimat ...o ile Cię znam to Ci się spodoba .   To wszystko działo się tak szybko ,weszliśmy do tej knajpy ...faktycznie było w niej tak jak lubię .Przyjemny mrok ,zapach kadzideł ,świece ... I pustki w środku.
Uciekliśmy od razu na tereny piwnic ,schodami w dół do ostatniego zakamarka ...   ~ że też ja dałam się tu zaciągnąć, przecież ja już wiem co będzie dalej ... masakra ... pamiętam jak Nam było razem dobrze ... jak działał na mnie ,pięknie, już wzbiera się we mnie nadmiar wilgoci ... z jego powodu i dla niego ...   -czego się napijesz ?
Halo...gdzie Ty odpłynęłaś ...?   -Słucham ?   -No tak,Ty już w swoim świecie ... Czego się napijesz ?   -Czegoś mocnego ,sam wybierz ... mocne i mokre to moje jedyne życzenia .   -Mocne i mokre ? Czyli zupełnie jak kiedyś ... -uśmiechnął się i zniknął na schodach.   ~Zostałam sama przez chwilę ...na telefonie brak zasięgu ? oesu ,pomocy chyba wzywać nie będę ?
... zachowaj zimną krew dziewczyno...   Ciężko było... ręce mi się trzęsły , niespokojnie poprawiałam włosy ,grzebałam w torebce i zerkałam na bezużyteczny telefon . Nosiło mnie do chwili aż On wrócił ....   -Dwa drinki z cytrusową nutą ,średnio mocne ,uznałem że nie chcę Cię spić w samo południe ..   -Może i racja ,w gruncie rzeczy to miałam zostać porwana na kawę ,czyż nie ? ...- zaśmiałam się   -no fakt ,wybacz Moja Droga ...jakoś Ci to wynagrodzę ...   Na początku rozmowa Nam się nie bardzo kleiła ,sporo czasu minęło i było tak wiele do opowiadania ...ale nie wiedzieliśmy od czego zacząć i czy w ogóle jest sens ...   W tle grała sobie jakaś muza ...trochę rocka progresywnego , trochę metalu ...   Patrzył mi w oczy tak jak dawniej , zupełnie mnie tym obezwładniał ... i dobrze wiedział w jakim to idzie kierunku . Z każdą minutą miałam na niego większą ochotę ...w głowie mi się malowały wizję co mogłoby się wydarzyć ...   -Przysuń się do mnie trochę ,siedzisz tak daleko ...a ja pamiętam jak lubiłem być blisko Ciebie ...   Już nawet nie wiem czy to ja się zbliżyłam do niego, czy on do mnie ....
To już nie była bezpieczna odległość ,czułam jego zapach ...a mnie skręcało boleśnie tam gdzie najwilgotniej ... czułam jak jego dłoń wędruje po moim udzie ...
Pocałował mnie łagodnie ,choć ta łagodność trwała tylko sekundy ...szybko przerodziła się w bezlitosny zachłanny brak powietrza ... Mocno wplótł palce prawej dłoni w moje włosy , tak bym wyrwać się nie mogła ...druga dłoń zawędrowała pod moją kieckę ,odchylając stringi usiłował wepchnąć we mnie palce ....   .....chwyciłam go za nią ,nie pozwalając mu na to ,włączyła mi się oszukańcza obrona ...obrona której nie chciałam wcale ...miała go tylko napędzić   ...on dobrze to wiedział , nie zamierzał rezygnować ... zatopił brutalnie palce we mnie .
Jęk zduszony pocałunkiem ,nie zabrzmiał głośniej niż szept ...ten jęk był w Nas ...   Właściwie nie przeszkadzało mi żeby mnie wziął tam wtedy ,w tej jednej chwili ...
Próbowałam dobrać się do jego rozporka , opór stawiał tylko jego cholerny wojskowy pasek ...
W końcu się uporałam z paskiem ,guzik ,zamek to już żadna przeszkoda .... pokonałam je w sekundzie
Czułam w jego pocałunku jakby ulgę , kiedy go tylko dotknęłam ... ostrze miał gorące ,wilgotne ... gotowe ...
Zacisnęłam na nim dłoń ...i w mocno ściągnęłam minimalny nadmiar skóry w dół ...
I powracając delikatnie w górę czułam jak brakuję mu powietrza ... wiedziałam że za chwilę mój gwałtowny ruch oderwie nasze usta od siebie ...
Miałam rację ....
Usta się jakby rozerwały ,oddechy jednak były tak blisko i oczy wyszły sobie na spotkanie ... Spijaliśmy ze swoich twarzy grymasy rozkoszy ....   Wyjął ze mnie palce całe mokre od moich soków ... i bez słowa włożył mi je do ust ...
Oblizywałam oczywiście posłusznie , a on patrzył mi w oczy i czekał ...
Kiedy uznał że skończyłam ,odwrócił mnie jednym gwałtownym ruchem i wbił się we mnie ...zatykając mi przy tym usta by stłumić jęk ....krzyk!
Przyspieszał na chwilę i zwalniał ...szeptem wpuszczał mi do ucha sprośne... ale jakże pyszne słowa...
I nie wiem co mnie bardziej nakręcało ...czy jego brutalne pchnięcia, czy może jednak ten wulgarny szept ...   I odpłynęłam mu na chwilę ,wracając z falą dreszczy wijących moje ciało jak węże ... które ciężko mu było powstrzymać
Kiedy w końcu pozostały we mnie tylko delikatne drgnięcia ... za włosy ściągnął mnie do parteru , tak ...by było mu wygodnie skończyć w moich ustach ...   Smakowało mi ...wszystko ...On ,jego sperma ...
Dlatego nie był to koniec ,ogarnęliśmy się z lekka ,dopijając drinka i wyszliśmy ...   ...do niego   ale to już inna historia ...

Aine

Aine

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.