Blogi - Cuckold Forum Skocz do zawartości

Blogi

Strefa bólu...

Jak go poznałam to już nieistotne ,ta cała bezsensowna otoczka nieważna jest.   Szukał suki,suki inteligentnej ,ułożonej ,posłusznej ,młodej ...i takiej niewinnej ...   a udawać niewinnej nie muszę ,bo nie od razu wyglądam na wyrafinowaną dziwkę,taka moja natura...   Jeśli znajdzie się  ktoś odpowiedni  ,kto odpowiednio chwyci za włosy ,zwiąże ,obezwładni z resztek sił to nie ma siły która pozwoliłaby mi pokazać pazury ...wtedy naprawdę jestem uległą ułożoną suką ,która z jednej strony bardzo się boi ,z drugiej ten strach ją tak podnieca ... że zrobi wszystko ...wszystko czego on tylko zapragnie ...       Pierwszy Nasz telefon ,sprawy przyziemne ,ja byłam pod urzędem ,on podobno był w domu sam. Jego głos ...taki podniecony faktem, że już przy pierwszej rozmowie gra nade mną ... Upajał się faktem że jestem delikatna ,posłuszna ...prowadził mnie jak w tańcu ...     Kolejny telefon ...   Kolejna wiadomość ...   Kolejne jego przygotowanie ...   Przygotowanie na ból ..   Ból którego się bałam ...   Ból którego nauczył mnie pragnąć ...   Nie mogłam się już doczekać ...       I w końcu spotkanie ...   Czekało mnie nowe doznanie ...     Nie znałam tego bólu ,ale wiedziałam, że to będzie coś więcej niż dotychczas przeżyłam         Przywitał mnie w progu... "Zapraszam niezwykła dziewczyno "   Nogi nie były w stanie prowadzić mnie już tak zgrabnie ,naprawdę się bałam   Pomijając fakt ,że na jego życzenie w majtkach miałam pinezki zawinięte w chusteczkę higieniczną ... na początku czułam tylko delikatne ukłucia ... z każdą chwilą było ich coraz więcej ,a pulsujące uczcie bólu przy każdym kroku nasilało się ...     Zamknął drzwi ...   I kazał mi stanąć w rozkroku ...   I zbadał czy zrobiłam o co prosił .   Grzeczna dziewczynka ... niesamowita ...moja ...   zdjął mi majtki ,chusteczka z pinezkami upadła na podłogę . Podniósł ją ...powąchał ...schował do kieszeni .   Zrobiłaś to dla mnie ...będzie nagroda Sssuko Mmmoja !   Będzie ból ...chodź ,zbyt długo czekałaś ...Aine ...zbyt długo ...       Dostałam lampkę wina...   A kiedy powoli ją sączyłam on zapinał mi klamry na sutkach i łechtaczce...   Zapinał ...sprawdzał czy odpowiedni ma zacisk ...odpinał ,zaciskał mocniej   ... a ze mnie już płynęły soki ...zbierał je palcami i oblizywał     -myślę że jesteś gotowa ...wyjątkowo pozwolę Ci go poczuć...   Rozpiął spodnie ,i swoim nabrzmiałym kutasem wszedł we mnie , gwałtownie ... tak że klamra docisnęła mocniej łechtaczkę ...zabolało ...aż brakło mi powietrza ...ciało prężyło się mimowolnie ...   Kilka gwałtownych pchnięć ...kilka jęków bólu...drżałam    Chwycił swoją walizkę i wyciągnął z niej narzędzia zbrodni ...     spirytus i igły ...     odkręcił go i polał mnie nim,dokładnie ,okolice żeber...zimno...   krocze mi pulsowało ,z każdym pchnięciem bardziej ...   A on kolejno otwierał sześć igieł ...nie były grube    -Okolice żeber masz takie wrażliwe ...już je uwielbiam Ssssuko Mmmmoja...   Wbijał jedną ...drugą... trzecią w ciało chroniące żebra lewego boku   Potem kolej przyszła na prawy  bok...   Gorąco mi się zrobiło ...i tak zachłannie go pragnęłam       Zdjął klamrę z łechtaczki i posuwał mocniej podduszając mnie lekko ...   Przy okazji grał na plastikowych zakończeniach igieł ,jak na strunach ...   Orgazm przyszedł już po chwili ,potem drugi ...trzeci ...czwarty ...   Przy piątym wyjął dwie igły bardzo powoli dopieszczając mnie bólem ... jedną z jednego boku ,drugą z drugiego i pocałował mnie ...   Spijał mi z ust grymas ...   Pragnęłam go jeszcze bardziej ...   Potem kolejne dwie igły spadły na ziemie ...   Dostałam w twarz,bo byłam zbyt głośna...     ... spijał z ust  orgazm który ból skumulował   I jeszcze dwie ostatnie ...   Targały mną dreszcze ... a on pociągał za klamry na sutkach i jebał z całych sił ... kiedy dochodził zerwał je ...mój okrzyk bólu dodał mu mocy ...nie przestawał    Zacisnął dłonie na piersiach ...po chwili na miejscach gdzie były igły ... i znowu bezwarunkowo targały mną konwulsję ... a on wepchnął dwa palce w mój tyłek i dodał ...   -Celowo tyłek zostawiam na jutro ...      

Aine

Aine

Sok malinowy w drewnianej trumnie...

Pora odwiedzić Bar Niespełnionych Artystów ,jest blisko centrum ,Txxxxxxxxn się zwie .Dawno go oblał już ekran ciszy . Nie ma tam mnie (nieskromnie)wiem ,że dlatego właśnie jego iskra zgasła . Ciekawa byłam co tam słychać po latach mojej tam dawnej rozpusty ...moich polowań.   I oto jestem , buty czarne na platformie i z szerokim obcasem ,podarte dżinsy , wyciągnięty t-shirt i skóra ...zwyczajna krótka ramoneska . Tusz na rzęsy i wystarczy ...nie trzeba mi dziś więcej . Wchodzę , przy stolikach zastygnięte od lat postacie budzą się ,nie wiem czy mnie poznają ,ja ich wszystkich pamiętam . Dokładnie ... choć nie ma tych których naprawdę chciałam tu zastać . Smutne ...   -Witam ,Panie Janku ... Wujaszku Mój Drogi ...   (i nastała krepująca cisza)   -Aine ,to naprawdę Ty ? Gdzie Ty się dziewczyno podziewałaś ? ... Oni ... Tyle osób pytało o Ciebie.. A ja martwiłem się że ... -( łzy odjęły mowę Wujaszkowi...) -No nie ,Wujek twardziel nie płacze ! Nie pozwalam ! -Chodź niech Cię przytulę ,Nimfo Moja ...nadal takie długie włosy masz ...piękne . -Oj bywały po drodze i krótkie bardzo , i kolorowe ...lata dziwnych zdarzeń . -Czego się napijesz Moja Droga ? ...oczywiście na koszt firmy ! -A mamy sok w trumience ? -dodałam rozbawiona -No Kochana ,Trumienka zarosła kurzem ,a sok pewnie po terminie sporo ,nie pozwoliłem nikomu go ruszać . -Oj , to co sprawdzamy czy mam sobie lecieć do Żabki po nowy ? -Nigdzie nie polecisz ... -i zawołał jednego starego bywalca ... Wojtek ,jest misja ,po sok malinowy biegniesz szybko do Żabki .   Pan Wojtek uśmiechnął się tylko i nawet nie dyskutował . Poleciał ,przyniósł sok malinowy  z Herbapolu ...   -No to teraz piwa się mogę napić ,polej Wujaszku   Wujaszek oczywiście nalał szklane piwa z sokiem bez słomki ...pogadaliśmy ,opowiedzieliśmy sobie ile to się działo przez te lata ,w tym czasie odkurzył starą skrzynkę w kształcie trumny ,w niej właśnie zawsze był sok dla mnie ... Stary sok ,no cóż ...wino się z niego zrobiło ,raczej nie do wypicia . Pogrzebaliśmy w koszu na amen .   Rozglądałam się niecierpliwie po lokalu ,pajęczyny po kątach zawsze dodawały uroku temu miejscu ... Wypatrzyłam w końcu kolegę łysiejącego z wąsem ,zapomniałam jak miał na imię  ... on nigdy mnie nie interesował przecież . Przyjaźnił się za to z pewnym G... i kolega z wąsem ,zerkał na mnie również ,SMS-ując gdzieś ,chyba się domyślałam gdzie ,chociaż pewna nie byłam ,wcale ...   I wtedy wszedł do baru P... ,niespełniony nie-artysta, ale bankowiec zdegradowany . Odwróciłam głowę szybko ,ciekawa byłam czy mnie rozpozna ,wypatrzy .   Nie musiałam długo czekać ...   -No proszę ,kto to zazwyczaj pił piwo z sokiem ? Gdzie Cię przywiało dziewczyno na stare śmieci ? -W odwiedziny przyszłam , zatęskniłam ... -Za mną Moja Droga ? -Jeśli chcesz ,tak sobie to tłumacz . Nie zaprzeczam ,głęboko utkwiłeś mi w pamięci ...ale nie byłeś jedyny który tak głęboko tę kotwicę zarzucił . -Wiem ...O właśnie ,patrz kto wchodzi ,G  słynny szaleniec długo cierpiał po Twoim zniknięciu . -To on ? Gdzie jego włosy ? ...nie poznałabym go -Haha ,on Cię chyba już rozpoznał ...     Miałam rację łysy kolega z wąsem słał sms'y do G... P...do mnie mówił jeszcze ,nie słyszałam już...   Chwycił mnie wzrok G ...wstałam i udałam się w kierunku toalety . Pobiegł za mną ,czego się spodziewałam ...   -Aine,szukałem Cię ...odszedłem od żony ...cały czas Cię szukałem ... -G...a Ty znowu to samo ? -Kochałem Cię ...a Ty ...a Ty zniszczyłaś wszystko ...tak Nam dobrze było... -Byłeś nieszczery ,kłamałeś ...i cóż że było Nam dobrze ,nie wystarczyło to na tamten czas . A teraz pozwól ,że skorzystam z toalety ,sama ...     -Słyszysz G... ! Zostaw dziewczynę !-warknął wujaszek     Kiedy wyszłam z toalety ,G... już nie było ...pamiętam jak on całował ,wtedy chyba nie miałam lepszego porównania ,był doskonały ... po za tym nudny w swojej brutalności ,lubił mnie rżnąć na podłodze ,na ostrym dywanie ...zawsze mi zdzierał skórę powlekającą kręgi ... Był żonaty o czym mi nie powiedział ,mogłam się domyślić ,ja lat 18 on 29 wtedy ... charyzmatyczne spojrzenie ,obwąchiwał mnie ,ocierał się o mnie przy każdej możliwej okazji ...włosy długie związane w kucyk . Działał na mnie ... popłynęłam prawie . I wtedy głaz jeden pogrzebał wszystko . Żona ,prawie już była ...ale... Szybko mi wtedy przeszło ,a on popłynął ,desperacko mnie szukał ,ścigał ,nachodził ... Nie chciałam go już , był dla mnie zbyt miękki ,zadręczyłabym go ... Nie pragnęłam zemsty ,ale musiałam mu pokazać, że jest ktoś inny ,i tu szybko znalazłam się w ramionach P... Tak tego  P... który pastwił się znowu ...po tylu latach nad moimi włosami ... Liczy pewnie, że mnie zerżnie dziś ,za te wszystkie nieobecności ukarze ... Zwolennik palcówki na śpiocha ... i głębokiego gardła .. hmm ...i seksu w wannie .. ech ...no i amfy ,przed tym  właśnie uciekłam .   -Możesz moje włosy zostawić ?..widoki mi zasłaniasz -szorstko mu zaznaczyłam, że już mnie nie interesuje .   No cóż ,brutalnie się potoczyło dla nich tym razem ...ale nie dla mnie . Szybko ściągnęłam wzrokiem dwóch nowych tutaj ,przynajmniej mi nieznanych . Dopijali piwo ...jakby w pośpiechu by się czym prędzej znaleźć przy barze . Wujaszek ,wypełnił im kufle do pełna -Pierwszy raz Cię tu widzę ... zabłądziłaś ? -zagadnął śmiało jeden z nich . -raczej się odnalazłam ... -Oo ,to może Nam opowiesz historię cudownego odnalezienia ? -dlaczego nie ...i tak nie mam nic więcej w planach _dodałam i jeszcze raz rzuciłam wrogie spojrzenie P... -a więc ...zapraszamy do stolika ...     Właściwie nie wypytywali ,w skrócie przedstawiłam swój status dotyczący tego miejsca ...oni dodali że są tu kilka dobrych lat ...minęliśmy się w czasie... Nieważne ... Dopiliśmy to piwo wspólnie ,wspólnie wsiedliśmy do taksówki . Niewiele młodsi ode mnie , niepewni czy się zgodzę na nich dwóch razem .   Jeden się z lekka wycofał ...ach Dawid miał na imię ...,drugi nie pamiętam ,chyba Paweł   W trójkę weszliśmy do jakiegoś domu i wtedy padło pytanie :   -Możemy się Tobą wspólnie zająć ...? -No nie wiem ... a nie muszę się Was obawiać ? -Raczej nie ,będziemy delikatni ... - heh ,jak słodko ...A czy ja powiedziałam ,że chcę delikatnie ...? -hmm ...no nie ,ostro lubisz ? -pokaż mi jak to jest ostro dla Was ...wtedy Ci odpowiem...       Obaj niepewni ,napaleni macali niedbale ,niezdecydowanie ... Dopiero kiedy byłam już naga ...uklękłam ...obrabiałam dwa fiuty tak jak lubię ... oni natomiast nabrali pewności siebie .   Ten co jego imienia nie pamiętam posadził mnie na sobie ... upajając się grymasem twarzy kiedy Dawid w pośpiechu wdzierał się w mój tyłek ... wymierzał klapsy siarczyste ...   Efektu wow nie było ale dość hardcore'owo mnie potraktowali ... przeplatanka taka ,podział dziur ...i gardło głęboko ściorane ... I kiedy jak jeden dochodził w moim gardle ,drugi w tyłku ...a mnie zalewały dreszcze rozkoszy ...pocałowali się ...   Lekki szok mnie dopadł ,ale ten widok wywołał kolejny skurcz ...do tej chwili nie wiedziałam, że mi się kiedykolwiek to spodoba ...   Taka Nowość wzięła mnie z zaskoczenia ...       The End.

