iko bzdur plecenie - Cuckold Skocz do zawartości

iko bzdur plecenie

  • wpisów
    6
  • komentarzy
    18
  • wyświetleń
    2561

Wpisy na tym blogu

 

herb

nakarmił moją próżność i wprawił w zakłopotanie  za każdym razem gdy otrzymuję dobre słowo, miły gest od kogoś, kto praktycznie mnie nie zna, czuję się … zakłopotana, wręcz zawstydzona  jak niewinne dziewczę, na które ktoś zwrócił uwagę i ofiarował mi bezinteresownie swój czas i uwagę   dostałam HERB       od Użytkownika naszego forum, któremu heraldyczne klimaty są bardzo bliskie mam też  interpretację użytej symboliki, nie wiem czy ją umieszczę  - jest tak szczegółowa i intymna, że muszę ją oswoić ... a przecież zna mnie tylko z literek tych na forum przeze mnie zostawianych   a teraz chciałabym Cię Czytelniku zaprosić do zabawy z MOIM HERBEM połechcesz moją próżność czy mnie zawstydzisz? pokażesz mi swoją interpretację użytych symboli?    zapraszam… lekko wprawiona w zakłopotanie proszę o nakarmienie mego ego    AUTOROWI herbu – szczerze, serdecznie dziękuję bo prezent to wyjątkowy i unikalny nadzwyczaj (nie umiałam go zatrzymać tylko dla siebie, tak bardzo chciałam go światu pokazać)

iko

iko

 

moja prywatna gównoburza :D

męczy mnie to, męczy mnie okrutnie - wszechobecna głupota i małostkowość ludzka   ile osób tyle poglądów
światły ludu... naucz się czytać słowa nie przez pryzmat emocji jakimi darzysz nadawcę lecz przez pryzmat treści przezeń wypowiadanych   w poszukiwaniu utraconej atmosfery
światły ludu... odnoś się do treści a nie osób, które je wypowiadają, daj swój głos w sprawie a jeśli nie masz nic do powiedzenia na dany temat - zmilcz subiektywną ocenę słowa, atmosfery czy chuj wie co tam czujesz, ważna jest Twoja opinia na temat a nie emocje, którymi darzysz innych   wdupęuprzejmie
światły ludu... czujesz taką potrzebę, jest to Twoja konwencja - zatem bądź sobą acz nie pouczaj innych, uszanuj ich styl, słowa i temperament tak jak i Ty oczekujesz szacunku do swojego charakteru pisania, odnoś się do treści nie ludzi   niejestemfajna niejestemuprzejma niechcęwiedzieć
światły ludu... nie pisz do mnie pw, nie rzygaj mi swoimi żalami, ocenami.. cokolwiek Cię boli... konfesjonał jest w dziale POMOC, postaraj się tam zgłaszać gorzkie żale konstruktywnie   jeśli pytam
światły ludu... by się o Tobie dowiedzieć mam tematy, które zakładam, w których pytam i drążę; wypowiada się w nich kto chce, jak chce i ile o sobie chce, na pewno nie chcę Twoich wymiocin oglądać u siebie na pw

iko

iko

 

prysznic

Stań do mnie plecami proszę. Dłonie oprzyj o ścianę. Chcę Cię umyć. Nie wiem. Sama nie wiem od czego zacząć. Ramiona czy stopy. Klęczę za Tobą oparta o Twoje uda i chłonę. Wdycham zapach skóry, czuję napięcie mięśni.   Chcesz się odwrócić i podnieść mnie do swoich ust. Nie rób tego!   Powoli wstaję z kolan, dłońmi sunę jednak ku górze, przez delikatną wypukłość pośladków, przy których zatrzymuję się na dłużej. Linia pleców, szeroka, pachnąca, napięta współgra z dotykiem moich dłoni. Nie wytrzymuję, przytulam się do Ciebie cała. Zastygam. A dłonie trzymam na Twoim torsie. Muskam piersi, powoli dotykam szyi, wkładam palce do Twoich ust. Unoszę się na palcach i całuję ramiona. Nie całuję. Przywarłam do nich ustami.   Nie odwracaj się. Nie wolno. Powoli, po omacku namaszczam Cię balsamem. Wybrałam bezzapachowy. Poznaję każdy kawałek Twojej skóry. Mam straszną ochotę odwrócić Cię, klęknąć i zadławić się całkowicie.   Nie odwracaj się. Nie wolno. Jeszcze uda. Lubię krzywiznę Twoich nóg. Jeszcze łydki i stopy. Znowu na chwilę, na dłużej zatrzymam się przy pośladkach, pożądliwie muskając okolice pachwin.   Odwróć się. Nie mogę na Ciebie patrzeć. Woda szerokim strumieniem zasłania mi oczy. Dłońmi znowu błądzę po Twoich nogach. Specjalnie omijam penisa. Czuję go na twarzy, czuję go we włosach. Nie dotykaj mnie. Stój spokojnie. Ręce przy sobie. Powoli ponownie wstaję z kolan. Zbliżam się do Twoich ust. Teraz możesz mnie dotknąć. Tylko dotknąć. Nie pieść mnie.

