Szuflada - Cuckold Forum Skocz do zawartości

Szuflada

  • wpisy
    3
  • komentarzy
    17
  • wyświetleń
    711

Wpisy na tym blogu

 

Prawo żony – Impreza integracyjna - akt 3

Towarzystwo w środku wydawało się powoli dochodzić do siebie po pierwszej fali zaskoczenia. Nawet Mateusz pojawił się ponownie w salonie i siedział w fotelu wyglądając na kogoś kto nie wie w którą stronę się patrzeć. Kasia w dalszym ciągu siedziała na kanapie między Markiem a Patrykiem eksponując swoje nogi w tak oczywisty sposób, ze bardziej chyba się nie dało. Wysoko podwinięta spódniczka odsłaniała je na prawie całej długości łącznie z pasem do pończoch. Z rozbawieniem patrzyłem jak siedzący prawie naprzeciwko nich Rafał nawet nie próbuje ukrywać swojego rozbieganego po ciele Kasi wzroku.   Nasza gwiazda wieczoru też chyba zaczęła się czuć nieco pewniej. Siedziała kokietując swoich rozmówców ciałem, wymownymi spojrzeniami oraz coraz bardziej dwuznacznymi odpowiedziami na zadawane jej pytania, których zresztą nie brakowało. Wszyscy z wyjątkiem Mateusza który wciąż jedynie siedział, patrzył i słuchał ochoczo podchwytywali jej gierki mimo, że nie mieli z nią najmniejszych szans we flircie. Obserwowałem ich z części kuchennej popijając drinka i zastanawiając się jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń i czy Radek faktycznie wyjdzie z inicjatywą. Na odpowiedź nie musiałem zresztą długo czekać.   Radek przez krótka chwilę obserwował całe towarzystwo po czym powoli podszedł do laptopa z którego grała muzyka i przez chwilę przeszukiwał Youtuba. Po chwili bieżący kawałek urwał się w połowie a z głośników popłynęły pierwsze dźwięki „INXS – „Need you tonight”.         - Co Wy na to, że teraz ja sobie usiądę a koleżanka pokaże nam jak się rusza i co chowa pod tymi ciuszkami ? – Powiedział pewnie z szyderczym uśmiechem przerywając gwałtownie rozmowy.   I świat ponownie zwolnił wprost przeciwnie do mojego tętna   Kasia lekko zbita z tropu i nagle wytrącona z rozmów w których czuła się bardzo pewnie spojrzała na mnie wzrokiem w którym wyrażało się jednocześnie pytanie, niepewność oraz podniecenie. Uniosłem nieco brwi, uśmiechnąłem się w geście który w założeniu miał oznaczać „No cóż… działaj” i wziąłem większy łyk drinka prawie osuszając szklankę. Wstała i kołysząc biodrami przeszła na środek zwalniając miejsce Radkowi, który rozsiadł się wygodnie między chłopakami. Widziałem, ze jest nieco speszona i szuka mnie wzrokiem. Nie uciekałem przed nim. Wręcz przeciwnie – chciałem dodać jej spojrzeniem pewności i zapewnić, że wszystko jest dobrze. Wyszła na środek i powoli zaczęła tańczyć.   Muzyka grała a Kasia powoli zaczynała się rozkręcać. Wpatrzona w nią jak w obrazek widownia obserwowała jak coraz śmielej porusza swoim ciałem. Cień niepewności na jej twarzy został zastąpiony uśmiechem który stawał się z każdą chwilą bardziej zadziorny. Obserwowałem jak powoli wczuwa się w muzykę a jej ruchy nabierają płynności w prowokującym tańcu. Co jakiś czas zbliżała się nieśmiało do któregoś z chłopaków by po chwili odsuwać się poza zasięg ich dłoni kręcąc tyłkiem i biodrami. Prowokująco łapała za guziki bluzki tylko po tym by zaraz puszczać je z uśmiechem dziewczynki która właśnie nabroiła. Powoli znów odzyskiwała pozorną kontrolę nad sytuacją.   