Aine

Aine

¡ɐzɔzsılƃz ı ʎuoɯǝp ɐ ʎɹɐɯ ʎɹɐzɔ ǝıu

Migające cienie Ciśnienie niemierzalne Nocne zjawy –postacie z folii I lampa wisząca na starym drzewie Zapala się, to znowu gaśnie Kołysze na zardzewiałym haku Śmieje się ze mnie trup na sznurze I te koty! Wszędzie się pojawiają Wyproszony znak z pustego nieba I zające –zwiastujące skok do piekła Samobójczym krokiem, staczam się Ptaki dziobią dach starej kamienicy Skrzeczą nawołując mój strach Jeszcze się nie pali A widzę ten biały dym I krew na desce do krojenia Cały we krwi wymazany nóż Z blatu kuchennego kapie na podłogę A ja? Nie jestem jeszcze gotowa!

Aine

Aine

 

Prawo żony – Impreza integracyjna - akt 3

Towarzystwo w środku wydawało się powoli dochodzić do siebie po pierwszej fali zaskoczenia. Nawet Mateusz pojawił się ponownie w salonie i siedział w fotelu wyglądając na kogoś kto nie wie w którą stronę się patrzeć. Kasia w dalszym ciągu siedziała na kanapie między Markiem a Patrykiem eksponując swoje nogi w tak oczywisty sposób, ze bardziej chyba się nie dało. Wysoko podwinięta spódniczka odsłaniała je na prawie całej długości łącznie z pasem do pończoch. Z rozbawieniem patrzyłem jak siedzący prawie naprzeciwko nich Rafał nawet nie próbuje ukrywać swojego rozbieganego po ciele Kasi wzroku.   Nasza gwiazda wieczoru też chyba zaczęła się czuć nieco pewniej. Siedziała kokietując swoich rozmówców ciałem, wymownymi spojrzeniami oraz coraz bardziej dwuznacznymi odpowiedziami na zadawane jej pytania, których zresztą nie brakowało. Wszyscy z wyjątkiem Mateusza który wciąż jedynie siedział, patrzył i słuchał ochoczo podchwytywali jej gierki mimo, że nie mieli z nią najmniejszych szans we flircie. Obserwowałem ich z części kuchennej popijając drinka i zastanawiając się jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń i czy Radek faktycznie wyjdzie z inicjatywą. Na odpowiedź nie musiałem zresztą długo czekać.   Radek przez krótka chwilę obserwował całe towarzystwo po czym powoli podszedł do laptopa z którego grała muzyka i przez chwilę przeszukiwał Youtuba. Po chwili bieżący kawałek urwał się w połowie a z głośników popłynęły pierwsze dźwięki „INXS – „Need you tonight”.         - Co Wy na to, że teraz ja sobie usiądę a koleżanka pokaże nam jak się rusza i co chowa pod tymi ciuszkami ? – Powiedział pewnie z szyderczym uśmiechem przerywając gwałtownie rozmowy.   I świat ponownie zwolnił wprost przeciwnie do mojego tętna   Kasia lekko zbita z tropu i nagle wytrącona z rozmów w których czuła się bardzo pewnie spojrzała na mnie wzrokiem w którym wyrażało się jednocześnie pytanie, niepewność oraz podniecenie. Uniosłem nieco brwi, uśmiechnąłem się w geście który w założeniu miał oznaczać „No cóż… działaj” i wziąłem większy łyk drinka prawie osuszając szklankę. Wstała i kołysząc biodrami przeszła na środek zwalniając miejsce Radkowi, który rozsiadł się wygodnie między chłopakami. Widziałem, ze jest nieco speszona i szuka mnie wzrokiem. Nie uciekałem przed nim. Wręcz przeciwnie – chciałem dodać jej spojrzeniem pewności i zapewnić, że wszystko jest dobrze. Wyszła na środek i powoli zaczęła tańczyć.   Muzyka grała a Kasia powoli zaczynała się rozkręcać. Wpatrzona w nią jak w obrazek widownia obserwowała jak coraz śmielej porusza swoim ciałem. Cień niepewności na jej twarzy został zastąpiony uśmiechem który stawał się z każdą chwilą bardziej zadziorny. Obserwowałem jak powoli wczuwa się w muzykę a jej ruchy nabierają płynności w prowokującym tańcu. Co jakiś czas zbliżała się nieśmiało do któregoś z chłopaków by po chwili odsuwać się poza zasięg ich dłoni kręcąc tyłkiem i biodrami. Prowokująco łapała za guziki bluzki tylko po tym by zaraz puszczać je z uśmiechem dziewczynki która właśnie nabroiła. Powoli znów odzyskiwała pozorną kontrolę nad sytuacją.   Koledzy w tym czasie siedzieli mocno już nakręceni. Nic nie mówili obserwując ją niczym wygłodniałe psy wiercąc się nerwowo i poprawiając w fotelach. Jedynie Radek był dziwnie spokojny siedząc wciąż z uśmiechem i miną która z jednej strony wskazywała na zadowolenie rozwojem wypadków a z drugiej na intensywne knucie. Dużo bym wtedy dał za możliwość czytania w jego myślach ale niestety – na tym etapie sam już stałem się jedynie aktorem i widzem całego przedstawienia.   W międzyczasie kawałek zmienił się na coś spokojniejszego. Sam już nie pamiętam co poleciało ale nie miało to też dla mnie żadnego znaczenia i pewnie nawet gdyby z głośników rozległ się hejnał mariacki nie zrobiłoby to na mnie większego znaczenia. Kasia szybko podłapała nowy rytm a jej ruchy stały się chyba jeszcze bardziej zmysłowe. Powoli zbliżyła się do Mateusza który siedział jakby rażony piorunem. Widząc to powoli zaczęła ocierać się o niego by po chwili usiąść okrakiem na jego kolanach. Odrzuciła włosy do tyłu i wciąż zmysłowo poruszając ciałem zaczęła powoli rozpinać bluzkę tuz przed jego twarzą. Salon przeszyły gwizdy uznania i pomruk dzikiego zadowolenia choć sam Mateusz wyglądał jakby zaraz miał skończyć we własnych spodniach.   A więc zaczęła od najsłabszego. Zobaczymy jak jej pójdzie dalej.   Miałem ochotę znów zapalić ale zdecydowanie nie chciałem ani tracić show ani płacić kary za palenie w wynajętym domku. Stałem więc jak przykuty do wyspy oddzielającej mnie od salonu próbując ratować drinkiem suchość opanowującą moje usta. Kasia w tym czasie nie przerywając tańca wstała z Mateusza a bluzkę rzuciła mi na blat. Uśmiechnąłem się szeroko zabierając ją na bok i na dłuższą chwilę nasze spojrzenia się spotkały. Ekscytacja, podniecenie, nuta niepewności ale też uczucie – myślę, że to właśnie widziałem wtedy w jej oczach i sam zresztą czułem się podobnie.   Taniec i pokaz trwał dalej w najlepsze. Zmysłowy krok Kasi poprowadził ją tym razem w kierunku Rafała, który chyba tylko na to czekał. Zaczęła tańczyć tyłem do niego prowokująco wypinając się i kręcąc tyłkiem. Rękoma trzymała krawędź spódniczki podciągając ją nieznacznie do góry po to by po chwili opuszczać znów w dół. Wyciągnął ręce chcąc ją pomacać jednak w odpowiedzi dała mu po łapach uśmiechając się mocno rozbawiona.   Cała ona…   Wkrótce jednak spódniczka opadła na ziemie a Kasia została w samej bieliźnie.   Ona jedna i 5 wygłodniałych facetów – moich kolegów z pracy. To się nie dzieje…   Serce waliło mi jak szalone a cała sytuacja wydawała się nierealna. Wszystko jednak działo się tuz przed moimi oczami. Kasia w samych stringach, staniku, pończochach i szpilkach wiła się coraz śmielej pomiędzy chłopakami. Patrzyli na nią jak zafascynowani popijając nerwowo drinki, wiwatując i głośno dopingując. Ona natomiast wyraźnie się nakręcała łasząc się do nich coraz śmielej. Zrzucając stanik pozbawiła ich wszelkich wątpliwości a salon po raz kolejny wypełniły głośne wiwaty. Chwilę jeszcze droczyła się zasłaniając piersi dłońmi i z szyderczym uśmiechem podeszła do kanapy. Zarzuciła ręce na szyję Patryka odrzucając włosy do tyłu.   Ja ten widok widziałem nie raz a jednak wciąż po tylu latach sprawiał, ze miękną mi nogi. Dla nich natomiast był jak grom jasnego z jasnego nieba. Zanim się otrząsnęli znów tańczyła na środku wijąc się zmysłowo. Wsunęła palce wskazujące obu dłoni pod paski stringów na swoich biodrami i zaczęła się nimi bawić. Kusiła i droczyła się ruszając nimi delikatnie w górę i dół. Nasz wzrok ponownie spotkał się na dłuższą chwilę i tym razem widziałem w nim wyraźne pytanie.   Nogi mi lekko dygotały ale byłem pewny odpowiedzi, Skinąłem głową.   Cdn.