iko

iko

 

szafa

Ramiona. Powiadasz, że są dla Ciebie wabikiem. Że dla Ciebie je odsłonię. Pięknie mną już władasz, to prawda. Nawet nie wiem, kiedy i jak i dlaczego ulegam Twoim zachciankom, subtelnym sugestiom czy wprost wypowiadanym potrzebom.   Gdzie jest mój naturalny bunt? Gdzie ja go położyłam a może sam poszedł? Ale dlaczego? Nie rozumiem.   Biust. Przecież wiesz, że lubię go ładnie wyeksponować. Ową linię moich pełnych, grzecznie ułożonych piersi, z ich niewielkim kawałkiem pokazać. Tak siedzieć naprzeciw Ciebie, widzieć i czuć jak je pożerasz wzrokiem. Wiedzieć, że ich pragniesz… Ba… pragniesz… jakież to małowymiarowe słowo. Prawda?   Przygotowałam małą torturę. Drobiazg wobec tego co ze mną wyprawiasz. Kupiłam specjalnie dla Ciebie bluzkę co ramiona odsłania a biustu nie pokazuje. Obok wisi moja ulubiona, pełnię piersi ukazująca. Podejdź proszę do szafy i wybierz. Wybierz sam czym będziesz się w trakcie kolacji karmił. Wiesz dobrze, że nie ustąpię. Ty wybierasz. Bo ja tak chcę.

iko

iko

 

peron

Wysiadam na peronie. Nic nie widzę, zmieszana i drżąca, nie podnoszę oczu zbyt wysoko. Nie chcę Cię zobaczyć. Nie chcę. Nie podchodź do mnie jeszcze. Poczekaj proszę. Na miękkich nogach siadam na ławce. Z kieszeni płaszcza powoli wyjmuję czarny jedwabny szal. Wiążę go sobie na oczach. Siedzę i słucham peronu. Pociąg odjechał, coraz ciszej się robi, coraz mniej kroków słychać. Siedzę. Plecy sztywne, zimny i gorący pot powoli po nich płynie. Dłonie? Nie wiem. Drżą. Splecione razem, na kolanach trzymam. Nie nasłuchuję czy idziesz. Czuję, że na mnie patrzysz.
Dobrze mi. Nie wiem ile mogę tak siedzieć. Ty zdecydujesz. Znasz mnie i wyczuwasz ile trzeba mnie przetrzymać bym uległa lecz bym spokoju poddania nie straciła, zamieniając go na strach.
Mówiłam Ci. Kupiłam dla Ciebie prezent. Wiesz doskonale, że prowadzenie w opasce na oczach będzie mi przyjemnością. Ciekawa jestem Twojej reakcji, gdy Ci go podam.   Ciekawi mnie naprawdę, które z nas wówczas stanie się panem sytuacji. Ja, która nic nie będę widzieć? Czy Ty widziany przez przechodniów, prowadzący mnie drżąca i oddaną?

iko

iko

 

jezioro

Kilkudniowy wypad na żagle. Wczesny wrzesień, jeszcze ciepło słońca nas grzeje a łódek na wodzie coraz mniej. Nas troje. R, który kocha żeglować, ja, która lubię odludzia i Ty. Dni płyną nam spokojnie. R głównie za sterami a my barłożymy się dniem i nocą, nocą i dniem. Ja z każdą godziną coraz bardziej rozmyta, seksem nasączona…
Najbardziej czekam zawsze na noc. Kiedy zacumujemy na jeziorze. Daleko od mariny. A ja wreszcie będę mogła krzyczeć.. tak jak lubię. Jeszcze nie wiem tylko czy pozwolę R się do nas przyłączyć, czy tylko pozwolę mu popatrzeć…

iko

iko

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.