Koledzy w tym czasie siedzieli mocno już nakręceni. Nic nie mówili obserwując ją niczym wygłodniałe psy wiercąc się nerwowo i poprawiając w fotelach. Jedynie Radek był dziwnie spokojny siedząc wciąż z uśmiechem i miną która z jednej strony wskazywała na zadowolenie rozwojem wypadków a z drugiej na intensywne knucie. Dużo bym wtedy dał za możliwość czytania w jego myślach ale niestety – na tym etapie sam już stałem się jedynie aktorem i widzem całego przedstawienia.   W międzyczasie kawałek zmienił się na coś spokojniejszego. Sam już nie pamiętam co poleciało ale nie miało to też dla mnie żadnego znaczenia i pewnie nawet gdyby z głośników rozległ się hejnał mariacki nie zrobiłoby to na mnie większego znaczenia. Kasia szybko podłapała nowy rytm a jej ruchy stały się chyba jeszcze bardziej zmysłowe. Powoli zbliżyła się do Mateusza który siedział jakby rażony piorunem. Widząc to powoli zaczęła ocierać się o niego by po chwili usiąść okrakiem na jego kolanach. Odrzuciła włosy do tyłu i wciąż zmysłowo poruszając ciałem zaczęła powoli rozpinać bluzkę tuz przed jego twarzą. Salon przeszyły gwizdy uznania i pomruk dzikiego zadowolenia choć sam Mateusz wyglądał jakby zaraz miał skończyć we własnych spodniach.   A więc zaczęła od najsłabszego. Zobaczymy jak jej pójdzie dalej.   Miałem ochotę znów zapalić ale zdecydowanie nie chciałem ani tracić show ani płacić kary za palenie w wynajętym domku. Stałem więc jak przykuty do wyspy oddzielającej mnie od salonu próbując ratować drinkiem suchość opanowującą moje usta. Kasia w tym czasie nie przerywając tańca wstała z Mateusza a bluzkę rzuciła mi na blat. Uśmiechnąłem się szeroko zabierając ją na bok i na dłuższą chwilę nasze spojrzenia się spotkały. Ekscytacja, podniecenie, nuta niepewności ale też uczucie – myślę, że to właśnie widziałem wtedy w jej oczach i sam zresztą czułem się podobnie.   Taniec i pokaz trwał dalej w najlepsze. Zmysłowy krok Kasi poprowadził ją tym razem w kierunku Rafała, który chyba tylko na to czekał. Zaczęła tańczyć tyłem do niego prowokująco wypinając się i kręcąc tyłkiem. Rękoma trzymała krawędź spódniczki podciągając ją nieznacznie do góry po to by po chwili opuszczać znów w dół. Wyciągnął ręce chcąc ją pomacać jednak w odpowiedzi dała mu po łapach uśmiechając się mocno rozbawiona.   Cała ona…   Wkrótce jednak spódniczka opadła na ziemie a Kasia została w samej bieliźnie.   Ona jedna i 5 wygłodniałych facetów – moich kolegów z pracy. To się nie dzieje…   Serce waliło mi jak szalone a cała sytuacja wydawała się nierealna. Wszystko jednak działo się tuz przed moimi oczami. Kasia w samych stringach, staniku, pończochach i szpilkach wiła się coraz śmielej pomiędzy chłopakami. Patrzyli na nią jak zafascynowani popijając nerwowo drinki, wiwatując i głośno dopingując. Ona natomiast wyraźnie się nakręcała łasząc się do nich coraz śmielej. Zrzucając stanik pozbawiła ich wszelkich wątpliwości a salon po raz kolejny wypełniły głośne wiwaty. Chwilę jeszcze droczyła się zasłaniając piersi dłońmi i z szyderczym uśmiechem podeszła do kanapy. Zarzuciła ręce na szyję Patryka odrzucając włosy do tyłu.   Ja ten widok widziałem nie raz a jednak wciąż po tylu latach sprawiał, ze miękną mi nogi. Dla nich natomiast był jak grom jasnego z jasnego nieba. Zanim się otrząsnęli znów tańczyła na środku wijąc się zmysłowo. Wsunęła palce wskazujące obu dłoni pod paski stringów na swoich biodrami i zaczęła się nimi bawić. Kusiła i droczyła się ruszając nimi delikatnie w górę i dół. Nasz wzrok ponownie spotkał się na dłuższą chwilę i tym razem widziałem w nim wyraźne pytanie.   Nogi mi lekko dygotały ale byłem pewny odpowiedzi, Skinąłem głową.   Cdn.