Wichura

Wichura

Zaproszenie...

Zaproszenie do Twoich marzeń przyjmuję, bez chwili zawahania...   Wchodzę cała przemoknięta...    -Wiesz, tak bardzo się spieszyłam do Ciebie , że nie wzięłam parasola...   Pomagasz mi zdjąć  płaszcz, kradniemy sobie nawzajem kilka głodnych spojrzeń...   Jestem ciekawa czy zobaczyłeś w moich oczach ...jak bardzo pragnę Twoich ust...   Ty się już zdradziłeś...   Mnie zdradza jeszcze przemoknięta sukienka...  Sutki mocno się odznaczają...    Ach tak... Już wiesz, że nie tylko parasola zapomniałam...   

Aine

Aine

 

#pomysły #1

Przeczytaj to nim wiejdziesz do kina. Następnie zamień się miejscami z którąś z dziewczyn jak będzie trzeba i wyobraź sobię tę sytuację siedząc już wygodnie  w fotelu.



Siedzisz w kinie z koleżankami, seans trwa od dłuższego czasu. Usiadłaś wewnątrz rzędu jako ostatnia z nich. Obok Ciebie siedzi jakiś facet w garniturze.
Ładnie pachnie. Odruchowo przechylasz się co jakiś czas w jego stronę i próbujesz rozpoznać perfumy. On to chyba dostrzega i obraca się w Twoją stronę uśmiechając. Udajesz, że tego nie widzisz..

Zakładasz nogę na nogę i wygodniej rozsiadasz się w fotelu. Czujesz zmęczenie i senność, powieki same opadają Ci ciążąc.

W pewnej chwili czujesz rękę na swoim kolanie. Chyba przysnęłaś na moment, bo nie bardzo rozumiesz, co się dzieje. Dłoń wędruje coraz wyżej po udzie.
Obracasz głowę i widzisz, że nieznajomy z szelmowskim uśmiechem wpatruje się w Ciebie czekając na reakcję..

Jesteś spanikowana, ale jednocześnie coraz bardziej podniecona. On nie zabiera ręki, tylko zaczyna nia delikatnie poruszać w górę i w dół po udzie. Postanawiasz wstać i wyjść, by nie wywoływać zamieszania i ochłonąć.
Zdejmujesz nogę z nogi i zamierzasz wstać, gdy nagle jego dłoń mocno dociska Twoje udo do fotela i wędruje błyskawicznie w kierunku krocza. Zalewa Cię fala gorąca ze strachu i podniecenia. To drugie bierze jednak górę.
Mimowolnie rozchylasz uda by ułatwić mu dostęp, a on natychmiast to wykorzystuje. Chwyta Cię za cipkę przez spodnie i majtki i zaczyna pocierać ja palcami..

Oddychasz coraz głośniej i z coraz większym trudem usiłujesz zachować ciszę. Obracasz się w stronę dziewczyn, ale żadna nie zwraca na Was uwagi. Osuwasz się na fotelu jeszcze niżej i zamykasz oczy.
Ręka nie przestaje pracować i wiesz, że robisz się coraz bardziej wilgotna. On musi czuć to nawet przez spodnie i nie zamierza przestać. Unosisz w górę i w dół biodra w fotelu by przyspieszyć nieuchronne i ulatwić mu zadanie.
Chwyta Cię mocno w kroku, jego palce są coraz agresywniejsze. Jeszcze kilka sekund i nie wytrzymasz, czujesz to doskonale..

Orgazm nadchodzi szybciej niż myslałaś. Spazm podniecenia zalewa Twoje ciało a Ty mimowolnie wydajesz głośny jęk rozkoszy. On ściska Ci krocze i czeka, aż opadniesz na fotel. Otwierasz oczy i ze strachem spoglądasz na koleżanki.
Facet niespiesznie zabiera dłoń i poprawia sie w fotelu. Zastanawiasz się, czy ktokolwiek to widział..?

Poprawiasz się i zakladasz nogę na nogę czując, że cały kostium masz mokry od własnych soków. Powoli odzyskujesz jasność widzenia. Błogie odprężenie zalewa Twoje ciało.

Obracasz głowę w stronę nieznajomego i chwytasz go za dłoń, która przed momentem była źródłem perwersyjnej rozkoszy.
Pochylasz się do niego i wkładając sobie ponownie jego rękę między uda szepczesz mu na ucho "Zrób to jeszcze raz.."
Tym razem nie przejmujesz się już tym, czy ktokolwiek zobaczy co się z Tobą dzieje. Jego palce powtórnie rozpoczynaja zabawę, a Ty wzdychasz głęboko i myślisz już tylko o tym, by dojść ponownie..

Należy Ci się ten relaks po tak ciężkim dniu. animation.gif1.mp4 animation.gif.mp4

AlexDark

AlexDark

Zeszłoroczny śnieg

Zeszłoroczny śnieg   Zeszłoroczny śnieg dziś za oknem pada
Chcąc zasypać to nikłe wspomnienie 
Lecz na głos o tym mówić nie wypada
Zbyt śmiałe i próżne to wydarzenie   Byliśmy tam razem na wskroś pijani
W pogoni za śmiesznym pragnieniem
W chłodzie betonu beztrosko skąpani
Chcąc ciepła się poić złudzeniem   I karmiłeś mnie pustymi słowami
Zarówno wtedy jak i teraz bez znaczenia
By móc wargi kąsać wargami
Pod cienką kołdrą mego przyzwolenia   Lecz niech pozostanie tej chwili tajemnicą
Które z nas było wówczas bardziej naiwne
Kto był tam koniem a kto woźnicą
I czyje myśli były bardziej piwne   Bo zeszłoroczny śnieg dziś za oknem pada
Napełniając mnie z wolna swym chłodem 
Szepnął mi do ucha - Mała moja rada
Nie próbuj więcej lodu topić lodem   ---  Ilustracja: Paul Maguire

SplitKiM

SplitKiM

Na wymarciu

Na wymarciu   Wgnieciona w przestrzeń między słowami Wychłodzona przez bylejakość spojrzenia Wysuszona wygórowanymi oczekiwaniami Zwiedziona obietnicą szybkiego spełnienia   Wystygłam   Ilustracja:  Lora Zombie

SplitKiM

SplitKiM

Uciekając z domu

Uciekając z domu   Ukradłam tę chwilę tylko dla siebie Składam pokłon do stóp nieuwagi Gdzie, kiedy i jak? Nikt nie wie Zrzuciłam sztywny kokon rozwagi   Poza waszym zasięgiem wzroku Bezczelnie upajam się złudzeniem Kąpiąc się w bezkresnym mroku Ponad wami znajduję ukojenie   Nieświadomość wasza mnie nie wzrusza Rozkłada się wachlarzem możliwości Bo tam gdzie nocą wędruje moja dusza Tam dla was przepaść emocjonalnej nicości   Zwinnie unikam wszelkich domysłów Spokojem was karmiąc jak chlebem By pięć do syta zaspokoić zmysłów Szósty zachować tylko dla siebie   Matko… droga w tę stronę Cię nie dotyczy Nie płacz i nie próbuj mnie szukać Drogowskazy jak milion krwawych biczy Czekają cierpliwie by Cię oszukać   Ojcze… choć złamane zasady i serce Wbrew twej woli i przykazaniom Składam niewdzięcznie dziś Ci na ręce Słowa i czyny które tak ranią   O brzasku jednak droga ta ma kres swój Pokornie w ciszy zawsze do was powracam Oto najlepszy z najlepszych wizerunek mój Kiedy tak słodko się w kłamstwo obracam   --- Ilustracja: Lora Zombie

SplitKiM

SplitKiM

Jak Nikt nauczył Aine prawdę mówić... w nieklimatycznym towarzystwie ...

Mam w telefonie numer do znanego tutaj wszystkim Nikta ...   No ale przecież ...ani nie jest to tajemnica ,ani sensacja...że ludzie do siebie numer mają i czasami sobie rozmawiają   Przedwczoraj ,jednak nie gadaliśmy ,więc nie miałam go w ostatnich połączeniach ... I siedząc w bardzo nieklimatycznym towarzystwie  , wieczorkiem  ...słyszę jak mi coś brzęczy w tylnej kieszeni spodni...   Nasłuchuje... bo znam ten dźwięk ,ale to nie jest mój dzwonek, aaaa syyygnaaał alarmujący, że to ja do kogoś dzwonie...  -O fuck!  -wymsknęło mi się pod nosem .... Po czym nerwowo wyciągnęłam telefon z kieszeni ... Patrze... I cholera nie dowierzam ... Ja dzwonie do Nikta... !     Szybko się rozłączyłam ...zrobiłam klasyczny wdech /wydech ... spaliłam chyba lekko cegłę ...   A wszyscy patrzą na mnie ...  ~oooo ...ale maaam wiiidoooowniiiie ...   -Kto dzwonił ? -Stało się coś ? ... pytają wszyscy jak z automatu...   -yyy ...to Nikt ,yyy to znaczy ja dzwoniłam do Nikta ...-odpowiedziałam z bezczelnym uśmiechem na ustach     (chwila ciszy zapadła)   -Aaaa Nikt ... -powtórzyła za mną ,chichocząc znajoma...myśląc że żart złapała ...   Ja na to z powagą ...i lekko zmarszczonymi brwiami ...   -No tak ,Nikt . Nikty  czasem do mnie dzwonią ,a czasem ja do nich ...      Kuniec historyjki                  

Aine

Aine

 

Kalosze

Kalosze. Pozwolą na przejście stopą suchą. Chyba. Zdejmiesz je, niespiesznie. Bo przecież mamy czas. Od codzienności dzieli nas parsek. Tylko dziś.

Zouza

Zouza

O tym jak wybucha księżyc ...

Nie chciałam  już biec, stało się logiczne , że go nie dogonię ...   Bo czy zaćmienie księżyca, można tak po prostu złapać ?   Przywłaszczyć sobie  go na wyłączność ,zaklepać obecność ...   Dobrze wiedziałam ,że to tylko krótka chwila    Ostrzegałam siebie samą  ,prosiłam!    ~Nie idź tam ... rozpaczliwie błagał mój tył głowy ...     No ale to przecież ja jestem ...ja podążam za mrokiem    Za tajemniczym pożądania smakiem    Ten jednak zdawał się być zbyt daleko      Biegłam za tym księżycem , ile starczyło sił !    a teraz doceniam chwilę ,kiedy zatrzymałam się w porę nad przepaścią ...       Księżyc ten ,w otchłań wpadł ...   Zabrał ze sobą moje łzy...   Wybuchł ...rozpadł się na świetliste kawałki    i powiedział do mnie :   -Patrz ! ile w koło światełek ,do każdego tunelu dostajesz bilet.   Podróżuj,zwiedzaj ...chłoń kolejne tajemnice.    Ja się kiedyś odrodzę ...i wrócę tu do Ciebie.       Następne zaćmienie podobno w 2123 roku ...   Tak mi się kojarzy z numerem alarmowym.   Nie zadzwonię...        

Aine

Aine

 

W ciemności

Przy płomyku świec dla ciebie zatańczę Nie zobaczysz łzy, szybko po policzku płynącej Nie zauważysz opadających ust kącików Zajęty krągłością pośladków I tylko przez chwilę zdziwisz się, że ciemno tak Oczu blask wyłączono Pstryk. I nie ma.    

Zouza

Zouza

 

Jerzy - prolog.

Elementarny problem z moim kochankiem polega na tym, że jest martwy.   Nie jest to jednak największy z problemów.   Gdybym spędziła z nim ten czas, kiedy jeszcze żył, wówczas mogłabym koić ból straty wspomnieniami które, być może, dałyby satysfakcję z tego, co zdążyliśmy przeżyć razem a ona z kolei popchnęłaby mnie do tego, by żyć dalej. Może nawet znaleźć kogoś, z kim napisałabym nową historię?   Niestety nie było nam to dane.   Gdybym jednak mogła go chociaż poznać, rozmawiać z nim, napawać jego obecnością... wówczas cieszyłabym się choćby i tym. Może mogłabym też rozwiać kilka wątpliwości, znaleźć odpowiedź na pewne pytania.   Ale nie miałam nawet i takiej szansy.   Czasami myślę, że gdybym mogła powiedzieć, że zakochałam się w, powiedzmy, Kurcie Cobainie albo jakimś dawno zmarłym pisarzu, wtedy ludzie po prostu pokiwaliby z politowaniem głową nad platonicznym zauroczeniem. Ale by je po trochu rozumieli.   Niestety tak się nie stało.   Jerzy był kolegą mojej starszej o ponad dekadę siostry. Zanim odszedł nie zdążył się przysłużyć niczym dla narodu. Nie był sławny ani nie dokonał żadnego heroicznego czynu.
Po prostu był.
A potem zmarł na krótko przed moimi ósmymi urodzinami.   Nigdy go nie poznałam.
Miłość do niego przysłania mi wszystko.

rita

rita

Odczarować moc księżyca...

Pozbawić sie swojej własnej wyjątkowości -nie trzeba i nie wolno.   Są sposoby by dostrzegać piękno całego świata, nie karcąc się przy tym porównaniami.   Właśnie w tym sęk tkwi, a nie drzazga , by samemu się nie okaleczać.   A masochizm może stać się przyjemną pełnią ,jeśli jest wyzwolony dojrzale.   Odpowiednio i na czas .  
Tak wiele od Nas zależy ,czy tak mało?   I czy przypadkiem, to nie podły świat, wciąż Nas porównuje ,pokazując jaka potęga w pięknie i sile ...   "Słabości nie ujawniaj ,w ogóle je skasuj ,są Ci niepotrzebne ...przereklamowane ."  
Oj nie ... spójrz...   ...to słabości malują pięknym ustom kontury ...a oczom dodają blasku.   Słabości piszą naszą historie przez odmienność wyjątkową.   Pokazują tęsknoty głodne i te marne niepotrzebne ograniczenia.   By łatwiej było walczyć w tych naszych małych wojnach...  
I ta niezwykła świadomość ,nasza własna ,że to ktoś zawładnął nad Nami ...   ...a my nie mamy na to wpływu,ani też nie chcemy mieć .Prawda ?   Siedzi w głowie mocno, kojarzy się i przypomina ,aż po niekontrolowany dreszcz.  
Dreszcz zapowiadający niezwykłe zaćmienia księżyca, trochę jakby częściej ...  
-Trochę ?   -Tak ,bo trochę w innym wymiarze znaczy dużo więcej ...

Aine

Aine

Syndrom niedorżnięcia -Przeklęte 69 !

Nauczyłam się już, by nie pisać niczego na siłę ,co ma jeszcze dojrzeć niech dojrzewa ... co ma się tlić niech się tli ...a co ma zgasnąć niech kurwa wreszcie zgaśnie ...
Nie będę pisać o tym co w danej chwili czuję na pół gwizdka w dodatku po przeciwnej stronie ulicy ...czyli po chujowej stronie ,bo nie chcę mi się szukać pasów ,ani świateł ... w dupie to mam.
Nie chcę mi się ,jak mi się zachcę to przefrunę ,znajdę sposób by do tego wrócić ...
I znowu zaczęłam od dupy strony ,
w dodatku zgubiłam wątek i zapomniałam o co mi chodziło właściwie...   Syndromowe wywody ,fuck!   Faza księżyca pt: Zerżnij mnie bo mogę dostać wścieklizny i kogoś pogryźć ,pewnie kurwa hurtem to uczynię ,bo jak się bawić to przecież w grupie większa frajda...taki frustrujący paradoks, bo nie przepadam za tłokiem ,tfu ....przebywać w ciasnym tłoku nie lubię ,ale na tłoku to mogę posiedzieć ,najlepiej na takim co mnie na wylot przetłoczy...Oo! Widzicie jak mi się wszystko ładnie kojarzy . .. ?   Hmmm czy ja się szczepiłam na wściekliznę, no nie pamiętam ,psy za to zaszczepiłam jakoś teraz -wiosną .Trzeba było i siebie...   A niech ktoś wpadnie na to by mi kaganiec kupić , to już ma przerąbane ,nawet jak tylko o tym pomyślał Słysze te Wasze myśli o kagańcu dla Aine...   Bez przesady , może i zboczona jestem ...może i suka do potęgi entej ,ale nigdy w życiu nie będę się łasić po zwierzęcemu ,skakać na Pana machać łapkami i szczekać jak jakiś maltańczyk jebany.
Spieprzać ode mnie z takimi fantazjami i zabrać ze sobą te kagańce .   Dobra ,ale miało być dziś o skojarzeniach trochę i o przeklętej liczbie 69 ...   Jak się nauczyłam cyferek i adresu ,to się okazało że mieszkam pod numenem 6/9, bez zboczeńskich doświadczeń, już miałam skojarzenie takie : że ktoś specjalnie stworzył dwie odwrócone cyferki by merdały się po brzuszkach . Burę dostałam w przedszkolu za taką teorie .
A takie to straszne było ,że panie prawie płakały ze śmiechu ... To świntuchy wiedziały lepiej ode mnie ,że nie po brzuszkach to merdanie jest.. .   Od przedszkola więc patrzyłam spod byka na tą kombinację cyfr... i jakoś tak wyszło że podrosłam...zdawało mi się że będę mieć te 170 z hakiem ... ale nie dałam rady , 169 ... jak to ?
No ja pierdole ,nie ta kolejka ...po rozum sobie stanęłam nie po wzrost .   W dowodzie będę mieć liczbę, co już dobrze wiedziałam że po brzuszkach się nie merda.
O fuck, pomyślałam ...żeby mi tylko waga nie skoczyła do 69 bo się zastrzelę , na pewno się znajdzie jakiś kaliber 69 dostępny na czarnym rynku, specjalnie dla mnie za 69 zł i 69 gr ,bo w promocji z okazji 69 lecia czarnego rynku ...
No ale jak widać się nie zastrzeliłam ... I coraz częściej myślę o tym że dożyje 69 lat .   A na przykład bateria w moim telefonie ma tylko chwile 100% ,nim się ocknę, już mam 69 % a potem to znowu zdycha ... no to ładuję ...
Miałam kiedyś też taką co tylko do 69% się ładowała ,wieczne 69 i ni chuja dalej nie chcę iść .Co za ograniczony telefon cały żywot w jednej pozycji ...chyba był pancerny ,odlewany na hucie specjalnie dla mnie ,tyle razy lądował na ścianie ...
Oczywiście ,domyślacie się ,że za 69 ?   No ale lecimy dalej ,Aine zmieniła adres ... awansowała z 6/9 na 69 ,toż to ,została wyeliminowana kreska która blokowała merdanie się tu i ówdzie .
Pełnoletnia 21-latka pozbawiona blokującej kreski ,Ha!
Wolność normalnie ,koniec lizania się przez szybę ...   Potem sie jeszcze dowiedziałam, że do pracy muszę dojeżdżać autobusem 69 ,no myślałam, że padnę ...pewnie jeszcze 69 minut... ?   Na szczęście trochę krócej ... no bo przecież jakby to miało być inaczej , musiałam wysiąść centralnie obok domu z numerem 69 ... tam sobie postawili kolejny przystanek .   A co mnie skłoniło do tego wywodu? jakoś ostatnio ta liczba dopada mnie nawet tu ,a to upatrzę sobie post 69 ...ewentualnie xxxx69 coś-tam ... nigdy nie zerkam, na liczby wyświetleń profilu a kiedy tak przypadkiem spojrzałam to jest -9069...albo lajków 3669 ...   Uwaga! Przedstawiciele teorii spiskowej 69, wiedzą już że jestem na tym forum .
Zaraz dla mnie przygotują 69 facetów ,każdy bedzie mnie miał 69 minut .
Mój syndrom nie będzie, już się wściekał ...bo dostanie 69 przyjemności ,po 69 min.
Będę mogła sobie w spokoju dopić herbatę, co na opakowaniu miała 69 i zjem ciastko, jedno, paczki ,za 6.90...   I zrobię coś konstruktywnego ,zanim znowu mnie dopadnie 69 nowych skojarzeń  
Koniec ...zaraz tu będzie 69 wyświetleń i ja tu na pewno wpadnę właśnie na ten czas...