Wichura

Wichura

 

Prawo żony - Impreza integracyjna - Akt 2

- To ilu ich jest ? – padło pytanie gdy tylko ruszyliśmy. Oboje siedzieliśmy jak na szpilkach powoli kierując się w stronę imprezy.   - Pięciu ostatecznie. Tzn. ich pięciu, ja i Ty – dodałem szybko   - Yhym….   (cisza)   - Powiedz mi coś o nich…   - Hmmm… co mam powiedzieć…. Tak jak mówiłem wcześniej – głównie studenci lub świeżo po studiach. Takie raczej nieopierzone jeszcze towarzystwo co dużo mówi a ile robi to się okaże . W sumie podobni do wszystkich innych moich kolegów z poprzednich firm. Nie wiem co dokładniej chciałabyś wiedzieć….   - Yhym… Powiedz mi coś więcej o każdym z nich.   w sumie to niegłupie, może będę myślał o czymś innym i się nie rozbijemy   - Więc…. Mateusz. Mateusza jest trochę więcej niż innych. Taki typ wesołka przy kości. Każdy trochę go lubi a trochę śmieje się z niego za plecami. Jak zacznie gadać to ciężko mu przerwać a często gada co mu ślina na język przyniesie. Nieszkodliwy typ. Myślę, że będzie siedział zaskoczony sytuacją i żartował nerwowo, a dalej to ciężko powiedzieć.   - Rafał. Rafał jest totalnie przeciętny. Jak zamkniesz oczy i wyobrazisz sobie studenta informatyki to właśnie on. Trochę introwertyczny, spokojny, raczej sam z niczym nie wyskakuje. Ma jakąś dziewczynę ale na ile to poważne ciężko stwierdzić bo raczej póki co poważnie o życiu nie myśli. Ciężko mi powiedzieć o nim coś więcej.   - Marek i Patryk. W sumie nierozłączna para kumpli. Weseli, zawsze muszą być w centrum uwagi. Czasami bezczelni ale na takim normalnym poziomie. Raczej nie zgasisz ich tak szybko byle czym choć wiadomo, że zaskoczeni będą. Myślę też, że mogą być zainteresowani Tobą jak najbardziej i raczej się nie przestraszą. Jeżeli już to Mateusz i Rafał nie zdecydują się na figle.   Kasia cały czas słuchała mnie w skupieniu tak silnym, że aż mnie niemal peszyła. Widać było, że wszystko co mówię kalkuluje sobie szybko, stara się zapamiętać i ująć w chaotycznie sporządzanym planie działania.   - No i jest jeszcze Radek… - tu zawiesiłem się na chwile szukając odpowiednich słów   - Tak…? Coś z nim nie tak? – Kasia zaczęła się nerwowo podpytywać.   - Nie. Zasadniczo nie, jednak Radek jak dla mnie ma trochę rys skurwiela, a przynajmniej na takiego się kreuje. Mało mówi, jeżeli już to bardzo dosadnie. Podobnie z żartowaniem. Nic mi nie wiadomo, żeby kogoś miał. Poza mną w towarzystwie jest najstarszy. Z pewnością nie uważam go za jakiegoś niebezpiecznego typa i nic Ci z jego ręki nie grozi. Gdyby tak było nie dopuściłbym do takiego spotkania z nim. Niemniej jednak jeżeli na kogoś musisz uważać to na niego i raczej bym go za bardzo nie prowokował.   - Yhym….   Dalej jechaliśmy w ciszy co chwilę tylko zerkając na siebie i nerwowo uśmiechając się. Oboje z poziomem emocji w górnych pułapach skali. Obserwowaliśmy coraz rzadsze zabudowania miasta nieuchronnie zbliżając się do naszego domku.   - A Ty jak się z tym czujesz? – prezerwała ciszę Kasia   - Dobrze. Mnóstwo stresówy, biegania, załatwiania, knucia…. Ale wiesz, że lubię takie akcje. Tak samo jak spełnianie Twoich fantazji. Przyjedziemy, usiądę z drinkiem, zapalę i po prostu będziemy się dobrze bawić.   W odpowiedzi pocałowała mnie jedynie szybko, a dalszą część drogi przejechaliśmy w ciszy wsłuchując się jedynie w głosy w naszych głowach.   Zaparkowałem trochę dalej od domku tak, żeby koledzy tego nie widzieli. Liczyłem na efekt zaskoczenia. Pomogłem Kasi zdjąć płaszcz który zostawiliśmy w samochodzie i ruszyliśmy w stronę imprezy. Podniesione głosy, muzyka i inne dźwięki zabawy które stawały się z każdym krokiem coraz wyraźniejsze sugerowały, że towarzystwo zdążyło się już wstępnie rozkręcić. Otworzyłem drzwi wpuszczając przodem moją gwiazdę wieczoru i wszedłem tuż za nią głośno klaszcząc w dłonie w celu zwrócenia na nas uwagi zgromadzonych.   …. i czas zwolnił….   