Aine

Aine

 

Prawo żony - Impreza integracyjna - Akt 2

- To ilu ich jest ? – padło pytanie gdy tylko ruszyliśmy. Oboje siedzieliśmy jak na szpilkach powoli kierując się w stronę imprezy.   - Pięciu ostatecznie. Tzn. ich pięciu, ja i Ty – dodałem szybko   - Yhym….   (cisza)   - Powiedz mi coś o nich…   - Hmmm… co mam powiedzieć…. Tak jak mówiłem wcześniej – głównie studenci lub świeżo po studiach. Takie raczej nieopierzone jeszcze towarzystwo co dużo mówi a ile robi to się okaże . W sumie podobni do wszystkich innych moich kolegów z poprzednich firm. Nie wiem co dokładniej chciałabyś wiedzieć….   - Yhym… Powiedz mi coś więcej o każdym z nich.   w sumie to niegłupie, może będę myślał o czymś innym i się nie rozbijemy   - Więc…. Mateusz. Mateusza jest trochę więcej niż innych. Taki typ wesołka przy kości. Każdy trochę go lubi a trochę śmieje się z niego za plecami. Jak zacznie gadać to ciężko mu przerwać a często gada co mu ślina na język przyniesie. Nieszkodliwy typ. Myślę, że będzie siedział zaskoczony sytuacją i żartował nerwowo, a dalej to ciężko powiedzieć.   - Rafał. Rafał jest totalnie przeciętny. Jak zamkniesz oczy i wyobrazisz sobie studenta informatyki to właśnie on. Trochę introwertyczny, spokojny, raczej sam z niczym nie wyskakuje. Ma jakąś dziewczynę ale na ile to poważne ciężko stwierdzić bo raczej póki co poważnie o życiu nie myśli. Ciężko mi powiedzieć o nim coś więcej.   - Marek i Patryk. W sumie nierozłączna para kumpli. Weseli, zawsze muszą być w centrum uwagi. Czasami bezczelni ale na takim normalnym poziomie. Raczej nie zgasisz ich tak szybko byle czym choć wiadomo, że zaskoczeni będą. Myślę też, że mogą być zainteresowani Tobą jak najbardziej i raczej się nie przestraszą. Jeżeli już to Mateusz i Rafał nie zdecydują się na figle.   Kasia cały czas słuchała mnie w skupieniu tak silnym, że aż mnie niemal peszyła. Widać było, że wszystko co mówię kalkuluje sobie szybko, stara się zapamiętać i ująć w chaotycznie sporządzanym planie działania.   - No i jest jeszcze Radek… - tu zawiesiłem się na chwile szukając odpowiednich słów   - Tak…? Coś z nim nie tak? – Kasia zaczęła się nerwowo podpytywać.   - Nie. Zasadniczo nie, jednak Radek jak dla mnie ma trochę rys skurwiela, a przynajmniej na takiego się kreuje. Mało mówi, jeżeli już to bardzo dosadnie. Podobnie z żartowaniem. Nic mi nie wiadomo, żeby kogoś miał. Poza mną w towarzystwie jest najstarszy. Z pewnością nie uważam go za jakiegoś niebezpiecznego typa i nic Ci z jego ręki nie grozi. Gdyby tak było nie dopuściłbym do takiego spotkania z nim. Niemniej jednak jeżeli na kogoś musisz uważać to na niego i raczej bym go za bardzo nie prowokował.   - Yhym….   Dalej jechaliśmy w ciszy co chwilę tylko zerkając na siebie i nerwowo uśmiechając się. Oboje z poziomem emocji w górnych pułapach skali. Obserwowaliśmy coraz rzadsze zabudowania miasta nieuchronnie zbliżając się do naszego domku.   - A Ty jak się z tym czujesz? – prezerwała ciszę Kasia   - Dobrze. Mnóstwo stresówy, biegania, załatwiania, knucia…. Ale wiesz, że lubię takie akcje. Tak samo jak spełnianie Twoich fantazji. Przyjedziemy, usiądę z drinkiem, zapalę i po prostu będziemy się dobrze bawić.   W odpowiedzi pocałowała mnie jedynie szybko, a dalszą część drogi przejechaliśmy w ciszy wsłuchując się jedynie w głosy w naszych głowach.   Zaparkowałem trochę dalej od domku tak, żeby koledzy tego nie widzieli. Liczyłem na efekt zaskoczenia. Pomogłem Kasi zdjąć płaszcz który zostawiliśmy w samochodzie i ruszyliśmy w stronę imprezy. Podniesione głosy, muzyka i inne dźwięki zabawy które stawały się z każdym krokiem coraz wyraźniejsze sugerowały, że towarzystwo zdążyło się już wstępnie rozkręcić. Otworzyłem drzwi wpuszczając przodem moją gwiazdę wieczoru i wszedłem tuż za nią głośno klaszcząc w dłonie w celu zwrócenia na nas uwagi zgromadzonych.   …. i czas zwolnił….   Miny zgromadzony w środku warte były wszelkich pieniędzy, knucia i czasu poświęconego na przygotowania. Szok, totalne zaskoczenie, rozmowy zawieszone w połowie zdania. Cała uwaga skupiła się na Kasi, która stała pewna siebie wyglądając wprost zniewalająco i tylko ja widziałem jak jej ciało lekko drży z nadmiaru emocji. Ja stałem za nią równie nakręcony, z dziką satysfakcją patrząc na miny kolegów i uśmiechając się szeroko. Nie wiem jak długo tak staliśmy. Pewnie krótką chwilę, która jednak dla mnie wydawała się przedłużać w nieskończoność.   - Panowie, to jest Luiza – przerwałem w końcu przełykając ślinę, mówiąc możliwie pewnym siebie głosem pomimo zaciśniętego gardła. - Luiza, zrób mi drinka i przedstaw się ładnie kolegom.   Weszliśmy do środka i usiadłem w fotelu. Kasia kręcąc tyłkiem podeszła do blatu nalewając mi drinka a ja patrzyłem wciąż z uśmiechem na trwająca reakcję kolegów. Uśmiechali się nie wiedząc za bardzo co mają zrobić. Patrzyli to na mnie, to na nią, to po sobie, nerwowo poprawiając się i starając się wypaść w pierwszej chwili jak najlepiej. W sumie była to ciekawa odmiana do chwil kiedy jedynie ja byłem zestresowany, a reszta bawiła się jak gdyby nigdy nic. Kasia z przesadnym namaszczeniem podała mi drinka i uśmiechając się do kolegów podeszła kołysząc biodrami do każdego z nich przedstawiając się i chwilę kokietując. Wyglądali trochę jak grupka 18latków podczas pierwszej wizyty w klubie go-go. Nie wiedzieli zbytnio co powiedzieć ani gdzie się patrzeć, a ja obserwowałem ten spektakl z uśmiechem.   - To gdzie mogę usiąść – spytała zalotnie Kasia gdy już się ze wszystkimi przywitała a chłopaki mało się nie pozabijali robiąc jej miejsce. W końcu rozsiadła się na kanapie między Markiem i Patrykiem którzy wyglądali na wyjątkowo zadowolonych takim obrotem spraw. Mateusz gdzieś się zmył. Rafał z Radkiem patrzyli wciąż to na nią, to na mnie z wyraźnym uśmiechem i myslami które można było praktycznie czytać z ich twarzy. Tempo rozkręcania się imprezy nieco opadło gdyż nikt nie chciał się wychylać z niczym i widziałem, że Kasia ma z tego niezły ubaw.   - Poczęstuje mnie ktoś papierosem – spytała szybko i zanim koledzy znów się o mało nie pozabijali szukając papierosów (nawet jeżeli sami nie palili) Radek już stał przy niej z otwartą paczką uśmiechając się jedynie wymownie.   Podziękowała patrząc mu chwilę w oczy i wyszła na taras kręcąc tyłkiem a całe zgromadzone towarzystwo łącznie ze mną odprowadziło ją wzrokiem. Gdy tylko wyszła zaczęło się….   - Co to za laska? Skąd Ty ją wziąłeś? Ale to tak na serio ? – chłopaki zasypywali mnie pytaniami jak z broni maszynowej a ja jedynie siedziałem i uśmiechając się szyderczo odpowiadałem.   - No przecież się przedstawiła. Mówiłem, że będą panienki…. – Powiedziałem pociągając z ulgą kolejne solidne łyki drinka.   - Ale to tak na serio, nie wkręcasz nas? – Pytaniom nie było końca   -Tak. Na serio. Bawcie się dobrze – powiedziałem uśmiechając się. Wszyscy byli wyraźnie zaaferowani sytuacją w jakieś się znaleźli i starali się w niej jakoś odnaleźć. W tym czasie Kasia wróciła do nas i rozmowy szybko zmieniły temat.   - To teraz ja pójdę sobie zajarać – wstałem i wyszedłem na taras odpalając papierosa jeszcze w środku. Zaraz za mną wyszedł Radek. Chwilę paliliśmy w milczeniu patrząc się w ciemność rozciągającą się przed tarasem.   - Ty.. A tak serio teraz, co to za jedna ? – spytał poważnie   - Nie wiesz, nie widzisz i nie domyślasz się ? – odpowiedziałem po chwili równie poważnie   - I co z nią można ? - kolejne, równie poważne pytanie padło po krótkiej przerwie która wydawała się wiecznością   - Wszystko. W granicach rozsądku oczywiście. Nie zepsujcie mi jej i ani nie uszkodźcie. Jeszcze mi się przyda.   - Ok – stwierdził krótko i wszedł do środka pstrykając z palca niedopałkiem w przestrzeń przed sobą. Zaraz potem zrobiłem dokładnie to samo.

Wichura

Wichura

Czarne oczy...

Nie był jej szczególnie bliski , właściwie,długo znali się tylko z widzenia...
Ilekroć mijał ją na ulicy , generował w niej olbrzymie pokłady emocjonalnych drgań   Przywoływał jej auto-narracyjne szepty ... osobliwe samogwałty ..
Wpełzały jak olbrzymie wije krocionogi ...do wewnątrz jej mokrej ,pulsującej szczeliny   Ciałem jej sterował przez umysł ,wzrokiem arcygroźne diabolicznym,chłostał   Nie potrafiła uciec przed tym spojrzeniem ,   które swoimi mackami blokowały ją skutecznie pozbawiając ją swobody poruszania ...własnej woli ...   Tak ,uda jej umysłu otwierały się wulgarnie na jego życzenie .       A może wcale nie zamierzała przed nim uciekać ?   Albowiem ciekawość była silniejsza ,chciała być pewna, że to co widzi nie jest tylko wytworem jej nadwrażliwej wyobraźni .   Nie mogła uwierzyć, że jego oczy są czarne ,zupełnie bez jakichkolwiek błotnych zmąceń,   nawet wystawione naprzeciw promieniom słońca nie jaśniały ,lśniły jak dwa mokre węgle   To były oczy z których nie umiała nic wyczytać ,jednak napawały ją paraliżującym lękiem ...
Bała się go i jednocześnie pragnęła by ją dopadł,upolował jak bezbronną zwierzynę.
By cedził lubieżnie przez zęby jej imię , rozbierając niespiesznie sprawiając tą delikatnością ból ...   Ból który napędza do walki ,do obrony, wżerający się w skórę   I zatapia ją w mroku ,jej ukochanym mroku...

Aine

Aine

 

Na dzień dobry

Witajcie, którzyście tutaj zbłądzili   Po długiej przerwie postanowiłem powrócić. Ponieważ poprzednie konto (mp) zostało skasowane muszę wszystkie treści i znajomych odbudowywać od początku   Dlaczego blog? Bo tutaj będę mógł lepiej się wyrazić, opisać uczucia i odczucia, pragnienia i tęsknoty.   Dla przypomnienia:
Mam wspaniałe wspomnienia z czasów, kiedy moja M "miewała przygody" (i przygody przez duże P) i chętnie się nimi ze mną dzieliła. Niestety, w którymś momencie doszła do wniosku, że.. I z jakiegoś powodu "nie przystoi". I przestała mi o nich opowiadać. Bo mam swoje doświadczenie, umiem obserwować i wiem, że z przygodami nie skończyła   Kiedy poznałem Moją M była blondynką (i to jedno się w niej nie zmieniło), miała cudowne loki sięgające za ramiona, zielone oczy, 175 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę (teraz nabrała trochę bardziej kobiecych kształtów), miseczka 75B, zgrabne nogi..   Jak to się u nas zaczęło?
Poznałam ją tydzień przed jej osiemnastymi urodzinami, ja jestem od niej 10 lat starszy i byłem jej pierwszym mężczyzną. Na początku nie podchodziłem do tego związku poważnie, choć byłem pod ogromnym wrażeniem jej urody.. Wiedziałem i powiedziałem jej, że zdaję sobie sprawę, iż kiedyś będzie chciała spróbować z innym i ja to zrozumiem.. Nie, nie.. Nie wiedziałem wtedy nawet, ze cuckold istnieje, nie wiedziałem, że może nieść ze sobą takie emocje*.. Po prostu widziałem jak cudownie przeżywa każde nasze zbliżenie, jaką radość daje jej seks. I że kiedyś przyjdzie dzień, kiedy ulegnie pokusie, urokowi kogoś innego i spróbuje.
*(Ok, raz znałem pewną dziewczynę, z którą nie byliśmy w żadnym związku. Lubiliśmy uprawiać ze sobą seks i poznawać rzeczy, na które mieliśmy chęć, ale nie spróbowalibyśmy ich ze stałymi partnerami. I wtedy z Nią spróbowaliśmy trójkąta - miłe przeżycie, z “tym trzecim” uważaliśmy, żeby się nie musnąć nawet.. Ale to nie to samo..)   To było mniej więcej po roku naszej znajomości.. Bzykaliśmy się wtedy jak młode norki. Była na pierwszym roku studiów. I pewnego dnia powiedziała, że jedzie z grupą na rajd pieszy. Miałem wtedy fajną "pracę", znajomych, których ze względu na znajomość z M zacząłem zaniedbywać.. Niech jedzie!   Po jakimś czasie jej znajomi urządzili imprezę na którą wybraliśmy się razem.. Miałem z jej znajomymi dobry kontakt, czasem lepszy niż ona sama. Była już późna pora kiedy podszedł do mnie jeden z jej kolegów i powiedział, że M zamknęła się w łazience z Konradem.
(Konrad czasem przewijał się w jej opowieściach z zajęć. Widziałem go wcześniej raz czy dwa. Był takim młodym gniewnym - bardzo szczupły, ale wysportowany, kręcone włosy za ramiona, lenonki na nosie, negujący otaczająca go rzeczywistość)
Ja.. Już trochę wypiłem i podszedłem do tematu ze spokojem, jednak poszedłem i zastukałem. Nie otwierała, a Tomek, który podszedł ze mną powiedział, żebym miał M na oku, bo coś z tym Konradem kręcą.. Zapukałem jeszcze raz.. Otworzyła po dłuższej chwili i wyszła - jej niesforne włosy były potargane, bluzka dość sfatygowana i niestarannie włożona za pasek spódnicy.. Ominęła mnie nie patrząc w moją stronę i podeszła do stołu gdzie zrobiła sobie drinka. Po dłuższej chwili z łazienki wyszedł i Koniu, ale chyba czuł się nieswojo, bo nie zaszczycił nas swoja obecnością..   Po powrocie do domu rozebraliśmy się i położyli do łóżka. Człowiek młody był, więc spać się nam jeszcze nie chciało. Zapytałem ją o co chodzi z tym Konradem? - Zdradziłam cię. - powiedziała.   - Jak? Kiedy?
I wtedy mi opowiedziała o tym, co się wydarzyło na rajdzie..
Kiedy zaczęła swoją opowieść, tak pobieżnie, bez wdawania się w szczegóły, poczułem niezrozumiałe wtedy podniecenie.. W głowie zaczęły się tworzyć wizje jej i jego, sali gimnastycznej, na której spali. Zacząłem ją pieścić, a ona snuła swoją historię. Będąc w niej szeptałem jej komplementy i prosiłem o szczegóły.. Ona widząc moje podniecenie i brak zazdrości otworzyła się i opowiedziała wszystko z najdrobniejszymi detalami.. I to był ten pierwszy raz zakończony długim, czasem spokojnym, czasem gwałtownym, wspaniałym seksem.   Opowieść mojej M    

MaciekWaw

MaciekWaw

Scenariusz niezrealizowany,pierwszy...