Miny zgromadzony w środku warte były wszelkich pieniędzy, knucia i czasu poświęconego na przygotowania. Szok, totalne zaskoczenie, rozmowy zawieszone w połowie zdania. Cała uwaga skupiła się na Kasi, która stała pewna siebie wyglądając wprost zniewalająco i tylko ja widziałem jak jej ciało lekko drży z nadmiaru emocji. Ja stałem za nią równie nakręcony, z dziką satysfakcją patrząc na miny kolegów i uśmiechając się szeroko. Nie wiem jak długo tak staliśmy. Pewnie krótką chwilę, która jednak dla mnie wydawała się przedłużać w nieskończoność.   - Panowie, to jest Luiza – przerwałem w końcu przełykając ślinę, mówiąc możliwie pewnym siebie głosem pomimo zaciśniętego gardła. - Luiza, zrób mi drinka i przedstaw się ładnie kolegom.   Weszliśmy do środka i usiadłem w fotelu. Kasia kręcąc tyłkiem podeszła do blatu nalewając mi drinka a ja patrzyłem wciąż z uśmiechem na trwająca reakcję kolegów. Uśmiechali się nie wiedząc za bardzo co mają zrobić. Patrzyli to na mnie, to na nią, to po sobie, nerwowo poprawiając się i starając się wypaść w pierwszej chwili jak najlepiej. W sumie była to ciekawa odmiana do chwil kiedy jedynie ja byłem zestresowany, a reszta bawiła się jak gdyby nigdy nic. Kasia z przesadnym namaszczeniem podała mi drinka i uśmiechając się do kolegów podeszła kołysząc biodrami do każdego z nich przedstawiając się i chwilę kokietując. Wyglądali trochę jak grupka 18latków podczas pierwszej wizyty w klubie go-go. Nie wiedzieli zbytnio co powiedzieć ani gdzie się patrzeć, a ja obserwowałem ten spektakl z uśmiechem.   - To gdzie mogę usiąść – spytała zalotnie Kasia gdy już się ze wszystkimi przywitała a chłopaki mało się nie pozabijali robiąc jej miejsce. W końcu rozsiadła się na kanapie między Markiem i Patrykiem którzy wyglądali na wyjątkowo zadowolonych takim obrotem spraw. Mateusz gdzieś się zmył. Rafał z Radkiem patrzyli wciąż to na nią, to na mnie z wyraźnym uśmiechem i myslami które można było praktycznie czytać z ich twarzy. Tempo rozkręcania się imprezy nieco opadło gdyż nikt nie chciał się wychylać z niczym i widziałem, że Kasia ma z tego niezły ubaw.   - Poczęstuje mnie ktoś papierosem – spytała szybko i zanim koledzy znów się o mało nie pozabijali szukając papierosów (nawet jeżeli sami nie palili) Radek już stał przy niej z otwartą paczką uśmiechając się jedynie wymownie.   Podziękowała patrząc mu chwilę w oczy i wyszła na taras kręcąc tyłkiem a całe zgromadzone towarzystwo łącznie ze mną odprowadziło ją wzrokiem. Gdy tylko wyszła zaczęło się….   - Co to za laska? Skąd Ty ją wziąłeś? Ale to tak na serio ? – chłopaki zasypywali mnie pytaniami jak z broni maszynowej a ja jedynie siedziałem i uśmiechając się szyderczo odpowiadałem.   - No przecież się przedstawiła. Mówiłem, że będą panienki…. – Powiedziałem pociągając z ulgą kolejne solidne łyki drinka.   - Ale to tak na serio, nie wkręcasz nas? – Pytaniom nie było końca   -Tak. Na serio. Bawcie się dobrze – powiedziałem uśmiechając się. Wszyscy byli wyraźnie zaaferowani sytuacją w jakieś się znaleźli i starali się w niej jakoś odnaleźć. W tym czasie Kasia wróciła do nas i rozmowy szybko zmieniły temat.   - To teraz ja pójdę sobie zajarać – wstałem i wyszedłem na taras odpalając papierosa jeszcze w środku. Zaraz za mną wyszedł Radek. Chwilę paliliśmy w milczeniu patrząc się w ciemność rozciągającą się przed tarasem.   - Ty.. A tak serio teraz, co to za jedna ? – spytał poważnie   - Nie wiesz, nie widzisz i nie domyślasz się ? – odpowiedziałem po chwili równie poważnie   - I co z nią można ? - kolejne, równie poważne pytanie padło po krótkiej przerwie która wydawała się wiecznością   - Wszystko. W granicach rozsądku oczywiście. Nie zepsujcie mi jej i ani nie uszkodźcie. Jeszcze mi się przyda.   - Ok – stwierdził krótko i wszedł do środka pstrykając z palca niedopałkiem w przestrzeń przed sobą. Zaraz potem zrobiłem dokładnie to samo.