Namierzyłam Cię ...
Wiem gdzie mieszkasz ...
Wiem jak wygląda Twoja dziewczyna ...
I zamierzam Ci złożyć wizytę ,jak ona tylko wyjdzie z domu....   Siedzie w samochodzie i czekam
Niczego się nie spodziewasz,a ja na myśl o tym przygryzam wargę boleśnie
I uśmiecham się ze smakiem podniecenia ...   Ona własnie wychodzi ...mijam ją na ulicy
Co Ty jej zrobiłeś ,że wybiegła taka wściekła ?
Zdążyłam ją zapytać o godzinę... 8 :20 -burknęła pod nosem ...   Hmm...sprawdzimy jaki jest Twój humor .......
Wchodzę do klatki ...pukam do drzwi
Cisza...czyżbyś spał ...?
Pukam ponownie i słyszę ...- Kurwa ,przecież nie zamknęłaś drzwi !   -oj...też zły...
-wchodzę ,a co mi tam ...
stoisz przy otwartym oknie i palisz papierosa....
jesteś w samych spodniach ...bez koszulki ...
na ten widok boleśnie ściskają się moje mięśnie w podbrzuszu ...mmm rozkosznie...   Podchodzę bliżej ....jedną ręka dotykam Twoich pleców ...
drugą zakradam się od razu w okolice krocza ...
Jesteś spięty ... odwracasz się nerwowo ,odpychając mnie ...i mówisz na szczękościsku...   -Kurwa co Ty ....? Jak ...? Aine ??? - nie wierze ...
-Byłam w pobliżu i wstąpiłam na kawę ...
-a Ty nie w humorze ?
-Nie bardzo ,ale ...   ..choć na tą kawę ...   ...prowadzisz mnie do kuchni ,jesteś rozkojarzony ,zdenerwowany ....
wstawiasz wodę na gaz ...szykujesz kubki ,wsypujesz czarną mieloną ...
i nic nie mówisz ....   Nagle ...
Odwracasz się do mnie i pytasz
-jak mnie znalazłaś ?!
-Hmmm...mam swoje sposoby ,odpowiadam i uśmiecham się złowieszczo ...
-Jakie kurwa sposoby ? -dodajesz i owijasz sobie na dłoni moje włosy ...
ściągając mnie do parteru...   -Przyjechałaś mi zrobić porannego loda ? Pytasz ostro rozpinając spodnie
-Yhym.. -odpowiadam cicho
-Nie słyszałem !
-Tak ,przyszłam Ci zrobić loda...-mówię głośniej zszokowana Twoim zachowaniem
-To ssij suko ! Pokaż co potrafisz !   Biorę go w usta ...zdezorientowana i oblizuje wilgotny koniec ostrza...
Cholera ,ale jest twardy ...pulsujący ...jakby miał zaraz wystrzelić na mnie...
Nie cackasz się ze mną ...przerywając moją powolną pieszczotę wbijasz mi go w gardło ...
tak trzymając mnie za głowę ...z braku powietrza dławię się i unoszę ...   Pozwalasz na łyk powietrza i uderzasz mnie w twarz...   -nie podnoś się Suko !   Kuźwa...ale mnie jara kiedy tak mnie bluzgasz ...
...znowu go wbijasz w moje gardło równie głęboko
i tak kilka długich razy ...ślina spływa mi po brodzie ....szyi ...dekolcie   Znudziło Ci się i każesz mi wstać ...
opierasz mnie o blat kuchenny i nie odrywając ode mnie wzroku
rozrywasz mi bluzkę ...aż guziki strzelają ,każdy w inną stronę kuchni ...
...zrywasz stanik i mocno ściskając ssiesz moje sutki ...
podgryzasz tak mocno ...że odruchowo próbuje się wyrwać ...
boli mnie, a Ty nie reagujesz ...jesteś taki niewyżyty ...   Kąsasz moją szyje ... i unosisz spódnice w górę ...jednym szarpnięciem zrywasz moje majtki ...
Ja pier..do...le! Wymsknęło mi się cicho ...zabolało ...   Jedną ręka znowu chwytasz mnie za włosy ...a drugą badasz moją ociekającą żarem dziurkę ...
masujesz jej zewnętrzną stronę ...a moje nogi same się zaciskają ....jestem strasznie blisko...
i wtedy mnie w nią uderzasz kilka razy z płaskiej dłoni ...
Krzyk dławi mnie i ciałem zaczynają rzucać konwulsje ...
Oczy wywracają się ...i jęczę coraz głośniej...   Patrzysz na mnie podniecony tym widokiem
całe moje ciało drży jeszcze mocniej ...   Bierzesz z blatu butelkę po piwie i gwałtownie wbijasz ją we mnie ...
O kurwa!...-znowu mi się wyrywa z bólu
weszła szyjka i połowa grubszej części ...
Pieprzysz mnie nią i upajasz się grymasem mojej twarzy ....   Wyjmujesz ją i każesz mi oblizać ...cała szyjkę wpychasz mi do ust
...a Ty wyłączasz wodę która i tak gotowała się za długo   ...wyrywam Ci się wtedy i uciekam ...jeśli to można nazwać ucieczką ...   Łapiesz mnie zaraz za drzwiami kuchni i dociskasz mocno do ściany ...   -Co jest ? Gdzie ty kurwa idziesz ,pozwoliłem Ci?-
-Nie ,przepraszam -odpowiadam szeptem   Ręce wykręcasz mi do tyłu i badasz tym razem moją ciaśniejszą dziurkę ...   Wbijasz w nią dwa palce ...a ja się wyginam ...za co wymierzasz mi mocnego klapsa   Ałłaaaa... mocniej się kurwa nie da ? -pyskuje ...
-oczywiście że się da...-odpowiadasz   ...i wtedy dostaje takiego klapsa, że aż mi miękną kolana   Krzyknęłam z bólu...ale Ciebie to nie wzrusza
uderzasz mnie tak mocno jeszcze kilka razy
...mam ochotę rozbeczeć się jak dziecko ...ale zachowuje twarz...   Jestem wściekła ...a tyłek mnie boli jak nigdy
chcę Ci się wyrwać ponownie ale nie udaje mi się ...   Twój kutas gwałtownie rżnie mnie w tyłek ...a ja już nie wiem co boli bardziej ...   chyba te moje sprane pośladki ....wyrywam się , nie chcę ....   To Cię mobilizuje żeby mnie unieruchomić porządnie   Rzucasz mnie na podłogę i chwytając za włosy wbijasz się w obolały tyłek   Pieprzysz z całych sił ,aż w końcu tryskasz we mnie ...ale nie przestajesz ...   a ja krzyczę i wbijam paznokcie w podłogę ...w tym przyjemnym bólu odpływam
...kiedy odzyskujemy oddech ,wstajesz i podajesz mi rękę ...(nie chcę )   ... wstaje ...ale bez Twojej pomocy ...   oburza Cię to i dociskasz mnie do ściany ...znowu ...całujesz moje drżące usta ...
po czym odchodzisz bez słowa do kuchni ...   ...ja idę do łazienki ,doprowadzić się do porządku ...szybki prysznic.
nie mam tu ubrań więc owijam się w różowy ręcznik (pewnie jej )
i wchodzę do pokoju ...   proszę...jest nawet kawa........   siadam ostrożnie na łóżku ,inaczej nawet nie umiem ,tak mi tyłek sprałeś   Uśmiechasz się do mnie znowu tym niewyżytym wzrokiem i zabierasz mi ręcznik   -rozchyl nogi ...mówisz spokojnie   Na to polecenie robię się znowu wilgotna ,ale go nie wykonuje ...
Więc mi w tym pomagasz ...chwytasz za nogi i pociągasz tak że siedzę na brzegu łóżka ....
wsuwasz palec we mnie i drażnisz spuchniętą dziurkę ...   -Lubie Cię tak kurewsko mokrą ...wiesz ....-mówisz do mnie
wyjmujesz palec i każesz mi go oblizać ...   I znowu wsuwasz tym razem już trzy palce ....mmmmm
cztery .... rozciągasz mnie ...a ja dostaje szału z podniecenia
pięć ....ciężko wchodzi ...boleśnie ....opieram się chwytając Cię za dłoń
nie zważasz na to ...coraz ostrzej posuwając mnie ręką ...
soki wypływają ze mnie na Twoja (xxx) pościel ...
prężę się i wije w tej brutalniej rozkoszy   i kolejne konwulsje wypełniają mnie bez reszty ...
wyjmujesz powoli dłoń ...jest taka mokra ....
nakazujesz mi ją oblizać ...tak też robię   ssę każdy palec ...dokładnie ....   po chwili ...odwracasz mnie na łóżku ,masujesz moje pośladki   są naprawdę czerwone ...bolą ...   nie litując się nade mną ,siadasz na mnie, tak by znowu zapakować mi go w tyłek ...
wyrywam się ,nie chcę ...
chwytasz pasek który leży na łóżku i zapinasz razem ręce na plecach   wbijasz się we mnie ...gwałtownie ....krzyczę ....
Nie zważasz na to ,,,rżniesz mnie mocno i ku Twojemu zdziwieniu dochodzę niemalże od razu ...   ale nie zwalniasz pieprzysz mnie dalej taką drżącą ....aż do Twojego końca ....   ... teraz Ty znikasz w łazience ,ja spijam łyk kawy i powili odzyskuje łagodny oddech ...   Napiłabym sie czegoś mocniejszego ,kawa to kiepski pomysł ,
wiem że jest rano i może to nie na miejscu ,ale chrzanić to ,chcę się napić .
Kiedy wracasz z łazienki przebąkuję Ci o tym spokojnie ,
wtrącasz-mam w tylko wódkę w domu i niestety żadnego soku...
No to mnie raczej nie jara ,pije zazwyczaj drinki ew. czerwone półwytrawne wino ,
za piwem nie przepadam ...ale wódka bez przepity ?
To już dla mnie hardcore ... -mówie cicho ,jakby bardziej do siebie...
-Może być wódka z lodem ... - szepczesz z szelmowskim uśmiechem   -yhym... a to chyba wiele nie zmieni ,po za tym że będzie zimna ...   -no to jak ?   -Dobra ,dawaj tą wódkę   Nie trzeba Cię dwa razy prosić ...   znikasz gdzieś w kuchni,po czym wracasz z butelką schłodzonej dobrej wódki ...   -No a lód ?? -pytam ?   -Chwila ...cierpliwości...   Otwierasz butelkę i smakujesz pierwszego łyka   podsuwasz mi do ust szyjkę ...i choć się opieram ,wlewasz mi w usta łyk wódki ...   Znośna w smaku ,ale i tak się krzywię ...   -zimna co ? - mówisz łagodnie   -Jest tak zimna że lodu jej nie trzeba ...   Siadasz na brzegu łóżka ,zsuwasz bokserki ...   i nakazujesz mi usiąść na podłodze między Twoimi nogami ...   Twój kutas jest już prawie gotowy ...   Chwytasz mnie za włosy ...tak ,że mój jęk obija się o ściany pokoju...   wlewasz mi kolejny łyk wódki...   i dodajesz ...- A teraz masz swojego loda do kompletu ...   po czym moje gardło przyjmuje go całego ,tak głęboko jak się tylko da ...   nawet nie umiem się obronić tak mocno mnie trzymasz za włosy ...   przyjemny brak tchu który odbija się echem w moim podbrzuszu ...   jestem znowu tak bardzo mokra ...dotykam się...   Przerwy tym razem nie służą tylko do łyknięcie powietrza ,   za każdym razem wlewasz we mnie łyk wódki ...   mam tylko nadzieje ,że nie każesz mi wypić jej całej ...   Mmmm ....a ten Twój lód do wódki to zajebisty dodatek ...dławię się nim   Aż w końcu tryskasz prosto w moje gardło...   po czym wyjmujesz go i wycierasz ostatnie krople w moje zmęczone usta ...   które rozchylone nadal jeszcze pieszczą Cię gorącym nierównym oddechem ...   Wlewasz mi jeszcze łyk wódki do ust ,tak że nadmiar spływa mi po brodzie,szyi na dekolt ...   dociera po brzuchu do mojej mokrej ,spragnionej ostrego pieprzenia szparki...   ten zimny trunek rozpala we mnie jeszcze większy żar...   Bez zastanowienia ,kładę się na podłodze i dotykam się leniwie sama ,   upajając się Twoim lubieżnym spojrzeniem kiedy to robię...   Palcami zbieram wilgoć i oblizuje ...   I znowu masuje rozchyloną dziurkę ,z której wycieka moje pożądanie ...   masuje i przyciskam mocniej łechtaczkę ...   naprawdę wiele mi nie trzeba,ale nie spieszę się ...   wręcz przeciwnie zwalniam by to rozkoszne cierpienie było dłuższe ,a eksplozja silniejsza ....   Lewą dłonią dotykam piersi ,szczypie sutki mocno ...   a Ty patrzysz na mnie i masujesz już sztywnego kutasa ...   W końcu wybucham ,ciało porywają w taniec silne konwulsje ...   jęczę głośno ,pręży się moje ciało .   Oddech taki nierówny ...nie potrafię oddychać bez jęku ...   Zrywasz się z łóżka i odwracasz mnie tak, że leże na brzuchu ,   szybko i mocno wbijasz się w mój tyłek ...znowu...już nie chcę ...   krzyczę i jęczę coraz głośniej ...na co Ty odpowiadasz mocnym uściskiem dłoni na moim gardle....   jakbyś mnie chciał udusić ...kiedy puszczasz wraz z powracającym oddechem dochodzę znowu ...   a Ty przyspieszasz, tak że kości miednicy trą coraz mocniej o podłogę ...   -Mocniej ! -wyduszam w końcu prowokacyjnie , choć już mocniej się chyba nie da ...   Dostaje za to klapsa ...bardzo bezczelnego klapsa ...jęczę ...   A Ty zwalniasz i znowu wymierzasz klapsa ...i kolejnego ...moje paznokcie rysują Twoją podłogę   ...znowu przyspieszasz i tym razem zlewasz się w mój tyłek ...   Wstajesz i idziesz sobie gdzieś,do kuchni ,do łazienki ...nie wiem   Dochodzę do siebie leżąc tak jak mnie zostawiłeś ...cudownie obolałą...   Po chwili wracasz i każesz mi się ubierać ...Twoja dziewczyna za chwile wraca   Szybko ! -poganiasz mnie klapsem kiedy zbieram się z podłogi ...   Zrywam się i biegnę do łazienki ,ogarniam się ...dosłownie w trybie sekundowym   wybiegam i zbieram swoją potarganą bluzkę , wpycham do torebki   ...i przypominam Ci żebyś pozbierał guziki od bluzki ...które w kuchni strzelały we wszystkie strony ...   -Chyba mam wszystko ,daj mi jakąś koszulkę ,nie będę wracać w staniku ...   rzucasz mi pierwszą lepszą ...zawiązuje ją na boku ,całuje Cię w usta i wybiegam w pośpiechu ...   Wychodzę z bloku i widzę już Twoją dziewczynę ,wraca spokojnym krokiem do domu ,
targa ze sobą jakieś zakupy ...   Uśmiecham się sama do siebie i wsiadam do auta...
poprawiam makijaż i wysyłam Ci sms'a :   " Jeśli jest Ci jeszcze mało mnie ...zatrzymałam się w hotelu (xxxxx)
i zostawiam auto pod Twoim blokiem ,piłam, nie mogę prowadzić ? "   (...)               Dla jasności ,to takie moje wspomnienie -fantazja -wizualizacja ...jak w tytule -scenariusz niezrealizowany...