Wichura

Wichura

 

Prawo żony - Impreza integracyjna - Akt 1

Zmiana pracy zawsze dostarcza nowym wrażeń i emocji. Tym razem jednak nie wiązały się one wyłącznie z perspektywą rozwoju, lepszej kasy czy samym faktem zmiany środowiska w którym będę spędzał jakby nie patrzeć kilka godzin dziennie. Tym razem plan był dużo bardziej nietypowy a okazja wręcz idealna do realizacji starej fantazji odłożonej jakiś czas temu na stosik „czekających na właściwy moment”. Lepsza sposobność mogła już się nie trafić, toteż od pierwszego dnia zacząłem bacznie obserwować moich nowych współpracowników i obmyślać plan działania.   Jeden z zespołów IT dużej ogólnopolskiej korporacji w którym się zatrudniłem składał się z 8 osób i kierownika. Męskie grono w wieku 20-30 lat, studenci lub świeżo upieczeni absolwenci o sposobie bycia oraz zainteresowaniach typowych dla informatyków choć naturalnie różniący się między sobą. Na ile zdążyłem zorientować się przez pierwsze dwa tygodnie pracy żaden nie był jeszcze żonaty choć część była pewnie w mniej lub bardziej poważnych związkach. Póki co siedziałem i obserwowałem nowych kolegów, by w końcu po niecałym miesiącu wyjść z „luźną propozycją”:   - To co… jestem tu nowy więc może jakaś mała integracja ? Mam domek pod miastem przy jeziorze. Sobota, jakieś browarki, wódeczka…
…panienki (dodałem z przymrużeniem oka). Co Wy na to ? – Starałem się przybrać możliwie wyluzowany ton głosu choć zdenerwowanie ściskało mi żołądek niczym imadło.   Zgodnie z przewidywaniami pomysł chwycił momentalnie, a wszyscy zareagowali bardzo entuzjastycznie. Wszyscy poza kierownikiem którego w przedsięwzięcie postanowiłem nie angażować a co wytłumaczyłem stwierdzeniem, że „po co nam jeszcze szefostwo na imprezie”. Koledzy trochę bronili kierownika, że swój facet itd. ale specjalnie nie drążyli tematu płynąc na fali entuzjazmu.   - A te panienki sam załatwiasz ? – spytał ktoś z śmiejąc się głośno.
- Zobaczymy co się da zrobić. Swoich przywozić nie musicie – wóda wystarczy – odparłem uśmiechając się szeroko. Żart jak widać chwycił i się spodobał. Gdyby tylko widzieli w tym momencie, że wcale nim nie jest…   Wspomniany domek też nie był mój prawdę mówiąc. Wynająłem go z wyprzedzeniem na konkretną datę z góry zakładając, że pomysł imprezy przyjmie się w zespole. Drewniany, nad jeziorem, na dole duży salon z kuchnią, na górze sypialnie mogące pomieścić całe towarzystwo, dwie niezależne łazienki – czego chcieć więcej.   W dniu imprezy jako „gospodarz” musiałem być oczywiście pierwszy na miejscu. Przy okazji jeszcze raz wszystko sprawdziłem, przygotowałem co trzeba i niecierpliwie spoglądając na zegarek usiadłem z papierosem na tarasie nerwowo stukając butem o deski. Cały czas się zastanawiałem jak to wszystko dziś wypali i jak moi nowi koledzy zareagują na niespodziankę którą im szykowałem. Miejsce było położone mocno na uboczu i każdemu osobno musiałem wcześniej wysłać informację jak mają tu dojechać. Pierwsi trzej koledzy pojawiali się ok 19:00. Obserwowałem ich z tarasu patrząc jak idą zadowoleni niosąc siatki z alkoholem i starałem się nie dać po sobie poznać zdenerwowania.   - Cześć
- Cześć, ktoś już jest ?
- Jesteście pierwsi
- To panienki jeszcze nie przyszły ?
- Jak to nie, przecież jesteście – wbijajcie do środka – powiedziałem żartując i wchodząc wraz z nimi do domku. Serce podchodziło mi jednak do gardła.   Weszliśmy i impreza zaczęła się powoli rozkręcać. Ktoś puścił muzykę, otworzyły się pierwsze butelki z alkoholem, luźne gadki dotyczyły pracy, gier i wspominania na wyścigi wcześniejszych imprez działowych, o których chętnie mi opowiadali. Słuchałem tego z udawanym zaangażowaniem, uczestniczyłem w rozmowach, uśmiechałem się pod nosem i cały czas starałem się ich przejrzeć oraz przewidzieć jak potoczą się dla nich losy dzisiejszego wieczoru.   - A Ty czemu nic nie pijesz? – ktoś w końcu zauważył , że moja szklanka napełnia się wyłącznie wodą mineralną
- Będę musiał jeszcze na moment gdzieś podskoczyć, ale nie przejmujcie się tym. Nadrobię – powiedziałem z uśmiechem mając nadzieję, że uda mi się ich zbyć. W końcu ile można rzucać aluzje dotyczące panienek…   Wkrótce także dołączyła pozostała dwójka kolegów. W sumie było nas sześciu i byliśmy w spodziewanym komplecie, gdyż pozostali z różnych przyczyn ostatecznie odwołali swoją obecność. Impreza toczyła się dalej swoim rytmem, a atmosfera zrobiła się wraz z pierwszymi wypitymi piwami jeszcze bardziej swobodna. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się jakbyśmy znali się od dawna i tylko ja wychodziłem co chwilę na papierosa aby choć odrobinę uspokoić toczące się przez moje ciało i głowę emocje. W końcu jednak uznałem, że nadszedł ten moment.   - Ja zaraz wrócę. Jak już wspominałem muszę jeszcze podskoczyć gdzieś na chwilę. Nie wypijcie wszystkiego – rzuciłem z nerwowym uśmiechem i szybkim krokiem poszedłem do samochodu. Serce waliło mi jak młot, krew pulsowała w skroniach. Droga do domu zajęła mi raptem 15 minut.   Kasia czekała gotowa, podniecona i chyba jeszcze bardziej zdenerwowana niż ja. Zdążyła się już ubrać i przygotować. Krótka, czarna, plisowana mini więcej odkrywała niż zakrywała. Biała bluzka z dużym dekoltem mocno opinała się na dorodnych piersiach. Pod spód ubrała stringi i koronkowy stanik. Na nogach czarne kabaretki na pasie oraz szpilki, a całość dopełniał dosyć mocny jak na nią makijaż.   - Wow. Wyglądasz tak, że zaraz nigdzie nie pojedziemy tylko sam Cię tu zerżnę – powiedziałem ze szczerym zachwytem   W odpowiedzi jedynie uśmiechnęła się szeroko   - Gotowa?
- Sam zobacz – powiedziała przez zaciśnięte gardło, a moja dłoń została poprowadzona pod spódniczkę gdzie poczułem wilgotny materiał majtek i uśmiechnąłem się szeroko
- Zatem jedźmy, koledzy czekają.   Pocałowałem ją namiętnie i pomogłem ubrać płaszcz. Wyszliśmy z mieszkania kierując się w stronę samochodu.

Wichura

Wichura

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.