Aine

Aine

 

Prawo żony - Impreza integracyjna - Akt 1

Zmiana pracy zawsze dostarcza nowym wrażeń i emocji. Tym razem jednak nie wiązały się one wyłącznie z perspektywą rozwoju, lepszej kasy czy samym faktem zmiany środowiska w którym będę spędzał jakby nie patrzeć kilka godzin dziennie. Tym razem plan był dużo bardziej nietypowy a okazja wręcz idealna do realizacji starej fantazji odłożonej jakiś czas temu na stosik „czekających na właściwy moment”. Lepsza sposobność mogła już się nie trafić, toteż od pierwszego dnia zacząłem bacznie obserwować moich nowych współpracowników i obmyślać plan działania.   Jeden z zespołów IT dużej ogólnopolskiej korporacji w którym się zatrudniłem składał się z 8 osób i kierownika. Męskie grono w wieku 20-30 lat, studenci lub świeżo upieczeni absolwenci o sposobie bycia oraz zainteresowaniach typowych dla informatyków choć naturalnie różniący się między sobą. Na ile zdążyłem zorientować się przez pierwsze dwa tygodnie pracy żaden nie był jeszcze żonaty choć część była pewnie w mniej lub bardziej poważnych związkach. Póki co siedziałem i obserwowałem nowych kolegów, by w końcu po niecałym miesiącu wyjść z „luźną propozycją”:   - To co… jestem tu nowy więc może jakaś mała integracja ? Mam domek pod miastem przy jeziorze. Sobota, jakieś browarki, wódeczka…
…panienki (dodałem z przymrużeniem oka). Co Wy na to ? – Starałem się przybrać możliwie wyluzowany ton głosu choć zdenerwowanie ściskało mi żołądek niczym imadło.   Zgodnie z przewidywaniami pomysł chwycił momentalnie, a wszyscy zareagowali bardzo entuzjastycznie. Wszyscy poza kierownikiem którego w przedsięwzięcie postanowiłem nie angażować a co wytłumaczyłem stwierdzeniem, że „po co nam jeszcze szefostwo na imprezie”. Koledzy trochę bronili kierownika, że swój facet itd. ale specjalnie nie drążyli tematu płynąc na fali entuzjazmu.   - A te panienki sam załatwiasz ? – spytał ktoś z śmiejąc się głośno.
- Zobaczymy co się da zrobić. Swoich przywozić nie musicie – wóda wystarczy – odparłem uśmiechając się szeroko. Żart jak widać chwycił i się spodobał. Gdyby tylko widzieli w tym momencie, że wcale nim nie jest…   Wspomniany domek też nie był mój prawdę mówiąc. Wynająłem go z wyprzedzeniem na konkretną datę z góry zakładając, że pomysł imprezy przyjmie się w zespole. Drewniany, nad jeziorem, na dole duży salon z kuchnią, na górze sypialnie mogące pomieścić całe towarzystwo, dwie niezależne łazienki – czego chcieć więcej.   W dniu imprezy jako „gospodarz” musiałem być oczywiście pierwszy na miejscu. Przy okazji jeszcze raz wszystko sprawdziłem, przygotowałem co trzeba i niecierpliwie spoglądając na zegarek usiadłem z papierosem na tarasie nerwowo stukając butem o deski. Cały czas się zastanawiałem jak to wszystko dziś wypali i jak moi nowi koledzy zareagują na niespodziankę którą im szykowałem. Miejsce było położone mocno na uboczu i każdemu osobno musiałem wcześniej wysłać informację jak mają tu dojechać. Pierwsi trzej koledzy pojawiali się ok 19:00. Obserwowałem ich z tarasu patrząc jak idą zadowoleni niosąc siatki z alkoholem i starałem się nie dać po sobie poznać zdenerwowania.   - Cześć
- Cześć, ktoś już jest ?
- Jesteście pierwsi
- To panienki jeszcze nie przyszły ?
- Jak to nie, przecież jesteście – wbijajcie do środka – powiedziałem żartując i wchodząc wraz z nimi do domku. Serce podchodziło mi jednak do gardła.   Weszliśmy i impreza zaczęła się powoli rozkręcać. Ktoś puścił muzykę, otworzyły się pierwsze butelki z alkoholem, luźne gadki dotyczyły pracy, gier i wspominania na wyścigi wcześniejszych imprez działowych, o których chętnie mi opowiadali. Słuchałem tego z udawanym zaangażowaniem, uczestniczyłem w rozmowach, uśmiechałem się pod nosem i cały czas starałem się ich przejrzeć oraz przewidzieć jak potoczą się dla nich losy dzisiejszego wieczoru.   - A Ty czemu nic nie pijesz? – ktoś w końcu zauważył , że moja szklanka napełnia się wyłącznie wodą mineralną
- Będę musiał jeszcze na moment gdzieś podskoczyć, ale nie przejmujcie się tym. Nadrobię – powiedziałem z uśmiechem mając nadzieję, że uda mi się ich zbyć. W końcu ile można rzucać aluzje dotyczące panienek…   Wkrótce także dołączyła pozostała dwójka kolegów. W sumie było nas sześciu i byliśmy w spodziewanym komplecie, gdyż pozostali z różnych przyczyn ostatecznie odwołali swoją obecność. Impreza toczyła się dalej swoim rytmem, a atmosfera zrobiła się wraz z pierwszymi wypitymi piwami jeszcze bardziej swobodna. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się jakbyśmy znali się od dawna i tylko ja wychodziłem co chwilę na papierosa aby choć odrobinę uspokoić toczące się przez moje ciało i głowę emocje. W końcu jednak uznałem, że nadszedł ten moment.   - Ja zaraz wrócę. Jak już wspominałem muszę jeszcze podskoczyć gdzieś na chwilę. Nie wypijcie wszystkiego – rzuciłem z nerwowym uśmiechem i szybkim krokiem poszedłem do samochodu. Serce waliło mi jak młot, krew pulsowała w skroniach. Droga do domu zajęła mi raptem 15 minut.   Kasia czekała gotowa, podniecona i chyba jeszcze bardziej zdenerwowana niż ja. Zdążyła się już ubrać i przygotować. Krótka, czarna, plisowana mini więcej odkrywała niż zakrywała. Biała bluzka z dużym dekoltem mocno opinała się na dorodnych piersiach. Pod spód ubrała stringi i koronkowy stanik. Na nogach czarne kabaretki na pasie oraz szpilki, a całość dopełniał dosyć mocny jak na nią makijaż.   - Wow. Wyglądasz tak, że zaraz nigdzie nie pojedziemy tylko sam Cię tu zerżnę – powiedziałem ze szczerym zachwytem   W odpowiedzi jedynie uśmiechnęła się szeroko   - Gotowa?
- Sam zobacz – powiedziała przez zaciśnięte gardło, a moja dłoń została poprowadzona pod spódniczkę gdzie poczułem wilgotny materiał majtek i uśmiechnąłem się szeroko
- Zatem jedźmy, koledzy czekają.   Pocałowałem ją namiętnie i pomogłem ubrać płaszcz. Wyszliśmy z mieszkania kierując się w stronę samochodu.

Wichura

Wichura

 

Człowiek jest stworzony do życia nago…

kiedy tak sobie leżeliśmy w cieniu sosen
wcale nie było gorąco
delikatna trawa
poduszka chłodnego mchu
to kamienie grzeją
rurami z dwu boków
rykiem i biegiem
wełnianym i jedwabnym
pancerzem pchającym
do zielonego Wuja Sama   Sierpień 2014   To jeden z moich starszych erotyków - przypominam go na dobry początek lata

Kocio

Kocio

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.